Poprzedni temat «» Następny temat
Szpital
Autor Wiadomość
Anna Payne



Teach me how to fight I'll show you how to win

Teleportacja

Kosmetyczka





name:

Anna Payne

alias:
Clarie Stevens

age:
26

height / weight:
165/54

Wysłany: 2019-06-27, 14:59   
  

   1 Rok na Giftedach!


Uśmiechnęła się lekko pod nosem słysząc jego słowa.
-Taak. Bardzo mi pomaga. No i wróciłam też do pracy. To też dużo pomaga. Co prawda nie pracuję już w Seattle, ale jednak praca tutaj również daje mi sporo frajdy. Zwłaszcza, jak niektóre klientki przyjeżdżają specjalnie tutaj by zrobić sobie paznokcie.
Śmiać jej się śmiało gdy tylko myślała o tym ile jeżdżą w jedną i drugą stronę tylko po to by korzystać z jej usług. Znała inne kosmetyczki w Seattle nawet lepsze od niej, ale z drugiej strony było to miłe mieć stałe klientki które mimo wszystko jeżdżą za nią.
Anna nawet nie koniecznie chciała się wypytywać o jego przyszłość. Jeśli będzie chciał to może kiedyś sam jej powie. Podobnie jak Brad. Jego też nie wypytywała aż w końcu pewną część sam jej powiedział. Lecz gdy się poznali, to Ann jeszcze była Clarie i chodziła do szkoły. Więc często ich tematy kończyły się na opowieściach z imprez bądź wspominek szkolnych lat.
-Trochę bananów, jabłek... Myślałam, nad truskawkami, ale wiem, że często uczulają, a nie wiem czy masz na nie alergie czy nie, więc zrezygnowałam.
Powiedziała sięgając siatkę i kładąc ją na kolanach otworzyła ją by pokazać mu zawartość.
-Ale, zmieniając temat... Jak się psychicznie trzymasz? Ostatnio nie miałeś zbyt wielkich nadziei na powodzenie operacji która i tak się udała. Więc z dumą mogłabym powiedzieć "A nie mówiłam?"
Po tych słowach puściła mu oczko i uśmiechnęła się figlarnie. Chciała go nieco bardziej rozweselić choć nie była pewna czy w ogóle da radę.
_________________


<div style="font-family: 'Satisfy', cursive;font-size:35px;position:relative;COLOR:#786380;margin-bottom:-10px; text-shadow: 3px 3px 3px #9C8FA1">Anna Payne
<img src="http://data.whicdn.com/images/44943502/tumblr_meb5loJUDW1rq6dzao1_500_large.gif" style="border-radius: 30px 30px 0px 0px; width: 250px; border-left:#7E6985 4px solid;border-right:#7E6985 4px solid; border-top:#7E6985 1px dotted; border-bottOm:#7E6985 1px dotted; opacity:0.6">
[Profil]
    [0+]
 
Sebastian Morrison



-

Iluzja Tożsamości

80%

Prawnik/Przemytnik





name:

Sebastian Morrison

alias:
Seba/Bastian

age:
32

height / weight:
190/90

Wysłany: 2019-06-29, 10:22   
   Multikonta: Brian/Liam/Nicky/David


Dobrze było usłyszeć, że Anna wróciła do siebie i do swojego dotychczasowego życia. Do pracy, która odrywa ją od nieprzyjemnych myśli. Z nim jest obecnie inaczej, jako że paraliż nóg nie pozwalał mu o tym zapomnieć, a przypominał jak w beznadziejnej znajdował się sytuacji. Sam zdany na siebie. Mając jedynie wsparcie duchowe i słowne znajomych. Z tym problemem musiał sam się mierzyć. Samemu radzić sobie w codziennościach z pomocą wynajmowanej pielęgniarki. Kasa szła za jej pomoc i to nie było mu na rękę.
Uśmiechnął się lekko na jej opowieść o powrocie do codzienności.
- Dobrze że się czymś zajęłaś.
Pochwalił i uznał że bardzo dobrze zrobiła. Tego przecież też potrzebowała.
Po chwili rzucił okiem na siatkę, w której znajdowały się owoce. Zważając na porę roku, z truskawkami był ten problem, że nie było jeszcze dla nich sezonu a szklarniowe nie były tak smaczne.
- Dobrze zrobiłaś. Jabłka i banany wystarczą.
Przyznał zgodnie, ciesząc w sumie że nie zdecydowała się na kupno nie wiadomo jakich truskawek. To nie jest jeszcze czas na nie.

