Poprzedni temat «» Następny temat
Garaż #1
Autor Wiadomość
Caroline McCoy



Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.

Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.





name:

Caroline McCoy

alias:
Julie Kane

age:
28

height / weight:
159/53

Wysłany: 2019-05-24, 16:33   
   Multikonta: Sam


To dziecko wyprowadzało mnie z równowagi. Z każdym kolejnym jej słowem, miałam ochotę coraz głośniej krzyczeć Nie, nie, nie!. Wiedziałam jednak, że nie mogę. Nie mogę - nie tylko ze względu na to, że jest to tak bardzo zaślepione terrorystyczną wizją dziecko, ale i przez to, że... Że byłam na przegranej pozycji. Niezależnie od tego, co bym jej powiedziała - ona i tak uzna to za fałsz. Gdzie ja... Ja... Ja przecież nie kłamałam. Mówiłam, co chcieli. Ja... Ja jedynie nie wspomniałam nic o tym spotkaniu, gdy Dolores przedstawiła mi ucieczkę obiektu 36. Ale przecież... Nie robiłam tego, by ją chronić. W ogóle nie chciałam mieć z tą kobietą już nic wspólnego...
Cała ta sytuacja stawała się coraz bardziej abstrakcyjna - z jednej strony, ta mała dziewczynka na mnie krzyczała, mówiąc tak niestworzone rzeczy, gdzieś z boku próbował wybić się Vincent, a ta bliska odległość od blondyna.. To.. To wszystko mnie przytłaczało. Nie czułam się pewnie. Nie czułam się swobodnie. Atakowali mnie z każdej strony - a przynajmniej tak to teraz widziałam. Już chyba nie potrafiłam odróżnić słów, które mówią, nie potrafiłam poznać żadnych intencji. To wszystko, stłumione gdzieś przez mój zamazany od łez wzrok i ograniczony szlochem słuch nie pozwalało mi się skupić na tym, czego ode mnie chcą.
Podkuliłam się pod ścianą, ściągając ku sobie własne kolana na tyle, na ile byłam w stanie i przyciskając własną głowę do ściany - jakby licząc, że zdołam się w niej ukryć.
- Nic... Nic nie wiesz... - Wycedziłam tylko między kolejnymi szlochami, nawet nie podnosząc swojego wzroku. Mojej uwadze jednak nie umknęła ta jasna plama, która okazała się... Notesem?
- C-co? - Zapytałam, dość niepewnie i chyba na swój sposób nieprzytomnie. Adres? Dolores?
- Ja... Ja nie wiem... Nie znam... - Odpowiedziałam - zgodnie z prawdą - gdy tylko te narzędzia piśmiennicze znalazły się w moich drżących dłoniach. Ta kobieta była tylko moją szefową, nie spotykałyśmy się poza laboratorium - aż do tego nieszczęsnego spotkania przed kilkoma dniami. Co najgorsze - znowu zaczynała mnie ogarniać panika. Zdawałam sobie sprawę, że spotka mnie kara za moją niewiedzę - mimo mówienia prawdy. Ale... Nie mogłam przecież pozwolić, by zaatakowali niczemu niewinną osobę. Nie mogłam dać im fałszywego adresu.
Czego jednak nie byłam świadoma, to tego, że chcieli też adresu mojego byłego miejsca pracy. To pytanie umknęło gdzieś między zarzutami tej małej. A mimo wszystko... Zapisałam go. Po prostu go zapisałam - niczym kura pazurem, płacząc i rozlewając swoje łzy po tuszu, co mogło nieco utrudnić rozczytanie mego pisma. Zajęło mi to co prawda dłuższą chwilę, przez którą niektórzy z całą pewnością mogli już zacząć się niecierpliwić, ale... Nie mogłam opanować tego ataku paniki. - T-tam... Tam przebywa. - Wydukałam, dość niepewnie, biorąc co chwilę głębszy, piskliwy wdech.
Czułam się naprawdę paskudnie...
_________________


I have lost
my innocence...
[Profil]
  [A-]
 
Vincent Edams



Wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem

Ramiona wektorowe

71%

brak





name:

Vincent Edams

alias:
Obiekt 36

age:
20

height / weight:
173/70

Wysłany: 2019-05-24, 17:05   
   Multikonta: Alex Parker
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Vincent na cały ten monolog, wywrócił znacząco oczami. Była jeszcze szczeniakiem, który mało co rozumiał, tylko ślepo powtarzał to, co usłyszał od ojca, czy innych członków Rebelii. Serio, powinni się zastanowić co przy niej mówią.
- Już się tak nie gorączkuj, młoda - mruknął, gdy siadła obok niego.
Nie spodziewał się, że Caroline będzie znała miejsce zamieszkania Dolores. Nie liczył więc na tą informację, choć z pewnością byłaby ona pomocna. To na co czekał, to dokładna lokalizacja AlterGenetics. Kiedy więc McCoy, smarkając i zawodząc, nabazgrała coś na kartce.
Nie czekając zbyt długo, podszedł do niej i zabrał jej notatnik. Wpatrywał się w adres w milczeniu, czując jak serce mu walki jak oszalałe. Musiał to zweryfikować, najszybciej jak się dało. W końcu nie mógł mieć pewności, że z jakiegoś debilnego powodu, Caroline postanowi chronić pracowników AlterGen.
- Sprawdzę to - wyrwał kartkę i włożył do kieszeni spodni. Był tak zaabsorbowany myślą o działaniu, że już na mało co zwracał uwagę. - Idziecie? - zapytał Nicholasa, bo nie wiedział czy na nich czekać, czy chcą jeszcze coś od zasmarkanej McCoy.
[Profil]
  [0+]
 
Vanessa Grenville



Umiesz liczyć...licz na siebie

Trujący dotyk / parzące dłonie

10%

brak





name:

Vanessa Grenville

alias:
Van

age:
9 lat

Wysłany: 2019-05-31, 09:56   
  

   1 Rok na Giftedach!


Nie podobało się jej to, że miała po prostu zostawić kobietę w spokoju. A co jeśli wiedziała coś więcej? A co jeśli doskonale maskowała swoją wiedzę? Do tego skomlała jak zraniony szczeniak. Zastanawiała się przez chwilę co też jej drogi papcio i braciszek zrobili tej kobiecie, że tak panikuje na widok jej ojca. Ale cóż...mówią, że niedaleko pada jabłko od jabłoni...Van nie miała okazji pokazać jeszcze co potrafi i jak reagują ludzie na jej dotyk. Więc po prostu nim dostanie pozwolenie musi czekać. Słysząc słowa ojca skrzywiła się nieznacznie i usiadła na miejscu obok kochanego braciszka. Przytuliła nieznacznie głowę do jego boku.
- Dobrze się mówi...
Mruknęła pod nosem niezadowolona, Chciała coś jeszcze dodać, ale dostrzegła, że kobieta nabazgrała coś na kartce a Vinc niemal zerwał się z miejsca zostawiając swoje "czasopismo" na miejscu. Wzięła książkę i zaczęła czytać, nieuważnie bo nie interesowało ją to za bardzo.
[Profil]
  [AB+]
 
Nicholas Grenville



...

Smog / Czarna Mgła

82%

Poszukiwany





name:

Nicholas Grenville

alias:
Andy Spivey / Nicky

age:
31

height / weight:
194/89

Wysłany: 2019-06-02, 13:11   
   Multikonta: Brian, Liam, David
  

   1 Rok na Giftedach!


Nicholas nie zwracał uwagi na niezadowolenie córki, że nie mogła wyrzucić jeszcze więcej z siebie. Nie tego się po niej spodziewał. O ile z początku rozmowa szła dobrze, tak wyrzuty były już nie na miejscu. Widocznie będzie musiał popracować nad jej zachowaniem i stosunkiem do więźnia. A widocznie nie chciał, by stała się tak samo brutalna jak on kiedyś. Zanim poznał Rebecę i ta go zmieniła.
Cierpliwie poczekał aż Caroline napisze dwa adresy. A że jednego nie znała, powtórzył pytanie-prośbę o adres AlterGen. Nie sądził jednak, że zaraz ten notes wytrze z jej rąk Vincent.
- Nie sprawdzisz.
Zarządził Nicholas wstając i odbierając od niego notes.
- Oddaj kartkę. Wyślę odpowiednie osoby na zbadanie terenu.
Tym razem powiedział tonem nie znoszącym sprzeciwu. Zachowanie Vincent a było egoistyczne i nieodpowiednie w tym momencie. Jeżeli pójdzie tam sam, jeszcze go ktoś zlokalizuje i zostanie złapany. Tego chce?
- Idąc tam samu pójdziesz prosto do paszczy Lwa i możesz z niego nie wrócić.
Przypomniał mu, że niedawno co cudem pewnie uciekł a teraz tam wraca.
- Być może ona tam czeka na Ciebie i liczy że sam do niej przyjdziesz.
Czy Vincent go posłucha? Czy postąpi lekkomyślnie i postawi tak, że sam pójdzie zbadać teren?
[Profil]
  [AB+]
 
Vincent Edams



Wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem

Ramiona wektorowe

71%

brak





name:

Vincent Edams

alias:
Obiekt 36

age:
20

height / weight:
173/70

Wysłany: 2019-06-03, 21:23   
   Multikonta: Alex Parker
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


