Poprzedni temat «» Następny temat
Główne tunele
Autor Wiadomość
The Gifted



kocham tworzyć tematy i nie tylko

jestem kontem specjalnym

milio

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2018-12-02, 23:58   Główne tunele


[Profil]
 
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2019-11-25, 23:21   

//4 kwietnia, kilka minut po 5 rano.


Dzień dopiero się rozpoczynał w stanie Waszyngton, wraz z leniwie wschodzącym słońcem znad szarych chmur. Gdy jednak ludzie dopatrywali pierwszych, błyszczących płomieni - mutanci zebrani wokół Dzielnicy Ochrony Mutantów mogli podziwiać zdecydowanie mniej naturalne źródła światła - jak i hałasu. Kolejne bomby spadające na najważniejsze dla Departamentu budynki wstrząsnęły nie tylko ulicami - ale też kanałami, w których teraz skrywali się ledwie uwolnieni mieszkańcy.
Wśród ofiar nieludzkiego eksperymentu ze strony Departamentu, jedna osoba zdecydowanie się wyróżniała - biedna Penelope, która dzielnie broniła wejścia do Dzielnicy przed nachodźcami, teraz była skazana na łaskę tych, których do tej pory sama aresztowała. Napierający na nią tłum jednak szybko stracił całą pewność siebie i odwagę, gdy gruz zaczął osypywać się na ich brudne głowy...
To była chwila, nim właz na nowo się otworzył, wpuszczając do wnętrza nieco światła. Oto bowiem wśród tuneli stanął też Christian, który pośrednio - sam wpakował koleżankę w te nie lada kłopoty i z całą pewnością - od razu mógł wyczuć gęstniejącą atmosferę wśród zebranych.
- Jak możemy Wam ufać?! - Wydarł się jeden z niespokojnych głosów, którego nie szło nawet namierzyć, gdy w oddali dało się usłyszeć szlochy i płacz.
Stracili zaufanie, zwątpili w słuszność swojego postępowania. Czy byliście w stanie to zmienić?

Nasze drogie kundle były jednak skazane na działanie na własną rękę - w końcu żadne z nich nie dostało żadnego sprzętu, który umożliwiałby im komunikację z tą "wrogą stroną". Ale może nie wszystko było jeszcze stracone?

Szybkie otrzepanie się z kurzu i rozprostowanie obitych mięśni wystarczyło, nim Nicholas w towarzystwie Mary ruszyli wzdłuż muru, prosto ku rogatkom. Ich oczom ukazały się istne zgliszcza, wśród których wciąż były obecne płomienie, a wcześniej malujące się na ulicach ślady krwi - po prostu znikały. To przejście nie przypominało już tego, jakim się prezentowało zaledwie kilkadziesiąt minut temu - również przez ślady Frosta, które ostatkiem sił mieniły się w iskrach ognia.
Nie było to wiele - ot, pojedyncze ślady lodu rysujące się po ulicach przed rogatkami. Z całą jednak pewnością - było to wystarczająco, by blondyn mógł dostrzec niedawną obecność swojego brata.
Kierunek.
Wystarczyło się kierować w tę stronę, z której szron najmocniej się ostał - z tej strony, gdzie bomba nie dosięgła swą mocą. Potrzebna była wiara, by wciąż pokładać nadzieję w tym, że uratowani... Wcale nie zginęli w tej masakrze. Poza tym... Tak słabi nie mogli przecież uciec daleko, prawda?
Wystarczyło kilkaset metrów, by dojść do miejsca nieco oddalonego od głównego wejścia do DOMu. Kilkaset metrów, aż przed oczami tej parki - ukazał się otworzony właz do kanałów. Czyżby to było właśnie to miejsce? Cóż, dochodzące z wnętrza głosy całkiem dobrze mogły to sugerować...
[Profil]
 
 
Penelope Mares



uległość kukiełki służy manipulantom

atomokineza

84%

Ogar/kundel





name:

Penelope Mares

alias:
Penny; Obiekt 478g; Rebecca McAdams

age:
30

height / weight:
175 / 70

Wysłany: 2019-11-28, 12:28   

Agresja i jeszcze agresja i oni twierdzą, że nie są źli. Odkąd tylko odzyskałam przytomność tylko to mogła od nich odczuć. A podobno to oni są tutaj ofiarami i tymi dobrymi. Tylko jak to pokazują... Podobno dobra osoba nie jest wstanie zniżyć się poziomu swojego oprawcy. Ani oni tylko mnie atakują słownie, jak i też fizycznie. Musiałam to wytrzymać... Wiedziałam, że to jest kwestia czasu aż żołnierze z DOGS namierzą to miejsce. W tedy będą mogli zobaczyć co znaczy słowo cierpienie. Na razie musiałam się powstrzymać.
Widząc gruz lecący skuliłam się jeszcze bardziej. Jednak potraktowałam to jak ratunek, bo przynajmniej tamci przestali skupiać się na mnie. Spróbowałam się rozejrzeć, a kiedy dostrzegłam światło, które wpłynęło po otwarciu głazu. Przymróżyłam oczy, by zobaczyć czy to kolejni z terrorystów czy to będzie ktoś bardziej przychylny. Widząc Chris trochę się zmieszałam, bo z jednej strony on był po stronie DOGS, ale to przez niego tutaj się znalazłam i to z nimi. To wszystko było jego wina.
Słysząc słowa z tłumu miałam ochotę się rośmiać. Pytają się o zaufanie, a jeszcze nie tak dawno mnie atakują. Nie odpowiedziałam, bo nie ufałam im, ani do końca Chrisowi. Jednak wiedziałam, że ten drugi mnie chociaż nie skrzywdzi. Chociaż miałam ochotę go zabić z to jaką w sytułację mnie wpakował to jednak pamiętałam, że zasłonił mnie własnym ciałem.
[Profil]
  [A+]
 
Mary Pond



-

Glify

65%

bezrobotna, szuka pracy





name:

Mary Pond

age:
21

height / weight:
168cm/61kg

Wysłany: 2019-11-28, 19:38   
   Multikonta: -


Mary czekała przy dziurze w murze nasłuchując nadlatujących śmigłowców. Czas się kurczył niepokojąco szybko. Blondie dotarł do wyjścia w chwili, w której Mary na poważnie już rozważała wycofanie się stąd i znalezienie jakiejś drogi ucieczki. Jednak wtedy właśnie zobaczyła jak ktoś przekłada przez otwór półżywą blondynkę. Doskoczyła, by pomóc od zewnętrznej strony. Chwyciła kobietę i pomogła jej się odsunąć, by było miejsce dla przechodzącego za nią mężczyzny. Z ulgą rozpoznała dowódcę całej akcji. Czemu tak zależało jej na jego życiu? Trudno powiedzieć. Może chodzić o zdecydowany nadmiar śmierci jak na jeden dzień. Chociaż na widok kundla, nawet zbyt wymęczonego żeby z nią walczyć ucieszyłaby się dużo mniej. Nie była pewna czy powinna mu pomóc jakoś szybko przejść, ale uznała, że najlepiej będzie jak przejdzie sam. Wyglądał na dorosłego, raczej nie potrzebował jej pomocy w przejściu na drugą stronę.
Pond zbladła gdy usłyszała huk. Blondie jeszcze nie zdążył, a i ona wraz z uratowaną przez niego kobietą były niepokojąco blisko ściany. Szczęśliwie ta wytrzymała osłaniając je przed większością efektów eksplozji. Tylko lekki podmuch i trochę pyłu strąconego z górnej części muru. Najgroźniejszy w tym wszystkim był dla nich jedynie huk. Za to dowódcę wypchnęło tak, że aż się przewrócił. Nie wyrżnął jednak głową o asfalt, był w stanie wstać i nie kulał. Przynajmniej ona sama tego nie zauważyła. Co więcej był gotów wydawać kolejne polecenia. Pozostała więc jeszcze jedna grupa.
-Prowadź.- powiedziała głównie żeby zaznaczyć, że może na nią liczyć w tym, chyba już ostatnim zadaniu. Zastanawiała się jak zająć się transportem kobiety, którą ze sobą zabrał. No bo przecież nie zostawią jej tak na ulicy. Póki co wzięła ją pod ramię. Na szczęście po chwili podjechał samochód, który ją ze sobą zabrał więc mogli ruszać. Po drodze jeszcze naszły dziewczynę pewne wątpliwości.
-Jesteś pewien, że przeżyli nalot?- dźwięki dochodzące z dzielnicy nie napawały optymizmem, ale poszła za mężczyzną gotowa pomóc. Jeśli ktoś tu jeszcze został i mogli im pomóc, to ona bardzo chętnie. Byle jak najpóźniej zacząć się zastanawiać nad tym co tak właściwie się wydarzyło i co ona sama zrobiła. Teraz miała zadanie i póki co skupiała się na nim.
Blondie poprowadził ich do kanałów czy jakiś innych podziemnych tuneli. Nie była pewna czy dowódca w ogóle wie którędy mają iść, ale jednak dotarli na miejsceByła tam grupa, którą doprowadziła do rogatek i swą kundle. Ten obezwładniony przez Blondie i ten, pod którego opieką zostawiła tych ludzi.
-Już dość walk na dzisiaj.- upomniała ludzi widząc ich bojowe nastawienie -Dzielnica zniszczona i zanim ponownie kogoś tam zamkną minie dużo czasu. Pozostało dopilnować, by nie mieli kogo zamykać. Musimy się stąd ewakuować, bo tutaj prędzej czy później nas znajdą. - poinstruowała mutantów, po czym zostawiła pole do wypowiedzi Blondie. Uznała, że lepiej będzie jeśli to ona zacznie skoro zabrała ich z hoteli w DOMie i wtedy jakoś zdołała zdobyć ich sympatię. Więc może pomoże jej to i teraz.
Jeśli chodzi o kobietę kundla, to dopóki nie skończyła wypowiedzi nie interesowała się nią zbytnio. Chyba że zauważyła, że ktoś spróbował jeszcze po ich przybyciu zrobić jej krzywdę, ale raczej skupiła uwagę mutantów na sobie. O ile Blondie nie zajął się związaną kobietą, Mary sama do niej podeszła gdy już powiedziała co miała do powiedzenia. Zmierzyła ją nieufnym wzrokiem.
-Cała jesteś?- spytała mimo to. Kundel, ale wciąż człowiek. Taką przynajmniej miała nadzieję.
[Profil]
    [B+]
 