Opadł głową ponownie na poduszkę westchnąwszy. Mimo odzyskania czucia w nogach, nie miał jeszcze nad nimi władzy. Mięśnie potrzebowały rehabilitacji, zanim będzie mógł normalnie chodzić. Anna musiała też wrócić do tego tematu, przy czym spojrzał na nią spokojnie.
- Nie miałem. To prawda. Ale wierzyłem że się uda. Wmawiałem sobie, że musi się udać. Nie mogło być inaczej. Może i chęci przez to do życia nie miałem, co z zewnątrz nie było widać, wewnętrznie starałem się o to walczyć. Nie poddawać się. Cóż...
Zaśmiał się cicho.
- Przyznaje... Miałaś rację.
To było zabawne. By musiał znajomej przyznawać rację, że to też dzięki niej wzmocnił się wewnętrznie i wierzył w tak zwany cud.
- Pewnie jestem Ci coś winien?
Nie było przyjemnie mieć dług wdzięczności, ale cóż. Anna pomimo swojej sytuacji starała się jego podnieść na duchu. Co udało się jej.
[Profil]
  [0+]
 
Anna Payne



Teach me how to fight I'll show you how to win

Teleportacja

Kosmetyczka





name:

Anna Payne

alias:
Clarie Stevens

age:
26

height / weight:
165/54

Wysłany: 2019-07-02, 23:52   
  

   1 Rok na Giftedach!


Czy wróciła do siebie? Nie powiedziała by. Nie w pełni w każdym bądź razie. Jeszcze sporo pracy przed nią. Musiała nauczyć się panować nad nowo zdobytą umiejętnością, jak i nad emocjami by uniknąć niechcianej wpadki i wpadnięcia prosto w sidła DOGS itp. Na całe szczęście Brad przygotował dla niej odpowiednie ćwiczenia. Problemem był czas. Za szybko uciekał i nie miała go codziennie wystarczająco by móc ćwiczyć tyle ile powinna.
Odwzajemniła uśmiech słysząc jego słowa.
-Jak byś potrzebował czegoś jeszcze, czegokolwiek, daj znać.
Powiedziała wciąż się lekko uśmiechając. Coś dziś uśmiech niemal nie schodził jej z twarzy. Cieszyła się, że operacja się powiodła, że wszystko będzie dobrze nie tylko u niej, ale i u Sebastiana.
Zaśmiała się pod nosem wraz z nim. Miło było zobaczyć, jak poprawia mu się humor. Może to był tylko tak zwany naparstek w całej tej sytuacji w jakiej się znalazł, jednak to zawsze coś.
-Wystarczy, że dojdziesz do siebie.
Powiedziała posyłając mu uśmiech. Nie chciała go wspierać, czy poprawiać humoru i podnosić na duchu dla jakichkolwiek profitów. Nie o to jej chodziło. Polubiła go jako znajomego, a ona jeśli chodziło o znajomych czy przyjaciół, pomagała jak mogła.
_________________


