Poprzedni temat «» Następny temat
Pokój Evie
Autor Wiadomość
Donny Emerson



The devil's going to make me a free man, oh, the devil's going to set me free

Manipulacja wspomnieniami

81%

członek oddziału infiltracji





name:

Abaddon W. Emerson

alias:
Donny, Benjamin J. Duncan, Dantalion

age:
30 lat

height / weight:
183/75

Wysłany: 2018-08-11, 02:08   
   Multikonta: Hopper, Shivali
  

   1 Rok na Giftedach!


Och, ten atak w rzeczywistości był okrutny, a Abaddon - zupełnie na niego nieprzygotowany. Nie ma co się dziwić, że palec Evie trafił idealnie w jego bok, a kiedy połączyć to z tą jej smutną minką, Donny nie mógł powstrzymać śmiechu.
- A ty i tak mnie lubisz! - zauważył. Chyba nie mogło być z nim aż tak tragicznie, skoro ciągle chciała się z nim zadawać, prawda?
To było naprawdę urocze, kiedy tak się rumieniła i ukryła twarz w dłoniach. Pewnie nawet nie zdawała sobie z tego sprawy... a on za to doskonale wiedział, że gdyby jej o tym powiedział, byłaby jeszcze bardziej czerwona. To właściwie też byłoby całkiem urocze... ale nie, nie miał zamiaru znęcać się nad nią aż tak bardzo.
- Nie śmieję się z ciebie! - zaprotestował głośno. To nie była jego wina, że dziewczyna była zbyt urocza, żeby mógł mieć kiepski humor! To tak jakby ktoś jej pokazywał filmiki z kotkami w internecie i miał pretensje że się uśmiecha. Po prostu nie dało się inaczej. - Dzięki - odpowiedział jej lekko rozbawiony, kiedy dodała ten komplement. Alkohol chyba powoli zaczynał uderzać jej do głowy... a to mu przypomniało, że on powinien powoli przystopować. Nie, nie czuł jakoś szczególnie działania alkoholu, Evie wypiła też nieco zanim przyszedł... ale musiał wziąć pod uwagę, jak to działało na jego moc. W jego przypadku nie wystarczyło być następnego dnia trzeźwym i nieskacowanym - musiał być gotowy do korzystania ze swojej mocy, którą niestety blokował alkohol. Ach, gdyby akurat nie było tej zbieżności...
Po raz kolejny, zaśmiał się, kiedy usłyszał jej słowa. To była całkiem ciekawa wizja, nie ma co! Chociaż właściwie....
- Nie jestem pewien - byłyby pewnie wtedy jednokolorowe. Już nawet zwykłe statki są malowane![/b[ - zauważył. Evie powinna to zrozumieć, w końcu sama malowała obrazy, musiała rozumieć jak ważne były kolory na pejzażu. A tak? Jednokolorowe statki na białej rzece. Może gdyby używali tych okropnie słodkich, całych twardych od ilości cukru, kolorowych płatków... - [b]Musiałabyś to namalować - stwierdził mimo wszystko. W końcu kosmiczny pejzaż ze statkami z płatków śniadaniowych? Nikt czegoś takiego jeszcze nie widział.
Donny znowu się zaśmiał (strasznie był rozbawiony tamtego wieczoru, może alkohol jednak na niego działał?), kiedy usłyszał jej wizję rozwiązania wojen. Szkoda że to nie mogło działać dokładnie tak samo na Ziemi...
- Jestem pewien, że to byłoby całkiem skuteczne - odpowiedział jej roześmiany. - I co jeśli, to miłość jest z księżyca? W końcu podobno wszyscy pochodzimy z gwiazd.
[Profil]
  [A+]
 
Evie Russell



I felt free, once I realized i was never going to fit the narrow mold that society wanted me to fit in.

brak

pracownik działu medycznego





name:

Evie Russell

age:
29

height / weight:
175/78

Wysłany: 2018-08-14, 20:47   

Kobieta założyła ręce na piersi niczym obrażona dziewczynka widząc że to co zrobiło wywołało jedynie jego śmiech. Wydawała się być z tego nie zadowolona jednak tylko przez chwilę gdyż bardzo lubiła gdy też mężczyzna się uśmiechał a widywała to naprawdę rzadko.
- Jakbym chciała to mogłabym cię nie lubić, tylko przez jakieś pięć minut ale zawsze!- odpowiedziała ze ślicznym uśmiechem, doskonale wiedząc że to raczej nie byłoby za bardzo możliwe. No ale przecież nie powie mu że ma do niego słabość, wtedy to już w ogóle spaliłaby się ze wstydu wiedząc iż wcale nie powinna darzyć go aż taką sympatią. Niestety albo i stety nie miała na to wpływu i doskonale wiedziała że nie byłaby w stanie go nie lubić nawet przez to głupie pięć minut.
- No niech Ci będzie- odpowiedziała tylko na to zapewnienie że wcale się z niej nie śmieje, to krótkie zapewnienie wystarczyło jej by mu uwierzyć. Kobieta posłała mu śliczny uśmiech gdy podziękował jej za komplement. Naprawdę lubiła to jak się uśmiechał - Powinieneś to robić częściej- dodała tylko jeszcze nadal się uśmiechając i mając nadzieję że może tym go przekona by robił to częściej, przynajmniej w jej towarzystwie. Niestety nie umiała tak jak on mieszać ludziom w głowach, to też musiała stosować normalne metody przekonywania.
- Donny głuptasie przecież nie używali by normalnych płatków tylko te kolorowe a jak nie zawsze można je przemalować!- pokręciła głową jakby nagle stwierdziła coś, co było naprawdę oczywistą oczywistością, w końcu jak mógł o tym nie pomyśleć? - Jasne, jako prezent na Twoje urodziny, powiesisz sobie nad łóżkiem- powiedziała żartem i roześmiała się razem ze swoim towarzyszem. Jego rozmyślania sprawiły że kobieta wzięła łyk wina, po czym odstawiła je na szafkę i wyciągnęła się niczym kotka na łóżku, prostując obolały kręgosłup. Dopiero teraz poczuła jak bardzo alkohol uderzył jej do głowy, dziś jednak tego potrzebowała.
-Hm, jeśli miłość jest z księżyca moglibyśmy doświadczyć czegoś magicznego.- odpowiedziała mu spokojnie po czym przekręciła się na bok, opierając swoją głowę na zgiętej ręce - Wiesz skoro miłość jest z księżyca i używa się jej też do produkcji bimbru to na pewno musi mieć materialną postać jakiejś przyprawy albo kwiatu, jego poszukiwania muszą być magiczne skoro ona sama jest w pewnym stopniu magiczna... Sądzisz że używa jej się do produkcji strzał kupidyna? - uśmiechnęła się do tej wizji i spojrzała na mężczyznę rozmarzonym wzrokiem - Może gdzieś tam w kosmosie każdy z nas ma swoją gwiazdę na której posiada dom?- Och jak ona chciałaby mieć ten dom w gwiazdach! Jakieś magiczne miejsce gdzie mogłaby odpocząć, nacieszyć się widokami i spokojem, oderwać się od takich dni jakim był ten, zanim dołączył do niej Abbadon.
[Profil] [WWW]
  [B+]
 
Donny Emerson



The devil's going to make me a free man, oh, the devil's going to set me free

Manipulacja wspomnieniami

81%

członek oddziału infiltracji





name:

Abaddon W. Emerson

alias:
Donny, Benjamin J. Duncan, Dantalion

age:
30 lat

height / weight:
183/75

Wysłany: 2018-08-28, 13:22   
   Multikonta: Hopper, Shivali
  

   1 Rok na Giftedach!


To było całkiem słodkie, kiedy starała się wyglądać na taką obrażoną, choć chyba średnio jej szło, skoro już po chwili wróciła do zwykłej miny. To chyba było jeszcze bardziej urocze.
- To byłoby najgorsze pięć minut mojego życia - zażartował, chociaż w sumie chyba byłoby w tym trochę prawdy. Zdążyli się zaprzyjaźnić przez te trzy lata, a poza tym, była dla niego najbliższą osobą, którą faktycznie pamiętał. Może nawet najbliższą w ogóle, skoro nikomu nie zależało na nim wystarczająco, żeby zacząć go nie szukać przez te wszystkie lata, a rodzice się go wyrzekli, kiedy okazało się że nie tylko ma problemy ze swoją psychiką, ale też jest mutantem. Donny nie chciał o tym myśleć, przynajmniej nie w tym momencie, kiedy tak dobrze się bawił.
- Hmm... Okay - odpowiedział Evie na tą jej propozycję o uśmiechaniu się. - Ale pod warunkiem, że ty też będziesz się więcej uśmiechać - stwierdził. Skoro już zawierali jakąś umowę, to trzeba się potargować, prawda? Co to za porządki, że on miał mieć ciągle dobry humor, a ona mogła być poważną panią doktor? Z resztą, uśmiech jej naprawdę pasował, nie ważne czy w pracy, czy po niej. Powinna częściej z tego korzystać.
Tak, jeśli używali tych superkolorowych płatków, to miałoby więcej sensu i mogłoby naprawdę nieźle wyglądać... Tym bardziej musiała to namalować!
- Masz czas do dwudziestego! - stwierdził wesoło. Niech się spieszy! I pal licho, że średnio mógł sobie powiesić obraz ze statkami z kolorowych płatków śniadaniowych pływającym na morzu z mleka (a może rzece? W końcu droga musiała być wąska i kręta) nad swoim łóżkiem w koszarach. Zostawi go sobie na później, kiedy już w końcu odejdzie z oddziału - w końcu nie będzie tak pracować całe życie, prawda? Chciał mieć w końcu jakąś szansę na normalność, jakkolwiek dziwnie musiałaby wyglądać normalność w jego wykonaniu. Może gdyby wycisz mutację mutazyną...
Dobrze mu się jej słuchało, kiedy snuła kolejne teorie tak leniwie się wylegując. Dobrze, że nie myślała o tym, co wydarzyło się tego dnia, wesoło sobie żartując. Będą musieli coś z tym zrobić... ale na razie nie chciał zawracać jej tym głowy, więc najlepiej było samemu też o tym nie myśleć, tylko dotrzymywać jej towarzystwa.
- Tak jak sobie myślę, o miłości, księżycu i innych takich rzeczach... Kwiat paproci. Co jeśli pochodzi z księżyca? A na Ziemi jest taki rzadki, bo u nas rosną tylko nasiona, które spadły z kosmosu? - To by naprawdę dużo wyjaśniało i w kwestii księżycówki, i tych biednych ludzi, którzy przez stulecia szukali kwiatu paproci na Ziemi, a cały czas czekał na nich na księżycu. - Czy to znaczy, że kupidyn mieszka na księżycu? Pamiętam, że był mit o nim i o Psyche, ale chyba nie miał za wiele wspólnego z Luną... - zastanawiał się na głos. A kolejny pomysł mu się naprawdę spodobał. - Na asteroidach! Jak w Le Petit Prince. - A przecież spadającym gwiazdom nie było aż tak daleko do tych zwykłych...
[Profil]
  [A+]
 
