Poprzedni temat «» Następny temat
Walmart
Autor Wiadomość
The Gifted



kocham tworzyć tematy i nie tylko

jestem kontem specjalnym

milio

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2017-11-19, 20:20   Walmart



[Profil]
 
 
Richard Ryan



Bibidi bobidi bu

spowolnienie

79%

dostawca





name:

Richard Ryan

alias:
Rich, Ricky | Slowman

age:
25

height / weight:
180/75

Wysłany: 2018-11-27, 21:20   
   Multikonta: Bradley, Scarlett


#1

Richard w pewien sposób próbował ustatkować swoje życie. Na tyle na ile mógł. Wszystko mu się poprzestawiało, wszystko było nie tak. Wcześniej było mu dobrze, miał poważne stanowisko i radził sobie we wszystkim. Nikt nie truł mu tyłka i był samowystarczalny. A co najważniejsze - nie musiał uciekać.
Teraz sprawa była zgoła inna. Mężczyzna nadal radził sobie sam, ale warunki życia zmieniły się o 180 stopni. Nie pracował w kancelarii tylko jako dostawca w sklepie. Nie miał żadnych perspektyw, ale najważniejsze było dla niego pozostanie w ukryciu. Nie chciał, żeby go złapali, a DOGS miało swoich ludzi wszędzie. Musiał uważać, by go nikt nie rozpoznał. Czasem zastanawiał się, czy z jego bratem wszystko w porządku. Martwił się o niego, ale w końcu to on go przekonał, że powinni się rozdzielić. Dzięki temu mieli większe szanse na przeżycie.
No i Richard znalazł schronienie w domu starszej kobiety. Prawdę mówiąc polubił ją, była żwawa jak na staruszkę i szczerze się o niego troszczyła. Oczywiście nie mieszkał na jej utrzymaniu jak pasożyt. Dokładał się do opłat, a poza tym sprawował funkcję złotej rączki. Był to dla obojga układ idealny, a przynajmniej tymczasowo. Zastanawiał się co będzie, kiedy będzie musiał uciekać. Nie chciał narażać jej na niebezpieczeństwo, ale z drugiej strony był ekstremalnie ostrożny. Wątpił, żeby ktoś szukał go w takich okolicach.
Ale aktualnie był w sklepie. Walmart to popularna sieć supermarketów, a ceny były zachęcające. Oczywiście on robił zakupy, żeby biedna starowinka nie musiała dźwigać - logiczne. Miał przy sobie listę zakupów, więc cały plan był opracowany i chodził po określonych półkach, zbierając potrzebne mu rzeczy. Miał na sobie ciemną bluzę i czapkę z daszkiem, żeby kamery nie mogły rozpoznać jego twarzy.
[Profil]
  [AB-]
 
Coockie Lyon



God, keep my head above water Don't let me drown, it gets harder I'll meet you there, at the altar As I fall down to my knees

Magnetokineza

25%

Wdowa po żołnierzu





name:

Coockie Lyon

alias:
-

age:
26

Wysłany: 2018-11-27, 22:10   
   Multikonta: Anna, Vanessa


/Początek

Mimo, że Coockie mieszkała w Seattle, to potrzebowała chwili by się uwolnić od zgiełku tego miasta. Dlatego wybrała się do Olympi, by odpocząć. Niemniej jednak zamiast poczuć się lepiej, to już wyjeżdżając z z Seattle czuła się potwornie. Męczył ją kaszel i okropny katar który usilnie nie chciał przejść. Opuściła więc pokój hotelowy i wybrała się do apteki po jakieś leki, a następnie do sklepu. Na całe szczęście, gardło ją nie bolało. Przynajmniej na razie. Sądząc, że to zwykłe przeziębienie, zaczęła sięgać po domowe sposoby i leczyć się na własną rękę, sądząc, że to pomoże. Niemniej, była już zmęczona stanem swojego zdrowia. Wiedziała, że jeśli jej nie przejdzie, to będzie musiała pojawić się u zaufanej lekarki.
Przechodząc między regałami, w pewnym momencie zaatakował ją mocy kaszel. Zakrywając usta dłonią nie zauważyła nawet jak o mały włos by na kogoś nie wpadła.
-Najmocniej przepraszam...
Zaczęła po czym spojrzała na mężczyznę.
-Rich?
Spytała jakby z niedowierzaniem. Nie sądziła, że spotka w Olympi kogoś znajomego. A już tym bardziej, że spotka jego! Niemniej ucieszyła się bardzo na jego widok więc gdy tylko miała pewność, że to On a nie jeden z jego bliźniaków przytuliła go.
-A Ty co tu robisz?
Spytała odsuwając się nieco od niego, nie chcąc go zarazić.
[Profil]
  [B+]
 