To była pewna cienka granica, którą Nicholas przekroczył. Już pal licho, że miał rację, aczkolwiek Edams nie był głupi, by samemu iść badać miejsce zbrodni. Zrobił to, przy jego zakładniku, a to go po prostu ośmieszało, w oczach jego własnej ofiary.
Chłopak spojrzał na swojego opiekuna zimno. Dało się wyczuć natychmiastowy dystans.
- Nie mam pięciu lat. - powiedział powoli, a w całym garażu powiało chłodem - Chcę być na rozeznaniu terenu. Tylko ja mogę potwierdzić autentyczność tego miejsca.
Odwrócił się od nich, w zamiarze wyjścia.
- Widzimy się w domu - rzucił krótko i udał się do baru

/Vinc zt
[Profil]
  [0+]
 
Vanessa Grenville



Umiesz liczyć...licz na siebie

Trujący dotyk / parzące dłonie

10%

brak





name:

Vanessa Grenville

alias:
Van

age:
9 lat

Wysłany: 2019-06-04, 13:17   
  

   1 Rok na Giftedach!


Obserwowała całe zajście w milczeniu. Vinc nieco ją zaskoczył, ale nie wnikała w to. Niech robią co chcą. Ona po prostu siedziała sobie w milczeniu i czekała na dalsze polecenia ojca. Jakoś nie spieszno było jej wracać do domu. Nie chciała jeszcze. Ale co poradzić. Jeśli Pan każe...sługa musi! Nie mniej, ciekawe spojrzenie przeniosła na kobietę. Nadal nie pojmując, jak ta może tak bardzo krzywdzić innych. Przecież nic nikt nie zrobił złego. A oni...daleko nie szukać. W końcu mogła się domyślać tylko co działo się tam z Vincentem, który na sam dotyk dostawał kurwicy. A co dopiero być tam i przejść to co on przechodził? Westchnęła pod nosem. Zamknęła książkę obserwując jak jej "brat" daje dyla po chwili wściekły jak osa. Ona...ona spojrzała na ojca czekając na jego decyzję.
[Profil]
  [AB+]
 
Nicholas Grenville



...

Smog / Czarna Mgła

82%

Poszukiwany





name:

Nicholas Grenville

alias:
Andy Spivey / Nicky

age:
31

height / weight:
194/89

Wysłany: 2019-06-18, 21:03   
   Multikonta: Brian, Liam, David
  

   1 Rok na Giftedach!


Zachowanie Vincenta było nie na miejscu. Komentować tego na razie Nicholas nie zamierzał. Porozmawiają w domu kiedy tam wrócą. Nie podobało się Grenvillowi to, że młody tak się do niego odniósł i jeszcze chciał zastraszyć chłodnym spojrzeniem. Nicholas uraczył go tym samym, a może i nawet bardziej. Nie ukrywając, jak bardzo teraz go zawodzi. Nie wyraził nawet zgody na to, by młody uczestniczył na tym rozeznaniu terenu. Przynajmniej, nie powiedział tego teraz. Z gniewem w oczach, obserwował jak ten wychodzi. Spojrzał na Caroline, po czym na Vanessę.
- Wracamy.
Zwrócił się do córki, po czym przeniósł spojrzenie na więźnia.
- Z Tobą rozprawię się jutro.
Oznajmił, chłodnym tonem głosu chcąc zwiększyć u niej strach. Zabrał swoje rzeczy i wyszedł z córką z garażu, zamykając go porządnie.


[z/t + Vanessa]

____________________________________________


Przez kolejne dni, Nicholas zmienił taktykę opieki nad Caroline w większości w milczeniu. Chciał, by tym samym spojrzała na mutantów z innej strony. Część swojego zadania wykonała. Podała adres siedziby AlterGenetics. Co więc zmieniło się w warunkach dziewczyny? Nie musiała siedzieć i spać na podłodze. Dostała możliwość przekimania się na kanapie i opatulenia kocem. Dostawała normalnie posiłki i napoje. Nie była krępowana i kneblowana. Nicholas nawet pokwapił się o to, by spróbować opatrzeć jej nogę i usztywnić chociażby na tyle, by ją tak nie bolało. Dawał jej nawet jedną przeciwbólową tabletkę dziennie. Nie mogła na nic narzekać, mając także możliwość wzięcia kąpieli w misce, kiedy nikogo nie było. Zadbał jednak o to, aby w pomieszczeniu nie było żadnych narzędzi. Co mogło wydawać się dobre dla niej na ucieczkę, pozabierał ze sobą zanim zmienił jej warunki więzienne. Możliwe że miał w tym drugi, inny cel. Chciał sprawdzić, czy taka osoba nadal będzie czuła do społeczności mutanckiej nienawiść. Czy potrafi dostrzec w nich choć cząstkę dobra. Innym powodem było spróbowanie dowiedzenia się od niej czegoś więcej o Dzielnicy Mutantów, kiedy nie płacze i może lepiej się skupić. I tak nie miała dokąd pójść a o powrocie do pracy nie miała co myśleć. Stała się przecież zdrajczynią dla nich.
Stan ten trwał ponad miesiąc. Wydawałoby się, że DOGS niezbyt chyba przejmuje losem zaginionych pracowników, mogąc ich zastąpić innymi osobami. Może Caroline nie była dla nich tak cennym członkiem grupy laboratoryjnej, jak przypuszczał Nicholas? Może mieli w swoich szeregach znacznie więcej neurochirurgów?
[Profil]
  [AB+]
 
Caroline McCoy



Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.

Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.





name:

Caroline McCoy

alias:
Julie Kane

age:
28

height / weight:
159/53

Wysłany: 2019-09-11, 23:35   
   Multikonta: Sam


Czy możliwym jest, że i mnie dopadł syndrom Sztokholmski? Nie, nie... To było za dużo powiedziane. Z całą pewnością nie mogłam się przywiązać do tych istot. Nie mogłam poczuć w stosunku do nich sympatii. Nie po tym wszystkim, co mnie spotkało.
Te względnie ludzkie - choć dalej uwłaczające warunki - miały cokolwiek zmienić?
Na milczenie nie potrafiłam odpowiadać niczym innym, niż to samo. Bałam się tego blondyna, czułam do niego wstręt. Robiłam wszystko o co prosił tylko dlatego, że już wyuczyłam się tego chorego schematu - im szybciej zaspokoję jego ciekawość, tym szybciej wyjdzie - zostawiając mnie w samotności, jedynie z moimi myślami.
Czy możliwym jest, że o mnie zapomniano? Że wcale nie interesowano się moim zniknięciem? W sumie... To chyba nie byłby pierwszy raz, prawda?
Ale nie. Nie w tym musiała być rzecz. Co jeśli... Co jeśli szukano w niewłaściwych miejscach? Co jeśli miały miejsce kolejne zamachy i którąkolwiek z rzeczywistych ofiar pomylono ze mną?
A może tylko przepełniałam się niepotrzebną nadzieją, bo w rzeczywistości serio dla nikogo nic nie znaczyłam?
- Kiedy się Wam w końcu znudzę? Dobrze wiesz, że nic więcej nie wiem. - Wydusiłam z siebie zachrypniętym głosem, spoglądając martwym wzrokiem w posadzkę. To miejsce mnie dobijało. Wariowałam tutaj. Coraz częściej miałam w głowie obrazy, jak rzucam się mu do gardła, tymi chuderlawymi dłońmi próbując wydobyć na nowo swoją wolność.

Czy... Czy właśnie tak czuli się mutanci zamknięci w Dzielnicy?
_________________


I have lost
my innocence...
[Profil]
  [A-]
 
Nicholas Grenville



...

Smog / Czarna Mgła

82%

Poszukiwany





name:

Nicholas Grenville

alias:
Andy Spivey / Nicky

age:
31

height / weight:
194/89

Wysłany: 2019-09-21, 13:23   
   Multikonta: Brian, Liam, David
  

   1 Rok na Giftedach!


Wszystko na to wskazywało, że zapomniano o jej zniknięciu. Nikt jej nie szukał. Nawet DOGS, dla którego pracowała. By mieć tego pewność, Nicholas przynosił jej gazety by czymś zabijała swój czas, nie nudząc się w tym garażu. Dostawała nawet dobre posiłki, jeszcze ciepłe włącznie z napojami. Po to, by nie zdechła im tutaj. Grenville nawet nie akceptował jej protestu głodowego. I zapewniał, że kiedyś odzyska wolność. Ale dopiero wtedy, kiedy on tak zadecyduje.
Tego dnia znów do niej przyszedł wieczorem dostarczając gazetę i jedzenie. Stawiając reklamówkę na stole. Nie była przywiązana ani traktowana jak pies. Ale tak, dał jej poczuć jak uwięzieni w Dzielnicy Mutantów osoby jego pokroju i uzdolnienia. Bo sam widział jak ta dzielnica wygląda od środka.
- Potrafisz wszczepiać i wyciągać chipy z ciała mutantów?
Zapytał ze spokojem. Wciąż nie ukazując jej swojej twarzy, zawsze przychodząc w chuście zasłaniającą jej większość lub czarnej kominiarce. Nie traktował jej już źle i nie torturował. Wystarczająco na psychikę jej siada pobyt tutaj i jego obecność. Zdążył to już dawno zauważyć. Gdyby zaś któregoś dnia postanowiła go zaatakować, zareagowałby od razu. I raczej nieprzyjemnie by się to dla niej skończyło.
[Profil]
  [AB+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 5