<div style="font-family: 'Satisfy', cursive;font-size:35px;position:relative;COLOR:#786380;margin-bottom:-10px; text-shadow: 3px 3px 3px #9C8FA1">Anna Payne
<img src="http://data.whicdn.com/images/44943502/tumblr_meb5loJUDW1rq6dzao1_500_large.gif" style="border-radius: 30px 30px 0px 0px; width: 250px; border-left:#7E6985 4px solid;border-right:#7E6985 4px solid; border-top:#7E6985 1px dotted; border-bottOm:#7E6985 1px dotted; opacity:0.6">
[Profil]
    [0+]
 
Sebastian Morrison



-

Iluzja Tożsamości

80%

Prawnik/Przemytnik





name:

Sebastian Morrison

alias:
Seba/Bastian

age:
32

height / weight:
190/90

Wysłany: 2019-07-06, 19:56   
   Multikonta: Brian/Liam/Nicky/David


- Oczywiście, dam znać.
Musiał przyznać, że miał chyba za dobrze. Ledwie co poznał lepiej Annę, odnowił relacje z Rocky, a już na obu mógł liczyć. Zastanawiał się także, co u Caroline. Nie widział jej już ponad miesiąc. Może nie zamierzała go więcej odwiedzać i to ostatnie w szpitalu spotkanie było zdecydowanie ostatnim? Kto wie. Może miała inne sprawy na głowie, choćby zawodowe. Pamiętał jak wspominała o swojej posadzie. Mówi się trudno.
Wracając do obecnej sytuacji, cieszyło go także że operacja się udała i dają mu gwarancję odzyskania sprawności, która jednak potrwa dość długo przy rehabilitacji. Ale także z tego, że Annie zaczęło się jakoś powoli układać. A praca jak nic, bywa często lekarstwem na depresję. Odrywa myśli od nieprzyjemności.
Nie będzie ukrywał, że te kilka ostatnich słów, jakie Anna mu powiedziała, wzmocniły go do nie poddawania się. Jednakże dzięki tej niepełnosprawności, wiedział już jak wyglądać może życie takich osób.
- Taaa. Muszę.
Westchnął i przymknął oczy. Nadal był osłabiony i musiał dużo odpoczywać.
[Profil]
  [0+]
 
Anna Payne



Teach me how to fight I'll show you how to win

Teleportacja

Kosmetyczka





name:

Anna Payne

alias:
Clarie Stevens

age:
26

height / weight:
165/54

Wysłany: 2019-07-11, 09:19   
  

   1 Rok na Giftedach!


Dobrze było mieć osoby na które można liczyć. Podobnie jak Anna. Miała Brada. Niestety On jednak dość często znikał. Ale mimo to, mieli kontakt SMSowy. A co do Sebastiana, polubiła go. Poza tym, sam również na ostatnim spotkaniu, zaproponował jej pomoc, to czemu miałaby się nie odwdzięczyć tym samym?
Jeśli chodzi o pracę, to chwilowo jej jedna z niewielu odskoczni od problemów życiowych. O ile więcej ów odskoczni w ogóle było.
-No musisz... Ale na razie odpoczywaj. Ja już Cię nie będę męczyć.
Odpoczynek na pewno mu się przyda. Zwłaszcza po operacji. Im więcej będzie odpoczywał/spał, tym szybciej dojdzie do siebie.
-Jeszcze raz; jak będziesz coś potrzebować to daj znać. Dostarczę Ci najszybciej jak to możliwe.
Dodała uśmiechając się lekko. Cóż, gdyby miała moc opanowaną na tyle, by używać ją bez problemu, strachu i obaw, to zapewne była by tu w mgnieniu oka. Ale nad tym musiała jeszcze poćwiczyć. Chwilę później wstała. Poczekała chwilę z wyjściem, w razie gdyby chciał może o czymś jeszcze porozmawiać.
_________________