Richard Ryan



Bibidi bobidi bu

spowolnienie

79%

dostawca





name:

Richard Ryan

alias:
Rich, Ricky | Slowman

age:
25

height / weight:
180/75

Wysłany: 2018-12-03, 22:43   
   Multikonta: Bradley, Scarlett


Richard wkładał produkty do koszyka zgodnie z planem. Szedł wzdłuż regałów i rozglądał się za odpowiednimi produktami. Nie było w nich nic nadzwyczajnego. Papier toaletowy, proszek do prania, pasta do zębów i produkty spożywcze typu szynka na kanapki, mięso na obiad, ziemniaki, inne warzywa i owoce, które jedli.
- Nic się nie stało - mruknął i nawet nie spojrzał na kobietę tylko zaczął iść dalej. Ostatecznie uniknęli kolizji, więc nie musiał reagować w żaden sposób.
Dopiero kiedy zwróciła się do niego po imieniu, odwrócił głowę i spojrzał na kobietę lekko zdziwiony i trochę przestraszony. Bał się, że zostanie rozpoznany, a DOGS zaraz go odnajdzie. Od razu nerwowo rozejrzał się po sklepie, czy nikt ich nie podsłuchuje i nie obserwuje.
- Coockie? - zapytał, dopiero teraz poznając dziewczynę. Uśmiechnął się szeroko i podszedł bliżej i odwzajemnił uścisk.
- Zakupy - wskazał na koszyk i wzruszył lekko ramionami. Pewnie ona przyszła do sklepu w tym samym celu. - A generalnie to długa historia. Ukrywam się.
Ostatnie słowa wręcz szepnął. Może był przesadnie ostrożny, ale musiał taki być, żeby przeżyć. Nie chciał skończyć w łapach DOGS. Zwłaszcza, że słyszał o ich nowym projekcie, czyli getcie dla mutantów. Nie chciał tam trafić za wszelką cenę.
- Przeprowadziłaś się tu czy tylko odwiedzasz te rejony? - zapytał jej, żeby nie skupiać się wyłącznie na nim. Zastanowił się, czemu się odsunęła, ale nie zapytał.
Nasunął czapkę z daszkiem bardziej na czoło, żeby kamery nie mogły wyłapać jego twarzy.
[Profil]
  [AB-]
 
Coockie Lyon



God, keep my head above water Don't let me drown, it gets harder I'll meet you there, at the altar As I fall down to my knees

Magnetokineza

25%

Wdowa po żołnierzu





name:

Coockie Lyon

alias:
-

age:
26

Wysłany: 2018-12-03, 23:04   
   Multikonta: Anna, Vanessa


Ucieszyła się, gdy ją poznał. Tęskniła za nim i w zasadzie to dość długi czas nie miała z nim żadnego kontaktu. Przez cały ten czas martwiła się o niego, jednak jak widać nie potrzebnie o jest cały i zdrowy. Co dawało jej jeszcze więcej powodów do radości.
-Rozumiem...
Powiedziała tylko po czym po raz kolejny zaatakował ją potworny kaszel którego miała już serdecznie dosyć. Nawet nie wiedziała gdzie się tak załatwiła.
-Wybacz... Nie.. Po prostu musiałam się wyrwać z Seattle. Ale chyba lada dzień będę musiała wracać, bo jakieś choróbsko mnie dorwało. A wolałabym nie zarazić połowy Olympii...
Wyjaśniła też między innymi dlaczego się odsunęła. Kaszel nie ustępował a z dnia na dzień robiło się coraz gorzej, Do tego brak apetytu... Musiała się chyba skierować do lekarza bo inaczej tego nie pokona.
-Te choróbsko mnie wykończy... Ale Ty opowiadaj, jak Ci się tu żyje?
Spytała szczerze zaciekawiona. Wiedziała już w jaki sposób zadawać pytania by nikt się nie połapał, że coś z nimi "nie halo".
[Profil]
  [B+]
 
