Poprzedni temat «» Następny temat
Garaż
Autor Wiadomość
The Gifted



kocham tworzyć tematy i nie tylko

jestem kontem specjalnym

milio

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2018-06-07, 21:17   Garaż


[Profil]
 
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2020-10-18, 23:21   

/ 17 czerwca 2019 /

Nastał późny wieczór na zrealizowanie zaplanowanej parę dni temu misji, zleconej łowcom Bractwa, przez Przewodniczącego Ochroniarzy - Liama Ellswortha. Członkowie jednak mieli inne zmartwienia, jakim okazało się samo zniknięcie i brak oznak życia ich mutanta odpowiadającego za bezpieczeństwo i ochronę. Tego, który ów misję im zlecił. Jakby tego było mało, nie odnaleźli jeszcze odpowiedniej osoby na stanowisko Przewodniczącego Trenerów, odkąd Imari Blank wyjechała do brata.
Celem misji było pozyskanie nowej technologii, aby móc jak najlepiej zabezpieczyć budynek. Plany te były omawiane z Alexem Parkerem, Przewodniczącym Informatyków i Chloe Harper, Przewodniczącą Łowców. Lista materiałów jakie mieli załatwić Łowcy Bractwa to: kamery do użytku zewnętrznego i wewnętrznego, kable, przedłużacze, mikrokamery, podsłuchy, czujniki ruchu, monitory, dron, jakiś porządny komputer lub parę laptopów, tablet itp. Jak można zauważyć, sprawa tyczyła się zdobycia dla nich technologii. A że nie mieli tyle pieniędzy by to wszystko zakupić, musieli pozyskać sprzęt inaczej. Tutaj już leżała rola dla współpracy pozostałej drużyny: Informatyków i Łowców. Misja niby łatwa, lecz obecność minimum jednego medyka, byłaby im niezbędna.
Na liście także zostały podane lokalizacje miejsc, skąd najlepiej zdobyć sprzęt. Wymienione zostały: była siedziba Genetically Clean (ze względu na możliwość posiadania dobrej technologii, a nawet lepszej, rządowej, jakiej mogli ludzie na oczy nie widzieć w sklepach), sklep ze sprzętem komputerowym i elektronicznym oraz główne magazyny jednej z firm komputerowych i elektroniki, prosto od producenta. Mieli wybór. Mogli celować w jedno miejsce, mogli podzielić się na grupy. Jakie było ryzyko? Jakikolwiek błąd, mógł narazić ich na wykrycie, złapanie, gdyż każde z tych miejsc było chronione. Przebywali w nich ochroniarze.
Zbiórkę zaplanowano na parkingu, gdzie chętni do wzięcia udziału mieli stawić się na polecenie Przewodniczącej Łowców - Chloe Harper, która miała rozdzielić zadania i przypomnieć plan działania.


___________________________________
Misja ma poziom statusu łatwy, co znaczy że nikt z uczestników nie zginie, ale jakieś rany może ponieść. Jeżeli ktoś ma aktywną sesję lub zaplanowaną po wspomnianej tutaj dacie, proszę o informację na PW lub na konto Liama.

Każdy chętny do wzięcia udziału w misji, proszony jest o pojawienie się swoją postacią w tym wątku, gdzie wspólnie omówicie działania. W zależności od dokonanego wyboru, zostaniecie przeniesieni do konkretnego tematu lub tematów, jeżeli dojdzie do podziału na grupy.

Na posty i decyzję waszych dalszych działań czekam do: 25 października 2020r..
Nie obowiązuje kolejka. Piszecie swobodnie. Mój post pojawi się jak dokonacie wyboru miejsca (lub miejsc, w przypadku podziału na grupy) i każdy od szefowej otrzyma zadanie. Jeżeli uporacie się przed podanym terminem, szybciej zaczniemy akcję.
[Profil]
 
 
Chloe Harper



We fight or we die! Thats the plan!

Feniks

22%

Lider Łowców





name:

Chloe Harper

alias:
Fawkes

age:
24 lata

height / weight:
176/53

Wysłany: 2020-10-19, 19:43   
  

   2 Lata Giftedów!


17 czerwca

I nadszedł ten cholerny wieczór! Dziewczyna naszprycowała się co wlazło leków na migrenę, tak by zdążyły zadziałać nim przywlokła się do garażu na odprawę. Niby wszystko było ustalone, wcześniej omówione i zaplanowane... niby wszystko grało, a najchętniej to przełożyłaby to gówno na inny termin. Martwiła się o Liama... prywatnie jak o brata najbardziej. Nie mogła jednak tego postawić ponad obowiązki. Liam był ważnym elementem Bractwa, ale po to właśnie reorganizowali struktury, by móc działać sprawnie bez jednego z organów. Kurwa.
Brunetka przebrała się w pokoju i przyszła znacznie wcześniej by przygotować potrzebny na wypad sprzęt i wszystko do odprawy. Denerwowała się dodatkowo, bo to jej pierwsza wyprawa w roli lidera... zarówno grupy wypadowej jak i dowódcy Łowców. Trema jak cholera... ale nie pozwalała by to miało jakikolwiek wpływ na misję... na nią... na cel...