Nicholas Grenville



...

Smog / Czarna Mgła

82%

Poszukiwany





name:

Nicholas Grenville

alias:
Andy Spivey / Nicky

age:
31

height / weight:
194/89

Wysłany: 2019-11-29, 02:31   
   Multikonta: Brian, Liam, David
  

   1 Rok na Giftedach!


Nie były to już minuty, to były sekundy. W ostatniej chwili mutantka uciekła z rąk kundla, którą zdążył złapać i kierować w stronę rozwalonej dziury w murze, pozostawiając za sobą trującą mgłę jako tarczę i utrudnienie widoczności. Mimo próby ocalenia dziewczyny Nicholas zauważył iż otrzymała ona obrażenia od ognia. Przeklął w myślach i starał się biec jak szybko potrafił, by nie oglądać się za siebie i wyjść z tego cało. A przynajmniej ona.
Na logikę idąc, kiedy słyszy się strzały i wybuchy za sobą, nie ma się czasu na przekazywanie rannej osoby drugiemu mutantowi. O ile było to dla Grenville'a możliwe, objął dziewczynę mocniej do siebie, by swoim ciałem pojechać po asfaldzie. Wtedy rudowłosa mogła zabrać młodą od niego i przekazać dalej. A on musiał pozbierać się na nogi, widząc parę metrów przed sobą co dzieje za murem przez dziurę. Słysząc porządne rozwalanie tej dzielnicy. Chmary dymu i ogień. To był koniec piekła dla mutantów.
Wstając i chwytając się za ramię, rozmasowując sobie po chwili łokieć lewej ręki, obejrzał się po okolicy, dostrzegając odjeżdżające ostatnie pojazdy. Innym słowy, udało im się. Pozostawała jeszcze jedna grupa, której trzeba pomóc. Dlatego zwrócił się z prośbą do rudowłosej o udanie z nim po odebranie tej pierwszej grupy mutantów, jaką oddał pod opiekę brata.
- Mam taką nadzieję.
Odpowiedział podczas drogi, jaką pokonywali wzdłuż muru do rogatek. Widocznie nie miał stuprocentowej pewności, ale nie zamierzał ich tam zostawić. Musiał sprawdzić i mieć pewność, że kogoś tam gdzieś znajdzie.
Zadanie było nieco utrudnione, gdyż nie mieli czasu na komunikację gdzie co i jak. Ale, przyglądając się podłożu gdzie w jednym miejscu znajdowały się resztki lodu i wody, domyślał że Chris musiał tutaj podejmować próby walki albo obrony. Idąc więc w przeciwną stronę użytej przez jego brata mocy, nakierowało go to tajemniczego włazu i wejścia do tunelu. Odsunął właz, czy podniósł klapę, cokolwiek to było, zezwolił dziewczynie zejść pierwszej, samemu czyniąc to za nią, zamykając przejście za sobą. Rozejrzał się po wszystkich, odnajdując Chrisa, przy czym odczuł ulgę, że jest cały. Jego wzrok następnie powędrował na leżącą czy siedzącą Rebeccę. Za dobrze to teraz nie wyglądała. Porządnie ją tutejsi mutanci załatwili. Pozwolił więc, by rudowłosa zabrała głos, jak ostatnim razem, skoro lubiła przemawiać do tłumu i jej jakoś bardziej ufali.
- Trzeba ruszać dalej. Znaleźć stąd wyjście na końcu tunelu.
Stwierdził od razu, mówiąc ogólnie. Niczego dodawać do słów rudowłosej nie musiał. Ale zwrócił uwagę na to, że skoro mają teraz chwilę wytchnienia, mogliby poznać swoje imiona. Spojrzał na nią.
- Nie mieliśmy okazji się przedstawić. Nicholas.
Podał jej nawet rękę by uścisnąć. Przynajmniej znów nie będzie słyszał że zwraca się do niego poprzez kolor jego włosów. I jeżeli uczyniła to samo, poznał jej imię to zwrócił się również do Chrisa.
- Idźcie przodem. Ja z Rebeccą pozostanę na tyłach grupy.
Wydał polecenie z takim podziałem, jaki będzie korzystny dla wszystkich. Jeden kundel byłby pilnowany przez mutanta, któremu ufają. Bowiem Nicholas zauważył nieprzychylne spojrzenia w stronę mundurów u kundli. Dopiero zaś wtedy, mógł zająć się Rebeccą. Podszedł do niej i jeżeli cokolwiek z broni i urządzeń miała przy sobie, po prostu ją rozbroił i pomógł wstać na nogi. Im bliżej siebie będzie ją miał, bezpieczniej dla pozostałych.
  
