Poprzedni temat «» Następny temat
Kasyno "Starlight"
Autor Wiadomość
Leilah Addams



Justice and Vengeance are One.

Elektrokineza

73%

Ochroniarz





name:

Leilah Addams

alias:
Skyripper

height / weight:
178/74

Wysłany: 2018-11-25, 23:27   
   Multikonta: Brak
  

   Podróżnik w czasie


Wydawało się, że wszyscy siebie znają, lub przynajmniej łączą ich jakieś bardziej skomplikowane relacje. Leilah na szczęście nie miała żadnych bliskich ani nawet dalszych połączeń więc mogła utrzymać swoje skupienie nienaruszone. A to właśnie było jej zadanie, szczególnie, że druga strona nie należała do najłagodniejszych. Trzeba więc było zachować czujność. Dlatego też Leilah nie miała najmniejszego zamiaru korzystania z propozcyji drugiej strony, mimo, że marzyła się jej whisky. To w dalszym ciągu nic nie wskazywało na to, że obsługa kasyna nie była przekupiona przez drugą stronę. Lepiej więc nie ryzykowac.
Rozejrzała się po sali, i chyba tylko jedyną kobietę, jaka była po drugiej stronie skądś kojarzyła, ale również za nic w świecie nie była sobie w stanie przypomnieć jej imienia, ani skąd na dobrą sprawę ją kojarzy. Nie chciała jednak pozostać rozproszona, a bez słowa obserwowała pomieszczenie, oraz drugą stronę, szczególnie to czy ktoś swoją postawą zdradza umiejętności bojowe. Jeżeli udało się coś takiego zaobserwować to zapewne u Dale'a jeśli już. Na razie jednak czekała bez słowa na to jak potoczy się ta rozmowa.
[Profil]
  [AB-]
 
Jamie Duncan



I'm walking down the line that divides me somewhere in my mind.

Aerokineza

76%

Rebel/Boy na telefon





name:

Jamie Jared Duncan

alias:
Windfury/Daniel Drake/Fire Dragon

age:
24

height / weight:
182/72

Wysłany: 2018-11-26, 23:13   
   Multikonta: Mike
  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG


Duncan przysłuchiwał się chwilowej wymianie zdań, rozmawiali tylko przywódcy, oni nie mieli co mówić, bo nie było potrzeby. Byli w tym momencie narzędziem jakby coś poszło nie tak, zabezpieczeniem. Jednak bardziej bawiło go to, że Bractwo zachowywało się jakby miało kołki w tyłku wszczepione. Nie mógł powstrzymać lekkiego złośliwego uśmiechu, on w przeciwieństwie do reszty również wziął whisky z lodem. Bawiło go to jak bardzo ta druga strona im nie ufała. Nie musieli się kochać, ale w obliczu tego co działo się w Stanach, powinni razem zawiązać sojusz i pozbyć się ludzkiego ścierwa. Jednak Bractwo to pizdy były i zdawał sobie z tego sprawę.
Wlepił swoje spojrzenie w Hoopera, a potem po reszcie członków. Popierał słowa Papy w każdym calu, pod względem tych działań. Szkoda jednak będzie, jeśli kompromis będzie miał na nim wymusić by mniej miał zabawy z dręczenia ludzi. Jamie lubił znęcać się nad tym podrzędnym gatunkiem, ale ci tu naprzeciwko niego, to by chcieli żyć z nimi w harmonii i byleby nie szło do wojny i wszyscy żyli normalnie. Czy nie rozumieli, że byli obdarowani przez Bogów, przez coś wyższego? Ewoluowali i powinni być z tego dumni, a nie skrywać się jak szczury po kanałach…
[Profil]
  [A-]
 
William Hopper



Have been on the run since I was a boy. But now I'm done runnin', got another thing comin' watch my enemies get destroyed

Geniusz

stały poziom opanowania mocy

Mózg i lider Bractwa





name:

William Hopper

alias:
Axon, Daniel Blake,

age:
27 lat

height / weight:
184/80

Wysłany: 2018-11-30, 00:05   
   Multikonta: Shivali, Donny
  

   Wygrał, bo tym razem nie ogarniał #walentynki2018

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie


- Cóż, mamy wojnę - odpowiedział na wiadomość o tym, jaka to szkoda że Cassandra Gardner nie chodzi już po tym świecie. Trwała wojna, do walk dochodziło na każdym kroku, a ludzie umierali. Jakoś był w stanie pogodzić się z faktem, że Cassandra nie żyje, zwłaszcza jeśli dzięki temu Wallace i Josie mogły przeżyć. Zastanawiało go tylko, czy Delgado faktycznie sądził, że Hopper będzie za nią tęsknił, czy doskonale zdawał sobie sprawę z tego co mógł czuć względem któregokolwiek z Gardnerów i celowo o niej wspomniał.
Ciekawe było to co twierdził Marcos. Kłamał? Możliwe, że nie chciał pokazywać, jak nieudolny był... Ale może to była prawda. Ryzykowne działanie, a jednak wyniki sondaży gwałtownie przechyliły się na stronę antymutancką. Pozostawało mieć nadzieję, że Rebelia nie była aż tak głupia, żeby uznać taki plan za dobry pomysł.
I oto nadchodził moment, w którym w końcu przechodzili do prawdziwych negocjacji. Może i Bractwo za czasów Yvonne było pokojowe, ale sytuacja się zmieniła. Za czasów Colleen stało się impulsywne, za jego - ostrożne i wyrachowane. I teraz w końcu nadchodził moment, w którym ryzyko włączania się do walki zaczynało mieć sens. Oczywiście, Delgado nie mógł wiedzieć jak Hopper zapatrywał się na całą sytuację - i bardzo dobrze. Skoro był nieprzekonany, Marcos będzie musiał wyłożyć na ladę więcej, żeby go kupić.
- Zdajemy sobie sprawę, że konkurencja na obecnym etapie niczego nie wnosi i chociaż nie popieramy niektórych waszych działań, jesteśmy skłonni z wami współpracować w pewnych kwestiach. - Skłonni, ale nie zdecydowani. Pora, żeby Delgado zaczął wyciągać co ma do zaoferowania.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Dale Fowler



"I promise you, however dark and scary the world might be right now... there will be light."

Kontrola przepływu adrenaliny

91%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
28

height / weight:
188/90

Wysłany: 2018-12-01, 17:16   
  

   Talon na Aarona i balon


No tak, jeśli chodzi o sytuację z przed paru dni... Faktycznie Hopper miał powody, by być mu wdzięcznym. Można powiedzieć, że Fowler wyświadczył mu sporą przysługę. Czy oczekiwał czegokolwiek w zamian? Na razie nie, ale niewykluczone, że w przyszłości przyda mu się pomoc Williama. Był on w końcu osobą, którą lepiej mieć za przyjaciela, niż za wroga.
Wróćmy może jednak do teraźniejszości. Dale pozostawał cały czas skupiony, mimo tego, że jego spojrzenie błądziło gdzieś po okolicy. Zachowywał się jak rasowy żołnierz - w głowie już układał plany ewentualnej ucieczki, oraz miejsca z których najlepiej będzie się bronić. W końcu po to tutaj był, nie? By zapewnić bezpieczeństwo reszcie. Zupełnie jak na froncie - walczyło się po to, by Twoi koledzy wyszli z tego cało. Nie za siebie. Z drugiej strony... Czy faktycznie traktował rebelię jak towarzyszy? Nie do końca był pewien. Na pewno był im wdzięczny za nadanie mu celu, dzięki nim mógł po raz kolejny wrócić do walki i dzięki temu stał się silniejszy, przypomniał sobie kim jest.
Z rozmyślań wyrwały go słowa wypowiedziane przez Marcosa. Te dotyczące ostatniego ataku, oraz osobie, która zginęła... Cholera, czy mógł mieć na myśli Cassandrę?
Był przy tym. Doskonale wiedział kto odebrał jej życie. Wzdrygnął się mimowolnie na samo wspomnienie tego wszystkiego. No... Dobra, właściwie wzdrygnął się z powodu zimna. W ciągu kilku ostatnich dni targały nim jakieś dziwne dreszcze, dodatkowo... Zakręciło mu się w głowie. Co prawda w tej chwili nie przeszkadzało mu to jeszcze w normalnym funkcjonowaniu, ale całkiem niedawno miał jakiś dziwny... Atak? Oczywiście zignorował to, zwalił na zmęczenie, lub jakiegoś niegroźnego wirusa.
Dale nie chorował zbyt często, nie pamiętał kiedy ostatni raz dopadło go przeziębienie, czy grypa. No nic, pewnie samo przejdzie - jak zwykle.
Z pewnością przyda mu się teraz coś na rozgrzanie, skorzystał więc z propozycji i zamówił dla siebie whisky - podwójne. Chlał takie ilości alkoholu, że taka drobna szklaneczka nie powinna go zamroczyć.
W międzyczasie słuchał wymiany zdań przywódców. Kilka razy nawet chciał się wtrącić, ale... Chyba nie powinien. Dlatego też jego usta pozostawały zamknięte.
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
  
[Profil]
  [AB+]
 
