Poprzedni temat «» Następny temat
Salon
Autor Wiadomość
Marcos Delgado



What doesn't kill you makes you stronger

Sugestie schizofreniczne

87%

biznesmen//szef mafii





name:

Marcos Delgado

alias:
Jack Daniels // Jack Dawson // Papa

age:
48

height / weight:
183/75

Wysłany: 2018-08-18, 18:54   Salon
   Multikonta: Sam, Vera, Echo




_________________

She was the light of my life
And the light is precious in a world so dark...
[Profil]
  [A+]
 
Marcos Delgado



What doesn't kill you makes you stronger

Sugestie schizofreniczne

87%

biznesmen//szef mafii





name:

Marcos Delgado

alias:
Jack Daniels // Jack Dawson // Papa

age:
48

height / weight:
183/75

Wysłany: 2018-08-18, 19:08   
   Multikonta: Sam, Vera, Echo


//28 kwietnia

Zaniepokoił mnie telefon sprzed kilku dni Philipa. Jednak... Nie miałem sił, nie miałem wystarczająco samozaparcia by pójść tam i osobiście sprawdzić co też takiego się tam dzieje. Dodatkowo... Oh, to spotkanie z Beth! Jak było mi teraz za wszystko wstyd...
Mimo wszystko nie mogłem jej zawieść. Nie, gdy ode mnie zależało na ile odzyska swoje wspomnienia. Umówiłem się już z Jamiem na jutro, tuż pod barem. Nim jednak tam pójdę, muszę wiedzieć, co takiego dostrzegł tam jeden z najbardziej zaufanych mi mężczyzn...
- Mam nadzieję, że nie jest dla Ciebie za wcześnie? - Zapytałem, podsuwając w kierunku Neumanna szklankę z whisky i lodem, nim sam zająłem jeden z wolnych foteli, powoli sącząc trunek znajdujący się w mojej dłoni.
- To mów Phil. Co się zmieniło? - Padło z moich ust, gdy wlepiałem wzrok w zgaszony telewizor na przeciwległej ścianie. A towarzyszyła nam jedynie głucha cisza, przerywana czasem dźwiękiem pękającego lodu...
_________________

She was the light of my life
And the light is precious in a world so dark...
[Profil]
  [A+]
 
Phil Neumann



I'm the whole damn cake and the cherry on top

Szczęście

69%

Boss mafii, a Papa boss to mój boss





name:

Phil Ashley Neumann

alias:
Agent Lucasa, Lucky, John Smith

age:
33

height / weight:
188/76

Wysłany: 2018-08-22, 18:42   
   Multikonta: Aaron Bee, Averill Bee
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


| 28 kwietnia
| wow, wąteczek z końca kwietnia; to się dzieje naprawdę

Trochę za późno uświadomiłem sobie, że, halo, fałszywy alarm… Raz wspomniałem Marcosowi o nieścisłościach i myślałem, że w sumie już zapomniał. Nie zapomniał. Na szczęście, nim zdążyłem do niego dotrzeć, to nabyłem lepsze newsy, więc właściwie to superko się stało… Fart?
- Nie powinienem, ale jednym nie pogardzę. Za twoje zdrowie! – wzniosłem sobie toast za szefa, wziąwszy solidnego łyka whisky. Gorycz spłynęła sobie niby, ale pozostała, ja zaś uśmiechnąłem się szeroko i klasnąłem w dłonie, bo Marcos Delgado mówił, żebym mówił, i pytał, bo chciał wiedzieć, bo nie wiedział. Skomplikowanie? Nie, proste! Wiedziałem coś, czego on nie wiedział… i chyba nie powinienem był za długo przebywać z Gandalfem Szarym i jego trawką.
Ale nim ujawniłem chociażby rąbka tajemnicy, to się skrzywiłem, bo w sumie to nie taka do końca superko wiadomość. Raczej dobra i zła. Albo, gdyby tak pomyśleć przyszłościowo, to dobra, zła i dobra, czyli dwie dobre i jedna zła.
- Dobra… Zacznę od tego, że twoja córka włamała się do Laguny… ale jako że zamki i okna są nienaruszone, to wnioskuję, że wiedziała co i gdzie… – zacząłem, biorąc kolejnego grubego łyka, bo oto miałem przejść do kolejnego newsa.
- I teraz spokojnie, mój drogi, bo… Twoja córka ma towarzysza – wyznałem na jednym wydechu. – I to takiego towarzysza, że w sumie się wściekniesz, ale nic wstaniesz i pójdziesz go zabić, to napomknę, że to, cholera, typ, który by nam się przydał, gdyby go odpowiednio nakierować. Marcos, to trzeba na spokojnie i z rozwagą – stwierdziłem, widząc w tym… Boże, ja nie wiem, co ja widziałem. OLIMP MOŻLIWOŚCI. Takie czarne gluty to nic przy władaniu płomieniami… Tylko że to był typ trudny, ze skłonnościami do porażek i ruchający córkę szefa. Słabe szanse. Dla mnie, dla nas, a szczególnie dla niego.
Cóż, jak Marcos stwierdzi, że go nie chcemy, to będzie go można podpierdolić do D.O.G.S.’ów. Ja to już sobie przemyślałem. Papa będzie czysty i niewinny.
- O, i mam świetny towar na oku. Hogwart wśród konopii – dorzuciłem jeszcze szybko, bo wypiłem trochę za dużo kawy. I jeszcze więcej. – BIO.
[Profil]
  [AB+]
 
