Poprzedni temat «» Następny temat
Garaż #1
Autor Wiadomość
Nicholas Grenville



...

Smog / Czarna Mgła

82%

Poszukiwany





name:

Nicholas Grenville

alias:
Andy Spivey / Nicky

age:
31

height / weight:
194/89

Wysłany: 2019-04-13, 02:39   
   Multikonta: Brian, Liam, David
  

   1 Rok na Giftedach!


Jej ciało źle reagowało na jego dotyk. Nie trudno było zauważyć, kiedy ją głaskał. Ten gest musiał byś dla niej czymś odpychającym, powodującym lęk. Godne zapamiętania, dlatego wykorzystywał go przeciwko niej.
Płakać nie przestawała. Jeszcze im się tutaj odwodni przez to. Jej problem, że nie potrafiła nad tym zapanować. Ale też doświadcza takiego losu na własne życzenie. A może to przecież zmienić.
Próbowała zaprotestować. Nie radził jej tego robić, pokazując że w dłoni nadal trzyma obcęgi. Szybko zmieniła zdanie, zgadzając się na przeproszenie Vincenta. Liczył, że wypowie to pełnym zdaniem, ale najwyraźniej nie była wstanie normalnie mówić przez łzy, strach, lęk i zapewne traumę z przeszłości.
Nicholas westchnął, wciąż spoglądając na dziewczynę.
- Jeżeli będziesz posłuszna i z nami współpracować, pokaże Ci jak na prawdę żyjemy. Jak wygląda nasz świat, którego Wy nie dostrzegacie, Obiekcie Numer Jeden. Od Ciebie zależy, czy wyjdziesz stąd żywa. I czy zacznę zwracać się do Ciebie po imieniu. Na chwilę obecną na to nie zasłużyłaś.
Rzekł nadal spokojnie, podejmując z nią już luźniejszą rozmowę.
Przeniósł wzrok na preparaty higieniczne jakie jej przyniósł. Czyli na paczkę podpasek.
- Na jego prośbę, przyniosłem Ci to o co prosiłaś. Wiesz, że mogę to zabrać i pozwolić Ci gnić we własnej krwi?
Dodał, jakby chciał przedstawić jej czarny scenariusz jaki może ją czekać. Niezadbana higiena może powodować różnego rodzaju infekcje.
Jako że mieli tę część za sobą, Nichlolas wstał i schował obcęgi do szuflady, kierując się następnie do swojego plecaka, by wyjąć z niego coś bardzo potrzebnego. Kajdanki i obrożę ze smyczą, wyglądającą jak ze sklepu zoologicznego.
[Profil]
  [AB+]
 
Vincent Edams



Wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem

Ramiona wektorowe

71%

brak





name:

Vincent Edams

alias:
Obiekt 36

age:
20

height / weight:
173/70

Wysłany: 2019-04-13, 14:12   
   Multikonta: Alex Parker
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Pepper zaczęła szczekać, gdy doszło do całej awantury, a gdy jej Pan spoczął na kanapie, ułożyła się tuż obok niego, piszcząc cicho. Co oni zrobili jego Pańcowi?! Mijały minuty aż pies, nieco zdesperowany tą biernością Pana, wychylił się i zaczął go lizać po twarzy.
Vincent skrzywił się i zasyczał. Głowa pulsowała tępym bólem a w uszach piszczało mu nieprzyjemnie. Podniósł się ostrożnie, trzymając wciąż za skronie. Miał wrażenie, że jedyne co, to słyszy bicie swojego serca i dopiero, jak przez gęstą mgłę, zaczęły do niego docierać kobiece szlochy i głos Nicholasa. Pepper ucieszona przebudzeniem Pańcia, przecisnęła się i znów zaczęła lizać go po policzku.
- Szsz... - wymamrotał, obejmując szyję psa i przytulając go do siebie tak, by schować twarz za jego uszami.
Ja pierdolę...co tu się w ogóle odjebało. Wspomnienia uciekały, jak woda ze stulonych dłoni. Ona...ta mała dziwka...coś powiedziała...o Dolores... i kompletnie stracił nad sobą panowanie.A potem...znajoma biała mgła przesłoniła mu oczy i ostatnie co zanotował, to krzyk Nicholasa i silny ból w potylicy.
Rozchylił powoli powieki, wdychając zapach psiej sierści. Przeniósł jeszcze nieco mętne spojrzenie na opiekuna. Cokolwiek się stało, przez to parę minut, musiało nieźle tą zdzirką wstrząsnąć.
-Mocniej się nie dało?- wymamrotał słabo do Grenville'a, wciąż nie czując się zbyt pewnie, by stanąć samemu na nogi.
[Profil]
  [0+]
 
Caroline McCoy



Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.

Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.





name:

Caroline McCoy

alias:
Julie Kane

age:
28

height / weight:
159/53

Wysłany: 2019-04-13, 15:10   
   Multikonta: Sam


Ja wcale nie chciałam poznawać ich świata. Nie chciałam wiedzieć jak żyją. Nie chciałam przebywać między nimi - o czym przekonywałam się z każdą mijającą chwilą. Byłam dla nich jak ranna zwierzyna na polowaniu. Byłam łatwym celem. Przecież z każdą kolejną minutą mnie w tym utwierdzali. Serio myślał, że zechcę poznać tę drugą stronę?
Nie. Nie chciałam. Po prostu nie chciałam!
Nie odważyłam się jednak nic powiedzieć. Nie, gdy łzy i szloch wciąż miały nade mną kontrolę a sama nie miałam nic, by się bronić. Nie, gdy byłam skazana na ich łaskę.
Poczułam po raz kolejny ścisk w żołądku, gdy nazwał mnie obiektem. Bo... Bo właśnie tym się stałam. Tylko obiektem. Czy można być bardziej poniżonym?
Wiedziałam jedno - jeśli jego słowa miały jakiekolwiek pokrycie z rzeczywistością - już nigdy nie zdołam spojrzeć na siebie tak samo...
- Nie, nie... Nie, proszę. - Wydukałam, podnosząc wzrok na blondyna. Rąk w żaden sposób nie byłam w stanie wyciągnąć w jego kierunku, gdy były związane. Jednak... Ciężko mi się dalej było pogodzić z tą sytuacją. Poniżali mnie tu na każdym kroku. Już nawet nie chodziło o bicie i kolejne tortury - chodziło o ten brak intymności, której tak bardzo potrzebowałam.
Mój oddech zaczął się uspokajać dopiero, gdy to paskudne narzędzie na nowo zostało schowane. Jednak... Czy rzeczywiście miałam się z czego cieszyć? Już po chwili w dłoniach oprawcy widziałam kolejne przedmioty, które wcale nie napawały mnie optymizmem, a umysł pod naciskiem silnego stresu tylko układał te elementy w bardzo nieprzyjemny dla mnie scenariusz, co z całą pewnością było widać po mojej minie...
Nim jednak zdążyłam zareagować, z końca garażu dobiegł mnie głos Obiektu 36 i... Chyba dopiero teraz wiedziałam, czym jest prawdziwy strach. Ja... Ja wiedziałam co mam zrobić, ale, ale... Ten ból... Ten wstyd... To poniżenie...
Nie dawałam rady. Po prostu nie dawałam rady. To było dla mnie za wiele. Nie zdołałam zmienić swojej pozycji a histeria na nowo mnie ogarniała, gdy mocniejszy szloch wydarł się z mojego gardła.
- Przepraszam! - Krzyknęłam przez łzy zachrypniętym głosem. - Przepraszam, przepraszam, przepraszam... - Powtarzałam niczym mantrę, nie mogąc nic więcej wydusić z własnego gardła. Z całą pewnością było widać po mnie, jak wielki był to akt desperacji i jak moje siły powoli się kończą. Całe moje ciało drżało ze strachu, a co najgorsze - wcale nie wiedziałam, czy to im wystarczy...
_________________


I have lost
my innocence...
[Profil]
  [A-]
 
Nicholas Grenville



...

Smog / Czarna Mgła

82%

Poszukiwany





name:

Nicholas Grenville

alias:
Andy Spivey / Nicky

age:
31

height / weight:
194/89

Wysłany: 2019-04-13, 15:28   
   Multikonta: Brian, Liam, David
  

   1 Rok na Giftedach!


Więc nie chciała, by zabierał jej środki higieniczne, które teraz były dla niej zbawienne. I nawet ładnie poprosiła. To się dopiero nazywało grzeczne wychowanie niewolnika, zwanego Obiektem numer Jeden.
Póki co, Nicholas nie reagował na jej prośbę, ale wziął ją pod uwagę. Nie zabierze jej tego co przyniósł, tylko chciał uświadomić ją, jak wielkie poświęcenie Vincent robi, by jej nie zabić a pokazać, że może być lepszym oprawcą niż ludzie z laboratorium, eksperymentujący na mutantach
Vincent postanowił się wreszcie obudzić, gdzie jak można było dostrzec, suczka pomagała mu w tym. Uroczy widok, kiedy obudzony już chłopak, przytulał psa do siebie. Grenville uśmiechnął się lekko na ten widok, ciesząc że młody zaakceptował i wychował psa. Trafił w setkę z tym pomysłem, by sprezentować mu zwierzaka. Ale teraz trzeba wrócić do tego drugiego. Kajdanki i obrożę ze smyczą trzymał już w dłoni. Miał już skierować się do dziewczyny, kiedy ta zaczęła niemal krzyczeć z przeprosinami. Nie da się ukryć, że był pod wrażeniem jej odwagi. Posłuchała go widocznie.
- Obiekt przemówił do Ciebie. Sam zdecyduj czy przyjmiesz jej przeprosiny.
Zwrócił się do Vincenta, po czym podszedł do Caroline zachodząc ją od tyłu. Kucnął za jej plecami, położył na podłodze kajdanki i smycz. Rozpiął czarny pas obroży i założył go jej na szyi. Nawet był zadowolony, że długość była odpowiednia. Zapiął porządnie na jej karku. Dopiął także smycz i mieli nowego pieska.
- Do twarzy Ci w tym. Nawet nazywanie Cię Suką by pasowało.
Rzekł do dziewczyny, wyczuwając ciągle od niej ten strach. Trzęsła się pewnie jak galareta. Ma na własne życzenie. Chwila prawdy czekała ją teraz w odpowiedzi Vincenta. Nawet Nicholas czekał, czy młody przyjmie jej przeprosiny, czy życzy sobie w lepszej wersji?
[Profil]
  [AB+]
 
Vincent Edams



Wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem

Ramiona wektorowe

71%

brak





name:

Vincent Edams

alias:
Obiekt 36

age:
20

height / weight:
173/70

Wysłany: 2019-04-13, 15:52   
   Multikonta: Alex Parker
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Yup. Cokolwiek Nicholas jej zrobił, wyglądała jakby miała narobić pod siebie. Albo już to zrobiła. Chociaż wtedy to chybaby poczuli.
Przeniósł na nią spojrzenie, jeszcze trochę nieco nieprzytomne. By uratować Caroline przed jego gniewem, Grenville musiał użyć sporo siły, a Edamsowa główka nie była do tego aż tak przyzwyczajona. Chłopak miał wrażenie, że gwałtowniejszy ruch i kości czaszki rozpadną się na małe kawałeczki.
- Nie zależy mi na jej zasmarkanych, wymuszonych strachem przeprosinach. Jest tak przesiąknięta tą antymutancką propagandą, że aż rzygać się chcę, jak tego się słucha- mruknął, pogładził suczkę po głowie, po czym ostrożnie wstał. Wolnym krokiem zbliżył się, ale minął ich, by obmyć pobladłą twarz zimna wodą.
Caroline nie była chyba aż tak głupia, by zdać sobie sprawę, że jednym, głupim tekstem, przechlapała sobie u osobnika, który był skłonny do jakiejkolwiek pomocy. Została na łasce Nicholasa, który nie przebierał w środkach i kompletnie się nie przejmował jej samopoczuciem.
- Nazywanie jej Suką, to obraza dla porządnych psów - stwierdził cierpko, ocierając twarz dłońmi. - Wracam do siebie. Idziesz, czy zostajesz jeszcze się pobawić? - zapytał, zakładając bluzę.
Nie chciał już patrzeć na tą zdzirę, ani mieć z nią cokolwiek wspólnego.
[Profil]
  [0+]
 
Caroline McCoy



Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.

Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.





name:

Caroline McCoy

alias:
Julie Kane

age:
28

height / weight:
159/53

Wysłany: 2019-04-13, 16:08   
   Multikonta: Sam


Gdybym tylko mogła cofnąć czas...
Gdybym nigdy nie trafiła na Dolores, i nie rozpoczęła u niej stażu na tych przeklętych studiach.
Gdybym wtedy poszła do tego jebanego szpitala i odbębniła swoje po godzinach...
Czy dzisiaj mogłabym tego wszystkiego uniknąć?
Wzdrygnęłam się, gdy mężczyzna na nowo się przy mnie zjawił. Tak bardzo nienawidziłam jego obecności, jego bliskości. Czułam się brudna za każdym razem gdy mnie dotykał, a robił to w tak ohydny i niemal parzący sposób. Co najgorsze... Moja skóra, moje mięśnie reagowały na to mimowolnie - kolejnymi spięciami. Moje ramiona mimowolnie się uniosły, blokując mu dostęp do mojej szyi.
- Nie-e... Proszę, nie... - Wydukałam z siebie strasznie płaczliwym tonem. Z całą pewnością wchodziłam już na wyższe oktawy z tej bezradności. A Vincent... Och, jak bardzo trafił z tym, że byłam już nawet zasmarkana ze strachu!
Przecież można było się spodziewać takiego obrotu spraw. Nigdy nie chcieli przyjąć moich przeprosin - nawet, gdyby miały być szczerze. To miało mnie złamać, upokorzyć jeszcze bardziej. Tak jak w tej chwili, gdy rzeczywiście zapięli mnie jak byle sukę. Cóż za zbieg okoliczności, że w Departamencie podległych mutantów nazywaliśmy kundlami, czyż nie?
Nienawidziłam go. Nienawidziłam go z całego serca za to, co ze mną robił. Jak bardzo zaczynałam nienawidzić też siebie przez jego poczynania. Jak dotąd ukryte gdzieś wewnątrz mnie lęki i awersje coraz bardziej się ukazywały. Jak zaczynałam rozumieć, czemu to wszystko mnie tak boli...
Przez już niczym nie stłumione łzy, zaczęłam się modlić. Modlić, by opuścił to pomieszczenie. Zostawił mnie nawet tutaj, w tym jebanym kącie z tą paskudną smyczą na szyi. Byle wyszedł razem z Edamsem, dając mi się zapłakać do snu...
_________________


I have lost
my innocence...
[Profil]
  [A-]
 
Nicholas Grenville



...

Smog / Czarna Mgła

82%

Poszukiwany





name:

Nicholas Grenville

alias:
Andy Spivey / Nicky

age:
31

height / weight:
194/89

Wysłany: 2019-04-13, 23:23   
   Multikonta: Brian, Liam, David
  

   1 Rok na Giftedach!


Nicholas nawet nie musiał się wysilać, by złamać dziewczynę. Wystarczyło jej raz zaprezentować to, co może jej zrobić, jeżeli nie będzie współpracować. Była i jest zbyt słaba by umieć się jakoś wybronić z tej sytuacji. A kiedy nic jej nie robili, potrafiła zebrać się w sobie i pyskować. Nie ładnie.
Przeprosiła, ale Vincent miał to gdzieś. Mógłby chociaż docenić jej staranie, że go przeprosiła. Grenville pokręcił głową na słowa Edamsa. Z kolei Caroline pogładził po włosach, jakby chciał ją pocieszyć? Dla niego dobrze się spisała. Choć rozumiał, że było to trudne.
- Powiedz to DOGS, którzy nazywają takich jak my Kundlami.
Odgryzł się słowami do młodego, jakby chciał tez zaznaczyć o kim mowa. W końcu jego brat siedzi tam zamknięty i zrobiono z niego kundla. Czemu więc z Caroline, nie zrobić Suki? I od kiedy Vincent przykłada uwagę do słownictwa?
- Idź. Zostanę z nią jeszcze chwilę.
Niestety na nieszczęście biednej Caroline, Nicholas postanowił jeszcze zostać. Kiedy założona obroża i smycz stabilnie się trzymały, przysunął dziewczynę pod ścianę, by koniec smyczy przywiązać do jakiegoś kaloryfera. Wrócił po kajdanki i następne co zrobił, to rozwiązał jej ręce. Zapiął jej na nadgarstki kajdanki, lecz tym razem z przodu. Przysunął w jej stronę preparaty higieniczne jak podpaski i paczki chusteczek. Zajął się także wylaniem brudnej wody i nalaniu czystej, stawiając przy dziewczynie. Zebrał koc z podłogi i okrył nim ją, by nie zmarzła. Kucnął przy niej, patrząc na jej twarz.
- Boisz się?
Zapytał spokojnie i o dziwo łagodnie.
[Profil]
  [AB+]
 
Vincent Edams



Wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem

Ramiona wektorowe

71%

brak





name:

Vincent Edams

alias:
Obiekt 36

age:
20

height / weight:
173/70

Wysłany: 2019-04-14, 09:10   
   Multikonta: Alex Parker
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Och, z pewnością Vinc nie miał nic przeciwko przeprosinom. To z pewnością byłaby miła odmiana. Nie chciał jednak czegoś tak wymuszonego. Doskonale wiedział, że Caroline nie żałowała tego, co go spotkało. Był celem, który uświęcał środki. Jednak tak bardzo panicznie bała się Nicholasa, że była zdolna wykrzyczeć to, czego on chciał. Tyle, że Edamsowi na tym nie zależało, nie w taki sposób. Być może powinien docenić, ale Grenville nie wiedział, co McCoy mówiła wcześniej, jak bardzo utwierdzona była w fakcie, że wszystko w AlterGen, było dla dobra nauki i , że tu wszystko działo się z ich winy. Z winy mutantów. Bo śmieli istnieć.
Na uwagę o DOGS, kiwnął głową. Fakt, w tym była jakaś analogia.
- Jasne. To do zobaczenia - mówił to oczywiście do Nicholasa, bo do samej Caroline, najwyraźniej nie miał już zamiaru się odzywać. Cmoknął na psa i razem wyszli

/Vinc zt
[Profil]
  [0+]
 
Caroline McCoy



Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.

Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.





name:

Caroline McCoy

alias:
Julie Kane

age:
28

height / weight:
159/53

Wysłany: 2019-04-14, 10:34   
   Multikonta: Sam


Próbowałam, naprawdę próbowałam to jakkolwiek znosić. To jednak wcale nie było dla mnie proste. Łzy wciąż nie przestawały cieknąć po moich policzkach, czułam, jak moja ślina gęstnieje z każdą kolejną chwilą. I... Wiedziałam, jak bardzo nie powinnam tego robić, ale... Byłam bezradna. Kompletnie bezradna. Nie mogłam znosić tego dłużej...
- Przestań... - Wydusiłam z siebie ledwo słyszalnie, mimo, że mój głos z całą pewnością stał się już piskliwy. Chciałam odwrócić swoją głowę, zrobić cokolwiek, byle mnie nie dotykał. Byle to straszne uczucie przestało mnie nawiedzać. To... To było gdzieś takie znajome, takie ohydne, takie paskudne... Z tyłu mojej głowy pojawiała się już myśl, że kiedyś się tak czułam dokładnie na ten sam gest. Już czułam się taka brudna. Tylko... Dlaczego?
Chyba dlatego nienawidziłam swoich naturalnych włosów. Czy dzisiaj miałam też znienawidzić swój obecny wygląd?
Wydawało mi się, że emocje biorą nade mną na tyle górę, że nie byłam w stanie dokładnie analizować ich rozmów. Zdawały się... Tak odległe. Przynajmniej do czasu, gdy okazało się, że moje modlitwy wcale nie zostały wysłuchane. Szloch wydarł się z mojego gardła, gdy widziałam, jak Obiekt 36 opuszcza garaż, a ten blondyn... On... On tu został.
Nie. Nie. Nie... Tak nie mogło być.
Nie minęła też chwila, gdy znów wylądowałam pod ścianą a linę na moich rękach zastąpiła stal... To... To o dziwo nie zapowiadało się wcale na gorsze od poprzednich dni. Czyżby zrezygnowali z tego przeklętego krzesła? Czy skończą się odciski i zadrapania od tej paskudnej liny? Miałam świadomość, że od stali kajdanek nabawię się większej ilości siniaków, ale... Ale chociaż skończą się rany, prawda? Nie protestowałam więc. Nie miałam więcej o co. Bo to... To mogło się skończyć gorzej.
Sam fakt, że i miska z wodą jak i środkami higienicznymi znalazła się przy mnie powoli zaczynała mnie podbudowywać, choć... To wciąż było dla mnie tak nierealne i nieludzkie. Tak... Proste. Zdecydowanie poza moją strefą komfortu. Ale fakt, że... Chyba dostawałam szansę na umycie się bez nich w pomieszczeniu? Czy do tego to miało doprowadzić? A może... Może to tylko złudna nadzieja, która zaraz ma mi zostać odebrana?
Powoli uspokajałam oddech, choć wciąż nie byłam w stanie zapanować nad słonymi kroplami wydobywającymi się spod moich powiek. A gdy rzucił to pytanie, tak spokojnie, tak łagodnie... Miałam wrażenie że serce wyskoczy mi z piersi.
Nie dałam rady odpowiedzieć. Spuściłam swój wzrok na nowo na ziemię, tylko kiwając swoją głową. Bałam się. Bałam się cholernie. I wcale nie chciałam na niego patrzeć...
_________________


I have lost
my innocence...
[Profil]
  [A-]
 
Nicholas Grenville



...