Czekała na wszystkich przy dużym stole założonym sprzętem i papierami. Przeglądała mapy i notatki nim wszyscy się zjawili.
Sama była ubrana na czarno. Czarne cichobiegi, leginsy, przylegający półgolf z długim rękawem, rękawiczki bezpalcówki. Włosy miała związane ciasno z tyłu głowy i splecione w warkocz. Na szyi miała już komin, który potem naciągnie na twarz.
-Dobra, to jak wszyscy już są, to chyba możemy zacząć. - Westchnęła odwracając się od stołu i spoglądając na zebranych. Witała się z każdym jak przychodził, więc teraz sobie powitania darowała. Przedstawiać się też nikt nikomu szczególnie nie musiał, nikt z nich wczoraj się w Bractwie nie zjawiła, a dziś na misję nie wybiera.
-Trzymajcie. To jest lista rzeczy, na które będziemy polować. - W końcu Łowcy nie? Sięgnęła po kartki i rozdała kopie listy każdemu do wglądu. Klasyka, kompy, elektronika, okablowania i co tam jeszcze komu w oko wpadnie. -Wyznaczyliśmy też trzy potencjalne miejsca, gdzie możemy zapolować. Wykluczam na start sklep. Mamy ograniczony czas, a to co możemy znaleźć w sklepie, na zapleczu czy nawet jego stacjonarnym magazynie, na pewno będzie w głównym magazynie firmy, po dostawach od producenta przed relokacją na sklepy i filie. No i zostaje oczywiście była siedziba GC. Jest szansa, że znajdziemy zaawansowaną technologię, która nie jest dostępna komercyjnie. - Zaczęła poważnie i starała się konkretnie. Nie potrzebne były teraz pierdoły, a konkrety właśnie.
-Nim zacznę resztę rzeczy z odprawy jakieś pytania, przemyślenia propozycje? - Zapytała. Jeśli ktoś miał coś do powiedzenia, cokolwiek, włączając w to pytania, wątpliwości, pomysły, wszelkie ale, za i przeciw, to był teraz na to czas. Gdy wsiądą do auta, będą już realizowali założenia i plan, bez dyskusji i burzy mózgów w trakcie.
-Wiem, że mamy ciężkie gówno obecnie. Struktury Bractwa jednak zostały właśnie po to reorganizowane, byśmy mogli sprawnie działać i radzić sobie, nawet jeśli brakuje któregoś z Liderów. Dlatego postanowiłam nie przekładać ani nie odwoływać tego wypadu. Jeśli zawalimy wyjście na łowy, bo brak jednego Dowódcy, to powiedzmy sobie szczerze,jesteśmy do chrzanu. - Dodała też po oddechu, tak w formie uprzedzenia pytań czy wątpliwości typu, czy misja teraz to aby na pewno dobry pomysł. Dobry!
[Profil]
  [B-]
 
Michael Ryan



I'd like to get to know you but you're talking much too slowly

Superszybkość

85%

Łowca w bractwie





name:

Michael Ryan

alias:
Streak

age:
26

height / weight:
180/67

Wysłany: 2020-10-19, 23:35   
   Multikonta: Jamie/Tom
  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!


