Poprzedni temat «» Następny temat
Sklep spożywczy
Autor Wiadomość
The Gifted



kocham tworzyć tematy i nie tylko

jestem kontem specjalnym

milio

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2018-11-29, 19:53   Sklep spożywczy



[Profil]
 
 
Michael Ryan



I'd like to get to know you but you're talking much too slowly

Superszybkość

85%

Łowca w bractwie





name:

Michael Ryan

alias:
Streak

age:
25

height / weight:
180/69

Wysłany: 2018-11-29, 22:06   
   Multikonta: Jamie/Tom
  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!


25 listopada około ósmej rano

Dzisiejszego dnia Michael miał do załatwienia trochę leków, miał je w swoim plecaku. Było ciężko zdobywać czasem mocniejsze zaopatrzenie dla Bractwa, ale co poradzić nie tylko Liam zaczął chorować. Głupie grypsko parę osób już zaraziło. Coraz bardziej brakowało ich, a jak widać nie pomagały w ogóle...Nie trzeba dodawać, że Ryan musiał okradać domy z leków.. Wolał o tym w Bractwie nie mówić, ale wystarczyło uchylone okno nawet na wysokości jakiegoś piętra, by mógł do środka wtargnąć.. Przez czas spędzony na samotnej prawie tułaczce przez te miesiąca nauczył się robić głupie rzeczy…
Dlaczego jednak zatrzymał się w zwykłym sklepie spożywczym? A to dlatego, że w takich osiedlowych sklepikach było ciężej trafić na jakąś osobę co by go rozpoznała. Chciał kupić jakieś słodycze i smakołyki, ale również i napiłby się po prostu soku, dlatego ubrany w kurtkę skórzaną, a pod nią bluzę, której kaptur był na jego głowie, jeansy i adidasy nie spodziewał się czegokolwiek. Jakież było jego zdziwienie jak pierwsza ukłoniła mu się jakaś młoda pracownica z wyraźnym uśmiechem.. Mike był w tym sklepie po raz pierwszy i szczerze odwzajemnił uśmiech i przywitanie, ale był gotowy dać dyla.. Jednak nie wyczuł zagrożenia, może lepiej by było jakby wyszedł i nic nie kupował? A jednak czasem perspektywa snickersa była większa niż wszystko inne. Dziś udało mu się okroić też jakiegoś bogacza, więc miał pieniądze na wszystko.
Z całym koszykiem zakupów podszedł do kasy. Jego zdziwieniem okazało się jednak to, kiedy kobieta nazwała go per “Richard”. Powiedziała, że spodziewała się go raczej z towarem, a nie na zakupach, dlatego Michael grał w tą grę. Powiedział, że miał jeszcze chwile wolnego i chciał zrobić zakupy… Ale wtopa była, nie miał bladego pojęcia, że jego brat się zaszył tak blisko niego, a od ponad miesiąca przecież tutaj był… Nie powie przecież prawdy tej kobiecie… Nie było sensu… Jednak po uregulowaniu zapłaty, postanowił poczekać blisko tylnego wejścia do sklepu, by mieć pewność czy, aby na pewno to był jego brat… Może nie powinien ryzykować.. Mógł być to ten pierdolnięty klon, o tej samej twarzy co oni.. Ale jednak… Ciekawość brała górę nad rozumem...
[Profil]
  [AB-]
 
Richard Ryan



Bibidi bobidi bu

spowolnienie

79%

dostawca





name:

Richard Ryan

alias:
Rich, Ricky | Slowman

age:
25

height / weight:
180/75

Wysłany: 2018-12-03, 22:58   
   Multikonta: Bradley, Scarlett


// 25 listopada

Dzień jak co dzień. Wstał rano, zrobił śniadanie staruszce, dał jej leki i wyszedł do pracy. Mijając ulice, widział, że coraz więcej ludzi kaszlało. Rozsiewali choróbska, ale Richard akurat jeszcze się nie zaraził. Wiadomo, w listopadzie odporność spada wraz z temperaturą powietrza. Naturalne zjawisko, ale ciągłe prychanie i kichanie było nieco denerwujące. Rich bał się, że jego staruszka zachoruje. W starszym wieku ciężej przechodzi się takie choroby. I tak była schorowaną kobietą i pomagał jej w wielu czynnościach domowych.
Odebrał auto dostawcze z garażu i pojechał załatwiać towar. Było wcześnie rano, ale towar trzeba dowieźć już o świcie. Męczyło go takie życie, ale już się zdążył przyzwyczaić do takiej mało interesującej rzeczywistości.
Nie spodziewał się, że ten dzień będzie wyjątkowy w jego życiu. Niestety droga do hurtowni była trudniejsza niż zwykle. Mianowicie na drodze był wypadek i stał ponad godzinę w korku. Nijak nie mógł potem nadgonić tego czasu. Ale takie sytuacje czasem się zdarzały i nie miał większych problemów z powodu spóźnienia.
- Cześć Cindy - przywitał się, wchodząc do sklepu. Kasjerka była miłą kobietą i znali się całkiem nieźle. Czasem nawet z nią sypiał, ale nie było to nic poważnego ani dla niego ani dla niej. - Wypadek był.
Krótko wyjaśnił dlaczego się spóźnił, po czym poprosił, żeby otworzyła mu drzwi od zaplecza, a sam poszedł znów na tył sklepu, by z ciężarówki wyciągać kartony z produktami.
Nie wiedział, że ktoś na niego czeka, a Cindy nie zdążyła go zapytać jak to zrobił, że niedawno robił zakupy. Nie był w ogóle podejrzliwy, dlatego spokojnie wyładowywał towar. Tak jak zwykle. Stawiał wszystko na zapleczu, żeby potem przenieść to do wnętrza. W jego obowiązkach należało jeszcze rozłożenie tego towaru. Ale wszystko po kolei.
[Profil]
  [AB-]
 
Michael Ryan



I'd like to get to know you but you're talking much too slowly

Superszybkość

85%

Łowca w bractwie





name:

Michael Ryan

alias:
Streak

age:
25

height / weight:
180/69

Wysłany: 2018-12-05, 18:08   
   Multikonta: Jamie/Tom
  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!


Czekanie w przypadku Mike’a było jego zmorą, przy jego mocy czas zdecydowanie szedł mu zbyt wolno. Usiadł sobie na ławce niedaleko tylnego wyjścia. Kaptur zarzucił bardziej na głowę i czekał.. Czekał zjadając jednego batona, drugiego… Popijając tym sokiem co kupił.. Cóż przynajmniej dostarczy organizmowi te niezbędne kalorię, o które powoli się domagał. Nie trzeba przyznać, że trochę mu się nudziło, jednak był wytrwały. Ciekawość była czymś dla niego ważniejszym niż siedzenie na zimnym…
Nie zdawał sobie sprawy ile dokładnie siedział, ale w końcu podjechał samochód dostawczy, mimowolnie uniósł nieco wyżej głowę, czując jak zaczyna rosnąć w nim ekscytacja czy też strach.. Bo co jeśli to nie był Richard, tylko ten pierdolnięty klon D.O.G.S.ów.. Jednak widząc wychodzącego mężczyznę podobnego do niego.. Cóż był trochę daleko, ale ten wzrost, włosy… Po chwili pojawił się z boku samochodu jak tylko postać mu zniknęła z oczu. Swoja torbę z zakupami dalej trzymał w dłoni… A kiedy tylko Zobaczył jak wychodzi i zaczyna towar wyciągnąć, położył torbę.. Cóż ryzyk fizyk.. Albo dostanie z mutazyny i będzie po ptakach, albo uda mu się spierdolić, albo okaże się jego Richardem i spadnie mu kamień z serca, że go znów znalazł… Niewiele myśląc, po pierwszych kartonach, korzystając ze swojej mocy usiadł sobie na otwartej klapie samochodu, widząc powoli jak tylko kroki jego klona zbliżały się do niego. Czuł jak kropla potu spływała mu po plecach.. Co jeśli to jednak będzie Richard i jego weźmie za tego klona? Przecież to było też całkiem możliwe. Zwłaszcza, że Mike ściął włosy, nie miał już tych długich kłaków.. A może postanowi sprawdzić to swoją mocą? Potrafił go spowolnić, tak że praktycznie normalnie się poruszał (jak człowiek)? Teraz była ta chwila napięcia, kiedy dwójka braci patrzyła się na siebie.
[Profil]
  [AB-]
 
