Poprzedni temat «» Następny temat
Wolne radio CATS
Autor Wiadomość
The Gifted



kocham tworzyć tematy i nie tylko

jestem kontem specjalnym

milio

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2018-12-04, 23:33   Wolne radio CATS


C.A.T.S.





Godziny wieczorne 27.11.2018 roku na długi czas zapisały się w pamięci mutantów posiadających dostęp do tak zwanego deep webu, połączonego z serwisem The Free Voice of Seattle. Teoretycznie niewinna wiadomość, jaką udostępnił anonimowy użytkownik TFVoS, zawierała zakodowany link prowadzący do praktycznie pustej strony internetowej. Prócz gifu przedstawiającego rudego kota celującego odchodami do kuwety, skrótu C.A.T.S. oraz kilku cyfr oddzielonych kropką, nie było na niej nic więcej. Sprytniejsi szczęśliwcy szybko doszli jednak do rozwiązania i tej zagadki. Wkrótce prawie wszyscy bardziej zaufani mutanci posiadali dostęp do specjalnej częstotliwości radiowej...

_____________________________________

  • Wraz z fabularnym dniem 27 listopada, swoją działalność rozpoczyna wolne radio Community Against Talking Shit - w skrócie C.A.T.S.
  • Aktualna częstotliwość radiowa udostępniona jest na stronie, do której prowadzi przekierowanie z postu w nieoficjalnej podstronie The Free Voice of Seattle.
  • Szyfrowaniem wiadomości na stronie TFVoS zajmuje się jeden z obdarzonych, przez co nie jest możliwe wyśledzenie osoby publikującej - chyba, że ta sama sobie tego życzy.
  • Prawdziwe imiona i nazwiska prowadzących nie są znane. Przedstawiają się oni wyłącznie jako:
    1. Marla Singer
    2. John Smith
    3. June Hawkins
  • Istnieje teoretyczna możliwość udziału w jednej z audycji radiowych, jednak wyłącznie za specjalnym zaproszeniem.
  • Radio nie nadaje codziennie, audycje pojawiają się o przypadkowych porach.
  • Częstotliwość nadawania zmienia się za każdym razem.
  • Prócz rozmów, zazwyczaj pojawia się kilka niewybrednych kawałków muzycznych, jednak nie jest to regułą.

[Profil]
 
 
The Gifted



kocham tworzyć tematy i nie tylko

jestem kontem specjalnym

milio

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2018-12-04, 23:40   


Co w getcie piszczy, jak ocalić Amerykę i gdzie kupić dobry towar? [27.11.2018]





John Smith: Halo? Słychać mnie??? *niecierpliwie uderza w mikrofon*

June Hawkins: *śmiech* Loud and clear, Captain! Loud and clear!

John Smith: Trochę technologii i człowiek się gubi... Co nie, Marla? MARLAAA!!! June, trzeba reanimować Marlę.

June Hawkins: Marla zawsze będzie martwa... Wewnętrznie. *chwila ciszy* Dwudziesty siódmy listopada... Na zawsze w naszych sercach.

Marla Singer: Czy to mogłoby być jeszcze bardziej żałosne? Jedna wielka chała!

June Hawkins: Chyba CHWAŁA, moja droga Marlo.

John Smith: Chwała i sława dla dzielnych kociaków. Może się przedstawmy, bo nasi słuchacze muszą być zdezorientowani. Jesteśmy C.A.T.S. To chyba żaden skrót, ale hejcimy sobie D.O.G.S. To znaczy, bardzo ich lubimy i założyliśmy fan club... Wiecie, o co chodzi. Jestem John Smith, a to moje piękne towarzyszki. Kocice, przymrukajcie się.

Marla Singer: Sam się przymrukaj, Pocahontas.

June Hawkins: *kolejna porcja chichotu* Nie wiem, jaką ciekawą rzecz do wąchania dzisiaj przyniosłeś, John, ale zdecydowanie musisz podzielić się nią z naszą zMarlą. Tak czy inaczej, GOOOOOD MORNING, VIETNAM! Ja jestem June Hawkins i będę spędzać z wami czas, gdziekolwiek jesteście.

John Smith: Mam dobrego dealera. *krótki chichot* Marlaaa, jeśli nie chcesz w C.A.T.S., to mogę załatwić ci w D.O.G.S. Bardzo nieeeziemskie warunki. *jeszcze bardziej rozbawiony*

June Hawkins: I wtedy zdecydowanie będziesz potrzebowała namiarów na dealera Johna... *stukot i szelest sugerujące wymierzenie komuś wyjątkowo trafionego kuksańca* Oj, Maaaarla, weeeź. Życie jest zbyt krótkie, żeby mieć humory.

John Smith: Tak przy okazji, pozdrawiamy gorąco Dealera Johna, znaczy mojego!