17 czerwca wieczór

Ostatnie parę dni nie było najlżejszych dla Ryan’a. Zniknięcie Liama odbiło się chyba na wszystkich członkach bractwa i nawet taki śmieszek jak on mocno to odczuwał. Było to istnym szaleństwem, jak jedna osoba mogła się rozpłynąć w powietrzu wychodząc od własnego brata z mieszkania. Gryzło go sumienie jak cholera, że nie był w stanie nic zrobić. Drugą sprawą co trochę go podniosła na duchu, to fakt spotkania ze swoim bliźniaczym bratem i dowiedzenia się, że żył.. To była jedna z tych kwestii, które obciążyły trochę Mike’a na tyle, że był w stanie się pojawić dzisiaj tutaj.
Teraz jednak mieli misję do odwalenia, grzechem by nie było pomóc, zwłaszcza jeśli się było łowcą. Wolał nie podpadać Harper, chociaż zawsze pozostawała ucieczka, prawda. Ubrany był podobnie do Liderki zespoły, z tym wyjątkiem, że zamiast przylegającego ciała, miał na sobie czarna bluzę z kapturem i zapinanymi kieszeniami, w których trzymał batony proteinowe, na wypadek gdyby energia go opuściła w najmniej oczekiwanym momencie. W kieszeniach swoich czarnych spodni miał dwa noże motylkowe o kolorze czarnym, naostrzone i dobre w trzymaniu w dłoni. Miał nadzieję, jednak ich nie używać. Dobre buty sportowe to był u niego wymóg. Czarna kominiarka również póki co była na jego szyi kiedy podchodził do stolika. W swoich dłoniach trzymał skórzane rękawiczki idealnie przylegające do jego dłoni.
Mike spojrzał na listę rzeczy, musieli dobrze współpracować. Ukradnięcie ze sklepu jednej czy dwóch sztuk lekkiego sprzętu nie byłoby dla niego takim problemem, jednak oni potrzebowali go znacznie więcej.
-Jeśli mogę. -spojrzał w kierunku zgromadzonych -Była placówka GC byłaby znacznie lepsza, ale podejrzewam, że bardziej chroniona niż magazyn sprzętu. Ja bym jednak zaryzykował. Potrzebujemy jak najlepszej ochrony, odkąd jesteśmy w tak chujowym położeniu. Nie zamierzam patrzeć jak drugi raz nas dopadną… -w tym momencie Mike na moment zamilkł -W każdym razie ja chętnie zobaczę co tam mają. Chociaż z drugiej strony co jeśli wszystkiego tam nie znajdziemy? A może któreś ze sprzętu będzie mieć coś do namierzania. -zastanowił się na głos
Michael nie zamierzał negocjować władzy czy jego brak. Przecież nie byli głupimi owieczkami, co tylko muszą być prowadzone przez jednego pasterza. Jasne dobrze mieć w szeregach osobę, która nadawałaby się do jakieś roli i poprowadziła, pokazała, zasugerowała. To było bardziej jak partnerstwo jak współdziałała rodzina w jego mniemaniu. I musieli się postarać dla samych siebie i innych, oraz dla Liama, którego nadal nie znaleźli. Jakby się poczuł, jakby jednak reszta z jego powodu nie ruszyła na misję?
[Profil]
  [AB-]
 
Zack Shepherd



Believe in yourself, believe on your capabilities and your mind shall never wander.

Uzdrawiająca Siła Wody

88%

Sanitariusz





name:

Zack Shepherd

alias:
Falcon

age:
32

height / weight:
183/79

Wysłany: 2020-10-20, 12:40   
   Multikonta: Varcer, Simon


//17 czerwca 2019 roku, późne godziny wieczorne.