Richard Ryan



Bibidi bobidi bu

spowolnienie

79%

dostawca





name:

Richard Ryan

alias:
Rich, Ricky | Slowman

age:
25

height / weight:
180/75

Wysłany: 2019-01-07, 23:16   
   Multikonta: Bradley, Scarlett


Richard wrócił do samochodu i wtedy zobaczył kto siedzi na masce. Serce gwałtownie mu przyśpieszyło, a on zaczął się zastanawiać czy to Mike czy ten pieprzony klon. Krótkie włosy były dowodem, że nie rozmawiał z Michaelem. Zmarszczył delikatnie brwi, gdy tak w unieruchomieniu na siebie patrzyli. Czy powinien uciekać? Zaatakować? Jak się zachować? Nie miał pojęcia, a nie miał przy sobie żadnej broni.
- Czego chcesz? - zapytał szorstko, nie wiedząc jak się zachować. Wobec tego wszystkiego był tylko jeden sposób, żeby się przekonać, czy stoi naprzeciw brata, czy też nie. Użycie mocy. Szybkie rozeznanie wokół, czy nikt nie stoi dostatecznie blisko, żeby coś takiego zauważyć. Choć teoretycznie przy spowolnieniu nie ma szans, żeby ktoś zauważył, że Mike używa mocy. Dla tej osoby wszystko dzieje się jakby w normalnym tempie.
Wyciągnął rękę do przodu i skupił się na być może swoim bracie. Jeśli był szybciorem to przy niemal maksymalnym spowolnieniu będzie poruszał się jak normalny człowiek, ale Richardowi wystarczyło spowolnić go o połowę, żeby zobaczyć zmianę w jego poruszaniu się. Jeśli jest człowiekiem będzie dużo wolniejszy.
Nie da się ukryć, że miał wielkie nadzieje, że to jego brat i obejdzie się bez walki. Chociaż z drugiej strony będzie to oznaczało, że zignorował jego polecenie i postanowił go szukać. I w konsekwencji naraża ich obu na zdemaskowanie. Nie wiadomo czy ich nie śledzą. Może czekali na taką okazję? Może wiedzieli, że w pewnym momencie bracia nie wytrzymają i odnajdą siebie nawzajem, a dzięki temu będą łatwym celem? Tego się obawiał, ale póki co musiał czekać na reakcję swojego sobowtóra.
[Profil]
  [AB-]
 
Michael Ryan



I'd like to get to know you but you're talking much too slowly

Superszybkość

85%

Łowca w bractwie





name:

Michael Ryan

alias:
Streak

age:
25

height / weight:
180/69

Wysłany: 2019-01-08, 23:14   
   Multikonta: Jamie/Tom
  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!


Stres, tak zdecydowanie właśnie to odczuwał Michael z każdą chwilą jak tylko zbliżał się Richard w jego stronę.. No o ile to serio był on.. Z każdą chwilą obraz mu się wyostrzył, czym postać była bliżej.. Miał wrażenie, że był chudszy, więc może jednak się mylił i powinien dać nogę, póki go jeszcze nie zobaczył póki nie zareagował. Szczerze tak jak on zmienił fryzurę, on cóż.. Mógł schudnąć, w końcu teraz na pewno nie pracował w swoim zawodzie nie mógł sobie na te wszystkie restauracyjki pozwalać.. No i Fast-foody… Chociaż praca fizyczna zapewne robiła i swoje.
Było za późno by uciec, jak tylko usłyszał w swoim kierunku szorstki ton głosu drugiego Ryan’a. Spiął się jeszcze bardziej.. Czuł, że robił kolejne głupstwo, które znów nie mówił Bractwu, ale jeśli chodziło o głupotę był po prostu w niej mistrzem.. Niestety czasem szybkie nogi nie wystarczały by uciec od problemów… Nim zdążył się odezwać ten wyciągnął dłoń ku niemu, pierwsza opcja ucieczka… Co jeśli używa jakiejś mocy, druga.. Przecież Richard często tak używał mocy. Stawia wszystko na jedną kartę i nie podniósł się z miejsca. Poczuł jednak jak świat wokół niego “normalnieje” jeśli dla niego to było normalne. Od razu rozbolała go trochę głowa, bo jego organizm nie był przyzwyczajony do takiego tempa jakie właśnie działo się obok niego. A był to poruszający się gdzieś w oddali samochód, który kątem oka widział. Poruszył się zdecydowanie za szybko. Zagryzł wargę, a po chwili się zaśmiał.
-Dobra starczy Rich. - odparł ze śmiechem, starając się mówić szybciej niż zazwyczaj, skoro moc Richarda jego superszybkości ograniczyła właśnie do punku około -80% -85% jego normalnej prędkości. Praktycznie sprawiając, że świat był dla niego tak normalny jak dla jego brata.
Zeskoczył z maski i zaczął iść w jego stronę z bananem wypisanym na twarzy, ale też.. Z zaszklonymi oczami. Nie ma co się dziwić, chłopak znów nie widział go prawie kolejne pół roku, nie zdążył się po tych 10 latach wcześniej nim długo nacieszyć. Nawet jeśli mieli zupełnie inna wymianę zdań… I częściej się kłócili niż cieszyli..
-Myślałem.. Że to ten diabelski klon… -odparł, po czym rozłożył w jego stronę ręce idąc, chcąc go najzwyczajniej w świecie przytulić.
[Profil]
  [AB-]
 