<div style="font-family: 'Satisfy', cursive;font-size:35px;position:relative;COLOR:#786380;margin-bottom:-10px; text-shadow: 3px 3px 3px #9C8FA1">Anna Payne
<img src="http://data.whicdn.com/images/44943502/tumblr_meb5loJUDW1rq6dzao1_500_large.gif" style="border-radius: 30px 30px 0px 0px; width: 250px; border-left:#7E6985 4px solid;border-right:#7E6985 4px solid; border-top:#7E6985 1px dotted; border-bottOm:#7E6985 1px dotted; opacity:0.6">
[Profil]
    [0+]
 
Sebastian Morrison



-

Iluzja Tożsamości

80%

Prawnik/Przemytnik





name:

Sebastian Morrison

alias:
Seba/Bastian

age:
32

height / weight:
190/90

Wysłany: 2019-07-16, 19:09   
   Multikonta: Brian/Liam/Nicky/David


Obecność Anny także dodawała mu sił, pozytywnej energii i chęci do szybkiego powrotu do zdrowia. Jak tak pomyśleć, to nawet nie spodziewał się znaleźć tak dobre dusze w swoim otoczeniu. Z drugiej też strony nie chciał za bardzo pogłębiać relacji, by nie narażać na niebezpieczeństwa. Ona jest przecież tylko człowiekiem. On mutantem. Zależało mu też na tym, by szybko wyrwać się z tego szpitala. By uniknąć nieprzyjemności z lekarzami. Póki co, miał wszystko na pulsie. Gdyby zauważył coś podejrzanego, pierwsze co by zrobił, to kontakt do brata. Tylko Levi wiedziałby jak mu pomóc.
- Będę o tym pamiętał.
Oznajmił, odprowadzając ją wzrokiem do wyjścia, posyłając także lekki uśmiech. A ostatecznie, zamknął oczy by pozwolić snu, zregenerować organizm. Tego właśnie teraz potrzebował.
[Profil]
  [0+]
 
Colleen Marie



It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.

telekineza

78%

Była szefowa Bractwa Mutantów





name:

Colleen Marie

alias:
Magnet Girl

age:
25

height / weight:
168/46

Wysłany: 2020-08-04, 18:25   
  

   2 Lata Giftedów!


18 czerwca.

W KOŃCU.
Przydzielona misja sprawiła, że nie mogłam aż w miejscu ustać z tej całej ekscytacji. Na nowo czułam się potrzebna, a cały ten mój zły humor i wieczne znudzenie wyparowało dosłownie w ułamku sekundy. Byłam absolutnie gotowa do działania i choć wyprawa do szpitala w celu zdobycia odpowiedniego lekarstwa dla jednej z mieszkanek Rebelii nie brzmiała nawet w połowie tak ciekawie jak ostatnia walka w AG, to… no, brałam to, co miałam, tak? Poza tym, raczej nie należałam do tych osób, które były w stanie odmówić pomocy innym mutantom, więc gdy tylko Nicholas wyznaczył mnie i Bradley’a to misji, od razu się na nią zgodziłam, nie mając zamiaru nawet rozważać innej opcji.
Pozornie wyprawa do szpitala wydawała się być cholernie łatwa. Znaliśmy jego rozkład, wiedzieliśmy, gdzie szukać leku. Była noc, a więc aktywność pacjentów i pracowników placówki była znacznie mniejsza, niż w ciągu dnia, a tak naprawdę jedynym problemem wydawały się być kamery monitoringu, ale… czy to naprawdę było coś, z czym nie mogliśmy sobie poradzić?
- Okej… jak tylko wejdziemy do szpitala, ja zajmę się kamerami. Ułożę je tak, żebyśmy byli poza ich zasięgiem, a wtedy raczej na spokojnie będziemy mogli iść do dyżurki… jest niedaleko wejścia… tam przebierzemy się w stroje służbowe, tak? – spytałam Grey’a, gdy już zbliżaliśmy się do głównego wejścia budynku, co by upewnić się w naszym planie. Mocą miałam zamiar nakierować kamery na sufit, tak, by nie były w stanie nas nagrać. Oczywiście, oboje z Bradley’em jeszcze przed przyjściem pod szpital byliśmy oboje przygotowani – ja miałam na sobie krótką, blond perukę i mocny makijaż, ale ubrania mieliśmy mocno codzienne, co zdecydowanie mogło wzbudzać podejrzenia, bo przecież zwykli ludzie z ulicy nie kręcą się nocą po szpitalu…
- Główne wejście, służbowe, czy boczne? – spytałam jeszcze mężczyzny.
_________________
I never thought the world would turn to stone.
[Profil]
   