Evie Russell



I felt free, once I realized i was never going to fit the narrow mold that society wanted me to fit in.

brak

pracownik działu medycznego





name:

Evie Russell

age:
29

height / weight:
175/78

Wysłany: 2018-09-10, 13:53   

Uśmiechnęła się, słysząc jego słowa. To było naprawdę miłe, gdy stwierdził ze akurat te pięć minut byłoby najgorsze w jego życiu w jakiś dziwny sposób ten żart był dla niej jednym z lepszych komplementów jakie kiedykolwiek usłyszała, przyjaźnili się a i owszem i to już naprawdę długi czas, nie wiedziała jednak że dla niego była to równie ważna znajomość.
- Mojego też, wiesz jak ciężko jest udawać że się ciebie nie lubi?- powiedziała i wywróciła teatralnie oczami. No w końcu dla niej to byłby naprawdę wielki wyczyn, gdyby tak miała go unikać i udawać że nie lubi, bo pomimo swojej szalonej mocy i jej podejrzenia że ich przyjaźń może być tylko wytworem jego zdolności naprawdę lubiła z nim przebywać, przez to co przeszedł wydawał jej się trochę magiczną osobą.
- Żebyś wiedział że zdążę, ale wtedy będziesz musiał powiesić to nad łóżkiem ! - doskonale wiedziała że Donny za dużo miejsca dla siebie nie ma w koszarach, chciała jednak kiedyś tam wejść i zobaczyć na ścianie swój obraz, co prawda mało pasuje do tego, co facet w wojsku mógłby mieć powieszone na ścianie no ale, skoro ona ma się śpieszyć on musi uszanować jej warunek !
- Hm, nie wiem czy nasiona przetrwałyby taką drogę ale jest to nawet możliwe. Ewentualnie raz na jakiś czas mieszkańcy kosmosu schodzą na ziemię i sadzą kwiat paproci, wiesz może chcą się nami opiekować i nam pomagać?- wysnuła kolejną teorię, wpatrując się w sufit i tylko czasem zerkając na Donnego. - Może i mieszka na księżycu, a może podróżuje między planetami i wymiarami, przyszłością i przeszłością? - cóż, taka wersja kupidyna dużo bardziej do niej przemawiał, sama nie wiedziała czemu. Może dlatego że wtedy byłby kimś rozsądnym, mającym pojęcie o życiu a nie zwykłym dzieciaczkiem, jak go zawsze przedstawiano? Chociaż z drugiej strony, dzieci wydawały jej się czystsze i mniej zepsute niż dorośli.
- Chciałabym mieszkać na asteroidzie i mieć własną gadającą różę- powiedziała z uśmiechem po czym zakryła dłonie ręką i ziewnęła, była zmęczona winem jak i wszystkimi emocjami, których dzisiaj doświadczyła. Podniosła się do siadu, i przyjrzała uważnie mężczyźnie. - Chyba jestem zmęczona- powiedziała do niego z przepraszającym uśmiechem, cóż, nie było się co dziwić że może potrzebować snu.
- Donnie ja... Boję się zasnąć.... Zostaniesz ze mną?- zapytała nieśmiało, karcąc się w duchu za swoją głupotę i dziwną odwagę której dodał jej alkohol, naprawdę nie chciała zostać sama, bojąc się koszmarów które mogą się jej przyśnić.
[Profil] [WWW]
  [B+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 5