Richard Ryan



Bibidi bobidi bu

spowolnienie

79%

dostawca





name:

Richard Ryan

alias:
Rich, Ricky | Slowman

age:
25

height / weight:
180/75

Wysłany: 2019-01-13, 22:39   
   Multikonta: Bradley, Scarlett


Życie Richarda uległo znacznej zmianie. Nie siedział na dupie i nie filozofował. Pracował fizycznie, był notorycznie zestresowany i generalnie nie miał takiego apetytu jak kiedyś. Wszystko sprowadzało się do tych nieszczęsnych zdarzeń z klonem Ryan'ów. Od postrzału i rozpoczęcia ukrywania się, Riczi był innym człowiekiem. Sam fakt, że pracował fizycznie i mieszkał z uroczą staruszką był już diametralnie inny niż wcześniej.
Ale teraz stali tu oboje. Niby ci sami, ale jednak różni. Mężczyzna nie potrafił odgadnąć kim jest osoba naprzeciwko, ale potrafił to zweryfikować swoją mocą.
I przez chwilę trwał w niepewności, ale widział to zmieszanie na jego twarzy. Mike nie lubił tego uczucia i doskonale o tym wiedział. Gdy ponownie się odezwał, Richard opuścił dłoń, a jego brat mógł poruszać się swoją standardową szybkością. I właśnie... okazało się, że nie był to paskudny klon tylko faktycznie jego brat. Odnalazł go tutaj. Co znaczyło, że jego kryjówka nie była tak dobra jak mógł przypuszczać. Skrzywił się nieco i spojrzał na brata. To nie tak, że się nie cieszył, bo oczywiście, że tęsknił za nim. Bał się o niego, że wpakował się w jakieś kłopoty albo że go dorwali.
- Ja też - stwierdził po chwili, bo ostatecznie on też się bał, że klon go odnalazł, a nie jego rodzony brat. Pozwolił się przytulić i nawet odwzajemnił uścisk z delikatnym uśmiechem, ale zaraz potem odsunął od siebie brata ze zmartwioną miną. Jego beztroska trwała jakieś 2 sekundy.
- Cieszę się, że cię widzę, ale nie taka była umowa. Jak mnie znalazłeś? - zapytał, chcąc znać szczegóły. Może robił coś nie tak? Może zostawiał ślady, może był nieuważny? Nie chciał, żeby go złapali. Odruchowo zaczął się rozglądać w obawie, że ktoś ich może obserwować. Naciągnął czapkę z daszkiem mocniej na oczy, po czym znów skupił swoją uwagę na bracie. Oczekiwał wyjaśnień, a przede wszystkim celu jego wizyty. Dlaczego zdecydował się na ten niebezpieczny ruch? Potrzebował jego pomocy? Patrzył wyczekująco, z drugiej strony czując, że powinni przenieść tę rozmowę w bardziej ustronne miejsce.
[Profil]
  [AB-]
 
Michael Ryan



I'd like to get to know you but you're talking much too slowly

Superszybkość

85%

Łowca w bractwie





name:

Michael Ryan

alias:
Streak

age:
25

height / weight:
180/69

Wysłany: 2019-01-16, 15:01   
   Multikonta: Jamie/Tom
  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!