Smog / Czarna Mgła

82%

Poszukiwany





name:

Nicholas Grenville

alias:
Andy Spivey / Nicky

age:
31

height / weight:
194/89

Wysłany: 2019-04-14, 13:01   
   Multikonta: Brian, Liam, David
  

   1 Rok na Giftedach!


Vincent sobie poszedł. Nicholas wbrew modlitwom dziewczyny, pozostał w pomieszczeniu i zajął się jej nowym legowiskiem. Nie będzie musiała siedzieć na krześle, ale będzie przywiązana do rury grzejnika, by nie planowała przemieszczać się po całym wnętrzu. Chodzić możliwe że nie mogła, ale by pełzała albo na kolanach posuwała. Kajdanki na dłoniach miały zapobiec jej wszelkim niekontrolowanym ruchom i próbom czegokolwiek. A że stalowe, to nie ma szans by je zerwała czy przecięła. Sznury nie były stabilne. Dlatego postanowił nieco zmienić jej dyskomfort. Dodatkowo dostała koc by nie zmarznąć.
Na jego pytanie nie odpowiedziała, ale potwierdziła skinieniem głowy. Na chwilę dał jej spokój i wstał, by zgarnąć ręcznik i rolkę papieru toaletowego, kładąc przy niej. Zostawił jej także worek na śmieci, gdyby chciała się nim udusić albo wyrzucać zużyte podpaski.
Mając pewność, że ma co potrzeba przy sobie, usiadł na przeciwko niej po turecku, zamierzając podjąć z nią rozmowę.
- To co tu masz powinno Ci na tydzień wystarczyć. Nie jesteśmy wstanie co parę godzin do Ciebie zaglądać, więc musisz radzić sobie sama. Bo o wypuszczeniu Cię nie ma mowy.
Westchnął po tym co jej przekazał.
- I przestań już płakać. Jeżeli będziesz grzeczna i współpracowała z nami, krzywda Ci się nie stanie.
Dał jej chwilę na dojście do siebie. Miał jeszcze jeden do niej interes, o którym już wcześniej nawet rozmawiał z córką.
[Profil]
  [AB+]
 
Caroline McCoy



Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.

Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.





name:

Caroline McCoy

alias:
Julie Kane

age:
28

height / weight:
159/53

Wysłany: 2019-04-14, 13:50   
   Multikonta: Sam


Nie wiedzieć czemu... Samo to stwierdzenie, na tydzień powinno wystarczyć dawało mi jakąś nadzieję. Co prawda... Dalej to nie była wolność. Dalej to nie były warunki, w których rany mogły się spokojnie goić. Ale... To był czas, gdy mogłam zostać sama z myślami. Tydzień. Czy to miałby być jeden z najlepszych tygodni, jaki mógł mnie tu czekać? Gdzie nie będę się bała o wypowiadane słowa, gdzie nie będą stać nade mną w najbardziej upokarzających i intymnych sytuacjach?
Trybiki w mojej głowie zaczęły działać. Może i naturalnie byłam blondynką i nie zawsze myślałam przed otworzeniem ust, ale... Z całą pewnością nie byłam głupia. Tydzień mógł być dla mnie zbawienny, nawet, jeśli miałabym zostać bez jedzenia i picie, o które nawet nie zamierzałam się upominać.
Podniosłam lekko swoją twarz, wciąż jednak nie miałam dość odwagi, by na niego spojrzeć. Słone ślady na moich policzkach powoli zaczynały się kurczyć. Tak łatwo było wymagać od kogoś, by nie płakał, gdy to nie on czuł ten ból. Gdy to nie on miał ponownie naruszoną po złamaniu nogę. Gdy to nie nim rzucają po ścianach. Gdy to nie on czuje ten nieprzyjemny ścisk w żołądku.
Wciągnęłam powietrze nosem, jednocześnie powstrzymując się od zasmarkania, by po chwili przetrzeć spętanymi dłońmi mój noc. Oparłam się o tę przeklętą ścianę, dalej wpatrując się wyłącznie w podłogę. Na mojej twarzy z pewnością było widać wykończenie, cierpienie, niepewność... Po moim dawnym, nawet pokazowym optymizmie nie pozostało już nawet najmniejszego śladu.
- Czego... Czego ode mnie chcecie? - Zapytałam dość słabo, niemal bez intonacji. Czegoś chcieli. Przecież... Przecież inaczej już dawno by mnie zabił. - Cały czas powtarzasz, że jestem zbyt cenna. Ale... Ale... Ja... Czego chcecie? - Zapytałam ponownie, samej wątpiąc we własną "cenność". Byłam gotowa zrobić wszystko, byle tylko dali mi spokój. Byle żebym nie musiała tu więcej siedzieć. Byle... Byle odzyskać choć odrobinę normalności. Byle nie czuć się tak brudną...
_________________