 
Bradley Grey



Awesome

manipulacja Magią Chaosu

88%

szuka zemsty





name:

Bradley Grey,

alias:
Adam Bishop / Warlock Lord

age:
27

height / weight:
183 / 80

Wysłany: 2020-08-04, 22:06   
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


// 18.06

Tak jak Nicholas obiecał, jeszcze w czerwcu mieli z Colleen misję. Oboje na to czekali, odkąd dołączyli do rebelii. Byli raczej osobami, którzy wolą działać niż siedzieć na miejscu, chociaż zdaje się, że Brad bardziej rozumiał, że czasami po prostu trzeba się zaszyć i nic nie robić. Col miała z tym problem, dlatego Brad rozmawiał z przywódcą rebelii, by wyznaczył im misję najszybciej jak to możliwe.
Okazało się, że jedna z rebeliantek potrzebowała lekarstwa i ta dwójka miała za zadanie go zdobyć. O ile Brad dobrze kojarzył chodziło o siostrę Vincenta, ale nie zagłębiał się w szczegóły. Od razu zgodził się na misję, ale nie zrobił tego dla potrzebującej, a bardziej dla siebie. Chciał akcji, chciał po drodze zabić parę "psów" i znów poczuć adrenalinę w żyłach. Może ta misja nie miała jakiegoś większego celu w walce mutantów z oprawcami to jednak była potrzebna. A Brad i Col byli idealni do tego zadania.
Cóż, ich wyprawa tylko pozornie będzie łatwa. Zadanie w każdym momencie może pójść nie tak, wystarczy, że leki będą w innym miejscu, niż zakładają to plany. Zaczepienie ich przez jakieś przypadkowe osoby też różnie się może skończyć. Brad niczego nigdy nie zakładał z góry - miał przygotowany plan, ale wiedział, że być może będzie musiał improwizować.
- Okej, ale pamiętaj żeby nie kierować ich do góry tylko na boki - powiedział jeszcze, bo gdyby skierowała kamery w stronę sufitu to oczywiste, że ktoś przy tym majstrował. A jeśli przesunie na bok to zawsze możliwy jest jakiś błąd kamery albo cokolwiek innego. - Tak, ja za lekarza, a ty za moją pielęgniarkę.
Mrugnął do niej z rozbawieniem, bo taki scenariusz brzmi trochę jak wstęp do pornola. No ale oni tu na robotę przyszli. Brad ubrany był na czarno, zwykłe ubrania niczym nie wyróżniające się. Jeśli chodzi o włosy to miał je standardowo postawione do góry, na twarzy był ogolony, a na nosie miał nałożone duże "kujońskie" okulary. Mógł wyglądać jak taki młody, przystojny doktorek, za którymi szaleją pielęgniarki, a co!
- Spróbujmy bocznym - odpowiedział i ruszyli do tegoż wejścia.
Otworzył drzwi i puścił kobietę przodem, by mogła zacząć swoje czary z kamerami. Jeśli wszystko poszło w tej materii gładko, przeszli do pobliskiej dyżurki. Jeśli drzwi były zamknięte to Bradley użył mocy, by je otworzyć. Gdy weszli, zaczęli rozglądać się za swoimi przebraniami.
_________________

I'll start a riot
until you hear me
[mru]
[Profil]
  [A-]
 
Colleen Marie



It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.

telekineza

78%

Była szefowa Bractwa Mutantów





name:

Colleen Marie

alias:
Magnet Girl

age:
25

height / weight:
168/46

Wysłany: 2020-08-05, 20:16   
  

   2 Lata Giftedów!


Czułam się trochę jak pies spuszczony ze smyczy, a gdybym tylko mogła, to zaczęłabym przebierać nogami z podekscytowania, tak cholernie cieszyłam się, że w końcu otrzymaliśmy od Nicholasa misję, która pozwoliła nam wyrwać się z tej pieprzonej rutyny, z tej nudy, która zawładnęła naszymi życiami… Jakby okej, rozumiałam, że Rebelia nie działała tak samo, jak Bractwo. W moim poprzednim życiu, do którego nie mogłam już wrócić, codziennie coś robiłam – wybierałam się na różne misje, prowadziłam treningi innych mutantów, sama trenowałam swoją moc, pomagałam mutantom zaaklimatyzować się w Bractwie, wybierałam się po zapasy żywności, wokół siebie miałam mnóstwo przyjaciół, a każdy dzień dostarczał mi wrażeń, podczas gdy w Rebelii… no… było inaczej, a ja, choć byłam tego totalnie świadoma, miałam mnóstwo trudności w przyzwyczajeniu się do takiego życia. Prawda była taka, że gdyby nie towarzystwo Grey’a, to pewnie już dawno spakowałabym swoją niewielką ilość rzeczy i bez słowa odeszła z Rebelii, ale… ale nie chciałam i nie mogłam się z nim rozstać, po prostu nie mogłam. Teraz jednak mieliśmy do wykonania zadanie, a ja nie widziałam innej opcji, niż wykonanie go z powodzeniem.
- Okej. – zgodziłam się na jego słowa o kamerach i nawet krótko głową kiwnęłam, totalnie skupiona na misji. Bradley miał rację, a ustawienie kamer na boki mogło wyglądać mniej podejrzanie, niż nakierowanie ich wprost na sufit, a potem… a potem aż wywróciłam z rozbawieniem oczami, zerkając na mężczyzny krótko i nawet nie starając się ukryć uśmiechu, który pojawił się na mojej twarzy, bo biorąc pod uwagę naszą historię, to, co wydarzyło się między nami całkiem niedawno… faktycznie te przebieranki to nawet nie musiał być element misji, a wstęp do czegoś równie ciekawego.
Wspólnie ruszyliśmy do bocznego wyjścia, a ja od razu po wejściu do budynku, zgodnie z ustaleniami mocą ustawiłam kamery tak, byśmy byli poza ich zasięgiem, co raczej nie wymagało ode mnie niezwykle dużo wysiłku. Odnalezienie dyżurki było równie proste i no… cóż… oboje zaczęliśmy przeglądać szafki, a w jednej z nich leżały nieotwarte jeszcze uniformy.
- Bingo. – mruknęłam pod nosem, sięgając po najmniejszy możliwy strój pielęgniarki, który zaraz potem założyłam na siebie, opakowanie wrzucając do kosza, co by nie wzbudzać większych podejrzeń…
_________________
I never thought the world would turn to stone.
[Profil]
   