Do momentu zaginięcia Liama - niemal każdy w Bractwie myślał o tej misji. Każdy był podekscytowany wizją zdobycia najnowszych technologii, które uczyniłyby ich siedzibę bezpieczniejszą. Jednak kiedy zaginął jeden z członków rady, będący dla wielu zarazem ich bliskim przyjacielem - nastroje opadły. Każdy radził sobie z trudną sytuacją Bractwa inaczej. Chloe była na lekach, promienny Mike gdzieś zatracił swój beztroski optymizm, a Zack zaciągnął się w wir pracy, który pomagał mu oderwać myśli od zaginionego towarzysza w czasie, kiedy nie mógł uczestniczyć w jego poszukiwaniach. Mimo to jego nieobecność nie mogła wpłynąć na wynik tej misji - o tym wiedzieli wszyscy. Liam chciał, aby ją wykonali, więc powinni spełnić jego wolę i dać z siebie jak najwięcej, nie bacząc na przeciwności losu.
Misja z założenia nie była trudna i powinna obejść się bez poważniejszych ran, lecz mimo to Zack w niej uczestniczył. Obecność jednego medyka niemal na każdej misji była wskazana, ponieważ plany lubiły się komplikować i mogły pojawić się niemałe kłopoty.
Tego wieczora miał na sobie czarną koszulkę i kamizelkę kuloodporną. Prócz tego miał na nogach lekkie buty sportowe, a na szyi czarną bandanę, która na czas trwania misji będzie zakrywać połowę jego twarzy w celu ukrycia tożsamości. Sanitariusz miał ze sobą również plecak, w której znajdowała się podstawowa apteczka pierwszej pomocy oraz kilka butelek z wodą. Co do broni, zaopatrzony był w swój pistolet w kaburze zamocowanej do uda, amunicję, paralizator z latarką. Jego podstawową bronią był czarny nóż w stylu militarno-taktycznym typu clip-point, którego górną część stanowiła dwurzędowa piła. Dzięki fosforowanej powłoce antyodblaskowej był on trudniejszy do zauważenia, a stalowy jelec zapobiegał wyślizgnięciu się noża z dłoni. Uniwersalne narzędzie, które miało służyć podczas misji nie tylko jako forma obrony, ale i posłużyć do cięcia różnorakich materiałów. Zack nie posiadał mocy, która byłaby w stanie go jakkolwiek ochronić - dlatego jak zwykły człowiek musiał polegać na swojej broni oraz kamizelce.
To była pierwsza misja, w której Chloe pełniła funkcję lidera. Zack po raz pierwszy był pod jej rozkazami wśród pozostałych członków Bractwa. Dziwne uczucie... Był bardzo dumny, że awansowała, ale też wiedział, że się stresowała swoją nową rolą, choć niekoniecznie musiała dawać sobie po tym poznać. On jednak dobrze ją znał. Sam by się stresował na jej miejscu.
Mimo iż nie miał rangi łowcy, nie zamierzał przez całą misję stać z założonymi rękami i czekać aż komuś stanie się krzywda, więc gdy liderka rozdawała listy, Zack odebrał jedną z nich i przyjrzał się jej zawartości, marszcząc lekko brwi w skupieniu.
Sklep, magazyny, była siedziba GC. Chloe słusznie uznała, że sklep nie byłby najlepszym celem, jednak zarówno ona jak i Mike wykazali zainteresowanie najtrudniejszym obiektem - dawną placówką Genetically Clean. Zapatrzony dotąd w listę medyk uniósł wzrok i spojrzał na nich z lekkim zmieszaniem. Nie ulegało wątpliwości, że tamtejsza technologia mogła być najcenniejsza, ale co z bezpieczeństwem zespołu? Zack odłożył listę na stół i wyciągnął telefon ze swoją aplikacją.
"To ryzykowne. Placówka GC będzie najprawdopodobniej objęta najlepszą ochroną. Nie wszyscy są obeznani w obsłudze broni palnej. Nie posiadają również mocy zdolnej unieszkodliwić lub ochronić się przed potencjalnym zagrożeniem. Jestem jedynym medykiem na tej misji, a na tak śmiały krok przydałoby się co najmniej dwóch wyspecjalizowanych członków. Musielibyśmy się liczyć z tym, że ktoś z nas może odnieść poważniejsze rany."
Zwrócił uwagę mężczyzna, spoglądając na sytuację ze swojej perspektywy, jako sanitariusza. W jego odczuciu nie powinni tak kusić się wizją zdobycia zaawansowanej i niedostępnej na rynku technologii, ale i myśleć o bezpieczeństwie.
"Magazyn wydaje mi się najbardziej rozsądnym wyborem. Prostsza technologia, lecz na pewno będzie w czym wybierać i może uda nam się zdobyć jakieś perełki. Dodatkowo mniejszy poziom ochrony umożliwi nam rozdzielenie się na zespoły i sprawniejsze pozyskanie urządzeń. W placówce GC podzielenie się na grupy brzmi o wiele bardziej ryzykownie."
Wypowiedział się męski lektor z urządzenia, który pomagał innym zrozumieć to, co chciał przekazać Zack. Nie wszyscy znali migowy, a dzięki tej aplikacji komunikacja z niemową była o wiele szybsza.
"Ostateczna decyzja należy do Ciebie, Chloe. Bez względu na to jaki cel wybierz, dam z siebie wszystko i zadbam o bezpieczeństwo pozostałych."
Dodał wkrótce. Na chwilę obecną przeważała decyzja o wybraniu byłej placówki GC i tylko sanitariusz wyraził odmienną opinię. Jeśli jednak pierwszy wybór pozostanie bez zmian, Zack uszanuje to. Nowa liderka musiała liczyć się z tym, że członkowie drużyny mogą mieć odmienne zdanie i nie wszystkich uda się "zadowolić". Misja dopiero się zaczynała, a już poznawała ten gorzki smak bycia przywódcą. Ich prywatne relacje nie mogły decydować o sposobie przebiegania misji, cokolwiek ją i Zacka teraz nie łączyło.
[Profil]
  [A+]
 
Amber Jackson



Baby loves to dance in the dark

zmiennokształność

15%

łowca w Bractwie/rysownik/malarka,





name:

Amber Jackson

alias:
Rogue/Kitty

age:
26

height / weight:
170/60

Wysłany: 2020-10-21, 11:14   
   Multikonta: Gabriel Lacroix/Cheryl Moonwater
  

   1 Rok na Giftedach!


/17 czerwca, wieczór/

Amber ubrana w czarne rzeczy przybyła na zbiórkę na parkingu. Wzięła że sobą swoją ulubioną broń czyli kunai. Sama uczyła się walczenia nią. W sumie tymi sztyletami rzucało się w danego osobnika. Jednak Rogue dużo czasu poświęciła na wyrobienie sobie celności.
Jak się okazało na parkingu były już trzy osoby.
- Cześć wszystkim - przywitała się.
Zaraz dostała listę rzeczy, które musieli znać. Przemówiła Chloe i też Michael oraz trzeci uczestnik. Jakoś Jackson wypadło z głowy jego imię, jeśli w ogóle je znała.
Ostatnio do sporo rzeczy nie przywiązywała wagi. Bardziej myślała o Panie Gekonie. Jednak po tym jak ostatnio rozumiała z Michaelem, który ją odnalazł po ucieczce z Bractwa, dziewczyna postanowiła się zmienić. Przefarbowała włosy na blond i stwierdziła, że nie ma co potajemnie wylewać łzy za Chrisem jeśli on już nie wróci. Poza tym nie mogła schrzanić sobie życia. Chciała być łowcą, przydać się Bractwu.
Domyślała się, że Pan Gekon już do niej nie wróci, a nawet gdy to wróci odmieniony. Oczywiście krwawiło Amber serce, ale jej przejdzie. Z czasem rany powinny się zagoić. Taką miała nadzieję, ale na razie miała misje i tym musiała się zająć.
Poza tym Rogue nie mogła zrozumieć jak Liam mógł zniknąć. Nie wiedziała jaka była tego przyczyną. Kitty to się nie podobało, bo jeśli jest się na takim stanowisku to trzeba być odpowiedzialnym, a nie tak ot tak znikać.
Jackson stwierdziła, że nie będzie się odzywać. Mogła wziąć też łuk że strzałami, ale Kitty była by zbyt widoczna. Na pewno kilkanaście sztyletów kunai wystarczy. Amber miała je przypięte do paska, a kurtka zasłaniała je, więc dobrze były ukryte.
W sumie Jackson nie chciała byś w skórze Chloe. Jako dowódca musiała być bardzo odpowiedzialna i zdawać sobie sprawę z ryzyka. Niby ta misja prawdopodobnie jest nie trudna, ale jeden błąd i może być nieciekawie.
Kitty czekała cierpliwie na dalszy rozwój sytuacji.
_________________

Hello darkness, my old friend.
I've come to talk with you again.
Within the sound of silence.
Rogue
[mru]
[Profil]
  [0+]
 
Chloe Harper



We fight or we die! Thats the plan!

Feniks

22%

Lider Łowców





name:

Chloe Harper

alias:
Fawkes

age:
24 lata

height / weight:
176/53

Wysłany: 2020-10-22, 16:16   
  

   2 Lata Giftedów!


Dziewczyna wysłuchała wszystkich w ciszy. Musieli wyznaczyć jeden cel, mimo, że propozycji było więcej. Sama byłaby skłonna uderzyć na GC... gdyby była sama, lub ich grupa była bardziej... uderzeniowa. Miała nawet prywatne pobudki by obrobić tych nawiedzonych skurwieli.
Popatrzyła po wszystkich. Widać było, że rozważa ich słowa, wszystkie za i przeciw. Czuła ciężar tej odpowiedzialności.
-Zapolujemy w magazynie. Myślę, że jak na pierwszy wypad taką ekipą, to będzie optymalne miejsce. Będziemy mogli się dograć, sprawdzić, a jednocześnie nie narażać śmiertelnie. - Zdecydowała. Zostawiła też chwilę na wybrzmienie tych słów, ewentualne szmery i inne reakcje.
-Jeśli wszystko pójdzie dobrze, przemyślimy polowanie w GC. Będziemy mogli wszystko zaplanować i zorganizować pod tą konkretną placówkę. - Przytaknęła sama sobie. To dobre wyjście, a dzisiaj w nocy, ten wypad niech będzie dla nich testem.

