Poprzedni temat «» Następny temat
Rogatki
Autor Wiadomość
Lasair Roarkedaughter



Walka o równość i jedność ma swoją cenę

kopiowanie umiejętność zwierząt

75%

x





name:

Lasair Roarkedaughter

alias:
Cham

age:
25

height / weight:
173 / 55

Wysłany: 2019-09-11, 10:13   
   Multikonta: Esther/Rocky/Lou
  

   #FPTP

  

   Podróżnik w czasie


Cztery miesiące... tyle właśnie minęło od tego feralnego ogniska. Na którym straciło życie co najmniej trzy osoby. Wszystko przez Uzdrowiciela, któremu to uszło na sucho. A DOGS? Nic z tym nie robi, jakby to w ogóle ich nie interesowało. Nie oni wolą gnębić mutanty niż szukać prawdziwego zabójcy. Tego, który na oczach ludzi zabił trzech ludzi, a co najważniejsze zabił jej rodziców. Wszyscy powtarzali jej, że to były omany przez chorobę. Jednak Lasair w to nie wierzyła... To on... Widziała jego twarz... Ścigała go... Lecz jej wtedy uciekł. Jednak znajdzie go prędzej czy później to tylko kwestia czasu. Potrafiła być bardzo wytrwała, ba nawet nie przeszkadzało jej to, że łamała przepisy kręcąc się po ciszy nocnej. Ani to, że kilka razy ją złapano na tym. Wszystko nie miała znaczenia do puki on jest na wolność.
Tym razem też jej los nie sprzyjał znowu została złapana i zaciągnięta przed Rogatki. Próbowała się wyrwać jednak była słabsza. Nie miałam siły, bo nie odżywiała się prawidłowo oraz była wykończona wieloma nocami nieprzespanymi.
- Puszczaj mnie - powiedziała do niego, bo nie podobały się jej jego słowa ani to, co zamierza zrobić. Mężczyzna spełnił jej prośbę, bo ją popchnął tak, że upadła. Jednak jego następne słowa jeszcze bardziej jej się nie spodobały. Rozejrzała się po okolicy szukając pomocy, ale nie miała szans, żeby ktokolwiek jej pomógł. Widocznie tylko jej się nie podobała ,,ta nauczka". Cokolwiek to było?
[Profil]
    [A+]
 
Esther Goth



If you are going through hell, keep going.

fotokineza

70%

Kelnerka/kucharka





name:

Esther Goth

alias:
Minimo

age:
21

height / weight:
173 / 57

Wysłany: 2019-09-11, 10:43   
   Multikonta: Lasair, Louanna, Rocky
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Początkowo nie chętnie angażowała w tego rodzaju akcje. Bardziej wolała zdobywać leki, czy też inne rzeczy. Jednak jak tylko poznała szczegóły i dowiedziała się, że to atak na DOM. Nie było możliwość, by z tego zrezygnowała. Chciała wziąć w tym udział i przyczynić się do uwolnienia mutantów tyle ile tylko zdołają.
W końcu ot tak długie planowania w końcu nastał tak wyczekiwana data- Dzień Ataku na DOM. Wszystko było zaplanowane i każdy z nich wiedział co ma robić. Chociaż przyjechali razem to każdy miał do odegrania swoją role. Jedni mieli wysadzi w powietrze bramę i tym samym umożliwić ucieczkę. Natomiast drudzy mieli zabezpieczać tyły i tych, co udali się pod bramę. Im bliżej było do rozpętania się piekła tym bardziej się Esther niepokoiła. Chyba kilkanaście razy sprawdziła swój sprzęt. Jednak to nie zmieniała faktu, że była skupiona na swoim zadaniu. Wiedziała co miała robić i też wszelakie obawy zostawiła domu. Nie było dla nich miejsca tutaj... Nawet była przygotowana na to, by w każdej chwili użyć swojej mocy aby oślepić funkcjonariuszy DOGS. Na razie puki jeszcze nie zwrócili na nich uwagi to było niepotrzebne.
_________________
Esther Goth
Ci, którzy boją się ciemności, nigdy nie widzieli, co światło może zrobić.

[Profil]
    [A+]
 
Vincent Edams



Wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem

Ramiona wektorowe

71%

brak





name:

Vincent Edams

alias:
Obiekt 36

age:
20

height / weight:
173/70

Wysłany: 2019-09-11, 20:22   
   Multikonta: Alex Parker
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Nastał świt a z nim dzień, w którym w końcu Vincent mógł zacząć działać. Przygotowywali się do tego tygodniami, on sam marzył o walce dla Rebelii, odkąd tylko Colt opowiedział mu o niej, niemal rok temu. Wycieńczony ucieczką z AlterGen i utratą krwi, słuchał strzępków informacji i wiedział, że tam jest teraz jego miejsce..
Teraz, uzbrojony w broń palną, noże i jeszcze silniejsze wektory, mógł w końcu coś zrobić dla innych mutantów. Twarz miał zasłoniętą, ubrany był tak, by wtapiać się w otoczenie. Wiedział, że poszukuje go zarówno AlterGen, jak i (najpewniej) DOGS, więc nie potrzebował dodatkowego ryzyka.
Zachęcony przez Nicholasa, podkradł się bliżej, tak by strażnicy i dręczona przez nich kobieta, byli w jego zasięgu. Jego maksimum, to było siedem metrów, ale wolał zaatakować z bliższej odległości. Im był bliżej, tym silniejszy będzie jego atak, a tutaj nie mógł sobie pozwolić na błąd. Odbezpieczył broń, gdyby z jakiegoś powodu, coś mu nie wyszło i musiał się bronić. Uruchomił wektory i baaardzo ostrożnie sięgnął nimi, w pobliże strażnika, akurat tego, który był najbardziej chętny do znęcania się nad mutantką.
Przeklęte ścierwo.
Zaatakował błyskawicznie, chwytając wektorami za głowę i kark mężczyzny, sprawnym ruchem skręcając go, tym samym pozbawiając go życia. Szczęśliwie były one widoczne tylko dla niego, więc mógł wymierzyć je z dużą precyzją...
Let the fun begin.
  