[Profil]
  [AB+]
 
Christian Spivey



Obojętność jest jak lód polarny na biegunach: zabija wszystko.

Kriokineza

65%

D.O.G.S członek OT





name:

Christian Spivey

alias:
Frost; Fubuki; Kazahana

age:
25 lat

height / weight:
185 / 78

Wysłany: 2019-11-29, 09:44   
   Multikonta: Ruth; Kathryn


Na górze nie miałem już nic do zrobienia, a na dole jeszcze mnie potrzebowali. Przynajmniej Penelope, bo byłem za nią odpowiedzialny. Sam ją zostawiłem z nimi, by spowolnić oddział DOGS dając szanse na ucieczkę atakującym. Kiedy udało mi się zbiec spod straży i dostać ponownie tutaj w to miejsce. Chociaż teraz nie miałem nikogo do pomocy z głazem. To jednak udało mi się wyciągnąć i dostać się do środka. Widziałem spojrzenie Penelope ale nic nie powiedziałem tylko spojrzałem na tłum. Słysząc ich pytanie miałem już odpowiedzieć, ale usłyszałem głos za sobą. Obejrzałem się za siebie zobaczyć kto jeszcze zeszedł i czy to przypadkiem nie jest nikt z DOGS, bo tego jeszcze mi by brakowało. Jednak dostrzegłem tą rudowłosą dziewczynę i brata. Nie powiem ulżyło mi widząc, że wydostał się z DOMu w porę.
Kobieta mówiła więc nie widziałem potrzeby do nich przemawiać. Poza tym nie byłem dobrym mówcą. Byłem żołnierzem nie dyplomatą, a poza tym nie ufali mi to czemu miałem ich przekonywać do siebie.
- Nie sądzę by dobrym pomysłem było iście do końca tunelu zwłaszcza, że nie jest on najlepszym stanie. Proponuje przejść kawałek by oddalić się od Dzielnicy i wyjść na ulice - powiedział do brata, bo faktycznie trzeba było ruszać. Nie długo nad nimi zaroi się od ich wrogów. Dlatego dobrym wyjściem było się ruszyć, zamknąć głaz by nie pokazywać gdzie weszli. Jednak najlepszym było poczekać z wyjściem do zmroku. Jednak nie byłem pewny czy ci ludzie wytrzymają do wieczora bez jedzenia i wody.
- Dobra - rzuciłem na polecenie by iść z przodu ale tylko dlatego, że widziałem nie ufność ludzi przybywający tutaj z nimi oraz to jak towarzyszka Nickia zmierzyła Peny wzrokiem.
[Profil]
  [A+]
 
Penelope Mares



uległość kukiełki służy manipulantom

atomokineza

84%

Ogar/kundel





name:

Penelope Mares

alias:
Penny; Obiekt 478g; Rebecca McAdams

age:
30

height / weight:
175 / 70

Wysłany: 2019-11-29, 10:41   

Widziałam, że Christian chce coś powiedzieć. Jednak ktoś inny wszedł mu słowo. Czemu nie zauważyłam, że oni weszli. I kiedy? Widząc mężczyzne, którego wszyscy próbują mi wmówić, że jest moim mężem. Tym, którym nie żyję... Miałam jedną myśl tylko nie ON. Czemu to nie mógł być ktoś z naszych. Tylko musiał być to właśnie ON. Przez chwilę skupiłam na nim spojrzenie w ogóle nie słuchając dziewczyny. Do czasu aż ta się do mnie zbliżyła i odezwała. Odsunęłam się od niej jeszcze bardziej na tyle ile miałam możliwość.
- Nawet się do mnie nie zbliżaj - powiedziałam do niej ignorując jej pytanie. Mogła sobie darować te uprzejmość. Przecież wszyscy widzieli jaka jest prawdziwa natura mutantów. Nas należy trzymac na smyczy za nim zaczniemy gryź. Nie chciałam by ktokolwiek z nich do mnie się zbliżał. A tym bardziej mnie dotykał.
- Chyba śnisz i już ci mówiłam nie zwracaj się do mnie tym imienie. Jestem Penelope bądź Obiekt478g - powiedziałam do niego. Jak się zbliżył do mnie miałam ochotę naprawdę mu coś zrobić. To przez niego tutaj była... i przez Chrisa. Który po raz kolejny mnie zdradził. Zgadzając się na to by ten facet się do mnie zbliżał i jeszcze szedł ze mną.
- Masz zamiar zgadzać się na wszystko co ten idiota powie. Nic nie powiesz... Kto mówi, że każdy ma własne zdanie. Gdzie jest twoje? - powiedziałam do Chrisa. Bo ktoś musiał mu przemówić do rozumu. Zresztą nie rozumiałam jego postawy.
[Profil]
  [A+]
 