Marla Singer: Żebym ja zaraz ci nie załatwiła warunków *nie z tej ziemi*. Jestem Marla Singer, jestem masochistką, która zdecydowała się dołączyć do tej żałosnej grypy wsparcia. A w dzisiejszej rozmowie będziemy ubolewać nad losem idiotów, którzy na końcu listopada chodzą z krótkim rękawkiem

June Hawkins: *chichot* Dobry towar, bracie! D.O.G.S. może trochę potrzebować! O ile Marla im wszystkiego nie wypali, oczywiście!

John Smith: I można by podrzucić trochę biedakom z getta...

June Hawkins: Kochana, wszyscy tu jesteśmy masochistami... Ale przynajmniej nie chodzimy w krótkim rękawku, co nie? *westchnięcie* Chociaż niektórzy powinni... Lucas Hope w tamtym sezonie... To dopiero było COŚ. Paparazzi naprawdę dilowali tymi jego zdjęciami... Stare, dobre czasy.

June Hawkins: Powiedziałabym, John, że możemy im też podrzucić trochę Lucasa, ale to chyba niezręczne, odkąd pracuje dla naszych przyjaciół w D.O.G.S., prawda?

Marla Singer: Chcecie wiedzieć o czym teraz myślę? O milionie innych rzeczy, które wolałabym w tym momencie robić. Serio, ludzie. A diler Ash...Johna? Ssie. Jeśli chcecie dobry towar, drogie dzieci, to idźcie na róg ulicy 5 i 6 w Downtown.

June Hawkins: Marla! Nie mów naszym słuchaczom, gdzie mogą się naćpać! To nie taki rodzaj grupy wsparcia! *szelest i łupnięcie sugerujące rzucenie w kogoś teczką z papierami* *chrząknięcie* Cóż, droga Marlo, czym chciałabyś się zajmować? Czy masz na tej liście pozycję dotyczącą umierania w getcie? Słyszałam, że to nowa moda.

Marla Singer: To dokładnie taki rodzaj wsparcia jakiego potrzebują. *odparła ze znudzeniem* Umieranie w getcie? Nie, dzięki. Jestem tradycjonalistką. Dwie ćwiartki w żyle w zupełności mi wystarczą.

John Smith: Jesteś okropna!

June Hawkins: *westchnienie pełne rezygnacji* Marla...

Marla Singer: Wiesz co jest okropne? Że nie robią już dobrych melin. Gdzie się podziały oldschoolowe karaluchy i piecyk? Nie ma. Wiecie czemu? Bo jebane getto zrobiło nam konkurencję. Ale właściwie polecam opuszczony squot, a strzykawki.... najlepsze są te insulinowe

June Hawkins: Joohn, czy możesz podać Marli ten twój magiczny sztyfcik?
John Smith: Albo, o, taką szczepionkę. *szczypie Marlę w ramię*

Marla Singer: Black tar, brown sugar, na białą nawet nie ma się co porywać - jest za droga! Ał! *jęknęła, podskakując na krześle* Życie jest pełne cierpienia i to jest wręcz idealny moment, by je zakończyć.

June Hawkins: Jeśli tak spieszno ci do śmierci, zawsze możesz wysadzić się pod gettem. Na znak protestu czy coś. Przy odrobinie szczęścia, zrobisz olbrzymią dziurę w murze i wypuścisz tych, którzy zajmują ci miejscówki. Co prawda, potem sobie nie poćpasz, bo będziesz martwa, ale... *prychnięcie*

John Smith: Ale będzie wolna od nas. Pff.

Marla Singer: Och to by było dla ciebie wygodne, czyż nie? Uciszyłabyś JEDYNĄ OSOBĘ, KTÓRA MÓWI Z SENSEM. ŚMIERĆ TO JEDYNE WYJŚCIE. Więc w imię zdrowego rozsądku chwyćcie za pistolety, noże, strzykawki... bądźcie kreatywni!

June Hawkins: A nie lepiej widły? Widły i pochodnie! To dopiero jest stary, dobry styl ataku na D.O.G.S.

John Smith: Ja, dla przykładu, preferuję intrygi. *zwala Marlę z krzesła*

Marla Singer: Żeby zaplanować intrygę trzeba myśleć, a jesteś pozbawiony rozumu. Zupełnie jak June. Umierać za kraj? Co za.... *milknie, spadając z krzesła*

John Smith: Zaś ćpuny nie mają refleksu.

June Hawkins: ... Co za wspaniały sposób na to, żeby przysłużyć się wolnej Ameryce!

John Smith: Dziękuję, June.

June Hawkins: Chociaż ktoś, kto JUŻ NIE SIEDZI, zwłaszcza nie w getcie, na pewno tego nie zrozumie. *ciężkie westchnięcie* Moi drodzy. Czy się stoi, czy się leży, wolność w kraju się należy. Więc chwytajcie za widły, pochodnie i... *chwila ciszy* Te swoje strzykawki... I róbcie, co słuszne! Do usłyszenia! Mówili dla was June Hawkins, John Smith i Marla, która zaraz poodpina nam kable pod biurkiem. Dziękujemy!

John Smith: Do usłysz...
[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 5