Obeszła stół i przywołała skinieniem wszystkich bliżej. Były tam ułożone kamizelki kuloodporne, paralizatory, kominy i kominiarki, latarki, nożyce do metalu, trochę sprzętu i komunikatory.
-Żadnego zabijania. - Powiedziała w końcu i wskazała paralizatory, dla każdego jego własny. -Porażenie takim wyłączy nawet rosłego faceta. Obsada magazynu i ochrona nie są niczemu winni i nie są naszymi wrogami, ani celami. Jeśli ktoś myśli inaczej, od razu może wyjść. - Powiedziała twardo i zdecydowanie. Nie żartowała. Nie zamierzała tolerować jakichkolwiek wybryków w ty polu. Naoglądała się przemocy i zabijania na akcji z Rebelią, gdzie w AC urządzili krwawą jatkę. Tu też zawiesiła na chwilę głos, dając czas na wyjście komuś, kto myślał inaczej.
-Jesteśmy Łowcami, nie jakąś cholerną brygadą uderzeniową złożoną z bezmózgich terminatorów. Dość złego się o nas mówi, nie ma co dawać prasie kolejnej pożywki. - Przesunęła paralizatory w stronę zebranych, a jeden zgarnęła dla siebie, wsadzając w kieszonkę paska z zasobnikami. Tak samo zrobiła z latarką. Miała przy udzie przypiętą też pałkę teleskopową, a nie broń palną, co jednoznacznie potwierdzało jej zamiar... znokautować, nie zamordować.
-Macie komunikatory. Załóżcie uszy. Będziemy na łączu z Alexem. Będzie naszym wsparciem. Zobaczymy na miejscu jak wygląda sytuacja, Alex albo zdalnie rozłączy im kamery i alarmy, albo pokieruje do głównych przewodów zasilających i sami się z tym rozprawimy. - Wyjaśniła, poklepała nożyce do metalu, po czym zamontowała swój komunikator i ucho, nawiązując łącze z Alexem.
-Halo, Alex? Jak nas słyszysz? Zaraz wyjeżdżamy. - Sprawdziła łączność, poczekała, aż każdy się zamontuje i uśmiechnęła się lekko.
-Plan jest prosty. Wyłączamy zasilanie, nokautujemy obsługę, pakujemy do toreb co się da i zawijamy. - Proste! Naprawdę proste! Wolała nie wnikać co może pójść nie tak, bo mogło wszystko. Lepiej być dobrej myśli.
-Michael, myślę, że dzięki Twojej szybkości najlepiej nadasz się do wyłączenia ochrony. - Uśmiechnęła się do chłopaka klepiąc paralizator. Biedni, nawet nie zauważą co ich poraziło. Nieźle. -W razie co ja Ci pomogę. - Dorzuciła. W końcu ona była tutaj Ninja - Karate - Mistrz.
-Nie przewiduję kłopotów, ale... gdyby coś się sypnęło. Ewakuujemy się. Staramy nie wchodzić w żadną otwartą walkę jasne. Nie chcę ofiar po żadnej ze stron. A waszym priorytetem jest utrzymanie dupy Zacka w całości. - Mówiła dalej. Na chwilę tylko zerknęła na mężczyznę. Jakkolwiek mogłoby się wydawać to osobiste, w tym momencie nie było to najważniejsze i już wyjaśniała czemu. -TO nie podlega dyskusji. Zack jest MEDYKIEM. A każdy leczaj jest na wagę złota nie tylko na naszej misji, ale i dla całego Bractwa. Jeśli on oberwie i nie będzie w stanie pomóc, to kto poleczy nasze dupy? Jego bezpieczeństwo jest więc najważniejsze. - Jak się komuś nie podobało, to też droga była wolna. Już słyszała sprzeciwy Zacka, ale cóż... ruszał na misję pod jej komando więc musiał się dostosować. A poza tym, każdy normalny przyzna, że medyka ZAWSZE się chroni najbardziej.
-Coś jeszcze?
[Profil]
  [B-]
 
Alex Parker



x

wyostrzone zmysły

73%

Programista/specjalista ds IT





name:

Alex Parker

height / weight:
183/78

Wysłany: 2020-10-23, 20:32   
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Alex również był gotowy. Mimo, że jego mutacja stworzona była wręcz do podchodów czy walki na odległość, tak mężczyzna nieszczególnie się do walki pchał. A przecież miał tyle możliwości. Mógł dostrzec i usłyszeć wrogów z daleka, mógł za wczasu ostrzec o niebezpieczeństwie, dojrzeć detale, których inni nie mogli... No ale nikt go na front nie pchał, a on też się do tego nie palił.
- Łączność potwierdzona - mruknął Alex. - Jesteście wszyscy na wspólnej konferencji. Będę was monitorował. - usłyszeli jego głos
[Profil]
  [AB+]
 
Michael Ryan



I'd like to get to know you but you're talking much too slowly

Superszybkość

85%

Łowca w bractwie





name:

Michael Ryan

alias:
Streak

age:
26

height / weight:
180/67

Wysłany: 2020-10-26, 15:06   
   Multikonta: Jamie/Tom
  

   Pierwszy strzał! #ZadaniaMG

  

   1 Rok na Giftedach!


Mike’a nie zdziwiły słowa liderki. GC było bardziej wartościowym celem, ale to nie on decydował o tym, gdzie pójdą. Większe ryzyko równało się większymi fantami. Mieli też tutaj Amber, która się uczyła i Zacka, który nie był wcale łowcą, ale chciał pomóc. Medyk w teamie zawsze był przydatny. Nie pozostało mu nic by tylko skinąć głową na to, że zgadza się z jej stanowiskiem. Jeśli będą dobrze współgrać może kolejnym celem będzie placówka.
Podszedł bliżej i wysłuchał jej tekst o braku zabójstw. Uśmiechnął się. Od kiedy był mutantem nie zabił ani razu, nie chciał być typem bohatera, który będzie musiał to zrobić. Jednak czasem decyzje podejmuje za nas los. Mike teraz jednak zaopatrzył się w rzeczy, których nie miał poza kamizelką kuloodporną, która by ograniczała znacznie jego mutację i refleks.
Założył wszystko inne na sobie, po czym usłyszał głos Alexa. Dobrze, że wszystko póki co działało. Wzrok kobiety, który się skierował na niego, sprawił, że kiwnął głową.
-Nie ma sprawy. Postaram się zrobić wszystko co w mojej mocy. -odparł do niej
Tak powinni pilnować Medyka, ale było ich mało, na dodatek Zack był… Niemy i to było mega kłopotliwe przy takich akcjach. Ryan wziął jeszcze jakiś plecak, jeśli tam był, jeśli nie sam poszedł po własny.
-Ja jestem gotowy. -odparł
Pomacał się sprawdzając, czy na pewno wziął wszystko ze sobą.
[Profil]
  [AB-]
 
