Poprzedni temat «» Następny temat
Ulica #3
Autor Wiadomość
William Hopper



Have been on the run since I was a boy. But now I'm done runnin', got another thing comin' watch my enemies get destroyed

Geniusz

stały poziom opanowania mocy

Mózg i lider Bractwa





name:

William Hopper

alias:
Axon, Daniel Blake,

age:
27 lat

height / weight:
184/80

Wysłany: 2018-10-31, 18:48   
   Multikonta: Shivali, Donny
  

   Wygrał, bo tym razem nie ogarniał #walentynki2018

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG


Hopper zerknął na Liama, kiedy tylko w powietrzu dało się wyczuć zapach alkoholu. Cóż, może i Ellsworth miał z nim problem, ale Axon nie sądził, że mężczyzna natychmiast rzuci się na butelkę. To był zwyczajny odruch, a nie przemyślana reakcja. Z resztą, w tym momencie Hopper nie miał czasu żeby się nad tym wszystkim zastanawiać. Musieli znaleźć jego siostrę i tylko to się liczyło. Byle tylko cały czas była żywa... Cholera, czemu pozwalał jej na takie pieprzone wyprawy? Przecież nawet nie potrafiła się bronić.
Ostrożnie wszedł na podwórko, gotowy w razie czego oddać strzał... ale wszędzie było pusto. Równocześnie problem z głowy i kolejny do kolekcji - gdyby na kogoś trafili, mogliby z niego wyciągnąć gdzie była Mercy. Cóż, pancerne drzwi były całkiem niezłą sugestią, gdzie powinni szukać odpowiedzi, nie ważne czy jego młodsza siostra cały czas tutaj była. Oczywiście, musiały być na pieprzony kod. Jaki byłby sens w montowaniu cholernych drzwi pancernych, gdyby nich nie zamykać. Myśl, Hopper.
- Ryan, sprawdź czy czegoś nie zostawili. Dokumenty, osobiste przedmioty - wszystko. - Tylko on był w stanie wystarczająco szybko to zrobić, żeby przeszukiwanie, nawet pobieżne, całego obiektu miało sen. - Ellsowrth, pilnuj moich pleców. - Nie było sensu łamać kodu w dwójkę, a to Hopper miał tutaj większe doświadczenie w takich sprawach. Poza tym, miał swoje moce. Jeśli chciał z nich skorzystać, musiał się skupić, bez zastanawiania się co chwilę czy nie przegapili kogoś, kto właśnie wpadł na pomysł, żeby go zamordować.
Zatrzymał się przed klawiaturą i dał sobie chwilę (którą niesamowicie wydłużył tą swoją ponadprzeciętnie szybką pracą mózgu) żeby powyłapywać wszystkie szczegóły. Bardziej wytarte klawisze? Marne szanse, całość była dość nowa, ale może na którejś z cyferek został delikatnie lepki ślad, może jakaś resztka lakieru do paznokci, a może po prostu wszystkie oprócz kilku były lekko przykurzone. A może... nawet z takiej odległości udało mu się dosłyszeć krzyki?
Nie ważne jaki był skutek tej jego zabawy w znajdź szczegóły, zabrał się za łamanie kodu. Jeśli dał radę coś wyłapać przynajmniej mógłby się ograniczyć do kilku opcji.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Liam Ellsworth



...

Iluzja lęków

84%

Informatyk / haker





name:

Liam Adam Bruce Ellsworth

age:
34 lata

height / weight:
193/91

Wysłany: 2018-10-31, 20:06   
   Multikonta: Brian, Nicholas, David


O ile bezdomni problemem nie byli, jako że w między czasie zostali ogłuszeni przez nowego dla Liama towarzysza ich akcji, o tyle zapach alkoholu dawał mu się we znaki. Nawet spojrzał spojrzał w stronę przewróconych butelek, po czym znów przed siebie spotykając spojrzenie Williama na sobie. Czyżby wiedział? Nie. Musiało mu się zdawać. Przecież o jego problemie wiedzieli tylko Imari i Alex. Oboje nie powiedzieliby przecież Hopperowi. Teraz jednak nie był to moment na rozważania o swoim problemie do alkoholizmu, jako że trzeba było pomóc Imari. Odnaleźć ją i zabrać do Bractwa. I tak był na "odwyku" ostro zaserwowanym przez Alexa, zatem nie może i teraz złamać danego słowa przyjacielowi. Nie spoglądając ponownie i próbując na moment wstrzymać powietrze, ruszył dalej.
Dalsza droga okazała się być w miarę bezpieczna aż do momentu gdzie nie natrafili na zakodowane drzwi stalowe. Robota dla znawcy łamania kodów. Według Liama wystarczyłoby podłączyć kabelki i użyć programu rozszyfrującego zablokowane kody, a takowy zawsze miał w swojej komórce w razie czego. Nawet na tę sytuację zabrał ze sobą, nie musząc targać laptopa. Wtedy dostał polecenie pilnowania pleców, więc osłaniał Williama, stając do niego plecami. Trzymał broń w lewej dłoni i rozglądał się z uwagą i czujnością, by być wstanie zlokalizować zagrożenie i je wyeliminować od razu. Strzelając do obcej osoby. A skoro Mike dostał polecenie przeszukania miejsca, to pewnie od razu się zwinął że Liam mógł tego nawet nie zarejestrować. Zrozumiał jedno, że mają tu chyba użytkownika super szybkości. Karuzele pewnie z nim nie mają szans.
[Profil]
  [B+]
 