Naprawdę to była dziwna zmiana zobaczenie brata tak blisko siedziby Bractwa.. No może nie dosłownie blisko, ale… Mike by się bardziej spodziewał, że ten emigrował do innego stanu, tak z resztą jak on przez te pół roku krzątania się.. Ale no cóż przynajmniej młodszy z nich wrócił na stare śmieci, bo poza Richardem innej rodziny nie miał, no może poza Bractwem. Bractwo było na nowo jego ostoją, jego ludźmi i familią, dla której od nowa żył.
Najważniejsze jednak, że naprawdę to był jego brat i mógł go w końcu do siebie przytulić. Nie chciał go puszczać zdecydowanie. Jak wiadomo z Mike’a często była po prostu kluska, która lubiła tulenie, a zwłaszcza jak się za kimś stęsknił. Niestety Richard dość szybko go od siebie odsunął, Mike stanął i popatrzył się w tak samą identyczną twarz jak jego własna. A po chwili sam się lekko skrzywił, a po chwili roześmiał drapać po swoim karku. Zawsze to robił jak czuł się czymś zażenowany czy zdenerwowany. Taki mały jego własny tik nerwowy.
-A głupia sprawa. Przyszedłem na zakupy do tego sklepu i pomylili mnie z tobą, nazywając per Richard i mówiąc, że spodziewają się mnie raczej z towarem. Powinieneś widzieć moją minę w tamtym momencie. - roześmiał się nieco głośniej -Bracie powinieneś uważać następnym razem. - ściszył po chwili ton do szeptu -Mogłeś chociaż podać fałszywe imię … Nie wiem jak zrobiłeś z nazwiskiem, ale tak się nie ukryjesz wśród ludzi na długo… -popatrzył na niego poważnie
Mike widział jak Richard się krząta, widać biedak popadł trochę w lekką paranoję, ale Mike był przyzwyczajony do ucieczek, robił to już od ponad 10 lat i może dlatego zachowywał się nieco bardziej wyluzowanie niż jego starszy brat. Cóż życie Richarda z bogatego i dobrze prosperującego przyszłościowo prawnika, w jeden dzień zmieniło się w zbiega, który jak widać zaczął pracować jako dostawca.. Nie mógł mieć do niego żalu o to wszystko.
Tak Mike wiedział, że nie taka była umowa między nimi, ale to nie była jego wina prawda? Nie jego wina, że Richard nie nauczył się jeszcze żyć jako zbieg. Najchętniej by po prostu wziąłby go w ramiona i zaprowadził do bractwa by tam nauczył się żyć…
[Profil]
  [AB-]
 
Richard Ryan



Bibidi bobidi bu

spowolnienie

79%

dostawca





name:

Richard Ryan

alias:
Rich, Ricky | Slowman

age:
25

height / weight:
180/75

Wysłany: 2019-01-16, 20:28   
   Multikonta: Bradley, Scarlett


Nie wyjechał nigdzie, bo chciał mieć rękę na pulsie. Mimo wszystko liczył, że w pewnym momencie odzyska wolność. Nie chciał żyć w strachu i ciągle uciekać. A nie mógł zapewnić sobie wolności będąc w biegu, w innym stanie. Poza tym nie miałby tylu informacji, ile zebrał tutaj.
Było wiele powodów dlaczego nie uciekł w siną dal, a Mike chyba też nie mógł ułożyć sobie życia gdzie indziej, skoro wrócił na stare śmiecie.
- Czyli nie szukałeś mnie specjalnie... to dobrze - to znaczyło, że jednak nie był tak niezdarny i wciąż jest incognito. Pewnie popełnił kilka błędów, ale póki co był bezpieczny. Co prawda bezpieczniej byłoby, gdyby Mike na niego nie czekał i poszedł w swoją stronę. Ale ostatecznie też za nim tęsknił i w jakimś stopniu cieszył się, że stoją twarzą w twarz.
- Nazywam się Richard Wayne - uśmiechnął się nieco szerzej, bo faktycznie nazwisko zmienił dla bezpieczeństwa. Musiało oczywiście nawiązywać do ulubionego bohatera komiksowego z dzieciństwa. Wiedział, że Mike załapie tę zależność. - Imię zostawiłem, bo pewnie spodziewają się, że zmienię również imię, a zawsze pod latarnią najciemniej.
Chyba Mike nie sądził, że Richard tego nie przemyślał? Długo się nad tym zastanawiał i ostatecznie doszedł do rozsądnych wniosków.
Ostatecznie Mike'owi było łatwiej zwiać. Moc Richarda nie działała w taki sposób i o ile pojedynczego napastnika zdoła przechytrzyć to z paroma byłby mały problem. A jak to mówią przezorny zawsze ubezpieczony. Także w tym momencie nie był wyluzowany. Wręcz przeciwnie.
- Skoro już tu jesteś... to co u ciebie? - oczywiście nie chciał znać zbytnich szczegółów, żeby w razie porwania nie mogli z niego tego wyciągnąć. Ale był ciekawy gdzie był i jak sobie radził przez ten czas.
[Profil]
  [AB-]
 
Michael Ryan



I'd like to get to know you but you're talking much too slowly

Superszybkość

85%

Łowca w bractwie





name:

Michael Ryan

alias:
Streak

age:
25

height / weight:
180/69

Wysłany: 2019-02-02, 17:29   
   Multikonta: Jamie/Tom
  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!


Naprawdę Mike nie mógł wyjść z podziwu, że ten się pokusił o zostanie tutaj. Patrząc na to i na jego pracę.. Na to jak Rząd czasem zatrzymywał samochody, a on jeździł dostawczym.. Tak młodszemu z pewnością się kręciło w głowie. Co prawda sam też jeździł czasem autem, ale no zazwyczaj wystarczała mu jego moc by coś załatwić.. Co innego praca. Nie mówił mu o tym, bo słysząc jego wszystkie słowa, cieszył się, że nic mu się nie stało. Gdzieś to małe nasionko niepokoju chciał zdusić w sobie, że skoro jego brat tak dobrze sobie radził przez pół roku to na pewno nie było tak źle.
-Richard Wayne.. - po chwili wybuchnął śmiechem - Czyli powinienem się nazywać Michael Allen jeśli biorąc pod uwagę naszych ukochanych bohaterów bracie. -wysuszył do niego ząbki wyraźnie rozbawiony
Nie skomentował tego, że najciemniej pod latarnią, bo wystarczyła chwila nieuwagi, gdzie by rozpoznano jego piękną buźkę i już będzie miał kłopoty. Na dodatek jego brat najwidoczniej był nadal spięty, a to wcale mu się nie podobało. A może chodziło, że z pracą się nie wyrobi, ktoś zaraz wyjdzie na to zaplecze i będzie go szukał.. Zastanie dwóch Richardów i będzie wpadka…
-Co u mnie? Żyje.. Szczerze miałem nadzieję, że jeszcze się zobaczymy, bo się strasznie stęskniłem.. Nie lubię kogoś znajdować , by potem móc kogoś znaleźć, zwłaszcza… - jego głos już nie był taki wesoły - Zwłaszcza własnego brata. To Boli… Wiem, ze wtedy obiecaliśmy sobie, że nie będziemy utrzymywać kontaktu, ale… Richi.. Teraz to już tak nie działa. Możemy się spotykać na spokojnie.. Nawet jeśli gdzieś potajemnie, to nie chce zrywać znów kontaktu na pół roku. Chciałbym to odnowić… Jakbyś miał problemy, chciałbym móc przybiec i ci pomóc… - spuścił na chwile swoją głowę
Zdawał sobie sprawę, że raczej nie takiej odpowiedzi i takiego poruszenia tematu mógł się spodziewać. Jednak Mike z natury był jaki był… Zazwyczaj zbyt bardzo rozgadany. To było normalne, że martwił się o swojego brata.
-Bracie jeśli chcesz ja ci pomogę z rozpakowaniem i możemy się gdzieś przejść czy pojechać twoją bryczka w jakieś bardziej ustronne miejsce. - spojrzał na niego poważnie z zaciętą miną
[Profil]
  [AB-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 6