Zack Shepherd



Believe in yourself, believe on your capabilities and your mind shall never wander.

Uzdrawiająca Siła Wody

88%

Sanitariusz





name:

Zack Shepherd

alias:
Falcon

age:
32

height / weight:
183/79

Wysłany: 2020-10-29, 11:53   
   Multikonta: Varcer, Simon


Decyzja Chloe była dla Zacka niewątpliwie zadowalająca. Uderzenie w byłą siedzibę GC pozostawią na inny raz, kiedy to będą lepiej przygotowani a u ich boku będzie więcej sprzymierzeńców. Magazyn nie wydawał się być trudnym celem, choć na pewno należało zachować wszelkie środki ostrożności.
Liderka i o tym pomyślała, pokazując przygotowany dla pozostałych sprzęt. Zack jednak spoglądał wątpliwie na ekwipunek jakby marudzie i tutaj coś nie pasowało i chciał się wtrącić. Położył dłoń na kaburze swojej broni.
"Żadnego zabijania..." - powtórzył w myślach słowa Chloe. Rozumiał jej podejście. Też nie chciał zabijać, ale czy powinni z tego powodu zupełnie zrezygnować z broni palnej? Mogła służyć za straszak, mogli tylko postrzelić w nogi ludzi, którzy stawialiby opór... paralizator i kamizelki ich nie ochronią, jeśli ochroniarze zdecydują się otworzyć na nich ogień. Niewykluczone, że wśród nich mogą być ukrywający się mutanci.
Zack wahał się z wyciągnięciem pistoletu z kabury i odłożeniem go na stół. Czy powinien posłuchać liderki i wykorzystać tylko to, co dla nich przygotowała..? Nie chciał zabijać, nie był bezmózgim terminatorem, jednak coś z tyłu głowy podpowiadało mu, że rezygnując z broni palnej mogą poważnie narażać własne życie kosztem cudzego. Liam nie szkolił ich wyłącznie z myślą o strzelaniu do wrogów, ale także z myślą o samoobronie. Wiedział, gdzie należy strzelać, aby unieszkodliwić przeciwnika, nie zabijając go.
Zabrał rękę z kabury i postanowił zachować przy sobie broń. Liczył, że zajęta organizacją Chloe niczego nie zauważy. Skorzystał z komunikatora i założył go, aby być w stałym kontakcie z Alexem. O ile był niemową, Zack miał już wypracowany swój sposób komunikacji z pozostałymi. Jedno stuknięcie oznaczało "tak", dwa "nie", dwa szybkie puknięcia i jedno po przerwie oznaczało "nie wiem". Ten schemat był łatwy do zapamiętania. Paralizator już posiadał, więc nie musiał sięgać po kolejny.
Gdy już wszyscy wzięli to, co chcieli i z czym byli zaznajomieni, Zack liczył, że wszystko zostało wyjaśnione i mogą wsiadać do pojazdu. Stało się jednak inaczej i mężczyznę dosłownie zatkało, kiedy Chloe powiedziała przy wszystkich o specjalnym traktowaniu jego dupy. Oczywiście początkowo myślał, że w grę wchodzą osobiste relacje, ale mutantka szybko naprostowała swoją wypowiedź. To co mówiła miało sens i owszem, medyk był ważną częścią zespołu, jednak do tej pory nigdy nie zdarzyło się, aby Zack musiał mieć specjalną ochronę. Zwykle wystarczyło, że trzymał się na misjach z tyłu i nie brał udziału w otwartej walce. Od lat właśnie tak to wyglądało i jak widać ma się dobrze... Zmiana lidera istotnie oznaczała nowe zasady niż do tej pory. Zack tego polecenia nie mógł kwestionować. Rozumiał, że to wszystko było dla dobra misji, ale wciąż... poczuł jakby Chloe wcale nie wierzyła w jego umiejętności. Może nadal chodziło o tamto szkolenie, podczas którego świadomie naraził siebie i Liama? Nie ufała mu..?
Zack nie był zadowolony z takiego obrotu i było to widać gołym okiem. Jak nie on odwrócił się na pięcie i nie czekając na polecenie rzucił plecak na tyły pojazdu, którym mieli dojechać na miejsce i usiadł za kierownicą. Miał prawo jazdy i żadnych stłuczek na koncie, więc mogli czuć się bezpieczni. Czekał tam aż pozostali zajmą swoje miejsca i będą mogli ruszyć w trasę. Jego wyraz twarzy można było określić jako... gburowaty. Jak u obrażonego dziecka, któremu odmówiono szczeniaka na urodziny lub odmówiono zabawy z kolegami. Było to do niego niepodobne i trudno stwierdzić czy na jego zachowanie wpływała osobista relacja z Chloe czy zaginięcie Liama. Na pewno brak przyjaciela doświadczał na swoje sposoby. Czy należało go za to winić? Być może... To nastawienie z pewnością nie pomoże w misji.
[Profil]
  [A+]
 