Michael Ryan



I'd like to get to know you but you're talking much too slowly

Superszybkość

85%

Łowca w bractwie





name:

Michael Ryan

alias:
Streak

age:
25

height / weight:
180/69

Wysłany: 2018-11-01, 00:13   
   Multikonta: Jamie
  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG


Dzielnica wcale nie wyglądała na takie by chcieć się w nie zagłębiać, jednak była idealną kryjówką do szemranych rzeczy. Taki odczucie odniósł Michael patrząc na to wszystko. Przez ostatnie pół roku żył czasem w podobnych warunkach, wiedział czasem z czym to się jadło, jednak nie było czym się chwalić. Z drugiej strony jakby ktoś mu powiedział, że ogłuszy dwóch bezdomnych z pewnie najtańszą naleweczką, to chyba by go wyśmiał.. A jednak dzisiaj to zrobił i to dosłownie bez zawahania i w mgnieniu oka. Jeśli chodziło o bezpieczeństwo swojej nowej rodziny mógł robić głupstwa, a jeśli dochodziła do tego pomoc jego przyjaciółce, z która naprawdę do siebie się mocno zbliżyli cóż… Jeśli sytuacja by wymagała pewnie nawet byłby zdolny do połamania im kończyn, a może nawet i morderstwa. Na szczęście wyglądali na bezdomnych, ale równocześnie mogli i być informatorami ect.. Nigdy nie oceniaj książki po okładce, bo można się naprawdę przejechać…
Mike szedł ostatni za dwójką wyższych od niego mężczyzn. Od razu w oczy rzuciły mu się wszędzie walające się śmieci i cóż ogólne zaniedbanie tak typowe dla slumsów. Budynek z garażowymi bramami, był z pewnością ich celem.
-Ok. - odparł tylko i po chwili ruszył
Skupił się na sprawdzeniu wpierw podwórka czy nie ma jakiś papierów, wytężył bardziej swój wzrok, by starać się przeczytać z unoszących się zapewne przez wiatr z jego biegu papierów, coś pożytecznego. Jeśli tutaj nic nie znalazł, spróbował wbiegnąć na któryś z bloków i z nich zerknąć na tyły ich aktualnego obiektu, by zobaczyć czy czegoś tam nie ma. Jakieś inne przejście, okno, wyciąg? Jeśli to zawiodło, na pewno jeszcze raz przebiegł się po podwórku. Szczerze wątpił by mógł znaleźć jakieś papiery, osobiste przedmioty tutaj, skoro drzwi były zakodowane, raczej ktoś nie byłby takim idiotą by na podwórku zostawiać takie rzeczy.. Prędzej by się spodziewał jakiś starych jaboli znaleźć w tej trawie...
[Profil]
  [AB-]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-11-01, 13:46   

Ukryj: 
<a href="https://postarium.pl/kostka/dices/view/513/b01728cb036c7d53.html" >Ślady na klawiaturze</a>


Teren dookoła garaży nie wyróżniał się niczym szczególnym - dookoła walały się jedynie śmieci, stare paragony, potłuczone butelki i niedopałki papierosów. Obejście małego budynku również nie przyniosło większego sukcesu, gdyż za nim kryły się jedynie przepełnione czarnymi workami śmietniki, z których unosiła się nieprzyjemna woń zgnilizny. Przy jednym z koszy, Mike'owi udało się jednak dostrzec kawałek zniszczonej elektroniki, dziwnie znajomy w swej obudowie - to zdecydowanie był stary telefon Imari, połamany na kawałeczki. Na potłuczonej szybce, mężczyźnie udało się dostrzec plamkę krwi dziwnie zabarwioną na fioletowy kolor. Podobne plamki były widoczne zarówno na samych śmietnikach, jak i niektórych papierach walających się po podwórku. Czy to mógł być jakiś znak?