Richard Ryan



Bibidi bobidi bu

spowolnienie

79%

dostawca





name:

Richard Ryan

alias:
Rich, Ricky | Slowman

age:
25

height / weight:
180/75

Wysłany: 2019-01-08, 17:44   
   Multikonta: Bradley, Scarlett


Cóż, od kiedy poznał klona stworzonego przez DOGS, który go postrzelił było z nim kiepsko. Bardziej pod względem psychicznym co prawda, ale jednak fizycznie też odczuł tą całą sytuację.
- Ja za to chciałbym wrócić do Seattle, ale nie mogę - westchnął. Wiedział, że szybko by go tam odnaleźli. Nie był na tyle głupi i nie było mu wszystko jedno co się z nim stanie. Poza tym miał świadomość, że nie zostanie tak po prostu zabity tylko albo będą na nim eksperymentować albo go torturować. Obie opcje nie były satysfakcjonujące, więc pozostało mu pozostać w cieniu i nie wychylać się.
- Coś poważnego czy zwykłe przeziębienie? - zapytał z ledwie słyszalną troską w głosie. Dawno się nie widzieli, więc tak naprawdę nie wiedział co u niej słychać. Jeśli by chorowała poważnie to również byłoby to dla niego tajemnicą.
- Prosto. Męczę się takim trybem życia, nie robię nic istotnego. Jestem dostawcą w sklepie. To nie to samo co chodzenie na co dzień w garniturach - uśmiechnął się delikatnie. Mówił oczywiście cicho i uważał, żeby nikt ich nie podsłuchał. Ostatnie czego potrzebował to plotek.
- Powinniśmy umówić się na jakąś kawę i nadrobić zaległości - co prawda nie był pewny czy może jej ufać. Może coś się zmieniło? Nigdy nie wiadomo. Poza tym przez ostatnie wydarzenia nikomu nie ufał, ale ciężko mu się dziwić. Był jednak dość zdesperowany, by porozmawiać z kimś takim jak on. Odskocznia od nudnego życia, które prowadził.
[Profil]
  [AB-]
 
Coockie Lyon



God, keep my head above water Don't let me drown, it gets harder I'll meet you there, at the altar As I fall down to my knees

Magnetokineza

25%

Wdowa po żołnierzu





name:

Coockie Lyon

alias:
-

age:
26

Wysłany: 2019-03-17, 21:23   
   Multikonta: Anna, Vanessa


-Rozumiem...
Powiedziała kiwając głową. Coockie w żadnym wypadku nie miała zamiaru go wydać. Z resztą, jej też szukali. Przynajmniej takie miała informacje.
-Nie mam pojęcia... Złapało mnie nagle. Gorączka, kaszel.... Już trochę trzyma, ale mam dość. Muszę wracać do Seattle. Jest tam jedna lekarka która bez problemu mnie przyjmie...
Przyznała. Coraz bardziej się męczyła. Dodatkowo, gorączka nie chciała zejść. Ale miała nadzieję, że szybko jej minie.
Uśmiechnęła się lekko słysząc jego słowa. Cieszyła się, że sobie radzić, choć mogła go po części zrozumieć, patrząc na to, że był przyzwyczajony do innego życia, a nagle musiał zacząć robić co innego.
-Ale dobrze, że dajesz radę. Początki zawsze są ciężkie, ale z czasem się człowiek przyzwyczaja.
Powiedziała chcąc wesprzeć go jakoś na duchu. Choć nie była pewna, czy to jej się uda.
-No pewnie, że tak. Ale dopiero jak wyzdrowieję. Może nie będę się czuła jakby jeździł po mnie walec....
Zażartowała na koniec. Rich nie musiał się obawiać. Coockie nic się nie zmieniła. Może poza tym, że nieco dopracowała swoją moc. Choć i temu nie można się było dziwić. Nawet ona nie ufała zbytnio ludziom czy innym mutantom. Zwłaszcza, gdy dowiedziała się, że do DOGS dołączyło kilkoro mutantów. Dla niej to było nie do zrozumienia.
[Profil]
  [B+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 6