Poprzedni temat «» Następny temat
Rogatki
Autor Wiadomość
The Gifted



kocham tworzyć tematy i nie tylko

jestem kontem specjalnym

milio

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2018-11-04, 20:22   Rogatki


[Profil]
 
 
Maysilee Griffith



Cause for a moment a band of thieves in ripped up jeans got to rule the world...

kontrola pogody

55%

sanitariuszka | informator





name:

Maysilee Griffith

alias:
Sally Griffin | June Hawkins

age:
24 lata

height / weight:
165/47

Wysłany: 2018-11-06, 21:40   
   Multikonta: Levi, Jane
  

   1 Rok na Giftedach!


|po wszystkim [02.11.]

Zupełnie niczym za każdym poprzednim razem, uzbrojona w dokumenty wystawione na Lee Griffin - pielęgniarki z Virginia Mason Seattle Medical Center - i nieduży plecaczek z fiolkami z mutazyną, strzykawkami, opatrunkami oraz innymi dosyć nieszkodliwie wyglądającymi środkami medycznymi plus z kilkoma kanapkami, zbliżyła się do punktu kontroli. To nie była jej pierwsza wizyta, większość z pracowników dosyć dobrze już ją tu znała i prawdopodobnie całkiem lubiła. Mimo to, Maysilee nadal czuła ten wewnętrzny niepokój, który ściskał jej żołądek w ciasny supeł.
Co z tego, że starała się wyglądać nieszkodliwie czy przyjacielsko? Co z tego, że za każdym razem oferowała przedstawicielom prawa swoją pomoc, kilka razy opatrując ich zranienia czy podając środki przeciwbólowe? Co z tego, że do jej dokumentów jeszcze nikt się nie przyczepił? Co z tego wszystkiego... Skoro zawsze mógł być ten pierwszy raz, zaś ona niewątpliwie miała bardzo wiele do stracenia...
Była mutantem. Nie dało się temu zaprzeczyć. Jak na złość, w ostatnim miesiącu nie wizytowała tu też często, nie wiedząc, czy przypadkiem nie natrafi na jakiegoś nowego, bardziej ambitnego pracownika... Ale przecież musiała to zrobić. Chciała to zrobić. Podchodząc bliżej i z szerokim uśmiechem rzucając:
- Dzień dobry! - Faktycznie, na zewnątrz świeciło przepiękne słońce, choć niebo zaczynało powoli się chmurzyć...
_________________
« Lovers in the night, poets trying to write... »
We don't know how to rhyme but...
damn we try.
©crackintime
[Profil]
  [0+]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-11-07, 00:26   

Tego dnia Lee Griffin mogła mieć pecha. Ponieważ przy miejscu kontroli nie stacjonował nikt ze znajomych jej funkcjonariuszy. Dwaj wysocy i dość dobrze zbudowani mężczyzny, odziani w niebieskie mundury, z logiem na ramionach DOGS, z bronią długą w rękach, z możliwością przewieszenia na ramię, pełnili dyżur. Nie zapominając o tym, że przy sobie mieli także podręczny ekwipunek.
Oboje stali przy wjeździe, pilnując i legitymując każdego, kto chciał przekroczyć tę bramę. Trzeci z mundurowych nadzorował monitoring i otwierał lub opuszczał sztalugi, jeżeli miał wjechać jakikolwiek rządowy lub wojskowy pojazd. Przebywał wewnątrz murów bramy przejazdowej, widząc wszystko przez odpowiednio duże okno.
Dwaj funkcjonariusze, którzy mogli być również wojskowymi, dostrzegli zbliżającą się dziewczynę. Poprawiając broń ręku, wystąpił przed młodą pannę i z dość poważnym tonem i chłodną obojętnością w głosie, rzucił pytaniem:
- Dzień dobry. Czego Pani tu szuka?
[Profil]
 
 
Maysilee Griffith



Cause for a moment a band of thieves in ripped up jeans got to rule the world...

kontrola pogody

55%

sanitariuszka | informator





name:

Maysilee Griffith

alias:
Sally Griffin | June Hawkins

age:
24 lata

height / weight:
165/47

Wysłany: 2018-11-07, 00:42   
   Multikonta: Levi, Jane
  

   1 Rok na Giftedach!


Mogła się tego spodziewać, czyż nie? Ba, mimo wrodzonego optymizmu, dosyć dobrze wiedziała, iż kiedyś musiał nadejść ten dzień. Getto się rozrastało, powodowało coraz więcej problemów, zatem potrzebowano dodatkowych pracowników - czy to patrolujących wnętrze dzielnicy, czy to... Cóż, do kontrolowania przybyłych. I chociaż szczerze liczyła na to, iż nawet w chwili, w której napotka na kogoś całkowicie nieznanego, towarzyszyć mu będą już bardziej znani - i na swój sposób lubiani - ludzie, dyskretne rozejrzenie się po okolicy pozwoliło stwierdzić, że chyba tak nie było.
Prawdę mówiąc, nie widziała tu ani jednej znajomej twarzy, co sprawiło, iż momentalnie poczuła jeszcze mocniejszy ścisk w żołądku, nadal zmierzając jednak przed siebie. Praktycznie do momentu, w którym stanęła przed jednym z nieznanych funkcjonariuszy. Zamierzała robić dobrą minę do złej gry, nawet jeśli sytuacja nie wyglądała zbyt korzystnie. Nie po raz pierwszy natrafiła w końcu na kogoś z D.O.G.S. Nawet na samym początku swoich nielegalnych wypraw, cóż, musiała poznać tych ludzi, za którymi teraz momentalnie zatęskniła. Oni zapewne pozwoliliby jej przejść. Ci? Skrycie na to liczyła.
- Paru... Mutazynistów, których niedawno dostarczono tu ze szpitala. - To mówiąc, nieznacznie wzniosła wzrok ku niebu, jakby chciała z pobłażliwym westchnieniem skomentować ciężki los pracownika placówki. Ta część wymówki była teoretycznie dosyć niezmienna, a zatem także przećwiczona. Mutanci uzależnieni od mutazyny, posiadający na tyle istotne informacje, że nie należało dać im po prostu umrzeć gdzieś w ciemnym zaułku DOMu.
- Jeśli można...? - Zerknęła w kierunku swojej torby, wskazując ręką na zamek, bo w końcu nie miała nic do ukrycia. Robiła wyłącznie swoje... Nie sprawiała problemów.
_________________
« Lovers in the night, poets trying to write... »
We don't know how to rhyme but...
damn we try.
©crackintime
[Profil]
  [0+]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-11-07, 21:52   

Mężczyzna zlustrował kobietę od góry ku dołowi i z powrotem, jakby chciał prześwietlić ją na wylot. Sprawdzić czy jest czysta, nie posiadając czegoś nieodpowiedniego co by mogła przemycić do środka Getta. Tak szybko nie zostanie przepuszczona, bez odpowiedniego przeszukania jak i dokładnego przejrzenia dokumentów.
Mundurowy skinął jej głową w zgodzie, jeżeli zamierzała otworzyć plecak i coś mu pokazać.
- Dokumenty posiada Pani?
Zapytał od razu. Powinna mieć zezwolenie, cel przybycia, swoje dane osobowe i wszystko inne co by upoważniło ją do przekroczenia rogatki, by znaleźć się wewnątrz dzielnicy dla mutantów.
Drugi mundurowy stojący przy wejściu, obserwował dwójkę. Obcą i kumpla. Dokładniej się jej przyglądał, jakby chciał wychwycić z jej strony niepożądany ruch.
[Profil]
 
 
Maysilee Griffith



Cause for a moment a band of thieves in ripped up jeans got to rule the world...

kontrola pogody

55%

sanitariuszka | informator





name:

Maysilee Griffith

alias:
Sally Griffin | June Hawkins

age:
24 lata

height / weight:
165/47

Wysłany: 2018-11-07, 22:21   
   Multikonta: Levi, Jane
  

   1 Rok na Giftedach!


Nie było źle...
Nie było aż tak źle...
Wcale nie było aż tak źle...
Zawsze mogło być znacznie gorzej, czyż nie? Nadal świeciło słońce, było całkiem ciepło i przyjemnie - przynajmniej jak na początek listopada - a napotkany funkcjonariusz D.O.G.S. nie sprawiał aż tak bardzo groźnego wrażenia. Ich rozmowa szła całkiem dobrze... I oby tak zostało. Musiała w końcu nie tylko wejść do DOMu, lecz także wyjść z niego po zajęciu się wszystkim, co miała do zrobienia. Należało przy tym jakoś zyskać choć namiastkę zaufania ze strony nowych pracowników, punktu, toteż bez większych oporów otworzyła torbę, z uśmiechem pokazując panu oficerowi - czy kimkolwiek tam był; nie orientowała się zbyt mocno w rządowej hierarchii - zawartość torby.
- Oczywiście. - Takich rzeczy nie robiło się bez wcześniejszego przygotowania. Nawet Maysilee, mimo skłonności do zapominania o najróżniejszych sprawach i sprawunkach, to wiedziała. Sięgnęła zatem do kieszeni, wyciągając z niej komplet tego, co udało jej się załatwić. Powinien wyglądać dobrze, a ona powinna nie czuć tego ścisku. W końcu nieustannie powtarzała sobie, iż nie miało być tak źle.
- Mutazyniści znajdują coraz to nowsze sposoby, by destylować coś w zastępstwie oficjalnego środka, wiedział pan o tym? - Zagadała, niby to całkiem towarzysko i luźno, nadal nie przestając robić dobrej miny do złej gry. - To, co się z nimi potem dzieje... Jest straszne, nawet dla kogoś z zewnątrz. A przecież potrzebujemy informacji. - To mówiąc, nieznacznie pokręciła głową, prawie że ponownie ciężko wzdychając.
_________________
« Lovers in the night, poets trying to write... »
We don't know how to rhyme but...
damn we try.
©crackintime
[Profil]
  [0+]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-11-08, 20:24   

Rzucił okiem do jej torby, lecz dla niego to będzie za mało.
- Pani pozwoli.
Dziewczyna trafiła na kogoś bardzo dokładnego. Poprosił ją, by poszła za nim w kierunku miejsca monitorującego przejście i będącego punktem kontroli. Jeżeli zgodziła się iść za nim, to w takim wypadku zaprosił ją do środka pomieszczenia. Wziął od niej torbę i wysypał całą zawartość plecaka na stół i zaczął przeglądać co tam miała. Przyjął od niej także dokumenty i przejrzał dość dokładnie. Czy posiadała przepustkę jak i to w jakim celu udaje się do Getta.
- Cel Pani przybycia?
Zapytał. Jakby też chciał sprawdzić, czy powie mu zgodnie z tym co napisano, o ile napisano i kto wie czy nie dopowie czegoś więcej dla rozjaśnienia sprawy. Mężczyzna nie wdawał się w luźne rozmowy z obywatelami, którzy próbując przejść przez bramę.
Skoro dziewczyna przyszła do Mutazynistów, to zapewne z powodu dostarczenia im środków nałogu. Niby coś zwyczajnego by się udławili nałogiem, ale wolał sprawdzić, czy czasem substancja w strzykawkach nie jest aby inna niż powinna.
[Profil]
 
 
Maysilee Griffith



Cause for a moment a band of thieves in ripped up jeans got to rule the world...

kontrola pogody

55%

sanitariuszka | informator





name:

Maysilee Griffith

alias:
Sally Griffin | June Hawkins

age:
24 lata

height / weight:
165/47

Wysłany: 2018-11-08, 21:00   
   Multikonta: Levi, Jane
  

   1 Rok na Giftedach!


Nie pamiętała, by wcześniejsze kontrole, jakie przebywała, były aż tak szczegółowe, jednak musiała przyznać, iż tak naprawdę wyłącznie pierwsza z nich wyglądała dosyć podobnie. Tamtym razem funkcjonariusze D.O.G.S. także przetrząsnęli wszystko, co miała, zadając całą masę niewygodnych i niekoniecznie łatwych pytań, jakby czekali na jakiekolwiek potknięcie z jej strony. Kiedy jednak okazało się, że nie miała przy sobie zbyt groźnych towarów, znacząco spuszczono z tonu... Tylko po to, by ostatecznie dać jej spokój i wpuścić ją do Dzielnicy.
I pamiętała, jak bardzo obawiała się powrotu, mimo że nie przenosiła niczego, co mogłoby jej zaszkodzić. Stres związany z pierwszym takim doświadczeniem całkowicie ją jednak wtedy przygniatał, a ona uparcie usiłowała nie dać tego po sobie poznać. Nigdy nie przewidziałaby, iż miała się wtedy okazać całkiem pomocna, opatrując jednego z rządowców i tym samym zaskarbiając sobie pewną przychylność ludzi pracujących na rogatkach. Kolejnym razem już ją pamiętano.
O ile jednak wtedy miała niesamowite szczęście, teraz obawiała się, że to nie będzie już to samo. Nadal pozwoliła poprowadzić się ku punktowi przesłuchań, nadal dała wyrzucić zawartość torby i podała mężczyźnie swoje dokumenty. Wewnątrz czuła jednak, jakby się gotowała, zwłaszcza że jej rozmówca wyraźnie zachowywał się bardzo... Profesjonalnie. Nawet nie odpowiedział na próbę zagadnięcia go.
- Przeprowadzenie kontroli wśród kilku niedawno wypuszczonych podopiecznych szpitala. W razie potrzeby, podanie im dawki mutazyny i... - To mówiąc, spojrzała na strzykawki. - Morfiny. To przydatny zamiennik w przypadku, gdy mutazyna miałaby im zbyt mocno zaszkodzić. - Cóż, tak naprawdę o to się w końcu rozchodziło. O coś przeciwbólowego. Praktycznie niedostępny lek i... Kanapki. Teoretycznie przeznaczone dla niej, ale przygotowane z takiej ilości składników, że zapewne najadłaby się już połową jednej z czterech. O tym nie musiał jednak wiedzieć, czyż nie? Zawsze mogła być głodomorem, który planował całodzienną wizytę.
_________________
« Lovers in the night, poets trying to write... »
We don't know how to rhyme but...
damn we try.
©crackintime
[Profil]
  [0+]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-11-08, 22:48   

Takie kontrole powinny być przeprowadzane za każdym razem, kiedy ktoś chce dostać się do wnętrza dzielnicy mutantów. Podobnie ma się sprawa z opuszczeniem tego miejsca. Osoba ta ponownie jest przeszukiwana.
Upewniwszy się, że nie ma żadnej broni czy innych środków i przedmiotów uznanych za zagrożenie, można było "odhaczyć" jeden element sprawdzania.
- Może Pani schować towar.
Oznajmił mężczyzna z dość poważnym obojętnym tonem. Dokumenty położył na biurku, broń poprawił na ramieniu, jako że miał typu karabinu. Podszedł do panny Griffith.
- Proszę rozłożyć ręce.
Jeżeli to uczyniła, przeszukał jej odzież czy czasem po kieszeniach nie miała czegoś niepożądanego. Kiedy i tu miał pewność, że wszystko gra, wrócił do dokumentów i przybił pieczęć zezwolenia, dając swój podpis. Dokumenty jakie były dla niej do zwrotu, zostały zwrócone.
- To wszystko. Może Pani wejść.
Po dokładnym przeszukaniu, zezwolił jej na wejście. Nawet wskazał jej drogę, którędy powinna iść. Nie oznacza to jednak, że będzie miała pełną swobodę. Kiedy z nią rozmawiał i słuchał jej odpowiedzi, przyglądał jej dostrzegając zdenerwowanie i stres. Nie była pierwszą osobą, która takie cechy przed nimi okazywała. I słusznie. Mają się bać, bowiem nie wiedzą do jak groźnej paszczy się pchają.
[Profil]
 
 
Maysilee Griffith



Cause for a moment a band of thieves in ripped up jeans got to rule the world...

kontrola pogody

55%

sanitariuszka | informator





name:

Maysilee Griffith

alias:
Sally Griffin | June Hawkins

age:
24 lata

height / weight:
165/47

Wysłany: 2018-11-08, 23:15   
   Multikonta: Levi, Jane
  

   1 Rok na Giftedach!


Gdyby miała przeżywać coś takiego przy praktycznie każdym wejściu i wyjściu z DOMu, być może wcale nie odbiłoby się to na niej aż tak źle, jak to z początku sądziła. Kiedy tak spojrzała głębiej na całą sprawę - a miała ku temu dosyć spore możliwości, stojąc w ciszy przy mężczyźnie, kiedy ten zajmował się przeszukaniem jej rzeczy - dostrzegła w niej pewne... Zalety? Być może było to trochę zbyt mocne słowo, jednakże im dłużej myślała, tym więcej szeroko pojętych pozytywów w tym widziała...
Cóż, przynajmniej chociaż trochę przywykłaby do tego całego stresu, nie mając ochoty, by już, teraz, totalnie w tej chwili zwrócić całe śniadanie na czyściutki, gładki i wymuskany blat stolika przed nią.
Było dobrze...
Było całkiem dobrze...
Naprawdę było całkiem dobrze...
Nawet pomimo całkowicie mieszanych odczuć względem mężczyzny, który z minuty na minutę coraz bardziej przypominał jej młodszą wersję Harrisona Forda w roli złego i bardzo skrupulatnego bliźniaka Hana Solo z Gwiezdnych Wojen. Miał nawet całkiem podobną fryzurę, a wyraz jego oczu przywodził na myśl typowego cwaniaka... Tyle tylko, iż dodatkowo wyjątkowo oschłego i nieprzyjaznego. Wciąż jednak próbowała być dla niego przemiła. W końcu nic jej to raczej nie szkodziło, czyż nie?
Słysząc jego słowa, na ułamek sekundy przymknęła oczy, powstrzymując się przed okazaniem tego, jak bardzo jej ulżyło. Skoro nie chciał zabrać tego, co przy sobie miała, przynajmniej tę część udało jej się przejść. Zawsze mógł ją jednak odprawić - doskonale o tym wiedziała, dając się przeszukać, bo w końcu tym razem nie miała przy sobie czegoś niebezpiecznego. Zrobiła to też wyjątkowo grzecznie i bez słowa, co na nią, cóż, było dosyć nietypowe...
A jednak się opłacało. Starając się nie ruszać zbyt szybko, rzuciła przyjazne:
- Dziękuję i do widzenia. - Spoglądając w stronę mężczyzny, aby obrócić się we wskazanym przez niego kierunku, przechodząc dalej i - już podczas stawiania kolejnych kroków - chowając resztę papierów do torby.

[z/t]
_________________
« Lovers in the night, poets trying to write... »
We don't know how to rhyme but...
damn we try.
©crackintime
[Profil]
  [0+]
 
Levi Morrison



I've got the scars from tomorrow and I wish you could see...That you're the antidote to everything except for me.

86%

dealer/fałszerz





name:

Lewis Morrison

alias:
Levi

age:
29

height / weight:
187/83

Wysłany: 2018-11-14, 17:00   
  

   1 Rok na Giftedach!


10 listopada

Bujdą były pogłoski, jakoby wejście do Dzielnicy Ochrony Mutantów stało się ostatnio znacząco utrudnione. Być może faktycznie nie było to tak łatwe jak wcześniej, ale ludzie pokroju Morrisona zawsze wślizgiwali się niczym węże. Miało się w końcu te kontakty, czyż nie? Nie tylko osobiste, lecz także te związane z ludźmi wyżej - tymi nad nim, bo i on miał przecież swoich zwierzchników. Ci zaś zdecydowanie potrafili przekonywać strażników.
Tego dnia nie było inaczej. No, przynajmniej nie w jego odbiorze, bo choć sam nigdy nie udawał się do punktów zrzutu, mając od tego swoich pracowników... Dokładnie tak wyobrażał sobie procedurę, o której tyle słyszał. Przyszedł, przedstawił dokumenty, okazał zawartość swojego oficjalnego bagażu, a potem przekroczył bramę getta. Nadal zły o to, iż musiał to robić samodzielnie, jednak bez większych obaw. Tacy ludzie zwyczajnie ich nie mieli. W końcu zawsze mogło być znacznie gorzej, a jeśli nie było... To nie było...