Liam wraz z Williamem za to wciąż znajdowali się przy klawiaturze. Czas zdawał się niebezpiecznie rozciągać, sekundy trwały jak minuty, minuty trwały wieczność... Dostrzeganie każdego szczegółu, wytarcia, drobinki kurzu czy bardziej wciśniętego klawisza okazało się trudniejsze, niż mogło się wydawać na pierwszy rzut oka. W końcu jednak Hopperowi udało się oddzielić cztery bardziej zużyte guziki od pozostałych. Teraz pozostało jedynie wpisanie kodu...
Pierwsza próba - nieudana. Druga - również. Za trzecim razem jednak zamrugało radośnie zielone światełko przy klawiaturze, a same drzwi otworzyły się, Czego jednak nikt się nie spodziewał, prócz zgrzytu ciężkich zawiasów, po budynku rozniósł się również charakterystyczny pisk otwieranego elektronicznego zamka...

Mężczyźni znajdujący się przy Imari mimowolnie się odwrócili, pod nosem klnąc wyraźnie. Czyżby to była dla niej szansa? Chwila odpoczynku? Moment na zebranie myśli?
Chłopak nawet nie trudził się tym, by ponownie związać rękę kobiety. W końcu była połamana - w kości ramieniowej, przedramiennej, jak i jeden z palców nie umknął ich uwadze. Ręka praktycznie nie nadawała się do użytku - przynajmniej nie do czasu, aż nie uzyska fachowej pomocy. To znaczyło, że nie mieli się czego obawiać, prawda?
Mężczyźni byli uzbrojeni. Wyciągnęli pistolety i stanęli pod ścianą, przy samym wejściu do sali, której drzwi wciąż były zamknięte.

Co się jednak tyczy naszej trójki bohaterów - gdy tylko zamki zostały otwarte, do ich uszu dotarły już krzyki. Dotarły też jęki bólu. Dotarł nieprzyjemny dźwięk jarzeniówek, jak i ich sztuczne światło. W samym jednak pomieszczeniu, nie było widać nic, poza kilkoma workami, kurtkami i jednymi drzwiami - na prawo od wejścia...
[Profil]
 
 
William Hopper



Have been on the run since I was a boy. But now I'm done runnin', got another thing comin' watch my enemies get destroyed

Geniusz

stały poziom opanowania mocy

Mózg i lider Bractwa





name:

William Hopper

alias:
Axon, Daniel Blake,

age:
27 lat

height / weight:
184/80

Wysłany: 2018-11-01, 18:28   
   Multikonta: Shivali, Donny
  

   Wygrał, bo tym razem nie ogarniał #walentynki2018

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG


Programy do łamania szyfrów były świetne, kiedy miały czas żeby działać. Hopper nie miał zamiaru tracić kolejnych minut na czekaniu aż drzwi się otworzą, zwłaszcza że był w stanie wszystko przyśpieszyć. Cóż, może nie potrafił sprawić, żeby program działał szybciej, ale mógł sam działać szybciej i wykluczyć parę kombinacji. W zasadzie, to całkiem sporo kombinacji. Gdyby znalazł jeden częściej używany klawisz, mógłby wykluczyć niema dziewięć tysięcy kombinacji. Znalazł cztery klawisze z czterech potrzebnych. Z dziesięciu tysięcy możliwości zostały mu ledwie dwadzieścia cztery, tu nie było sensu nawet uruchamiać programu. Gdyby sprawdzał wszystkie, zajęłoby mu to maksymalnie jakieś sto osiemdziesiąt sekund. Trafił już za trzecim razem. Może to było tylko kilka minut, ale Hopper miał świadomość, że te minuty mogą zadecydować o tym czy Mercy ciągle będzie żyć, czy nie. Tak jak w motelu z Wallace.
Poczekał na Ryana, zanim na powrót przygotował broń i dał dwójce znak, żeby byli cicho i wchodzili za nim. Cholernie nie podobało mu się to co słyszał, ale nie mógł po prostu się rzucić przed siebie - tak samo z resztą Streak i Ellsworth. Musieli uważać, w tym momencie nie mieli już szans skorzystać z jakiegokolwiek zaskoczenia. W pomieszczeniu nic nie było, mogli tylko iść dalej - przez drzwi. Hopper próbował usłyszeć czy ktoś jest po drugiej stronie, ale biorąc pod uwagę, że nie miał zdolności Parkera, mógł co najwyżej określić że to z tamtej strony dobiegały krzyki. Jeżeli jakimś cudem udałoby mu się ustalić gdzie stoją przeciwnicy, spróbowałby do nich strzelić przez ścianę (jupi-jej płyta kartonowo-gipsowa). Jeżeli to mu się nie udało, odpuściłby sobie zabawę we wróżkę. Zamiast tego skinąłby na Mike'a żeby ten otworzył drzwi - był wystarczająco szybki żeby nie dostać przy tym kulki, jeśli natychmiast się cofnie - a sam zająłby miejsce pozwalające mu strzelić do ewentualnych przeciwników samemu pozostając względnie bezpiecznym. Chyba że Liam poczuwał się do podkładania karku, wtedy to on mógł zająć to zaszczytne miejsce.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Liam Ellsworth



...