[Profil]
  [0+]
 
Penelope Mares



uległość kukiełki służy manipulantom

atomokineza

84%

Ogar/kundel





name:

Penelope Mares

alias:
Penny; Obiekt 478g; Rebecca McAdams

age:
30

height / weight:
175 / 70

Wysłany: 2019-09-11, 23:15   

Ciągle nie mogłam zapomnieć o tej dziewczynce co uważała mnie za swoją mamę. Nie wiedziałam czemu w tedy użyłam swojej mocy przeciwko temu dziecku. I strasznie tego żałowałam... Jednak tamtej chwili nie byłam sobą. Strasznie mnie bolała głowa oraz czułam się strasznie pod presją tego wszystkiego. Pierwszy raz dostałam ataku takiej migreny. Niestety on się kilka razy powtórzył. Zazwyczaj w tedy gdy ktoś mi mówił coś co miało miejsce przed 2015. Od tamtego dnia częściej przebywałam w DOMu niż o na ulicach Seattle. Chciałam uniknąć ponownego spotkania z tą dziewczynką. Jednak nawet tutaj była osoba, która twierdziła, że jestem kimś innym niż mi się wydaje. Za każdy razem kiedy próbuje mi coś ,,przypomnieć" dostaje ponownie tego ataku migreny. Dzisiaj było podobnie, jak tylko dowiedziałam się, że znowu będziemy razem współpracować. Wiedziałam, że będzie znowu gadał bezsensu, a mnie rozboli głowa.
Jak tylko zauważyłam sytuacje jaka się dzieje i pytanie Chrisa. Miał rację nie mogłam o tak stać i patrzeć. Przecież sama była kobietą... Jaka kobieta może spokojnie patrzeć na poniżanie drugiej?
- Nie - powiedziałam krótko, bo nie podobało się to co dzieję się tutaj i co oni zamierzają zrobić. Jednak co ja mogłam zrobić w tej sytuacji... Nic. Byłam tylko kundlem na ich smyczy.
Wyszłam z budynku, bo przecież nie mogłam stać i patrzeć jak oni krzywdzą ją. Przecież nawet więźniowie mają jakieś prawa.
- Zostaw ją! Nie takie są rozkazy w takich przypadkach należy ją zaprowadzić do komendanta on wyznaczy jej karę. Nie ty - powiedziałam, bo przecież na wszystko mieliśmy wytyczne tak, jak na osoby chodzące po ciszy nocnej.
Zdążyła to powiedzieć, kiedy mężczyzna padł martwy na ziemie. Wszystko wyglądało tak, jakby miał skręcony kark. Jednak jak? Nikt do niego nie podchodził... Jeśli coś jest trudne do wytłumaczenia to musi za tym kryci jakiś mutant. Nie wiedziałam jaką ma moc dziewczyna, ale innych mutantów tutaj nie było prócz niej, mnie i Chrisa. Ja i Chris mamy zupełnie inne moce niż te, które można było podpisać pod skręcenie karku nie podchodząc. Rozejrzałam się by sprawdzić czy prócz jej nie ma innych mutantów.
  
[Profil]
  [A+]
 
Bradley Grey



Awesome

manipulacja Magią Chaosu

86%

szuka zemsty





name:

Bradley Grey,

alias:
Adam Bishop / Warlock Lord

age:
27

height / weight:
183 / 80

Wysłany: 2019-09-12, 20:57   
   Multikonta: Scarlett Reynolds, Richard Ryan
  

   1 Rok na Giftedach!


To był ten moment i ta chwila. Był tutaj nie tylko ze względu na instrukcje, jakie dostał od Nicholasa. Chciał dołączyć do rebeliantów, ale nawet gdyby to się nie udało to za nic nie zamierzał przegapić tego ataku. Każda walka z psami była dla niego cenna, bo mógł przynajmniej w małym stopniu zemścić się na wrogiej organizacji. Był ich więźniem dwukrotnie (właściwie GC, ale dla niego to jeden pies) i za każdym razem ledwo uchodził z tej niewoli żywy. To co z nim robili przechodziło ludzkie pojęcie i nadal budził się w nocy z krzykiem i zlany potem, bo koszmary o tamtym miejscu były przerażające. Tym bardziej chciał zniszczyć DOM i wszystkich oprawców, którzy tam byli. Nie będzie miał litości dla nikogo.
O ustalonej godzinie stawił się na miejscu. Ubrany był na czarno, dodatkowo na twarzy miał hełm kuloodporny. Oprócz tego przyniósł ze sobą granaty, dwa noże bojowe, 2 pistolety, które obecnie miał schowane za paskiem, a dodatkowo przez ramię miał przewieszony karabinek AK. Oczywiście nie zabrakło kamizelki kuloodpornej i plecaka z dodatkowymi nabojami, wodą i podręczną apteczką, gdyby okazała się niezbędna. W uchu miał bezprzewodową słuchawkę, by móc porozumiewać się z resztą. Gdy był już na wyznaczonym miejscu, powiedział cicho:
- Jestem na pozycji - poinformował i zanim zdążył coś zrobić to Vincent już zaatakował strażnika swoimi wektorami. Był to dla niego ostateczny znak, że może ruszyć do działania. Jego moc należała do tych ofensywnych, więc był na pierwszej linii ognia.
On również podszedł najbliżej jak się dało, ale zamierzał zacząć zabawę z grubej rury. Schował się za samochodem naprzeciwko bramek. Wiedział natomiast, że Vincent jest znacznie bliżej, dlatego skupił się na nim i wyciągnął rękę w jego stronę, po czym bez zbędnej delikatności uniósł go i przestawił go szybko za ten sam samochód, za którym stał. Wyciągnął granat przeciwpancerny ręczny i wyrzucił go w stronę budek, by zahaczyć jeszcze kawałek muru. Do wyrzutu użył dodatkowo swojej mocy, dzięki czemu granat poleciał dalej niż byłby go w stanie wyrzucić. Dzięki temu bez problemu powinien trafić w wyznaczone miejsce, a on sam nie oberwie. Cel był oczywiście jasny - utorować drogę i przy okazji pozabijać tyle strażników, ile się da.
- Nie ma co się z nimi bawić - rzucił jeszcze do mężczyzny, którego niedawno przeniósł i schylił głowę, by żaden odłamek z wybuchu ich nie trafił. Niemniej spodziewał się ataku zwrotnego, dlatego chwycił karabinek AK, by móc nim strzelać. Ale był też przygotowany, by w każdej chwili wytworzyć tarczę chroniącą przed pociskami i atakami magicznymi.
_________________

Let me tell you what it's like to
be a zero
[mru]
  
[Profil]
  [A-]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2019-09-12, 21:27   

Cicha rozmowa za prawie zamkniętymi ścianami budki mogłaby się tu udać. Mogłaby, gdyby nie to krótkie pytanie z ust Christiana, które chyba zmotywowało jego towarzyszkę do ruszenia się i postawienia swemu obecnemu dowódcy.
Nie wiedzieć kiedy, jego głośny rechot i złość na mieszkankę domu zniknęły gdzieś za przerażonym spojrzeniem, gdy tylko poczuł dziwny uścisk na swym karku i głowie. Nim jednak zdążył zareagować, gdy jego dłonie ledwie zaczęły się podnosić - już padł martwy na ziemię, z jedną dziewczyną niemal leżącą u jego stóp, a drugą mutantką stojącą naprzeciw.
Nie trzeba chyba wspominać, że pozostałym funkcjonariuszom to się wcale nie spodobało?
Żołnierz znajdujący się przed drugą budką niemal natychmiast wyciągnął swoją broń, celując nią pomiędzy obiema przedstawicielkami płci pięknej.
- Co do kurwy?! - Wrzasnął, a w jego głosie słychać było strach. - Kurwa ruszcie dupy! - Dodał po chwili, spoglądając na swych towarzyszy w budkach. - Co z obrożami, czemu nie działają?! Kurwa ruchy! - Brzmiały kolejne głosy, a w budkach rozpoczął się istny chaos. Niestety, cała trójka mutantów znajdująca się na terenie DOMu mogła to boleśnie odczuć - gdy zabezpieczenia w postaci obroży zaczęły działać, posyłając przez ich ciała wiązki prądu, niemal pozbawiające ich sił do przeciwstawienia się czemukolwiek. Christian, Penelope i Lasair będą musieli się nie lada postarać, by być w stanie cokolwiek zrobić w trakcie najbliższych kilku minut, jeśli nikt nie powstrzyma działania tych mechanicznych ozdób na ich szyjach.