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2020-08-12, 22:35   

Nie ulegało wątpliwości, że ta misja znacząco różniła się od pozostałych. W końcu zwykle misje organizowano aby zaszkodzić D.O.G.S bądź zwiększyć zaopatrzenie i siłę organizacji, a tutaj...? Misja była zorganizowana wyłącznie w celu uratowania życia jednej osoby, której wcale nie groził rząd, a śmiertelna choroba. Nietypowe zadanie. Kto by pomyślał, że ta zła Rebelia tak troszczy się o pojedyncze jednostki. Nicholas dbał o swoich ludzi.
Brad i Colleen byli wyraźnie zadowoleni z udziału w tej misji. Mieli jednak ograniczyć straty w cywilach do minimum i postarać się nie rzucać w oczy, bo inaczej cała operacja mogłaby zakończyć się fiaskiem. Przyjazd Niebieskiego Szwadronu to tak naprawdę ostatnia rzecz, jakiej powinni oczekiwać po tej misji. Im ciszej to załatwią, tym lepiej.
Ich plan wydawał się prosty. Przyjście nocą istotnie zmniejszy ryzyko wykrycia przez niepotrzebnych świadków, jednak personel szpitala wbrew pozorom wciąż pozostawał liczny. W zależności od tego, w jakich oddziałach szukali, niektóre miejsca mogły być zamknięte, a w innych wciąż przebywali pacjenci, lekarze i pielęgniarki w takiej samej liczbie jak za dnia.
Przestawienie kamer obeszło się bez żadnych kłopotów. O ile ręczne majsterkowanie przy nich na pewno mogłoby pozostać zauważone, tak zastosowanie telekinezy było bardzo wygodnym i bezpiecznym rozwiązaniem. Jeśli ktoś obserwował obraz z urządzeń, mógł jedynie pomyśleć, że zaczęły one szwankować. Tutejszy szpital już dawno powinien zainwestować w lepszy sprzęt, ponieważ i bez udziału Colleen nie było to nowością. O ile w ogóle przykładano jakoś szczególną uwagę do monitorowania placówki.
Problem jednak pojawił się już przy próbie skradzenia kitla lekarskiego oraz stroju pielęgniarki. Nasi tajniacy byli zbyt nieostrożni. Widocznie uznali, że wystarczyło przestawić kamery, aby sprawnie przejść przez korytarze i uniknąć kłopotów. Zdawało się, że zapomnieli o organicznym monitoringu, który był o wiele trudniejszy do obejścia i przestawienie go telekinezą raczej byłoby równoznaczne z wyrzuceniem go przez okno. Nocny dyżur miała bowiem na tym oddziale dwójka młodych pielęgniarek, które akurat chciały coś odebrać ze swoich szafek. Obie z nich posiadały do nich klucze, ponieważ każda szafka takowy posiadała i wcale nie tak łatwo było się do nich dostać bez użycia mocy Brada bądź zastosowania tradycyjnych metod likwidowania zamka.
I tak się właśnie złożyło, że obie panie pojawiły się akurat w momencie, gdy Brad otwierał drzwi swoją mocą. Nie były na tyle głupie, aby nie zrozumieć, że była to próba włamania. Zwykli cywile nie powinni tutaj w ogóle przebywać, a ich twarzy jakkolwiek nie rozpoznawały.
- Co tu się dzieje? Proszę zostawić te drzwi, bo powiadomię ochronę!
Odezwała się odważnie jedna z pielęgniarek. Była to kobieta o ciemnej karnacji o widocznie wyrobionej kondycji fizycznej. Nawet nie czekała na wyjaśnienia tylko od razu wydała polecenie swojej jasnowłosej koleżance, aby zawróciła i powiadomiła odpowiednich ludzi o tym całym zajściu. I tak się stało. Dziewczyna pognała korytarzem i jeśli nie zdołali jej zatrzymać, będą mieli za chwilę spore kłopoty. I to już na samym początku! I owszem lepiej być przezornym niż zbagatelizować całą sprawę, ale to wcale nie zadziałało na korzyść Rebeliantów. Że też trafiły się im takie bojowo nastawione kobiety. Prawie jak kundle... może nawet gorsze.
- Wytłumaczycie się ochronie. Nie powinno Was tutaj w ogóle być.
Gdyż wszystko wskazywało, że goście byli zwykłymi złodziejami, którzy z desperacji postanowili okraść cenne przedmioty pomieszczenia. Były tam przecież nie tylko ubiory pracowników, ale też ich prywatne rzeczy.
Ciemnoskóra pielęgniarka na ten moment pozostawała na swoim miejscu w bezpiecznej odległości. Oczywiście, że nie chciała ich powstrzymać własnymi rękoma, gdyż po prostu nie dałaby sobie rady (szczególnie z dorosłym mężczyzną jakim był Brad). Jeśli dwójka postanowiłaby zaatakować, pielęgniarka próbowałaby uciec i na pewno by krzyczała, wszczynając alarm. Jeśli z kolei nie zrobią nic i zignorują sytuację... kwestią czasu było aż zaraz cały szpital stanie na nogi. Czy uda im się rozwiązać ten problem? Jeśli tak, to w jaki sposób? Colleen oraz Brad musieli współpracować. Ich misja właśnie się rozkręcała.
[Profil]
 