Iluzja lęków

84%

Informatyk / haker





name:

Liam Adam Bruce Ellsworth

age:
34 lata

height / weight:
193/91

Wysłany: 2018-11-01, 23:34   
   Multikonta: Brian, Nicholas, David


Zgadza się, że prędkość programów dawała wiele do życzenia. W najgorszym przypadku mógłby wysiąść i nic nie pomóc. Tutaj William prowadził akcję, więc Liamowi jak i Mike'owi pozostawało wykonywać dobrze swoje zadania. Skoro William wierzył w swoje umiejętności, na pewno rozszyfruje kod szybciej niż Liam bawiąc się urządzeniem.
Kod jednak udało się złamać. Liam usłyszał za sobą charakterystyczny odgłos skrzypiących drzwi. Kątem oka spojrzał za ramię na Hoppera i wnętrze, do którego mieli wejść. Tym samym poczekali na Ryana, który to zapewne pojawił dość szybko. Przez ten moment oczekiwania, Ellsworth miał chwilę czasu do namysłu, skąd zna to nazwisko jak i twarz chłopaka. Olśniło go dopiero w momencie, kiedy ten wrócił do nich z informacjami. Teraz najważniejsze było odnalezienie Imari.
Weszli do środka. Jak tylko zaczęli się zagłębiać i oceniać otoczenie, które go niezbyt przyjemnych należało, do uszu Liama dotarły krzyki i jęki. Gdzieś z któregoś pomieszczenia musiały do chodzić. Szedł za Williamem, zachowując cały czas czujność. Broń tym razem trzymał w obu dłoniach. Na wypadek szybkiego reagowania i dobrego celowania. Naboi powinno mu jeszcze starczyć. W razie czego, wziął zapas na wymianę. A miał pistolet.
Zaszczytne miejsce? Liam zająłby je, gdyby musiał, lub zmuszałaby go do tego sytuacja. W tym momencie nie zamierzał robić "zmiany", skoro już w tym miejscu do nadstawiania karku znajdował się William. Liam wiec zajął miejsce przy drugiej ścianie, kiedy Mik'e miał otworzyć drzwi i się schować. Gdyby ktoś zamierzał się wyłonić, Liam nie zawaha się do niego strzelić.
[Profil]
  [B+]
 
Michael Ryan



I'd like to get to know you but you're talking much too slowly

Superszybkość

85%

Łowca w bractwie





name:

Michael Ryan

alias:
Streak

age:
25

height / weight:
180/69

Wysłany: 2018-11-02, 00:29   
   Multikonta: Jamie
  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG


Jak podejrzewał, ciężko było cokolwiek znaleźć, a jeszcze mając tak mało czasu. Dopiero przy samym śmietniku lekko go zemdliło. Odór, który się tutaj ulatniał nie był normalny, bardziej czuć było jakby się coś rozkładało i szczerze nie chciał wiedzieć co to było… Jeśli będzie trzeba powie o tym innym. Jednak po chwili zobaczył telefon, dziwnie znajomy, podniósł go i zdziwił się tą dziwną plamą. Nie wyglądało to normalnie. Przyjrzał się jeszcze miejscu, dziwne plamki były wszędzie.. Może jednak serio tam były jakieś ciała zwierząt czy ludzi sądząc po smrodzie… Za dużo horrorów, zdecydowanie… Mike jednak schował telefon i parę papierów z tą dziwną krwią. Może ktoś z nich mógłby to rozpoznać i zbadać co to było dokładnie. Dowodów nigdy za dużo.
Z chwilowego zamyślenia jednak wyrwał go dźwięk elektroniki. No to chyba diabli wzięli ich element zaskoczenia. Nie podobało się to Ryan’owi, ale był gotów rzucić się tam by po prostu zobaczyć, czy jego przypuszczenia o tych ciałach się sprawdzą. Pędem znalazł się obok nich i usłyszał krzyki.. Poczuł jak kropelka potu zjeżdża mu gdzieś po plecach, bo co jak co Will nie chciał by się odezwali, to nie mógł im powiedzieć o swoich podejrzeniach, z resztą.. Teraz liczyła się każda sekunda jeśli Imari jest tutaj… Zapach wcale Mike’a nie zachęcał do wejścia od środka, ale szedł jako ostatni za nimi. Momentalnie przygotował jeden z naostrzonych scyzoryków w swoją jedną dłoń. Teraz w tym pomieszczeniu spojrzał na najwyższego z nich.. Znał go skądś, ale nie mógł teraz pozbierać myśli, musiał skupić się na zadaniu. Chwila nieuwagi może kosztować ich życie, a tego by nie chciał.
Ryan stanął obok Willa, jeśli udało mu się strzelić przez to i tego spróbował, to dopiero wtedy wparował otwierając drzwi i starając się zranić i obezwładnić w razie czego innych jeszcze przeciwników. Jeśli natomiast to nie zadziałało, zrobiłby polecenie Hoopera i otworzył drzwi, momentalnie chowając się tuż obok niego i wyciągając drugi scyzoryk. Nie Mike nie był głupi by wpatrywać od razu na niewiadomą powierzchnie. Czym mniejsza powierzchnia tym ciężej będzie mu uniknąć kuli, bo mniejszy czas na zareagowanie.Dlatego po otworzeniu drzwi, się schował i czekał, aż będzie mógł wkroczyć.
[Profil]
  [AB-]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-11-04, 19:42   