A sprawca tego zamieszania?
Jak gdyby nic ukrył się za murem, prawdopodobnie wyszukując swojej kolejnej ofiary. Najbardziej wysuniętą osobą okazał się mężczyzna na froncie czwartej budki, jednak kątem oka Vincent mógł zauważyć, jak pozostałe pachołki Departamentu celują bronią w kierunku swego martwego kompana. Czy zaryzykuje jednak i wyjawi się na światło dzienne? Z całą pewnością nie umknęły jego uwadze też krzyki jego pobratymców, więzionych przez tych nieludzkich strażników...

Esther wraz z Nicholasem ukrywali się za budynkiem nieopodal, skąd mieli całkiem niezły punkt obserwacyjny dla całej sytuacji. Widzieli dokładnie każdą z budek, jak i znajdujące się w nich osoby - całe 4. Doskonale wyposażone. Greenville był nawet w stanie dostrzec, że funkcjonariusz z trzeciej budki trzyma w ręku niewielki pilot - prawdopodobnie odpowiedzialny za te ciągnące się od kilku sekund krzyki, oraz speszone ciało funkcjonariuszki z drugiej budki, która tak niepewnie trzymała swoją broń... Jakby... Jakby wcale tego nie chciała?
Jeśli kobieta czekała teraz na rozkazy od blondyna, mogła usłyszeć, jak z jego krótkofalówki rozchodzi się nieznajomy głos:
- Macie 15 minut. Wtedy wkraczamy do akcji.
Nicholas dobrze wiedział co to oznacza. Armia X i ich nalot. Powodzenie większej akcji zależało teraz tylko i wyłącznie od zadań rebelii, rozstawionej w różnych miejscach dookoła muru DOMu. Konieczna była ewakuacja jak największej liczby mutantów, oraz ukrycie tych, którzy nie zdołają się wydostać. Niestety - ten atak mógł pociągnąć za sobą niewinne życia.
No. Chyba że cały atak przebiegnie zgodnie z planem.
Pewne było jedno - na pokojowe rozwiązania było zdecydowanie za późno, co właśnie miał udowodnić pojawiający się w ostatniej chwili Bradley. Bez większych skrupułów delikatnie rzucił granatem, pomagając sobie mocą, by ten trafił idealnie między mur a budki, samemu niemal natychmiast ciągnąc za sobą Vincenta. Ile osób przeżyje taki zwrot akcji?
Przekonajmy się.



___________________________

Gracze proszeni są o nie podsumowywanie swoich postów w sposób mogący zmylić innych graczy (nie zraniłem/zabiłem, lecz próbuję/usiłuję), w celu uniknięcia sprzecznych wersji historii - jak w przypadku porucznika, który w ostatniej akcji stracił życie. Będą wobec tego wyciągane konsekwencje.
W najbliższym poście zostanie wykorzystany system 3 akcji. Każda czynność powyżej 3 akcji będzie liczona jako wykonana po wybuchu granatu.
MG oczekuje na odpowiedzi do 72h (15.09 ok. 20.00), post MG pojawi się do 24h od uzyskania ostatniej odpowiedzi.



Mapa:
Ukryj: 

Legenda:
żółte symbole - uszkodzone samochody
fioletowe symbole - strona atakująca
ciemnoniebieskie symbole - D.O.G.S.
symbole z literkami odpowiadają kolejnym postaciom.
czerwony punkt wraz z rozchodzącym się promieniem oznacza zasięg rzuconego przez Bradleya granatu.
Statystyki:
Ukryj: 
Numer porządkowy: 1
Dane: Vincent Edams
Żywotność: 100%
Opanowanie: 100%
Inne: Kamizelka kuloodporna, kominiarka, pistolet, naboje, krótkofalówka, noże do rzucania, podręczna apteczka (opatrunki, opaska uciskowa, płyn do odkażania ran)
Numer porządkowy: 2
Dane: Bradley Grey
Żywotność: 100%
Opanowanie: 100%
Inne: po 1 granacie: obronne, przeciwpancerne, błyskowo-hukowe, dwa noże taktyczny bojowy RUI, 2 pistolety Desert Eagle, karabinek AK, kuloodporny hełm Ronin Devtac, kamizelka kuloodporna + plecak z nabojami, wodą i podręczną apteczką.
Numer porządkowy: 3
Dane: Nicholas Grenville
Żywotność: 100%
Opanowanie: 100%
Inne: Dwa pistolety desert eagle + zapasowe naboje wymienne, po dwa opakowania na jedną broń. Noże do rzucania, skrywane w obuwiu. Kamizelka kuloodporna. Broń palną ma ulokowaną w kaburach, umocowanych na pasku od spodni. Z kolei naboje, zapałki, scyzoryk, apteczka, po 1 granacie: obronne, przeciwpancerne, błyskowo-hukowe,, opaski zaciskowe (długość odpowiednia np. do skrępowania dłoni wroga) schowane ma w małym plecaku jaki wziął ze sobą.
Numer porządkowy: 4
Dane: Esther Goth
Żywotność: 100%
Opanowanie: 100%
Inne: kamizelka kuloodporna; krótkofalówka; noże do rzucania; pistolet Beretta M9A3 kal. 9x19 Black; naboje
Numer porządkowy: 5
Dane: Lasair Roarkedaughter
Żywotność: 70%
Opanowanie: 70%
Inne:
Numer porządkowy: 6
Dane: Penelope Mares
Żywotność: 100%
Opanowanie: 100%
Inne: broń, naboje, krótkofalówka, obroża, czip, wyposażenie służbowe D.O.G.S.
Numer porządkowy: 7
Dane: Christian Spivey
Żywotność: 100%
Opanowanie: 100%
Inne: pistolet, naboje, krótkofalówki, kamizelkę, obroże, chip, nóż,
Numer porządkowy: 8
Dane:
Rola:
Żywotność:
Opanowanie:
Inne:


[Profil]
 
 
Vincent Edams



Wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem

Ramiona wektorowe

71%

brak





name:

Vincent Edams

alias:
Obiekt 36

age:
20

height / weight:
173/70

Wysłany: 2019-09-12, 22:42   
   Multikonta: Alex Parker
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Udało się. Jeden z głowy. Nie mogli bronić się przed czymś, czego nie widzieli. Jeszcze dwóch i mogą ruszać dalej. Krzyki obezwładnionych mutantów, wwiercaly mu się w mózg. Sam nosił taką obróżkę wiele lat i wiedział, jak ona działa. Chciał to zakończyć jak najszybciej i uwolnić ich....
I wtedy stało się coś, czego w najgorszym scenariuszu nie przewidział.
Brad mógł co najwyżej spróbować Vincenta przestawić, bo gdy ten zauważył, co się święci, nie mógł na to pozwolić i wyrwał mu się.
- NIEE!!! - zawył rozpaczliwie. Było już jednak za późno, granat był już w powietrzu.
Boże, gdyby wiedział, że jest z nim taki idiota, to by go unieszkodliwił przed samą akcją. Vincent mógł spróbować uciec z jego zasięgu...lub ratować tych, po których tu przyszli. A najbliżej wybuchu będzie Lasair....
Zagrał va banque. Nie mógł ratować wszystkich. Wystrzelił wektorem w kierunku Lasair, chwycił ją mocno i pociągnął w swoim kierunku, sam używając drugiego wektora, by odskoczyć jak najdalej, od wybuchającego granatu. Skupił się przede wszystkim na tym, by przeżyć i w miarę możliwości uratować nieznaną mu mutantkę. Jeżeli jakimś cudem wyszli z tego cało, starał się ukryć, wraz z ocaloną.
  
[Profil]
  [0+]
 
Nicholas Grenville



...

Smog / Czarna Mgła

82%

Poszukiwany





name:

Nicholas Grenville

alias:
Andy Spivey / Nicky

age:
31

height / weight:
194/89

Wysłany: 2019-09-13, 00:22   
   Multikonta: Brian, Liam, David
  

   1 Rok na Giftedach!


Nicholas pozostawał z Esther w ukryciu, mając bardzo dobry wgląd na akcje. Będąc w stałym kontakcie z pozostałymi członkami Rebelii i Bractwa, a także Armii X. Na całe szczęście, udało mu się nawiązać z nimi współpracę, która może zaowocować dużym sukcesem w pokonaniu DOGS.
O ile z początku szło dobrze, tak później musiało się coś zepsuć.
Obserwował każdego mundurowego uważnie. Dostrzegł brata, którego widocznie zmusili do działania, albo zrobiono mu pranie mózgu, czego się najbardziej obawiał. Nie zdołał dokładniej przyjrzeć się mutantce w obroży i uzbrojonej. Choć coś mu mówiło, że powinien ją znać. Najważniejsze było urządzenie, które dostrzegł w dłoni jednego z funkcjonariuszy. A zaraz po tym miał komunikat, że Armia X rusza.
Krzyk Vincenta odwrócił jego uwagę automatycznie na teren, widząc iż Bradley się cofa, szarpie z Vincentem a coś nagle upada na ziemię. Gdy zobaczył co, przeklął.
- Cholera...
Od razu postanowił złapać Esther i wycofał się nieco dalej, upadając na ziemię z odgłosem huku, zakrywając ją swoim ciałem siostrę, co by jakiś odłamek czegoś nie trafi w jej ciało. Mimo iż zasięg miał swoją granicę, wyrzucenie czegokolwiek w powietrze też miało swoją siłę.
- Odwaliło Ci?!
Wycedził wściekły na Bradleya do słuchawki. Nie tak się chyba umawiali. Owszem, celem było rozwalenie bramy, ale z głową a nie głupotą! Nicholas sprawdził czy Esther jest cała, sobą na razie nie przejmując się.
[Profil]
  [AB+]
 
Esther Goth



If you are going through hell, keep going.

fotokineza

70%

Kelnerka/kucharka





name:

Esther Goth

alias:
Minimo

age:
21

height / weight:
173 / 57

Wysłany: 2019-09-13, 10:54   
   Multikonta: Lasair, Louanna, Rocky
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Ze swojego miejsca mieli doskonały widok na to co dzieję się przy budkach oraz dostrzegali kilku funkcjonariuszy. Esther obserwowała to co się dzieję przed nimi zarówno sprzymierzeńców jak i ich przeciwników, których była wstanie dostrzec. Spojrzała na brata, kiedy ten dostał informacje. Piętnaście minut to nie za wiele, ale też przez ten czas można było zrobić wiele. O ile wszystko pójdzie zgodnie z planem...
No właśnie skoro o nim mowa planie to nie wszystko szło zgodnie z nim. Nie było o mowy o grantach ani improwizacji. Jednak nie do wszyscy lubili dostosowywać się do z góry nałożonych celów. Pierwsze co usłyszała to krzyk Vincenta, a później poczuła pociągnięcie brata. Wraz z odgłosem wybuchu poczuła zderzenie z ziemią oraz brata zasłaniającego go własnym ciałem.
No to tyle z zaskoczenia... Jednak ten granat nie tylko spowodował zamieszenie. Pomimo odległości Esther czuła jak w uszach jej dzwoni.
- Nic mi nie jest - powiedziała do brata dostrzegając jego spojrzenie. Podniosła się z ziemi i spojrzała w stronę bramek. Jednak jeszcze się unosiła warstwa kurzu. Przez co trudno było cokolwiek dostrzec.
_________________
Esther Goth
Ci, którzy boją się ciemności, nigdy nie widzieli, co światło może zrobić.

[Profil]
    [A+]
 
Lasair Roarkedaughter



Walka o równość i jedność ma swoją cenę

kopiowanie umiejętność zwierząt

75%

x





name:

Lasair Roarkedaughter

alias:
Cham

age:
25

height / weight:
173 / 55

Wysłany: 2019-09-13, 11:20   
   Multikonta: Esther/Rocky/Lou
  

   #FPTP

  

   Podróżnik w czasie


Nie spodziewała się tego, że ktoś wstanie w jej obronie, a już, zwłaszcza że to będzie kundel. Przecież zazwyczaj ci byli bezwzględnie oddani swoim panom. Mało, który z nich stawał w obronie mieszkańca DOMu. Słysząc słowa kobiety, a następnie widząc jak facet upada przy niej. Krzyknęła wystraszona, ale zaraz po tym dostrzegła wymierzone bronię. Tego jeszcze jej brakowało... Nie dość, że złamała zakaz ciszy nocnej to teraz ją oskarżą o zabicie jednego z nich. Nie wiedziała co o tym myśleć, ale też nie miała zbyt dużego czasu do myślenia.
Słyszała krzyki funkcjonariuszy, widziała broń, a chwilę później poczuła jak jej ciało przechodzi prąd. Och ile dałaby, żeby tej chwili pozbyć się tej obroży. Zacisnęła zęby próbując powstrzymać dalsze krzyki. Jednak za wiele to się nie zdało... Czemu oni jej to robią? Nie zabiła go... Nie nigdy nie zrobiła nikomu krzywdy. Jednak ci tępaki nie wiedzieli nic poza swój czubek nosa.
Lasair nie wiedziała ile to trwało, ale wydawało się jej jakby ten przeszywający ból trwał nie skoczność i nigdy miał się nie skończyć. Nawet nie poczuła jak coś ją chwyta. Jedynie zwróciła na to uwagę, gdy poczuła się jakby się uniosła. Nie miała pojęcia co się dzieję, a przez te cholerną obronne nawet nie była wstanie sięgnąć do swojej mocy, by się przed tym czymś bronić.
[Profil]
    [A+]
 
Christian Spivey



Obojętność jest jak lód polarny na biegunach: zabija wszystko.