[z/t]


[Kostek podarował mi 34% - wiadomość przypięta na kanale Discorda]
[Profil]
  [B-]
 
Maysilee Griffith



Cause for a moment a band of thieves in ripped up jeans got to rule the world...

kontrola pogody

55%

sanitariuszka | informator





name:

Maysilee Griffith

alias:
Sally Griffin | June Hawkins

age:
24 lata

height / weight:
165/47

Wysłany: 2018-12-05, 02:22   
   Multikonta: Levi, Jane
  

   1 Rok na Giftedach!


|poranek 28 listopada

Było jeszcze wyjątkowo wcześnie, kiedy wyszła z domu, dokładnie pakując wszystkie rzeczy, jakie zamierzała zabrać ze sobą do getta. Korzystając z płóciennej, szpitalnej torby, którą jakiegoś pięknego dnia udało jej się wyszperać w jednym z second handów - nie planowała wykorzystywać jej w aktualnie przyjętym celu, z początku chcąc jakoś ją przerobić - pozabezpieczała wszelkie medykamenty, po czym nareszcie ruszyła w kierunku getta.
Było jej głupio. Tak - było jej niezmiernie głupio z powodu tego, iż nie miała szansy na powrót tego samego dnia, w którym opuściła DOM. Nie umiała pozbyć się tego wrażenia, iż w jakimś sensie zawiodła chorego przyjaciela, nawet jeśli prosiła znajomą mutantkę o to, by ta co jakiś czas go doglądała. W założeniu miała przecież wyjść wyłącznie na kilka, może kilkanaście godzin. Tymczasem upłynęła prawie doba...
Z włosami związanymi w ciasny, profesjonalny kok, z teczką z dokumentami i w poważnie wyglądających ubraniach, pojawiła się przed rogatkami, chcąc - jak zwykle resztą - przywitać się ze znajomymi strażnikami, a następnie przejść przez bramę. Nie sądziła, że coś może pójść źle. Nawet jeśli coś jej tu także nie pasowało. Pomimo rozpoznawalnych twarzy i znania tych ludzi, już podczas zmierzania w ich kierunku, widziała u nich pewną... Posępność? Mogłaby też nawet przysiąc, że jeden z nich nieznacznie pokręcił głową w jej kierunku. Zupełnie tak, jakby coś sugerował...
_________________
« Lovers in the night, poets trying to write... »
We don't know how to rhyme but...
damn we try.
©crackintime
[Profil]
  [0+]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-12-06, 21:17   

W getcie działo się coraz gorzej. Ludzie, ludzie padali jak muchy. Choróbsko, czy cokolwiek właściwie ich atakowało – w zasadzie niewykluczone, że sprawką takiej sytuacji były warunki panujące na terenie DOMu – rozprzestrzeniało się niczym zaraza. I było cholernie, cholernie zaraźliwe. Strażnicy czuli niepokój, obawę. Co jeśli i ich to wszystko spotka? Czy mogli być bezpieczni? Jedno jest pewne – tego dnia mieli dość jasne rozkazy, by wpuszczać na teren getta jedynie członków DOGS. A dokładniej – ludzi z laboratorium. I kiedy na horyzoncie pojawiła się znajoma twarzyczka, jeden z tych najmilszych przedstawicieli straży – posłał jej dość posępny uśmiech.
– Musi panienka zmienić plany – był około sześćdziesięcioletnim siwym mężczyzną, który w zasadzie mógłby robić za świętego Mikołaja. Gdyby tylko się postarał. Mężczyzna wzruszył przepraszająco ramionami, by następnie skinięciem głowy wskazać na znak, mówiący o kwarantannie.
– Dzielnica jest zamknięta do końca miesiąca – a potem ponownie się uśmiechnął, by po kilkusekundowym spojrzeniu, powrócić do swoich krzyżówek.
[Profil]
 
 
Maysilee Griffith



Cause for a moment a band of thieves in ripped up jeans got to rule the world...

kontrola pogody

55%

sanitariuszka | informator





name:

Maysilee Griffith

alias:
Sally Griffin | June Hawkins

age:
24 lata

height / weight:
165/47

Wysłany: 2018-12-07, 23:49   
   Multikonta: Levi, Jane
  

   1 Rok na Giftedach!


Choć niewątpliwie rozpoznała ten niezwykle... Przepraszająco-posępny? Pierwszy z posłanych w jej kierunku, praktycznie do samego końca karmiła się nadzieją, iż po raz kolejny zawaliła sprawę odczytywania ludzkich intencji i emocji. Przecież zdarzało jej się je mylić, czyż nie? Czy nie mogło być tak również w tym przypadku?
Musiała wejść do getta, dosłownie musiała to zrobić, z bijącym sercem podchodząc do starszego, niezwykle znanego i lubianego strażnika. Tylko po to, by już na samym początku usłyszeć te potwornie druzgocące słowa. Przecież wiedziała o pierwszej kwarantannie! Widząc to, co działo się na ulicach DOMu, zdecydowanie mogła spodziewać się kolejnego zamknięcia Dzielnicy, ale... Nie zrobiła tego.
Teraz zaś wiedziała już, że było za późno na jakiekolwiek dyskusje. Zresztą - nawet jeśli mogłaby kłócić się o możliwość wejścia za mur, nie zrobiłaby tego. Nie w tym przypadku. Zbyt dobrze znała Barta, by usiłować wywierać na nim jakąkolwiek presję. Jeżeli jeszcze kiedykolwiek chciała skorzystać z jego przychylności - żeby nie powiedzieć, pewnego rodzaju przyjaźni - musiała grzecznie się do niego uśmiechnąć, kiwając głową.
- No, nic... Mutazyniści dostaną leki w innym momencie. - Powiedziała, mimo zaciskającego się gardła i łez powoli napływających jej do kącików ust. Nie mogła dać po sobie poznać, jak mocno działała na nią ta odmowa. - Dziękuję. Do widzenia, Bart! - Pomachała mu ze zwyczajową energią, oddalając się z powrotem w kierunku miasta, jednak tylko na tyle, by zejść mu z oczu.
Potem? Potem kompletnie się rozkleiła. W końcu... Zawiodła. A ona nienawidziła zawodzić... Zwłaszcza w takich sytuacjach, zwłaszcza jeśli jej zależało...

[z/t]
_________________
« Lovers in the night, poets trying to write... »
We don't know how to rhyme but...
damn we try.
©crackintime
[Profil]
  [0+]
 
Levi Morrison



I've got the scars from tomorrow and I wish you could see...That you're the antidote to everything except for me.

86%

dealer/fałszerz





name:

Lewis Morrison

alias:
Levi

age:
29

height / weight:
187/83

Wysłany: 2018-12-07, 23:50   
  

   1 Rok na Giftedach!


|po wątku z Sam [ranek 20 listopada]

Załatwiając wszelkie sprawy związane z tym, tfu!, iście domowym miejscem, niezmiernie cieszył się na powrót do normalnej cywilizacji. Prawdę mówiąc, nie wiedział, czy byłby w stanie spędzić choć chwilę dłużej w tym oślizgłym, przeżartym chorobą miejscu, które z dnia na dzień coraz bardziej go obrzydzało.
Owszem, niewątpliwie nie narzekał na dochody, jakie przynosili mu ci wszyscy mutanci, jednak jednocześnie nie miał najmniejszej ochoty dłużej z nimi współpracować. Poprzednia, dosyć stabilna sieć kontaktów, jaką raczej udało mu się znowu naprawić, niewątpliwie działała na jego korzyść. Wolał, by to ktoś inny zajmował się najgorszym burdelem, bo on sam... Mimo takich a nie innych warunków w dzieciństwie, pomimo twardego wychowania i przyzwyczajenia do wybitnie niesprzyjających warunków... Zwyczajnie trochę zbyt mocno przesiąkł tym bardziej luksusowym, pańskim życiem. Co lepsze, wcale mu to nie przeszkadzało. Ani odrobinę.
Uzbrojony w te same papiery, z jakimi wcześniej wszedł do getta, bez zawahania przemaszerował przez pierwszy punkt kontroli - najwyraźniej grypa kogoś tu mocno przerażała, skoro potrzebna była obserwacja występowania ewentualnych objawów - zbliżając się do służbówki i pokazując potrzebne dokumenty.
- Dobry. - Ukłonił się jeszcze pani rządowiec w okienku, czekając na sprawdzenie papierzysk i znak, iż mógł sobie iść.

[z/t]


[Kostek dał 9% -> przypięty rzut]
[Profil]
  [B-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 5