I have lost
my innocence...
[Profil]
  [A-]
 
Nicholas Grenville



...

Smog / Czarna Mgła

82%

Poszukiwany





name:

Nicholas Grenville

alias:
Andy Spivey / Nicky

age:
31

height / weight:
194/89

Wysłany: 2019-04-14, 14:41   
   Multikonta: Brian, Liam, David
  

   1 Rok na Giftedach!


Może i nie doświadczył wielu elementów przez jakie przechodziła Caroline, ale ból i zdecydowany odrzut na ścianę, to niestety doświadczył. Często podczas treningów z Vincentem. Kiedy ten tracił kontrolę nad mocami. Bądź jest się świadkiem jakiegoś wybuchu, który odrzuca na kilka metrów.
Tydzień, nie oznaczał tego, że nie będzie przychodził. Tydzień oznaczał jej zapasy higieniczne, że z tym musi sobie poradzić sama. I tak ma luksus, że zadbano o jej kobiece potrzeby. Ale jego obecności się nie pozbędzie i jutro, na pewno do niej zagości.
Gdy zadała pytanie, sięgnął do wnętrza kurtki by wyjąć dokumenty a z nich wyszukać zdjęcie pięknej kobiety. Odwrócił je i pokazał Caroline. To była jego żona Rebecca.
- Jakieś cztery lata temu, DOGS uprowadziło tę kobietę. Czy wiadomo Ci coś o niej? Gdzie może przebywać? Co się z nią stało?
Skoro chciała wiedzieć, to zaczął od najprostszego. Zapytania o przebywania jego żony. Może i z Rebeccą nie byli oficjalnie małżeństwem, ale uważali się za takowe. Uważali się za rodzinę, mając także córkę. Czy Caroline, cokolwiek wiedziała na jej temat?
[Profil]
  [AB+]
 
Caroline McCoy



Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.

Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.





name:

Caroline McCoy

alias:
Julie Kane

age:
28

height / weight:
159/53

Wysłany: 2019-04-14, 16:10   
   Multikonta: Sam


Miałam opory przed tym, by podnieść swój wzrok. Nie wiedziałam, co wyciąga ze swoich kieszeni. To... To mogło być cokolwiek.
Dopiero, gdy padło jego pytanie, zdołałam spojrzeć w jego stronę, wzrok skupiając na fotografii. Ja... Ja jej nie kojarzyłam. Wyglądała jakoś znajomo, ale... Nie, nie potrafiłam dopisać jej twarzy do jakiegokolwiek znanego mi nazwiska. Nie kojarzyłam też, bym mijała taką osobę w pracy.
- Ja... Ja nie pracuję.. Tak długo... - Wydukałam z siebie, mając przed oczami wizje sprzed 4 lat - u schyłku mojej kariery w AlterGen. - Możliwe... Możliwe że kiedyś przeglądałam jej akta, ale... Ale nic nie wiem. - Dodałam po chwili. Mimo wszystko... Ciężko spamiętać dokumentację każdego więźnia departamentu, każdego kundla - tym bardziej, gdy na co dzień nie spędza się z nimi czasu. Przecież... Ja nawet nie znałam wszystkich szwadronowców, nie znałam wszystkich pracowników Rządu. Jak mogłabym znać wszystkie obiekty badawcze?
Najgorsze że... Nie miałam pewności, czy to go nie rozzłości. Nie wiedziałam już co mówić, byle sobie nie zaszkodzić. Gdy ostatnim razem odważyłam się na mówienie prawdy - skończyłam z tą paskudną raną na piersi, która po ostatnie tchnienie będzie mi przypominać ten paskudny moment. Tę chwilę, gdy mnie uprzedmiotowiono. Gdy zrobiono ze mnie... Zwykłą szmatę...
Moje oczy na nowo się zaszkliły, choć starałam się powstrzymać łzy. Skuliłam się mocniej pod tą ścianą, jakby gotowa na kolejny wybuch gniewu. Byle móc się choć odrobinę obronić - bo chociaż na tyle pozwalały mi zapięte z przodu kajdanki...
_________________


I have lost
my innocence...
[Profil]
  [A-]
 
Nicholas Grenville



...