Kriokineza

65%

D.O.G.S członek OT





name:

Christian Spivey

alias:
Frost; Fubuki; Kazahana

age:
25 lat

height / weight:
185 / 78

Wysłany: 2019-09-13, 12:28   
   Multikonta: Ruth; Kathryn


Nie spodziewałem się, że ona rzeczywiście zareaguje i spróbuje pomóc tej dziewczynie. Może nie tak całkiem miała wyprany mózg przez nich. Może zostało coś z dawnej kobiety, którą znałem. Widząc całą tą akcje wyszedłem trochę za budkę, by w razie czegoś pomóc Penny, Rebecce czy jak ona się tam nazywa. Jednak nie spodziewałem się, że mężczyzna padnie na ziemię martwy. Widząc inni kierują broń zarówno dziewczynę jak i moją towarzyszkę. Musiałem im pomóc, jednak zostały uaktywnione obroże. Walczyłem, by nie paść na ziemię i wytrzymać to. Jednak miałem dziwne wrażenie, że już, kiedyś doświadczyłem podobnego bólu.
Kiedy próbowałem walczyć z mocą obroży usłyszałem krzyk za muru oraz dostrzegłem jak coś leci w kierunku muru.
Nie byłem stu procentach pewny tego co się dzieję i czy moje podejrzenia są słuszne. Nie zamierzałem czekać na to co się wydarzy później. Korzystając ze swojej sił oraz uporu dobiegłem do Peny. Przewracając ją na ziemię, by zasłonić ją. Wiedziałem, że kobieta mnie nie pamięta. Jednak ja doskonale pamiętałem, dlatego zamierzałem ją chronić. Kto wie może uderzenie głowę pozwoli jej przypomnieć sobie kim jest.
Chwilę po tym usłyszałem wybuch i po tym już nie wiedziałem nic co się dzieję. Zdaje się ktoś coś krzyczał... albo mnie się wydawało. Jednak czułem jak moich żyłach krąży adrenalina. Nie byłem pewny czy oberwałem, czy też nie. Spojrzałem na towarzyszącą mi kobietę. Czy nic jej nie jest? Po czym spróbowałem się podnieść.
[Profil]
  [A+]
 
Mary Pond



-

Glify

65%

bezrobotna, szuka pracy





name:

Mary Pond

age:
21

height / weight:
168cm/61kg

Wysłany: Wczoraj 14:49   
   Multikonta: -


Zatem 5 nad ranem… kimkolwiek był ten tajemniczy “Przyjaciel”, który napisał Mary wczoraj wiadomość, zdołał ją mocno zaintrygować. Wystarczająco, by o godzinie 4:10 zwlekła się z łóżka i ruszyła we wskazane w SMSie miejsce. Oczywiście po zimnym prysznicu, śniadaniu i puszce energetyka, bo inaczej by po prostu wróciła pod pościel. Drugą puszkę jeszcze wypiła po drodze.
Zdążyła sprawdzić wieczorem, że podany adres to wejście do Dzielnicy Ochrony Mutantów i to akurat jej się nie podobało. Ten fakt zdecydowanie nie budził zaufania. Zwłaszcza w połączeniu ze stwierdzeniem, że ją obserwują i wiedzą o jej umiejętnościach. Jednak nawiązanie do jej aktywnej działalności w FPTP oraz zapowiedź czegoś ważnego sprawiły, że mimo wszystko postanowiła zaryzykować.
Ciemnoszary kaptur naciągnęła na głowę, by zasłaniać możliwie najwięcej twarzy i mocno ściągnęła sznurki, żeby okrycie nie spadło samo z siebie przy mocniejszym machnięciu głową. Włosy związała tak, by nie wystawały spod kaptura i nie przeszkadzały. Chustę miała na razie na szyi, ale upewniła się ze trzy razy w pokoju i kolejne trzy po drodze, że można łatwo ją naciągnąć na nos i będzie się tak trzymać. Scyzoryk przełożyła z plecaka do kieszeni żeby był łatwiej dostępny. Choć trudno powiedzieć co planowała z nim zrobić. Nie umiała przecież korzystać z broni białej.
Na miejscu było niewielu ludzi. Nic dziwnego biorąc pod uwagę godzinę. Jednak nie było spokojnie. Nie widziała, że ktoś rzucił granatem, na to dotarła dosłownie sekundę za późno. Jednak zauważyła zamieszanie przy wejściu do DOMu. Krzyczących strażników i chłopaka biegnącego w stronę przejścia. Mary postanowiła na razie schować się za najbliższą ścianę, w pewnym oddaleniu, ale obserwowała uważnie co się dzieje. Próbowała zorientować się w sytuacji i jej stronach. Mimo całej swojej chęci działania chciała wiedzieć kogo przed kim powinna chronić zanim dołączy do akcji. Patrzyła z innej perspektywy niż strażnicy na rogatkach więc mogła stosunkowo łatwo zauważyć przynajmniej część osób ukrywających się podobnie jak ona, ale bliżej przeklętej dzielnicy.
[Profil]
    [B+]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: Wczoraj 22:15   