Mary Pond



-

Glify

65%

bezrobotna, szuka pracy





name:

Mary Pond

age:
21

height / weight:
168cm/61kg

Wysłany: 2019-11-29, 22:18   
   Multikonta: -


Zatem przeżyli. Dobrze. Że robili problemy to już gorzej, ale ostatecznie dali się przekonać do pójścia za nimi. Chociaż tyle. Nie była osobą, która jakoś specjalnie lubiła przemawiać, ale nie miała problemu ze zrobieniem tego gdy wydało się konieczne, a tutaj raczej takie było. Gdy już skończyła chciała sprawdzić stan tamtej Pani Kundel. Na pierwszy rzut oka widać było, że z pewnością miewała lepsze dni. Łącząc to z ogólnym nastrojem mutantów w tunelu dość łatwo można było dojść do wniosku, że ktoś tu został obiektem do wyładowywania frustracji. Nie było to więc aż takie dziwne, że zareagowała na Mary alergicznie. Pewnie spodziewała się takiego samego zachowania również po rudej siksie. Mimo to jednak podeszła bliżej i kucnęła chcąc się upewnić że nie widać żadnej dużej otwartej rany. Ewentualne ataki zablokowała mocą, ale nie zamierzała robić kobiecie krzywdy.
-Będzie to trzeba opatrzyć. Na miejscu pewnie będzie czym.- mruknęła Mary. Miała ochotę dodać coś jeszcze. Zapewnić, że nie każdy tutaj myśli tymi samymi kategoriami co wściekły pies, ale domyśliła się, że nie ma to żadnego sensu. Wstała więc i obróciła się do Blondie, który potwierdził jej słowa o konieczności pójścia dalej, a następnie w końcu się przedstawił.
-Mary.- odpowiedziała krótko. Nazwisko nie było potrzebne. Ba, jego podanie byłoby skrajnie głupie. Wyciągniętą dłoń oczywiście uścisnęła pewnie. Po tym krótkim zapoznaniu się Nick zarządził układ pochodu i mogli ruszyć. Pan Kundel dodał od siebie, że lepiej nie iść do końca tuneli przez ich stan. Dziewczyna odruchowo spojrzała po ścianach i suficie. Musiała przyznać, że trudno było się nie zgodzić. Ich stan martwił. Ruszyła razem z nim na przedzie, ale pozwoliła sobie założyć, że zna drogę i w razie czego ją wskaże.
[Profil]
    [B+]
 
Nicholas Grenville



...

Smog / Czarna Mgła

82%

Poszukiwany





name:

Nicholas Grenville

alias:
Andy Spivey / Nicky

age:
31

height / weight:
194/89

Wysłany: 2019-11-29, 22:58   
   Multikonta: Brian, Liam, David
  

   1 Rok na Giftedach!


Przemówienie Mary bardzo pomogło pozostałym mutantom, którzy jej bardziej ufali, niż pozostałym. Szczególnie było widać, jak bardzo darzyli nieufnością jego brata i kobiety, którzy nie z własnej woli stali się kundlami. A jego Rebecce sprano mózg. Nie podda się i zrobi wszystko by ją odzyskać.
Z Mary uprzejmości wymiany imion miał za sobą. Wysłuchał także brata, zdejmując już chustę z twarzy. Nie było wrogów, więc nie obawiał się o tożsamość, pomijając Rebeccę. Może gapiąc się na niego, wróci jej w którymś momencie pamięć? Rozejrzał się po wnętrzu tuneli, tak samo jak uczyniła to Mary. I tak samo musiał przyznać rację.
- W takim razie prowadźcie do najbliższego wyjścia. Podzielimy się później na dwie grupy i każdego zgarną dwa pojazdy. Im mniej będziemy się na zewnątrz rzucać w oczy, tym lepiej.
Stwierdził nim ruszyli. I nawet nie reagował jakoś specjalnie na uwagi i dąsy swojej kobiety, która cały czas twierdziła, że nazywa się Penelope. Nicholas podjął z nią rozmowę dopiero w momencie, kiedy cała grupa ruszyła za Chrisem i Mary, a on został na tyłach z Rebeccą. Trzymał ją za ramię po lewej stronie, by mu nie kombinowała i nie próbowała się uwolnić.
- Nie jesteś obiektem. Nikt nim nie jest. Departament zrobił z Ciebie maszynę do zabijania swoich bliskich i tych, których widzisz przed nami. Stracili dom, rodziny, odebrano im prawa... Jesteś taka sama jak my wszyscy. Możesz nazywać się Penelope, dla mnie jesteś Rebeccą, ale nigdy nie nazwę Cię Obiektem. Powtórzę raz jeszcze. Nie jesteś przedmiotem ani maszyną. Tylko uzdolnionym człowiekiem.
Mówił szczerze. Już jeden taki podobny przypadek przechodził z nazywaniem kogoś "obiektem". Z tym, że Vincent potrzebował kogoś, kto mu pokaże inne życie niż laboratoryjne i pokaże jak inaczej okazywać emocje. Tutaj było trudniej. Rebecca miała wymazane wspomnienia i zastąpione innymi. Pracy czeka go znacznie więcej.
[Profil]
  [AB+]
 