Ukryj: 


Ukryj: 


Wbrew wszelkim zasadom bezpieczeństwa - ten niewielki budynek, będący niegdyś zwykłymi garażami, wcale nie składał się z kilku ścianek z kartongipsu. Niestety - obecny właściciel przybytku włożył bardzo wiele czasu, energii jak i pieniędzy, by jego kryjówka nie była tak łatwa do rozbrojenia. Wszystkie ściany zewnętrzne zostały dodatkowo oceplone jak i wyciszone, podczas gdy ściany działowe zostały wzmocnione - cegłami? Pustakami? Betonem ze zbrojeniem? Trudno było to określić, jednak sama grubość tychże widoczna przy framudze wręcz krzyczała, że te ściany są zdecydowanie zbyt twarde...
Na krótką chwilę emocje z całą pewnością opadły, gdy okazało się, że w drugim garażu nie ma nikogo. Znaleźliście jedynie jedno niewielkie pomieszczenie przypominające kuchnię, z prysznicem ubrudzonym dokładnie tymi samymi, krwawo-fioletowymi plamami, które już wcześniej mógł dostrzec Ryan. W pokoiku naprzeciwko za to unosił się paskudny odór, który wręcz mógł wywoływać u niektórych odruch wymiotny. Adrenalina jednak robiła swoje, powstrzymując was przed tą chwilą słabości.
Za kolejnymi drzwiami jednak już wyraźniej słyszeliście krzyki, jęki jak i kroki. Echo odbijających się ciężkich, wojskowych butów. Szacunkowo musiały się tam znajdować co najmniej 3, może 4 osoby. A przynajmniej na to wskazywały same skrzypnięcia podłogi...

Kolejny raz ustawiliście się w szyku. Hopper stał naprzeciwko drzwi, gdy Mike je otwierał. a tuż za drewnianą konstrukcją niemal gotowi do wystrzału ustawili się dwaj rośli mężczyźni z zaawansowaną bronią w dłoniach. Oni byli na was przygotowani dokładnie tak samo, jak wy na nich.
Hopper wystrzelił dokładnie w tym samym momencie, w którym strzelił jeden z goryli. Drugi nie zdążył jednak nawet wycelować swojej broni, gdyż właśnie w tym momencie wybiegał na niego Mike, korzystając ze swoich kocich ruchów i skutecznie wybijając go z rytmu. I o ile Williamowi udało się trafić tego strzelającego agresora w bok, z całą pewnością skutecznie go powstrzymując przed koljnymi atakami (co widać było przez jego upuszczenie broni), tak i jego przeciwnik miał dziś szczęście - trafiając swoją kulką w ramię Liama.

Michael za to powalając swojego przeciwnika, mógł zauważyć jeszcze jednego goryla z siekierą w dłoni, który właśnie biegł prosto na bruneta, tym dziwnym, spowolnionym tempem, które Ryan znał aż za dobrze. Na podłodze, gdzieś w rogu, widział również porąbane szczątki i ślady o barwie szkarłatno-fioletowej. A to wszystko z krzesła musiała oglądać inna kobieta, której jęki wszyscy słyszeliście jeszcze przed kilkoma chwilami...
[Profil]
 
 
Imari Blanc



Go all the way, have you fun, have it al. It will take you down.

support/rozwój mocy innych

66%

Trener





name:

Imari Blanc

alias:
Tara/Marceline Hopper

age:
25

height / weight:
173/53

Wysłany: 2018-11-05, 20:11   

Słyszała jakieś halasy, dźwięki, głosy.. trochę jak przez mgłę. Co się działo? Dlaczego ją zostawili i poszli do drzwi? Podniosła głowę z trudem, krzywiąc się, oblizując spierzchnięte, popękane wargi. Nic ot nie dało, a potem będzie gorzej, ale co z tego.
Obserwowała oprawców, a właściwie ich plecy. Nie wierzyła w to, że ktoś przyszedł, że coś się zmieni. Nie mogło być lepiej, jak niby? Kto magicznie by miał ją nagle odnaleźć? Phil może, że swoją mutacją? Nie, nie. Pewnie był zajęty.
Oddychała ciężko, przez usta, bo nos miała kompletnie zapchany. Wyciągali broń? Czyli.. coś nie szło po ich myśli? Nie miała siły się ruszyć, ledwo miała siłę ich obserwować... I oddychać równocześnie.
_________________