Marcos Delgado



What doesn't kill you makes you stronger

Sugestie schizofreniczne

87%

biznesmen//szef mafii





name:

Marcos Delgado

alias:
Jack Daniels // Jack Dawson // Papa

age:
48

height / weight:
183/75

Wysłany: 2018-08-23, 13:17   
   Multikonta: Sam, Vera, Echo


Na jego jakże skromny toaścik, jedynie sam uniosłem swoje szkło bez słowa, by też wlać w siebie pokaźny łyk trunku. Szybko jednak tego pożałowałem, bo akurat wtedy Phil musiał coś walnąć o Albie. Mimowolnie wstałem ze swojego miejsca, opluwając całą meblościankę jak i telewizor tym gorzkim whisky. Cóż... No, chociaż się odkazi, czy coś. Bo w sumie dalej nie miałem pojęcia, kto mieszkał w tej spelunie przede mną...
- Że co? - Zapytałem, rozkładając swoje dłonie i otrzepując marynarkę, by po chwili wytrzeć swoje usta i brodę o rękaw - bo sam nadgarstek to jednak było za mało.
- Co? Jakiego towarzysza? Co on robi z moim małym avocado? Kim on jest, Las heridas de Dios, sagrada familia?! Do kurwy nędzy, gadaj Phil! - Rzuciłem w jego kierunku, jednocześnie czując, że teraz to przyda mi się wyzerować tę szklaneczkę i nalać sobie drugą - tym razem do pełna. To ja tu doprowadzam się niemal do szaleństwa, myśląc, że mojej małej córeczce mogło się coś stać, że ten pieprzony Rząd mógł ją porwać, a ona sobie radośnie hasa po naszym starym barze? A co jeśli jakieś podrzędne typy dalej mają to miejsce na oku i już się czają na jej życie i zdrowie?
Niby miałem pewność, że wykorzystałem swoją moc, by każdemu wmówić, że jej już nie ma, ale... Jaką mogłem mieć pewność, że żaden w to nie zwątpił?
Chociaż zaraz. Jeden oddech, drugi, trzeci... Może to Henderson? Miał mieć na nią oko. Jeśli to on, wszystko jest dobrze. Może dlatego nie dawał znaku życia? Żeby ona nie nabrała podejrzeń?
Za dużo myśli Marcos, za dużo! Gdzie Twój spokój, gdy jest potrzebny?
Zagryzłem własne wargi, odwracając się w kierunku Neumanna.
- Skąd ten towar? Nie wejdzie w działkę Gardnera? - Zapytałem po chwili dla pewności. Co jak co, musiałem się teraz pilnować. Szczególnie, gdy okazało się że wcale nie jestem wdowcem. Rany... Dalej nie wymyśliłem dobrego wyjścia z tej sytuacji. Bo niby co? Miałem sobie sprowadzić nową narzeczoną do mojej nic nie pamiętającej żonki? Interesy z tym starym zgredem musiałem więc trzymać na bezpiecznym minimum, co by zaraz nie rozpętać wojny. Niby w teorii dalej mnie nie doścignął, jednak w praktyce? Nigdy nie mogłeś mieć pewności, czy nie jesteś na muszce. Najwięksi odeszli przecież przez najprostsze błędy, czyż nie?
_________________

She was the light of my life
And the light is precious in a world so dark...
[Profil]
  [A+]
 
Phil Neumann



I'm the whole damn cake and the cherry on top

Szczęście

69%

Boss mafii, a Papa boss to mój boss





name:

Phil Ashley Neumann

alias:
Agent Lucasa, Lucky, John Smith

age:
33

height / weight:
188/76

Wysłany: 2018-08-30, 14:48   
   Multikonta: Aaron Bee, Averill Bee
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Kawy i chyba trawy! Zapomniałem o trawie, bo to właśnie ta trawa mi mamiła umysły. I jeszcze mi tu whisky… zalewała wnętrzności niczym miłość.
- Y el más maravilloso Día de los Muertos pasó en México hace cinco años… – dodałem do wyliczanki szefa swoim jakże rozmarzonym tonem. Nie wiem, czy gramatycznie mi wyszło ładnie, ale nie przejmowałem się tym, bo ja przed oczami nie miałem w tej chwili szefa, tylko te dwie panny, tak przepięknie wymalowane na Panie Śmierci jak przystało, w pięknych sukniach opinających gorsetem ich bujne biusty… i ten hiszpański! Hiszpański od tamtego czasu tak słodko brzmiał mi w uszach, nawet kiedy szef klął i przeklinał. Może wtedy nawet bardziej? No, i nigdy nie dorównywał francuskiemu, ale to już inna kwestia, inna sytuacja.
- Słyszałeś może o mutancie, co jakiś czas temu nieźle przypiekł dupy tej organizacji z Seattle? Genetically Clean? Podobno podpalił pół oddziału… I pojawił się też na marszu. Chyba cyknęli mu nawet fotkę. Pewnie mam ją gdzieś na chacie – stwierdziłem, to ostatnie zdanie wypowiadając już bardziej do siebie niż do Delgado. W międzyczasie próbowałem sobie przypomnieć nazwisko typka. Brzmiało tak jakoś wschodnioeuropejsko. Czesko czy tam polsko.
- Właśnie, szefie! – przerwałem gadkę na chwilę o tym typku, bo mi wpadło do głowy co innego. Na tę chwilę ważniejszego. Chyba. Przynajmniej mój (wciąż) lekko upalony umysł tak uważał. – Kupiłem willę w Seattle. Co prawda, to oficjalnie rezydencja Lucasa Hope’a, ale byłoby ci wygodniej niż w tym miejscu. A też mamy basen. Można kogoś utopić – zaproponowałem, bo to się raczej nie godziło, by sam Marcos Delgado na moim terenie spał po jakichś podupadających norach, kiedy miałem do dyspozycji luksusy. Równie dobrze mogłem wynająć apartament albo co… Wszystko byleby nie to. Polio, niechybnie polio się narodziło w podobnym miejscu.
- Choćby można utopić tego typka od panienki Delgado… Aaron, Aaron Bartowski. Mogę zdobyć na niego namiary. Rząd ma go w kartotekach. Piękna pirokineza – kontynuowałem ten zachwyt, popijając dalej wysokoprocentowego truneczku. Tylko co tam po pirokinezie, kiedy było się pechowcem?
[Profil]
  [AB+]
 
Ruth Duncan



Nie wolno lękać się niczego i uważać za zakazane czegokolwiek, czego pragnie w nas nasza dusza.

ożywianie snów

60%

Spytaj, a może powie





name:

RUTH X. DUNCAN

alias:
Lisica

age:
25 lat

height / weight:
168/52

Wysłany: 2020-05-31, 09:40   
   Multikonta: Christian & Wyatt
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


// 24 maja

Od dobrego roku była skupiona wyłącznie na sobie, bo wyglądało na to, że wszystko się zakończyło. Jamie wyjechał w jakiś interesach dla Papy, a GC zostało rozwiązane. Nie wiedziała co z jej siostrą czy przeszła do DOGS, czy też nie. Jednak zbytnio ją ona nie interesowała... Miała gdzieś to co ona robiła, bo była po nie właściwej stronie. Jednak nie chciała by brat ją zabił więc jeśli ten był ten daleko nie musiała się tym martwić. Mogła skupić się na swojej pracy oraz życiu. Jednak dni, tygodnie i miesiące mijały, a od niego nie było żadnych wieść. Trochę żałowała, że przy ich ostatnim spotkaniu nie zgodziła się do niego dołączyć. Może by wiedziała przynajmniej, czy żyję. Ciągle w głowie miała obraz jego ciała na szubienicy... Nie mogła zapomnieć tego widoku wiedziała, że to nie wydarzyło się naprawdę, ale prześladował on jej koszmarach. Dlatego postanowiła się przełamać i napisać do Papy do jedynej osoby, która mogła jej teraz pomóc. Musiała ponownie do niego dołączyć i przy najmniej wiedzieć co jej bratem.
Nie ubrała się tak jak zwykle, bo jednak miała szacunek do Papy więc jej strój był bardziej normalny. Jednak trzeba było przyznać, że jak dotarła pod kamienice. To sprawdzała trzy razy, czy jest pod dobrym adresem. Nie spodziewała się, że szef wszystkich szefów zatrzymał się w takim miejscu. Wystarczyło spojrzeć na mieszkańców zalegającym przed kamienicą, by wiedzieć, że to nie jest pierwszej klasy osiedle. Jednak weszła do środka i zadzwoniła pod odpowiedni numer od czekając jak ktoś jej otworzy. Najwyżej powie, że się pomyliła...
[Profil]
  [A-]
 