Christian Spivey



Obojętność jest jak lód polarny na biegunach: zabija wszystko.

Kriokineza

65%

D.O.G.S członek OT





name:

Christian Spivey

alias:
Frost; Fubuki; Kazahana

age:
25 lat

height / weight:
185 / 78

Wysłany: 2019-12-02, 12:44   
   Multikonta: Ruth; Kathryn


Jak miał gdzieś ich schować to właśnie przyszły mu do głowy właśnie te tunele. Nikt o zdrowy rozsądku by tutaj nie zeszedł z własnej woli, bo grożą one zawaleniem. Czego też jest dowodem to jak wyglądają. Jednak to było na dany moment bezpieczne miejsce. Miejsce, gdzie DOGS nie będzie tak szybko szukać. Chociaż lepiej też nie pozostawać w jednym miejscu zbyt długo. Pracowałem dla nich już trzy lata spinając się po szablach i spadając z nich wiedziałem jak funkcjonują oraz jak działają. Zapewne będą sprawdzać monitoring szukając oznak ruchu i zbiegów oraz wyślą dodatkowo oddziały na miasto. DOGS działa podobnie jak policja jednak nie obawia się sięgać po wszystkie możliwe środki.
Zgodzili się ze mną, że lepiej nie iść do końca tunelu tylko wyjść wcześniej. Automatycznie zacząłem myśl, gdzie najlepiej będzie wydostać się oraz ile mogą pozwolić sobie przejście tunelem.
- Postarajcie się nie opierać o ściany, nie dotykać i trzymać się środka oraz patrzeć pod nogi - powiedziałem do nich, kiedy Nick powiedział bym prowadził. Chociaż liczyłem, że nie muszę im mówić takich oczywistych rzeczy to wlałem na wszelki wypadek powiedzieć.
- Możesz mi uwierzyć, że nie będę we wszystkim się zgadzał z bratem, jeśli będzie gadał głupoty. Jednak teraz ma rację - powiedziałem do Peny. To, że Nick był starszy to nie znaczyło, że będę się z nim we wszystkim zgadzał. Tłum im nie ufał, a rozwiązanie Nicka miała wiele racji. Sprawi, że ci ludzie nie będą na wszystko nastawieni negatywnie. Tylko trochę im zaufa... Przede wszystkim tej chwili liczyło się to, żeby wszystkich wydostać z tych tuneli.
- Chodźmy - powiedział do Mary, bo tak przestawiła się mojemu bratu. Dwie przecznice stąd powinno być miarę bezpieczne wyjście z tych tuneli. O ile się nie myliłem.
[Profil]
  [A+]
 
Penelope Mares



uległość kukiełki służy manipulantom

atomokineza

84%

Ogar/kundel





name:

Penelope Mares

alias:
Penny; Obiekt 478g; Rebecca McAdams

age:
30

height / weight:
175 / 70

Wysłany: 2019-12-03, 20:49   

Jak do mnie się zbliżyła i zaczęła coś gadać, że trzeba to opatrzyć posłałam jej tylko mordercze spojrzenie. Nie chciałam by mnie dotykała, ani tym bardziej do mnie się odzywała. Nie była lepsza od tych wszystkich terorystów, którzy atakowali ludzi. Zresztą nie chciałam się nią przejmować nią. Bardziej wolała skupić się tym całym Nicku oraz Christianie. Oczywiście wysłuchałam co Chris ma jej do powiedzenia i postanowiłam zapamiętać, że ten blondyn jest jego bratem. Ciekawiło mnie czemu Chris za nim tak idzie. Teraz przynajmniej jak od niego usłyszałam, że jest jego bratem to przynajmniej dawało jakieś światło na to.
Jak ci wszyscy ruszyli, a ja szłam na końcu z tym blondynem Nickolasem to chciałam się nie odzywać się.
- Ta bo mutnaci są świeci... Liczyłeś ile dzisiaj strażnikó straciło życie. Ilu z nich miało rodziny, dzieci? Poza tym przez wasz jeden ataków straciłam mojego małego syna - powiedziałam do niego co obchodzili mi ci ludzie. Dzisiejszy atak niczego nie zmieni jedynie pokazał, że trzeba jeszcze bardziej zwiększyć kontrole nad mutantami. Tacy jak mi musimy być pod nadzorem, by zwykli ludzie mogli żyć normanie i bezpiecznie.
- Jestem obietem, żołnierzem, a imię to rzecz nabyta tylko luedzie mają do niego prawo. Nawet mieszkańcy DOMu ich nie używali tylko byli numerami - dodałam do niego. Mógł mówić co chciał i tak mu nie wierzyłam. Jeszcze nie wiem jak przerobił to zdjęcie. Jednak się tego dowiem. Na razie postanowiłam nie rzucać się za bardzo. Kto wie... Może uda poznać mi ich nore.
[Profil]
  [A+]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2019-12-03, 23:10   

Wasz spacer trwał już od dłuższej chwili - spowalniany głównie rannymi mutantami uwolnionymi z dzielnicy. Dawało to jednak chwilę wytchnienia po wszystkich nerwach z powierzchni - na łzy wśród rannych i opuszczonych, na wymianę zdań pomiędzy niezdecydowanymi, na przekonanie tych, których wciąż ogarniało zwątpienie.
Z całą pewnością pojawienie się Mary i Nicholasa zapewniło niewielkie światełko w (hehe) tunelu wśród zebranych, ale... Oni przecież wciąż nie byli wolni.
- Nie można jej ufać! Miała komunikator, chciała nas sprzedać! - Wyznał szeptem jeden z mutantów, zbliżając się do blondyna i niemal wieszając na jego ramieniu. - Całe szczęście oni zdołali ją unieszkodliwić, zanim nas wszystkich skazała na śmierć! - Dodał z dumą, wskazując na niewielką grupkę ludzi, idących tuż za naszą pierwszą parką.
Co ciekawe - mimo ich trzęsących się dłoni, wcale nie było w nich widać bojowego nastroju.
Przynajmniej nie, dopóki... Z góry nie rozległ się kolejny huk zrzucanej bomby.
- Wycof...ć się! Pun... zbiórki stracony! ...iana miejsca, dwie przecznice dal... - Rozbrzmiał przerywany dźwięk w krótkofalówce, która wcześniej była przekazana Mary przez Greenvilla. Wszyscy mogli zauważyć, jak gruz ponownie zaczyna sypać się znad głów zebranych, ale teraz... Czy mogliście mieć pewność, że kolejny atak był... Wasz?
[Profil]
 
 
Mary Pond



-

Glify

65%

bezrobotna, szuka pracy





name:

Mary Pond

age:
21

height / weight:
168cm/61kg

Wysłany: 2019-12-04, 17:30   
   Multikonta: -


Zachowanie Pani Kundel pociągało za nerwy Mary. Jak można odmawiać innym ludziom człowieczeństwa? Pośrednio nazywa ich zwierzętami, tak samo ich traktowała, a teraz się dziwi skąd powściągliwość w okazywaniu ludzkich odruchów? Nie ma to jak podwójne standardy. Hura dla hipokryzji. Oczywiście, że mutanci nie są święci, ale niejeden był zamknięty w DOMie tylko dlatego, że jakaś trauma w jego życiu była dostatecznie silna, by uruchomić gen X. Nic nie zrobili i nic by nie zrobili gdyby zostawić im ich spokojne życia. Zacisnęła zęby zmuszając się do zignorowania tych słów. Kundelka nie mówiła za siebie. Mówiła za DOGS. Tak, tak musiało być. Nie była sobą. Nie mogła być sobą. Nie znała jej, ale takie zachowanie pozbawione choćby najmniejszych szczątków empatii dla ludzi zamkniętych w DOMie wydawał się tak nienaturalny. W dodatku wydawało się, że Nickolasowi z jakiegoś powodu na niej zależy. Dziewczyna potrząsnęła głową. Musiała skupić się na czymś innym. Na zadaniu, tak. Na zadaniu. Na parciu dalej tunelami.
Nagle nad nimi rozległ się huk i kolejna porcja pyłu opadł z sufitu. Równocześnie z jej krótkofalówki odezwał się urywany głos. Niedobrze. Dwie przecznice są jak najbardziej do przejścia, ale czy w takim składzie? Obejrzała się na mutantów idących z nimi. Ilu ich jest? Za dużo. Ilu jest rannych, chorych lub z innego powodu słabych? Za dużo. Na ile są w stanie przyspieszyć? Nie ma takiej opcji. Wszystkie odpowiedzi sprowadzały się niestety do jednego gorzkiego wniosku: są w dupie. Mogło pewnie być gorzej, ale zdecydowanie dobrze też nie jest.
-Biorąc pod uwagę te dodatkowe dwie przecznice jak daleko mamy do celu?- spytała idącego obok Pana Kundla- W tej sytuacji lepiej chyba pójść tunelami jak najdalej. Na górze jest zbyt duża szansa, że trafimy na faktycznych kundli.- dodała od siebie. Musiała się co chwila upominać w myślach żeby nie przyspieszać kroku i nie poganiać całej grupy niecierpliwymi spojrzeniami. Była odważna jak na swój wiek i wcześniej prowadzone życie, ale teraz czuła, że zbyt wiele rzeczy wymyka się spod kontroli. Nie chciała zostawiać tych ludzi. Nie chciała zostać złapana. Nie chciała też umrzeć.
Paradoksalnie właśnie te myśli powstrzymywały ją od paniki. Skoro nie chciała zostać złapana, musiała znaleźć sposób, żeby do tego nie doszło. Musiała się wydostać, a panika to ostatnia potrzebna teraz rzecz. Odetchnęła, by się uspokoić i nie zarażać reszty swoim niepokojem.
[Profil]
    [B+]
 