 
Bradley Grey



Awesome

manipulacja Magią Chaosu

88%

szuka zemsty





name:

Bradley Grey,

alias:
Adam Bishop / Warlock Lord

age:
27

height / weight:
183 / 80

Wysłany: 2020-10-01, 22:46   
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Cóż, oboje byli psami spuszczonymi ze smyczy, oboje palili się do zadania i byli podekscytowani działaniem, ponieważ za długo już siedzieli w miejscu.
Gdy tylko nadarzyła się okazja jakiejś misji, Brad od razu zgłosił siebie i Colleen oczywiście. Razem tworzyli niezastąpiony duet, niesamowicie potężny - nie tylko ze względu na ich moce, ale również na ich porozumienie. Komunikowali się bez słów i intuicyjnie poruszali się jednym rytmem.
Nie żałował ani chwili tego, że ściągnął ją ze sobą do Rebelii. Miał w niej nieugiętą podporę i nawet jeśli sama miała problem z przystosowaniem w nowym środowisku to zdecydowanie pomogła jemu się zaaklimatyzować. Znał ją tyle czasu, że obecnie czuł się tam komfortowo. Bez niej byłoby dużo trudniej.
Pozwolił jej zająć się kamerami i uśmiechnął się rozbrajająco na myśl o roli lekarza w ich potencjalnym przedstawieniu. Przemierzali korytarze szpitala po przemieszczeniu kamer, które raczej było udaną akcją. Mniej udane były kolejne minuty, ponieważ do pomieszczenia z szafkami lekarzy i pielęgniarek wpadły dwie kobiety, które od razu przybrały bojową postawę.
- Spokojnie, jesteśmy tu nowi - powiedział, podnosząc ręce w obronnym geście. Niemniej miało to na chwilę odwrócić ich uwagę i zdezorientować, bo w tym samym momencie użył mocy na kobiecie, która chciała wybiec z zamiarem powiadomienia ochrony. Skupił się na niej i za pomocą swoją magii chwycił ją w "garść" i rzucił z impetem o ścianę. Prawdopodobnie użył za mało siły, żeby ją zabić, ale dość żeby straciła przytomność. Jeśli została tylko oszołomiona to zaraz ją dobije.
Jednocześnie liczył na to, że w tym samym momencie Colleen zrobi to samo z drugą kobietą. Będą mieli dwa bezwładne ciała, ale przynajmniej nikt nie zaalarmuje całego szpitala. Jeśli uda im się je obezwładnić to ułożą je na najbliższych kanapach lub sofach. W końcu w szpitalu to normalny widok że lekarz czy pielęgniarka śpi, kiedy ma chwilę wolnego, zwłaszcza w nocy. A zanim się obudzą, oni będą daleko poza tym przeklętym szpitalem.
Jeśli jakimś cudem nie uda mu się zabieg i pielęgniarka wybiegnie na korytarz, to po tym jak Colleen obezwładni ciemnoskórą pielęgniarkę, Brad wybiegnie za tą biegnącą i wtedy rzuci ją na najbliższą ścianę, po czym zaniesie do pomieszczenia.
_________________

I'll start a riot
until you hear me
[mru]
[Profil]
  [A-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 6