Czy działania Bradleya były nad wyraz pochopne, a może jednak to część większego planu? Czy możliwym jest, że tak wierzył w zdolności swych pobratymców, że był gotów zrobić wszystko, byle jak najszybciej dostać się na drugą stronę? Z całą pewnością kierowała nim złość. Agresja wręcz z niego buchała - czy to wina jego ostatniej wizyty w tej okolicy, gdy widział swą przyjaciółkę Maysilee w naprawdę opłakanym stanie?
Tylko... Czy ona byłaby dumna z takiego zachowania?
Z całą pewnością pan Grey wszystko zaplanował - szkoda, że wyłącznie dla siebie. Jego kryjówka, za jednym z uszkodzonych samochodów okazała się niezastąpiona, gdyż rzeczywiście nic mu tam nie groziło - silna blacha bocznych drzwi, jak i maski wyraźnie zablokowały wszelkie odłamki lecące w jego kierunku.
Mniej szczęścia mieli jednak mutanci znajdujący się po drugiej stronie muru.
Lasair, wciąż ogarnięta niemożliwym wręcz bólem spowodowanym tą przeklętą obrożą nie była w stanie w żaden sposób zareagować. Biedna, obolała, niemal leżąca na ziemi, nie miałaby żadnych szans na przeżycie, gdyby nie nasz drogi Vincent, który ryzykując własne zdrowie szybko przemieścił się przed bramki, łapiąc kobietę swoim wektorem, a po chwili odrzucając się razem ponownie za mur. Jak widać próby Bradleya na przemieszczenie Edamsa spełzły na niczym - ale może to i lepiej?
Zarówno obiekt 36, jak i panna Roarkedaughter padli na ziemię, gdy fala uderzeniowa rozprzestrzeniła się po ulicy, drapiąc nieprzyjemnie każdy kawałek odsłoniętej skóry, oraz niszcząc swoje ubrania. Mniejsze kawałki gruzu z muru zaczęły na nich spadać, nieprzyjemnie brudząc ich włosy i twarze. Ale z całą pewnością, poza lekkim bólem głowy i uczuciem szczypania na tych powierzchownych ranach - nic im nie groziło.
Inaczej jednak sprawa się rysowała dla naszych drogich kundli - wciąż pod wpływem nieprzyjemnych doznań serwowanych przez obrożę, byli praktycznie bezbronni. Wola Christiana okazała się jednak silniejsza, niż narzędzia Departamentu - z wielki bólem, niemal w ostatniej chwili powalił swą towarzyszkę - Penelope - na ziemię, serwując jej tym samym wstrząśnienie mózgu - co kobieta będzie odczuwać przez najbliższe kilkanaście dni, jeśli nie tygodni. Okoliczności tego wypadku całkowicie jej uciekną z głowy, powodując nieprzyjemne otępienie, problemy z pamięcią, mdłości oraz powtarzające się bóle głowy - ale hej, przynajmniej będzie żyła dzięki jego reakcji, czyż nie?
Sam Spivey odniósł niestety bardziej widoczne obrażenia - gdy odłamki budek, kamienie jak i sama siła uderzeniowa granatu skupiły się w całości na jego ciele. Liczne siniaki, zadrapania, a jeden z większych odłamków nieszczęśliwie uderzył go w rękę, powodując złamanie zamknięte, a ból temu towarzyszący, niemal sparaliżował jego ciało. Strużka krwi powoli zaczynała spływać z jego nosa, brudząc biedną kobietę znajdującą się pod nim.

Dwójka ze strażników, będąca najbliżej wybuchu, nie mogła już więcej cieszyć się tym brudnym powietrzem. Ich ciała, rozerwane podobnie jak budka, w której się znajdowali, brudziły teraz zniszczoną ulicę przed murem. Wnętrzności, krew, przeplatane ze zniszczonymi kawałkami drewna i blachy znalazły się piekielnie blisko ich żywych, i rannych towarzyszy, wyraźnie obniżając morale.
Funkcjonariusz, który do tej pory stał przed budkami, z bronią wycelowaną w mutantów, leżał teraz na gruzach ulicy. Po jego czole i policzku spływały strużki krwi, a jego jęki dało się słyszeć w obrębie kilku metrów - na jego nieszczęście, poza obolałymi mięśniami, musiał się zmagać z utratą wzroku w jednym oku. Nie powstrzymało go to jednak przed tym, by resztkami sił, nim straci przytomność, wezwać wsparcie, za pomocą jednego, niewielkiego guzika na krótkofalówce - a przynajmniej tak mu się wydawało. Czy urządzenie zdołało jednak przetrwać ten wybuch?
Kobieta z drugiej budki była teraz przygnieciona wielką blachą. Jej twarz zdobiła teraz olbrzymia szrama, z której również sączyła się szkarłatna, ciepła ciecz. Nie była w stanie się ruszyć, a jej półprzytomny płacz był niemal niesłyszalny. Jedyną osobą, która wciąż trzymała się na nogach, okazał się szwadronowiec z trzeciej budki - zachwiało nim, w uszach mu dzwoniło a w głowie się kręciło, ale zdążył na tyle szybko się schylić, by wyjść z opresji jedynie z kilkoma zadrapaniami. Widać, pomieszczenie w którym jemu przyszło przebywać, nie rozpadało się tak drastycznie, jak pozostałe, dając nawet względne bezpieczeństwo. Ale... Może to tylko szczęście? W całym tym zamieszaniu, zgubił trzymany przez siebie pilot, tym samym uwalniając mutantów z bólu, powodowanego tymi przeklętymi obrożami. Ich ciała nie były już trawione nieprzyjemnymi wiązkami prądu.

Nicholas i Esther, będący z daleka od całego zamieszania, mogli słyszeć wyłącznie huk i obolałe krzyki w chwili wybuchu. Znajdując się za budynkiem, nie groziły im nawet odłamki walające się po całym obszarze rogatek. Bezpieczeństwa jednak nigdy dość, czyż nie? Czego jednak nie mogli się spodziewać, to zbliżająca się w ich kierunku Mary, pod którą grunt zatrząsł się, z całą pewnością podnosząc jej ciśnienie. Kobieta mogła poczuć, jak w jej kieszeni wibruje telefon.
Ukryj: 
(1) nowa wiadomość od nieznany
Rebelia poprowadzi Was ku wolności. Blondyn jest tym, któremu możesz zaufać.

Przyjaciel

Na całe szczęście, Nicholas miał świadomość, że dostaną dziś wsparcie z każdego zakątka Seattle - obiło mu się o uszy, o nietypowym mutancie, mogącym odwracać uwagę za pomocą swoich zdolności. Czy znajdzie dla nieznajomej jakieś nietypowe zastosowania, dla jej własnych mocy? A może kobieta ucieknie stąd z jednym, wielkim "nope" na twarzy? W końcu... Chyba jeszcze nigdy nie była aż tak blisko akcji, gdzie to jej wybór miał znaczenie. Czy widząc masakrę, jaka się tu odbyła, znajdzie w sobie wystarczająco siły, by pomóc rannym, albo wystąpić przed szereg, w dalszej walce? Czy Greenville w ogóle jej na to pozwoli? A może to Esther przejmie pałeczkę, gdy jej brat zajmie się dalszym planowaniem, przy tym nieoczekiwanym zwrocie wypadków?

Pewne było jedno - niezależnie od dalszych decyzji, ten ranek już nie pozostanie spokojny. Było to widać po nielicznych światłach, zapalających się w pobliskich budynkach. Czy możliwym było, że w jednym z nich, krył się nasz kolejny bohater?

Przekonajmy się.


___________________________

Mutanci z obrożami tracą dodatkowe 2 PŻ.
MG oczekuje na odpowiedzi do 72h (18.09 ok. 20.00), post MG pojawi się do 24h od uzyskania ostatniej odpowiedzi.