Smog / Czarna Mgła

82%

Poszukiwany





name:

Nicholas Grenville

alias:
Andy Spivey / Nicky

age:
31

height / weight:
194/89

Wysłany: 2019-04-14, 23:55   
   Multikonta: Brian, Liam, David
  

   1 Rok na Giftedach!


Mimo lęku i strachu, odpowiedzi udzieliła. Tak jak mógł się spodziewać, nie kojarzyła jej, ale widziała akta. A to już coś. Mogli spisać Rebeccę i gdzieś wysłać. Westchnął nieco rozczarowany tym, że nie mogła mu teraz w tym pomóc. Zauważył też, że zaraz po udzieleniu odpowiedzi, skuliła się pod ścianą. Szybko się uczy dziewczyna.
Spojrzał na zdjęcie żony, po czym schował do portfela a ten z powrotem do wnętrza kurtki.
- Zauważyłem, że dość negatywnie odbierasz mój dotyk. I to nie w sposób, jakbym miał Ci coś zrobić. Przeszłaś jakąś traumę w przeszłości?
Zapytał. Spokojnie i łagodnie. Jakby rozumiał co "ten konkretny" lęk przed dotykiem mógł oznaczać. Bała się przede wszystkim jego bliskości. Czuła się nieswojo. Wstydziła się. Uciekała ciałem gdzie mogła. Drżała a mięśnie się spinały. Znał to uczucie. Przechodził coś podobnego. Choć kobiety mogły to odczuwać gwałtowniej.
[Profil]
  [AB+]
 
Caroline McCoy



Dark hair for catching the wind - not to veil the sight of a cold world.

Neurochirurg / członek sztabu badawczego D.O.G.S.





name:

Caroline McCoy

alias:
Julie Kane

age:
28

height / weight:
159/53

Wysłany: 2019-04-15, 00:32   
   Multikonta: Sam


Czekałam na tę chwile, gdy jego nerwy znów puszczą. Gdy znów, z tej spokojnej tafli jeziora zmieni się we wzburzone morze. Ta chwila jednak wcale nie nadeszła. Zamiast tego... Zamiast tego stało się coś, co zupełnie wytrąciło mnie z równowagi.
Pytał o to. Śmiał pytać, dlaczego brzydzę się jego dotykiem. I najgorsze, że... Że... Miałam ochotę mu to wykrzyczeć w twarz, ale przecież skończyłoby się dla mnie dużo gorzej, prawda?
Skuliłam się więc, jeszcze bardziej pod tą ścianą. Blask łez w moich oczach z całą pewnością odbijał się nawet mimo ograniczonego światła. Pokręciłam przecząco jedynie głową, bo przecież... Przecież nic takiego nie miało miejsca, prawda? Nie przechodziłam żadnej traumy, a przynajmniej o żadnej nie pamiętałam.
Tylko... Tylko w sumie co się działo przed tamtym wypadkiem?
Pociągnęłam nosem coraz bardziej rozumiejąc, że wcale nie wiem kim jestem.
- Nie lubię dotyku. - Skwitowałam krótko, nie chcąc wchodzić w szczegóły. W końcu... Był moim oprawcą. Wszystko co tu powiem wykorzysta przeciwko mnie. Już... Już i tak widział jak źle znoszę każdą konieczność rozebrania się, każdą chwilę, gdy moja fizjologia się odzywała, każdy ten raz, gdy jego ohydna ręka dotykała moich włosów...
Na nowo zaczęłam wpadać w panikę. Czy on karmił się też tym? Samą świadomością, że nawet takie słowa sprawiają mi przykrość? Mój oddech się przyspieszył a po skroni zaczęły spływać pojedyncze krople potu.
Wygrywał ze mną. Nawet, gdy nic nie robił.
_________________


I have lost
my innocence...
[Profil]
  [A-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 6