Amber Jackson



Baby loves to dance in the dark

zmiennokształność

15%

łowca w Bractwie/rysownik/malarka,





name:

Amber Jackson

alias:
Rogue/Kitty

age:
26

height / weight:
170/60

Wysłany: 2020-11-02, 21:58   
   Multikonta: Gabriel Lacroix/Cheryl Moonwater
  

   1 Rok na Giftedach!


Amber dalej się przysłuchiwała. Oczywiście zrobiła jak wszyscy i wzięła paralizator oraz latarkę. Miała jeszcze miejsce przy pasku, więc sobie te rzeczy przyczepiła. Ubrała się na koniec w kamizelkę kuloodporną chowając ją pod kurtką.
Miała zamiar słuchać się Chloe. Nie każe przelewać krwi i w jakiś sposób walczyć ok. W razie co użyć paralizatorów by na jakiś czas ogłuszyć. Dwa razy nie trzeba było Jackson to powtarzać.
Zaraz też Amber zamontowała komunikat i ucho naśladując szefową Łowców. Nigdy Kitty nie używała takiego sprzętu, po prostu nie miała do tego okazji.
Rogue tylko popatrzyła na wszystkich. Cóż... tak naprawdę blondynki nie obchodziły relacje łączące liderkę i medyka. To ich sprawa. Amber zrozumiała wszystko. Nie zabijać, ogłuszyć, chronić medyka.
- Jestem gotowa - powiedziała spokojnie.
_________________

Hello darkness, my old friend.
I've come to talk with you again.
Within the sound of silence.
Rogue
[mru]
[Profil]
  [0+]
 
Chloe Harper



We fight or we die! Thats the plan!

Feniks

22%

Lider Łowców





name:

Chloe Harper

alias:
Fawkes

age:
24 lata

height / weight:
176/53

Wysłany: 2020-11-10, 17:33   
  

   2 Lata Giftedów!


Chloe westchnęła. Ta niestety wielka nadchodziła wielkimi krokami. Łączność była dobra, wszyscy gotowi, czas w drogę.
Nie umknęło jej jednak zachowanie Zacka... może nie tyle zachowanie, co mina i wahanie przy odłożeniu broni. To, że nie był zadowolony z tego iż postanowiła chronić jego dupę szczególnie się nie dziwiła, ba spodziewała się nawet... męska duma i te sprawy... bla bla bla...
Ale chyba jeśli chodzi o broń i zabijanie nie wyraziła się zbyt dokładnie.
-Słuchajcie. Żeby było jasne. Nie odbieram wam możliwości zabrania własnych zabawek, czy ograniczam szanse przeżycia w kryzysowej sytuacji. - Odetchnęła jeszcze raz.
-Nie jedziemy tam wyżynać w pień niewinnych ludzi. Naszym priorytetem jest sprzęt i nie musi się nikomu stać krzywda. Nie chcę widzieć zabijania... bo tak... bo mogę... bo mam broń... temu mówię NIE. Jeśli jednak przyjdzie nam wybierać nasze życie czy ich... wybór jest jasny. - Sama miała silne postanowienie, że nikogo nie zabije. Miała zamiar się go trzymać. Nie byli zwierzętami... tymi potworami, na których ich kreowano! Ci ludzie zapewne miełi rodziny i ciężko pracowali żeby je utrzymać.
Każda sytuacja jednak mogła wymknąć się spod kontroli lub czymś zaskoczyć, nie chciała i nie mogła oczywiście pozbawiać ekipy żadnej szansy na obronę.
-Dobra. Ładujemy się. - Zawołała w końcu zachęcająco, sama zgarnęła jedną torbę ze stołu i nożyce do metalu, po czym wpakowała się na siedzenie pasażera obok Zacka.
Spojrzała na niego i jeśli on zerknął na nią migowym przekazała mu, że pogadają o tym po powrocie.

// wszyscy zt -> magazyn Technologii
[Profil]
  [B-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 5