I paced around for hours on empty
I jumped at the slightest of sounds
And I couldn't stand the person inside me
I turned all the mirrors around
[Profil]
  [A-]
 
William Hopper



Have been on the run since I was a boy. But now I'm done runnin', got another thing comin' watch my enemies get destroyed

Geniusz

stały poziom opanowania mocy

Mózg i lider Bractwa





name:

William Hopper

alias:
Axon, Daniel Blake,

age:
27 lat

height / weight:
184/80

Wysłany: 2018-11-08, 16:01   
   Multikonta: Shivali, Donny
  

   Wygrał, bo tym razem nie ogarniał #walentynki2018

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG


Może i dadzą radę znaleźć coś jeszcze w tych pomieszczeniach, ale na ten moment czas ich gonił. Przejrzą je dokładnie, kiedy upewnią się, że Mercy jest bezpieczna - a jeśli jej tutaj nie było - nie będą mieć już nikogo do przesłuchiwania.
Cóż, o jedno przynajmniej nie musiał się martwić. Tym razem za drzwiami czekali na nich inni. Hopper zarejestrował, jak Liam dostaje kulkę, zdaje się że w ramie. Rana nie zagrażająca życiu, więc na ten moment mieli większe problemy. Jeśli Hopper widział faceta z siekierą, wycelował biorąc pod uwagę jego prędkość i najbardziej prawdopodobną drogę, którą wybierze, zanim strzelił w niego dwa razy - profilaktycznie. Jeśli nie, zajął się bliższym problemem, najpewniej dobijając jednego z mężczyzn, a drugiego do końca ogłuszając. Nie zdawali się wiedzieć zbyt wiele, najpewniej więcej dadzą im dowody rzeczowe.
Z resztą i one nie były najpewniej potrzebne. Obrzucając pokój spojrzeniem w poszukiwaniu kolejnych zagrożeń, Hopper zauważył zmasakrowane ciało i związaną kobietę... którą nie była Mercy. Ale może była podobna? Czy to był ten sam typ, biała kobieta koło dwudziestu pięciu lat? Czy oglądali właśnie ten sam schemat działania? Jeśli ci gnoje...
Na ten moment nie mógł brać pod uwagę takiej możliwości - nie jeśli nie znajdzie wyraźnego dowodu, że Marceline... Jeśli grupce udało się uporać z przeciwnikami praktycznie od razu, Hopper chociaż prowizorycznie zabezpieczyłby ranę Liama, zanim w ogóle brałby się za przechodzenie przez kolejne drzwi.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Liam Ellsworth



...

Iluzja lęków

84%

Informatyk / haker





name:

Liam Adam Bruce Ellsworth

age:
34 lata

height / weight:
193/91

Wysłany: 2018-11-08, 16:47   
   Multikonta: Brian, Nicholas, David


Mimo skupienia na misji, zapach zgnilizny w pomieszczeniach gdzieniegdzie potrafił być przytłaczający i prowadził go mdłości. Również i Liam to odczuwał, lecz skupionym musiał być na tym, by znaleźć Imari.
Kiedy zostały otwarte drzwi do kolejnego pomieszczenia, tutaj czekali już na nich przygotowani mężczyźni. Liam również oddał strzały, choć niespodziewanie sam oberwał. Zmrużył nieco oczy i skrzywił się znacznie z bólu, szybko przekazując broń z lewej dłoni na prawą, wycelował oddając strzał w tego, który do niego strzelił. Miał nadzieję posłać mu kulkę między oczy. Pamiętał jednak o tym, że conajmniej dwóch musi pozostać żywych. Gdyby jednak znów ktoś postanowił obrać sobie go za cel, będzie starał się wykonać unik bądź kontratak.
Gdy wszedł do środka pokoju, nie umknęła Liamowi uwadze siedząca kobieta na krześle, którą zapewne usłyszeli wcześniej. Także w pierwszej chwili myślał, że to Imari, ale nie wydawała się być ani trochę do niej podobna. Musiał jednak skupić się na akcji, pomimo też bolącego miejsca w ramieniu. Jedna kulka nie była groźna, ale dokuczliwa.
  