Nicholas Grenville



...

Smog / Czarna Mgła

82%

Poszukiwany





name:

Nicholas Grenville

alias:
Andy Spivey / Nicky

age:
31

height / weight:
194/89

Wysłany: 2019-12-07, 15:52   
   Multikonta: Brian, Liam, David
  

   1 Rok na Giftedach!


- Liczyłem ilu dzisiaj uratowałem.
Odpowiedział krótko Rebecce, czy tam Penelope, skoro nazywała siebie teraz inaczej. Nie wdawał się w dalszą dyskusję z nią, zauważając, że to do niczego nie prowadzi. Sprzeczać się będą później.
- Dokończymy rozmowę z domu.
I nie miał na myśli tej zrujnowanej w gruz dzielnicy, ale ich dom gdzie czekała na nich córka. Spokoju nie dawał mu fakt, czemu ciągle mówiła o synu. Już któryś raz o tym słyszy. Jakby był winny jego śmierci. Później o tym porozmawia z Chrisem, co wie na ten temat, jak i z Penny.
Uwolnieni z kolei wykazywali sporą nieufność do pani kundel, co było widać i słychać w mowie jednego z nich, wychwalając działania Chrisa i Mary. Także zwrócił uwagę na swoją ukochaną, nie rozumiejąc nadal, dlaczego tak bardzo się poddała i pozwoliła sobie zrobić pranie mózgu. To bolało.
Chwilę po tym zatrzymali się, czując drżenie ziemi i opadający tynk, kurz, cokolwiek nad głowami. Grenville rozejrzał się i usłyszał także słowa z komunikatora, który podarował wcześniej Mary. Te ataki zaczynały poszerzać zasięg. Nie wróżyło to niczego dobrego. Jego brat jest ranny, Mary mogła zbliżać się do limitu swoich mocy. A jego umiejętność nie pomoże a zabije raczej wszystkich w tunelu. Moce bywają teraz zbędne. A tych tutaj mutantów, osłabionych, wygłodzonych, nie chciał wykorzystywać. Mieli jeszcze Penny, ale ona mogłaby tylko zadziałać na ich niekorzyść. W dodatku może być zadowolona, że na zewnątrz są inni jej podobni. Nie można pozwolić, by wyszła na zewnątrz.
Zdjął swoją chustę, jaką wykorzystywał do zakrywania twarzy. Zwinął ją i przewiązał oczy Rebecce. Nawet jeżeli by się opierała, uderzy ją w kolano by na nie upadła i dokona tego co planował. Nie chciał tego robić, ale musiał. Niech będzie potraktowana na oczach innych jako więzień, zakładnik. Następnie zdjął rękawiczkę i przyłożył dłoń do jej ust i nosa, wypuszczając trujący dym by nawdychała się go i osłabła znów jak poprzednim razem. Tym razem dał tego więcej, by nawet i przytomność mogła stracić. Ucałował jej czubek głowy i zabrał dłoń.
- Ruszajcie szybciej. Dogonię Was.
Oznajmił w między czasie by nie tracili go i szukali wyjścia. Tutaj liczył na Chrisa i Mary, że dokonają tego i znajdą wyjście.
Zaraz po tym, Nicholas założył rękawiczkę na dłoń, wziął Rebecce na ręce i ruszył dalej za grupą. Im szybciej stąd wyjdą, tym lepiej. O ile Penny nie kombinowała niczego. Nie miał przy sobie mutazyny, którą mógłby jej podać.
[Profil]
  [AB+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 5