Fay Murphy



Who gets the bird, the hunter or the dog?

kontrola nad zwierzętami

75%

informatorka w Bractwie





name:

Fay Karen Murphy

alias:
Olivia Ward

age:
26 lat

height / weight:
173/55

Wysłany: 2018-12-02, 13:05   
  

   Władczyni Pingwinów

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie


Fay nie wiedziała, co o tym wszystkim myśleć. Bo tak jak mówił Hopper, interesy Bractwa i Rebelii często zbyt mocno się od siebie różniły. Dlatego też Fay wróciła - chciała działać, ale nie w tak gwałtowny sposób, nie patrząc na nic wokół, dążąc po trupach do celu. Wizja wojny trochę ją przerażała, tak samo jak pomysł przyłączenia się do niej w bardziej aktywny i jawny sposób.
Jednak patrząc na ostatnie wydarzenia mieli inne wyjście? Mieli cokolwiek do stracenia? Skoro mutanci i tak ginęli, to warto było to robić w jakimś celu, prawda? Żeby inni nie musieli tego robić.
Po części w tej kwestii rozumiała Hoppera i jego motywację, by przyspieszyć to wszystko, żeby coś zmienić. Tylko... cóż, szkoda, że zaczął to robić dopiero, gdy urodziła mu się córka. Skoro został przywódcą bractwa i zaakceptował tą funkcję, to jednocześnie zgodził się, by działać dla tej grupy jak najlepiej potrafił. A wyglądało na to, że zdecydował się podjąć pewne kroki dopiero, gdy zaczął mieć w tym swój większy interes.
Wszyscy byli tak bardzo siebie warci, że nie miała pojęcia, czemu siedzą po przeciwnych stronach.
_________________


I wish I could see this world again through those eyes...

[Profil]
  [0-]
 
Esther Goth



If you are going through hell, keep going.

fotokineza

70%

Kelnerka/kucharka





name:

Esther Goth

alias:
Minimo

age:
21

height / weight:
173 / 57

Wysłany: 2018-12-03, 20:09   
   Multikonta: Lasair, Louanna, Rocky
  

   Podróżnik w czasie


Kilka dni przed spotkanie zaczęła odczuwać objawy gry. Jak tylko pojawiły się pierwsze ból gardła oraz katar zaczęła brać jakieś leki na przeziębienie oraz walczyć z nimi. Zwłaszcza, jak dowiedziała się o swoim udziale w tym spotkaniu. Niestety choroba nie chciała jej podać się bez wygranej. Dlatego Esther większość objawów zakryła makijażem, a na pozostałe by wzięła leki. By nie pociągać nosem co chwilę. Inne można była łatwiej maskować zwykłą grę. Jednak chociaż miała wielką ochotę wziąć coś mocniejszego. To nie mogła musiała zadowolić się jakimś sokiem czy też wodą.
Esther pomimo choroby oraz tego, że jeszcze kilka miesięcy temu nie popierała radykalnych działań. Dzisiaj popierała je całkowici jak powiedziała Charlotcie nie zamierzała być już więcej ofiarą. Widziała, że jeśli nie zaczną działać to nic się nie zmieni. Kiedyś trzeba powiedzieć ,,dość" głośno i dosadny sposób. Dlatego tej chwili całkowicie popierała słowa Papy. Pomimo tego, że była za działaniem to rozumiała drugą stroną. Wątpiła jednak by to przyniosło jakiś skutek zwłaszcza, że ich wróg nie przebiera środkach. Czemu oni mają się ograniczać?
_________________
Esther Goth
Ci, którzy boją się ciemności, nigdy nie widzieli, co światło może zrobić.

[Profil]
    [A+]
 
Marcos Delgado



What doesn't kill you makes you stronger

Sugestie schizofreniczne

87%

biznesmen//szef mafii





name:

Marcos Delgado

alias:
Jack Daniels // Jack Dawson // Papa

age:
46

height / weight:
183/75

Wysłany: 2018-12-04, 23:50   
   Multikonta: Sam, Vera, Echo


Sytuacja była podbramkowa. Na tyle, że trzeba było schować swoją dumę do kieszeni. Próbowano nas oskarżyć o ten nieszczęsny atak. Próbowano całą odpowiedzialność zrzucić na mutantów. I nawet, jeśli nasze sumienia nie były w pełni czyste - mieliśmy swój honor. Nam nie chodziło o śmierć niewinnych, a tego dopuszczono się podczas ostatniej tragedii. Nasz cel był dużo bardziej szlachetny i w obliczu wojny - miał szansę na spełnienie. Cóż jednak z tego, gdy wszyscy uzdolnieni byli zamykani, z dala od swoich bliskich? Gdy byli traktowani gorzej niż psy w Chinach?
Nie mogłem na to patrzeć. Nie mogłem patrzeć, jak moi ludzie cierpią.
- A podczas wojny wróg mojego wroga jest moim przyjacielem. - Odparłem bez większego zastanowienia, przywołując uśmiech na usta. Z całą pewnością - i Hopper musiał to rozumieć. Jak bardzo nasze ścieżki w przeszłości mogły się krzyżować - dziś to nie miało znaczenia. Dziś ważniejsze było osiągnięcie celu.
- Potrzeba nam ludzi i informacji. Wam potrzeba informacji i środków. Oboje możemy sobie pomóc. - Dodałem po chwili, unosząc przyniesioną w przerwie, przy niezwykłej ciszy szklankę. Przed pozostałymi zapewne takowe również się pojawiły - niezależnie od tego, czy miały w sobie alkohol, czy też nie. Bez zastanowienia, wtopiłem się w swój trunek, po czym na mojej twarzy pojawił się lekki grymas.
- Powiedz, czego oczekujecie, a do przyszłego tygodnia otrzymasz dostawę. - Stwierdziłem dość sucho, jakbym już był przekonany o zawarciu sojuszu. Może to moja nazbytnia pewność siebie i zbyt częste korzystanie z mocy sprawiały, że byłem tak pewien swego?
_________________

She was the light of my life
And the light is precious in a world so dark...
[Profil]
  [A+]
 
William Hopper



Have been on the run since I was a boy. But now I'm done runnin', got another thing comin' watch my enemies get destroyed

Geniusz

stały poziom opanowania mocy

Mózg i lider Bractwa





name:

William Hopper

alias:
Axon, Daniel Blake,

age:
27 lat

height / weight:
184/80

Wysłany: Dzisiaj 20:38   
   Multikonta: Shivali, Donny
  

   Wygrał, bo tym razem nie ogarniał #walentynki2018

  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   Podróżnik w czasie


Cóż, Hopper nie miał zamiaru trzymać się dawnych urazów. Zbyt wiele przeżył, żeby widzieć jakikolwiek sens w kierowaniu się swoimi emocjami. Wspomnienia były przydatne, można było z nich wiele wyciągnąć, ale nie powinny ograniczać jego pola działania. Gdyby nie potrafił się do tego dostosować, od lat byłby martwy.
Ponownie, Hopper polemizowałby z tym stwierdzeniem. To, że ktoś mógł zostać twoim sojusznikiem nie oznaczało od razu, że zostanie przyjacielem. Mieli wspólne cele, ale kiedy już osiągną - kto wie jak będzie wyglądała sytuacja między nimi? Pomagając Rebelii, Hopper musiał nie dopuścić do tego, aby miała szansę stać się potężniejsza od Bractwa. Nie miał zamiaru pozwalać, żeby organizacja była zależna od czegoś, na co nie miał wpływu. A jeżeli ktoś w tym wszystkim miał zginąć, nie miał zamiaru pozwolić, żeby padło na jego ludzi.
Oczywiście, wypowiedzenie tego wszystkiego na głos byłoby drobnym faux-pas, chociaż sam Marcos Delgado najpewniej myślał o tej współpracy w bardzo podobny sposób. Mimo wszystko, lepiej było wyglądać, jakby faktycznie kupował tę wersję. Póki mogli się wzajemnie wykorzystywać, ten układ pozostawał korzystny. Trzeba było się tylko upewnić, kto ostatecznie, podczas rozłamu, który zakończy ich współpracę, mniej na tym wszystkim straci.
- Upadku rządu, bezpieczeństwa i władzy nad światem - zażartował. chociaż, oczywiście, na ten moment wszyscy mutanci tego oczekiwali. - Na początek myślę, że wystarczą leki - łącznie z czystą mutazyną. - Hopper nie mógł zapominać o tej epidemii grypy przetaczającej się przez Seattle. Na razie w Bractwie nie doszło do żadnego poważnego incydentu, ale wysoka gorączka i mutant z niszczycielską mocą, to było złe połączenie. - Oczywiście, bylibyśmy w stanie nieco więcej zdziałać pomagając wam w Seattle, gdybyśmy nie musieli korzystać z samochodów, których potrzebujemy w innych miejscach. - Ot, zwykłe logiczne spostrzeżenie... Aczkolwiek, Hopper nie miał zamiaru wykorzystywać środków, których potrzebowali do zdobycia zapasów, żeby pomagać Marcosowi Delgado.
[Profil] [WWW]
  [0-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 6