[Profil]
  [B+]
 
Michael Ryan



I'd like to get to know you but you're talking much too slowly

Superszybkość

85%

Łowca w bractwie





name:

Michael Ryan

alias:
Streak

age:
25

height / weight:
180/69

Wysłany: 2018-11-09, 10:19   
   Multikonta: Jamie
  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG


Jeśli te piszczące drzwi nie obudziły tego co na nich czekało w środku, tak już strzały, które zaczęły lecieć na pewno. Mike na pewno nie stracił zimnej krwi, w takich sytuacjach o dziwo odznaczał się wielkim opanowaniem. Zdawał sobie sprawę, że emocję czasem mogą przeważyć o życiu jak nie jego tak i innych. Teraz w jego głowie krążyła tylko jedna myśl, miał nadzieję, że Merci jest tutaj, miał ją uwolnić.Zapach zgnilizny był zdecydowanie bardziej intensywny niż to co poczuł na dworze, nie podobało mu się to. Tak jak wiele innych rzeczy, które tutaj widział. Rozumiał Willa, który póki co nie chciał przeszukiwać tych dwóch pomieszczeń co odkryli, mieli ważniejsza misję i tej powinni się trzymać.
Po wtargnięciu i tej nieszczęsnej strzelaninie, której by na pewno nie uniknęli, Mike zarejestrował jak kulka leciała w stronę Liama, niestety pomimo swojej mocy, nie był w stanie zareagować, bo aktualnie wytrącał broń z ręki drugiego z bandytów, by po chwili ogłuszyć go jak tych biednych bezdomniaków w kark.
Nie miał jednak chwili na odpoczynek, nawet jeśli chciał go zrobić, bo zobaczył i trzeciego napastnika. Zdecydowanie największego z ich i trzymającego siekierę w dłoni. Widział, gdzie biegł, kątem oka też rzuciła mu się jakaś kobieta i dziwne szczątki z krwią i tą dziwną substancją. Nie miał jednak czasu skupić się na tych dwóch ostatnich rzeczach. Musiał uratować swojego kompana, a przynajmniej spróbować to zrobić. Nie tracąc ani chwili Mike postanowił podbiegnąć i podstawić agresorowi nogę, by się wywrócił o swoją własną prędkość. Jeśli jednak to nie zadziała, na pewno będzie próbował od tyłu wbić mu w plecy jeden ze scyzoryków. Nie chciał zabijać, wolał zranić. Był typem bohatera, a przynajmniej za takiego się uważał, więc w sytuacji naprawdę nie zagrażającego jego życia, wolał po prostu ogłuszać przeciwników lub zadać im rany, które nie powinny doprowadzić do ich śmierci.
[Profil]
  [AB-]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-11-09, 23:35   

Ukryj: 


Imari. Biedna, mała, obolała Imari. Te wszystkie dźwięki, krzyki, płacz... Poza tych mężczyzn przy drzwiach, gotowych do ataku, choć przecież wcale nie otwierających drzwi. Słyszałaś strzały. Słyszałaś odgłosy walki. Wszystko było tak dalekie, a jednocześnie tak bardzo bliskie. Część tych jęków mogła Ci się nawet wydać dziwnie znajoma. Czy to Twój otępiały umysł pogrywał z Tobą? Czy to znaczyło, że jesteś już u kresu?
Widziałaś. Dokładnie widziałaś, jak młody wyciąga niewielką fiolkę z jaskrawym, fioletowym płynem. Jak umieszcza w niej małą strzałeczkę, i po chwili wkłada ją do swojej broni. Widziałaś, jak mężczyzna po drugiej stronie drzwi wyciąga też swoją broń. Oni cały czas tu byli tylko we dwójkę, prawda? Widziałaś do tej pory tylko dwa cienie, co nie?
To znaczyło... To... Gdzie był ten ostatni?

__________

Michaelu, pokonałeś go! Byłeś na nim, Twoje przyspieszone ruchy były dla niego nie do ogarnięcia. Nic więc dziwnego, że niemal zgrabnym, płynnym ruchem, udało Ci się poskromić tego oprycha - nawet mimo faktu, że był on większy od Ciebie. Próbował stawiać opór, już podnosił swoje dłonie - ale cóż z tego, gdy Twoje były szybsze?
Unieszkodliwiłeś go. Miałeś więc chwilę, by przyjrzeć się tej kobiecie, by zwrócić uwagę na przeciwnika z siekierą. Światło jarzeniówki nieprzyjemnie odbijało się od stalowej powierzchni jego oręża, nawet mimo faktu, że było ubabrane krwią tego truchła na końcu tego niewielkiego pomieszczenia. Co najgorsze - nie szło już nawet poznać, czy te szczątki są pozostałością mężczyzny, czy kobiety?
Wyglądało to, jakby wszystkie ofiary były ścinane na łyso. W sumie wszyscy mogliście dostrzec, jak na ziemi walają się pojedyncze kłębki włosów wszelkiej maści, umorusane we krwi swoich byłych... Właścicieli.
Co się jednak tyczyło drugiego przeciwnika, który już wcześniej został pozbawiony broni - przyjął on na siebie bolesny grad pocisków - najpierw z lufy Williama, a po chwili - ze spluwy Liama. Działali niemal w synchronizacji, przemieniając swojego przeciwnika w kawałek szwajcarskiego sera. Jego krew, wyraźnie czerwona, zaczęła barwić jego ubranie, gdy ciało opadało z nieprzyjemnym hukiem na ziemię, a dwójka kompanów miała w końcu otwartą drogę do trzeciej części garaży...