Marcos Delgado



What doesn't kill you makes you stronger

Sugestie schizofreniczne

87%

biznesmen//szef mafii





name:

Marcos Delgado

alias:
Jack Daniels // Jack Dawson // Papa

age:
48

height / weight:
183/75

Wysłany: 2020-06-06, 21:37   
   Multikonta: Sam, Vera, Echo


Czy zdziwiła mnie próba kontaktu ze strony młodej Duncan? Nie, w sumie wcale. Te młode bestie zawsze do mnie wracały, a ja nie miałem nic przeciwko. Mógłbym wręcz rzecz, że po tylu latach współpracy rudzielce poniekąd stały się moimi pasierbami i zależało mi na ich dobrze. Jednocześnie wiedziałem, że oboje potrafią o siebie zadbać. Nie mogłem tu odmówić, że więcej siły dostrzegałem w młodym Jamiem, który teraz sam prowadził jeden z naszych oddziałów w Nevadzie. Był urodzonym przywódcą, był świetny w walce. Jak mu mogłem tego odmówić?
Polewałem właśnie sobie whisky do szklanki, gdy usłyszałem dzwonek do drzwi. Podszedłem po skrzydło, zaglądając przez oko judasza by po drugiej stronie dostrzec to młode dziewczę. Otworzyłem zamki, po chwili wpuszczając dziewczynę do środka.
- Proszę, Ruth. - Rzuciłem krótko, nim drzwi za nią na nowo się zamknęły podobnie jak wszystkie zamki. - Zechcesz się ze mną napić? - Zaproponowałem, wskazując na niemal pełną karafkę.
_________________

She was the light of my life
And the light is precious in a world so dark...
[Profil]
  [A+]
 
Ruth Duncan



Nie wolno lękać się niczego i uważać za zakazane czegokolwiek, czego pragnie w nas nasza dusza.

ożywianie snów

60%

Spytaj, a może powie





name:

RUTH X. DUNCAN

alias:
Lisica

age:
25 lat

height / weight:
168/52

Wysłany: 2020-06-11, 14:42   
   Multikonta: Christian & Wyatt
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Uwielbiała Papę i wiedziała, że zawsze mogą na niego polegać nawet nie przeszkadzało jej to, że Jamie znowu zaczął dla niego pracować. Bowiem mężczyzna miał swojej miejsce w jej serduszku. A co do siły i zaangażowania jej brata. Nie jest tajemnicą, że miał swoje powody i szczerze nienawidził wszystkich ludzi... Za to, że nie potrafią ich zaakceptować. Ona cóż miała trochę inne podejście sądziła, że na atak trzeba odpowiadać atakiem. Jednak nie wdrażać w to podstronych ludzi, którzy nie są niczego winni. Dlatego też trochę w tych sprawach odbiegali od siebie rodzeństwo. Jednak każdy z ich braci i sióstr był inny i wyjątkowy na swój sposób. Nie mogła tego powiedzieć o Ariel. Cóż to jej wybór nie będzie jej oceniać.
Nie spodziewała się, że Papa mieszka w takiej dzielnicy i kamienicy. Miała wrażenie, że zaraz wszyscy sąsiedzi zaraz będą o niej plotkować. Nawet Jamie mieszkał w luksusowym domu. Chociaż ta kamienica nie rzuca się w oczy tak willa z basenem. Bogaci bardziej przyciągają uwagę mediów oraz rządu niż biedni. Lepiej kryć się na widoku i wtapiać się w tłum niż wystawiać tablice ,,Tu jestem".
- Jasne chętnie - powiedziała, bo zwykle unikała alkoholu, bo robiła się po nim strasznie sena i ma w tedy mniejszą władzę nad snami. Jednak cóż jedna, dwie szklaneczki nie zaszkodzą. Poza tym jej współlokatorek nie ma w domu więc nie będzie ich straszyć... Jakimiś koszmarami. - Dobrze cię Papo wiedzieć chociaż nie ukrywam zdziwiłam się, że jesteś w mieście - powiedziała, bo przecież pamiętała jak ten służbista z baru nie chciał nic jej powiedzieć o Jamie i Papie. Jednak pamiętała jak była w szoku, że ich wszystkich ścieżki skrzyżowały się w Seattle. Ona przyjechała tutaj po tym jak dowiedziała się, że Jamie zamierza zabić Ariel, on za ich najstarszą siostrą. Jednak nie spodziewała się, że Papa również zawita do tego miasta.
[Profil]
  [A-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 5