Rzuty:
Mapa:
Ukryj: 

Legenda:
żółte symbole - uszkodzone samochody
fioletowe symbole - strona atakująca
ciemnoniebieskie symbole - D.O.G.S.
symbole z literkami odpowiadają kolejnym postaciom.

Statystyki:
Ukryj: 
Numer porządkowy: 1
Dane: Vincent Edams
Żywotność: 100%
Opanowanie: 95%
Inne: Kamizelka kuloodporna, kominiarka, pistolet, naboje, krótkofalówka, noże do rzucania, podręczna apteczka (opatrunki, opaska uciskowa, płyn do odkażania ran)
Numer porządkowy: 2
Dane: Bradley Grey
Żywotność: 100%
Opanowanie: 100%
Inne: po 1 granacie: obronne, przeciwpancerne, błyskowo-hukowe, dwa noże taktyczny bojowy RUI, 2 pistolety Desert Eagle, karabinek AK, kuloodporny hełm Ronin Devtac, kamizelka kuloodporna + plecak z nabojami, wodą i podręczną apteczką.
Numer porządkowy: 3
Dane: Nicholas Grenville
Żywotność: 100%
Opanowanie: 95%
Inne: Dwa pistolety desert eagle + zapasowe naboje wymienne, po dwa opakowania na jedną broń. Noże do rzucania, skrywane w obuwiu. Kamizelka kuloodporna. Broń palną ma ulokowaną w kaburach, umocowanych na pasku od spodni. Z kolei naboje, zapałki, scyzoryk, apteczka, po 1 granacie: obronne, przeciwpancerne, błyskowo-hukowe,, opaski zaciskowe (długość odpowiednia np. do skrępowania dłoni wroga) schowane ma w małym plecaku jaki wziął ze sobą.
Numer porządkowy: 4
Dane: Esther Goth
Żywotność: 100%
Opanowanie: 100%
Inne: kamizelka kuloodporna; krótkofalówka; noże do rzucania; pistolet Beretta M9A3 kal. 9x19 Black; naboje
Numer porządkowy: 5
Dane: Lasair Roarkedaughter
Żywotność: 68%
Opanowanie: 70%
Inne:
Numer porządkowy: 6
Dane: Penelope Mares
Żywotność: 100%
Opanowanie: 88%
Inne: broń, naboje, krótkofalówka, obroża, czip, wyposażenie służbowe D.O.G.S.
znaczące obrażenia: wstrząśnienie mózgu
Numer porządkowy: 7
Dane: Christian Spivey
Żywotność: 87%
Opanowanie: 100%
Inne: pistolet, naboje, krótkofalówki, kamizelkę, obroże, chip, nóż,
znaczące obrażenia: złamanie prawej ręki
Numer porządkowy: 8
Dane: Mary Pond
Żywotność: 100%
Opanowanie: 95%
Inne: -scyzoryk (klasyczny: śrubokręcik, dwa noże, pilniczek, nożyczki, korkociąg i otwieracz do kapsli) -butelka wody (0,5l) -notesik z notatkami i rysunkami, ołówek z gumką i jakiś długopis -plecak mieszczący w sobie wszystko powyższe i mający po kieszeniach masę śmieci w stylu jakiś spinaczy, papierków czy gumek recepturek -standardowy strój: spodnie, sportowe buty, koszulka, bluza z głębokim kapturem i chusta, na razie na szyi,
Numer porządkowy: 9
Dane: Christopher Varcer
Żywotność: 70%
Opanowanie: 70%
Inne: Czarna maska i zwyczajne odzienie. Brak noszonej broni oraz jakiejkolwiek zawartości w kieszeniach. Postać jest zachipowana.
Numer porządkowy: 10
Dane:
Żywotność:
Opanowanie:
Inne:


  
[Profil]
 
 
Christopher Varcer



I always had an affinity for lizards. I've always felt somewhat close to them. They're reptiles. I find myself feeling somewhat reptilian at times.

Gadzie atrybuty

D.O.G.S Zwykły mieszkaniec DOM'u





name:

Christopher Varcer

alias:
Reptile

age:
26

height / weight:
192/89

Wysłany: Dzisiaj 2:12   
   Multikonta: Brak


Kolejna trudna i niemiłosiernie dłużąca się noc. W swojej ciasnej klitce służącej za tutejsze mieszkanie przebywał mutant, który leżał bezczynnie na swym łóżku, pusto wpatrując się w nieokreślony punkt przed sobą. Ostatnio w ten właśnie sposób spędzał większość swojego dnia, wstając jedynie za potrzebą bądź w celu uciszenia żołądka upominającego się pokarmu. Mężczyzna był jednym z tych, którzy przebywali w Dzielnicy od kilku miesięcy i doskonale znali panujące w niej realia - tak odległe od tych, w jakie niegdyś wierzyli.
Mimo długiego stażu w tym miejscu, mutant nie był w najgorszym stanie. Wyglądał na lekko niedożywionego, jednakże na jego skórze nie było widać jakichkolwiek blizn, siniaków czy zadrapań. Najwyraźniej nie sprawiał problemów i postępował zgodnie z obowiązującymi zasadami, unikając tym samym kar. Wydawał się być za to przygaszony, wręcz pozbawiony lepszej wizji życia. Nic dziwnego, skoro już od miesięcy był odcięty od rodziny oraz innych bliskch mu osób.
Budynek, w którym mieszkał, znajdował się nieopodal muru, lecz czasem chciałby, aby mieszkał od niego jak najdalej. Mutant o gadziej aparycji niejednokrotnie mógł obserwować, jak pobratymcy w akcie desperacji próbowali uciec z Dzielnicy Ochrony Mutantów, narażając tym samym swoje życie. Praktycznie zawsze je tracili lub przy odrobinie szczęścia zostali sprowadzani żywi przez funkcjonariuszy. Co prawda wiedział o przypadkach, w których niektórym mutantom udało się uciec, jednak zawsze tłumaczył to tym, że dopisało im niewiarygodne szczęście, mieli wtyki albo potężną moc, której nie udało się poskromić. Christopher nie miał niczego z tych trzech, więc pogodził się z rzeczywistością, jakakolwiek by ona nie była. Mógł skończyć jako obiekt badawczy, więc jego los nadal nie był najgorszy i dlatego unikał kłopotów, nie chcąc tracić tego, co miał obecnie.
Słysząc pierwsze krzyki za oknem, Chris nawet się nie poruszył, wierząc, iż wkrótce wszystko ucichnie. Może znowu jakiś mutant przebywał poza swoim miejscem zamieszkania w trakcie trwania godziny policyjnej. Ewentualnie kolejny "głupek" (jak ich określał Chris) wierzył, że można stąd uciec i pchał się w ramiona śmierci. Na początku swego pobytu jaszczur heroicznie ruszyłby z pomocą albo próbował do niego dołączyć, lecz nie był już tym samym człowiekiem. Kiedyś niejednokrotnie chciał pomóc mutantom nad którymi znęcali się mundurowi, ale wystarczyło wymierzyć do niego broń, by Chris posłusznie się wycofał. Dlatego odpuścił i tym razem, wtulając się jedynie głębiej w poduszkę.
Niespodziewanie poczuł jak coś spaceruje po jego palcu, przykuwając tym samym uwagę złotych ślepi mutanta. Była to najzwyklejsza biedronka. Jedno z wielu żyjątek, jakie Christopher "przemycał" do pokoju, odkąd nie otrzymał zgody na posiadanie domowego zwierzęcia. Biedronki, motyle, ćmy - mutant miał zwyczaj przygarniania drobnych stworzeń, powszechnie występujących na terenie Dzielnicy. Posiadanie takich towarzyszy poniekąd dodawało mu otuchy w tych trudnych czasach. Może i dzięki nim nie zwariował.
- Dlaczego nie śpisz? - zapytał mutant ze słabym uśmiechem, wpatrując się w dreptającego chrząszcza. Jednak nie, lekko zwariował i rozmawiał z robakami. Stan psychiczny zdecydowanie nie miał się najlepiej.
Stworzenie skutecznie oderwało mutanta od dalszej wegetacji. Christopher przetarł ramieniem wyraźnie podkrążone od zmęczenia oczy, zauważając, iż pierwsze promienie słońca powoli rozświetlają pomieszczenie. Przybrał więc pozycję siedzącą, wysuwając przy okazji pokryty łuskami ogon spod pościeli. Zbliżywszy biedronkę na palcu do swej twarzy z zamiarem zadania jej kolejnego pytania, owad zerwał się do lotu, kierując się w stronę okna.
- Chcesz wylecieć? Nie będę cię tutaj trzymać na siłę. - jaszczur wstał z łóżka, chcąc uchylić okno. Kiedy już umieścił swą dłoń na uchwycie, rozległ się potężny huk granatu, przy którym aż zadrżała szyba.
Mężczyzna otworzył szeroko oczy z niedowierzania, spoglądając w kierunku muru, przy którym panowało o wiele większe zamieszanie niż początkowo przypuszczał. Większa grupa mutantów próbowała uciec i zaczęto używać przeciw nim broni masowego rażenia? To może nieść za sobą wiele ofiar, w tym zupełnie przypadkowych.
- Czy im wszystkim do reszty odbiło? - powiedział przerażony. Christopher nawet nie podejrzewał, że owy atak zorganizowali ludzie, którzy wcale nie chcieli uciec z Dzielnicy - próbowali się do niej dostać.
Jaszczur zapalił światło w pokoju, momentalnie znajdując w sobie nowe siły. Tym razem naprawdę poczuł, że musiał coś zrobić. Bez angażowania się w walkę. Chciał tylko znaleźć rannych i im pomóc, jednak przebierając się najszybciej jak tylko mógł, zawahał się. Gdyby ktoś go tam zobaczył, mógłby mieć spore problemy i ...
... To nie było teraz istotne. Mogło chodzić o życie innych mutantów. Ten jeden raz postąpi wbrew regulaminowi i nie będzie zgrywał potulnego baranka. Kiedy ubrał na siebie jeansy, buty oraz zarzucił bluzę, podszedł do szafki stojącej obok łóża, na której znajdowała się jego czarna maska. Założył ją. Jaszczur miał niepisaną zasadę noszenia jej, jeśli chciał uniknąć obroży elektrycznej lub bardziej profesjonalnego ekwipunku zapobiegającego gryzieniu mundurowych, gdy ci chcą go przeszukać lub sprawdzić chip. Może wymiar ewentualnej kary za wymknięcie się będzie dzięki temu niższy, bo nie sądził, by jego dobre intencje były jakkolwiek brane pod uwagę.
Gdy był już gotowy, zachowując się najciszej jak potrafił, wyszedł ze swojego mieszkania, bacznie sprawdzając czy nikogo poza nim nie ma w pobliżu. Gadzie ślepia były wrażliwe na najdrobniejszy ruch. Trzymał się blisko ścian, przemykając od jednego budynku do drugiego i okrężną drogą zbliżając się do źródła zamieszania. Wszystko miało miejsce przy rogatkach - tego mógł być pewien. Przyłożył plecy do ściany najbliższego budynku stojącego przy ulicy przed mutem. Wystarczyło jedynie wychylić głowę, aby móc dostrzec zapory oraz budki.
Czuł, jak w tym momencie jego serce podchodziło mu go gardła. Może to był jednak zły pomysł. Może powinien zostać w mieszkaniu i udawać, że nic się nie działo. Jeśli teraz wyjdzie, może zarówno przez jedną, jak i drugą stronę zostać uznany za wroga. Może również dostać odłamkiem lub rykoszetem... ale przecież nie będzie teraz czekać aż wszystko ucichnie, bo wtedy pozostanie mu tylko zbieranie ciał pobratymców, ponieważ szczerze nie wierzył w powodzenie "kolejnych uciekających z DOM'u" mutantów.
Mając zarówno plecy jak i dłonie przyłożone do elewacji budynku za sobą, nawet nie zauważył jak ze stresu jego ludzkie dłonie zaczęły przypominać gadzie łapy i pazurami prawej ręki skrobał nerwowo ścianę. Nie przemyślał tego wszystkiego...
Kierunek wiatru zmienił na chwilę kierunek i dotarł do mężczyzny nieprzyjemny odór. Kątem oka spojrzał w stronę głównej ulicy przy murze. Krew, wnętrzności oraz ludzkie kończyny, prawdopodobnie porozrzucane w momencie wybuchu tamtego granatu. Jakim cudem zauważył to dopiero teraz..? Musiało do niego docierać zbyt wiele bodźców jednocześnie, by jego mózg był w stanie wszystko po kolei analizować. Przez chwilę nogi ugięły mu się w kolanach. Natychmiast opuścił wzrok, lecz po chwili uniósł ponownie głowę, usłyszawszy niemal niesłyszalny dla ludzkiego ucha cichy szloch należący do kobiety.
Mutant ociężałym krokiem odsunął się od ściany i wyłaniając się ze swej kryjówki zaczął zmierzać w stronę jednej z budek, z której dochodził płacz. Nie rozglądał się, nie cofał, wpatrując się jedynie w swój cel. Człowiek o gadzich ślepiach, ogonie oraz w czarnej masce szedł jak zaprogramowany, choć jego ciało lekko drżało. Najwyraźniej dla Christophera obojętne było to, kto potrzebował pomocy. Szedł z rękoma uniesionymi na wysokości klatki piersiowej, dając znak, że ma pokojowe zamiary. Jeżeli udało mu się bezpiecznie zbliżyć do drugiej budki, mężczyzna zacznie próbować ostrożnie pozbyć się blachy, która przygniotła ranną strażniczkę. Nie chciał pozwolić na to, by ktokolwiek jeszcze zginął.
_________________
[Profil]
    [0+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,11 sekundy. Zapytań do SQL: 5