Pytanie tylko brzmiało - czy ktokolwiek zdąży zareagować, nim ostrze siekiery dosięgnie biednego Mike'a, gdy jęki zniewolonej kobiety tak bardzo piły w uszy?

__________

Jeśli Michael wstanie, Liam i William decydując się na strzał, mają 10% szans trafienia swojego kompana.
  
[Profil]
 
 
William Hopper



Have been on the run since I was a boy. But now I'm done runnin', got another thing comin' watch my enemies get destroyed

Geniusz

stały poziom opanowania mocy

Mózg i lider Bractwa





name:

William Hopper

alias:
Axon, Daniel Blake,

age:
27 lat

height / weight:
184/80

Wysłany: Wczoraj 0:13   
   Multikonta: Shivali, Donny
  

   Wygrał, bo tym razem nie ogarniał #walentynki2018

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG


Kiedy tylko dwaj przeciwnicy przestali być zagrożeniem, Hopper wszedł parę kroków do środka... żeby zobaczyć trzeciego dryblasa, biegnącego z siekierą prosto na Mike'a. Och, świetnie. Co prawda Streak był niezwykle szybki, ale koniec końców każdy miał swoje limity, a Hopper nie miał zamiaru czekać z założonymi rękami i patrzeć, czy człowiek za którego był odpowiedzialny nie skończy przecięty na pół.
Potrzebował więcej czasu. Cóż, czasami jego mutacja dawała jakieś plusy, jak na przykład kiedy każdy jego krok był tak wydłużony, a przesuwanie broni w kierunku napastnika trwało niewiarygodnie długo.
Michael był praworęczny. Teoretycznie, to była nieznacząca informacja, Hopper wyłapał ją już wiele miesięcy temu. Rzecz w tym, że kiedy osoba praworęczna ma wybór, odruchowo odsunie się od zagrożenia w lewo - ciągle będzie miała możliwość się bronić albo odsunąć używając swojej silniejszej kończyny, nawet podczas ucieczki. Jeżeli Ryan zdąży się niespodziewanie ruszyć, to właśnie w lewo, tam może się przypadkowo wpakować więzy lufę a agresora. Hopper nie mógł więc celować centralnie mężczyznę, a nieco na prawo, nieco bardziej w jego w lewy bok. Musiał znaleźć tor lotu, który da mu najmniejsze szanse trafienia Mike'a przy największych szansach na trafienie dryblasa. Musiał upewnić się, że każdy mięsień jego rąk jest w odpowiednio napięty, że broń jest pod dokładnie takim kątem, jakiego potrzebował. Nie mógł działać pośpiesznie, niedbale. Z resztą, w swoim subiektywnym odczuciu, nie musiał się martwić o czas. Mógł w błyskawicznym tempie analizować informacje tak długo jak tylko chciał.
Wycelował. Strzelił.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Liam Ellsworth



...

Iluzja lęków

84%

Informatyk / haker





name:

Liam Adam Bruce Ellsworth

age:
34 lata

height / weight:
193/91

Wysłany: Wczoraj 1:02   
   Multikonta: Brian, Nicholas, David


Kolejnego przeciwnika mieli z głowy. Gdy padł, Liam od razu złapał się za ramię w miarę możliwości, bowiem w dłoni prawe trzymał broń. Krew małym strumykiem spływała mu z rany, brudząc rękaw kurtki jak i cienkiego swetra, jaki miał pod spodem. A że kurtka czarna, niewiele z czerwieni było widać. To jednak nadawała się do wywalenia. Nie czas teraz o tym myśleć.
Wszedł do środka i już dostrzegł nieprzyjemny widok sytuacji w jakiej znalazł się Mike. Czas naglił. Liam nie zastanawiając się, wycelował w głowę przeciwnika z siekierą. Przesunął się także w prawą stronę by mieć dobry cel i nie trafić w kolegę. Strzelił raz, jak tylko miał dobrze widoczny cel. Lecz jeżeli Williamowi uda się szybciej powstrzymać goryla, Liam jedynie może strzał poprawić. A po tym wszystkim, o ile się powiedzie, oprze się plecami o ścianę. Broń przełoży do lewej dłoni, zaś prawą złapie za ranę. Jakby chciał pomóc sobie powstrzymując krwawienie na chwilę, zanim przejdą dalej. Wciąż bolało, ale dawał radę. Nie mogli jednak na nic innego tracić czasu i iść dalej. Nawet przykro było patrzeć na kobietę, która to wszystko musiała oglądać jak i przeżyć.
[Profil]
  [B+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
KLIK! PRZENIOSĘ CIĘ DO LINKÓW!
MUTANTY SIĘ CIESZĄ, ŻE CIEBIE POWIESZĄ! MUTANTYYY!
Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 5