Poprzedni temat «» Następny temat
Biuro
Autor Wiadomość
Chloe Harper



We fight or we die! Thats the plan!

Feniks

20%

Wolontariusz





name:

Chloe Harper

alias:
Fawkes

age:
24 lata

height / weight:
176/53

Wysłany: 2020-01-09, 21:22   
  

   2 Lata Giftedów!


Chloe szła spokojnie i bez słowa z kuchni do biura. Na szyję zarzuciła swój szalik, ale nie oplatała się nim. Kurtkę trzymała w garści. Nie spodziewała się aż takich ceregieli... a może właśnie tego oczekiwała? Trudno dziwić się jakimkolwiek środkom ostrożności. Ciężkie czasy mają nie od dziś, a od ponad roku już zupełne kongo.

Do pomieszczenia weszła za Liamem, który od razu przeszedł do sedna. Czekała na nich... no może nie konkretnie na nich... kobieta... pogrążona w pracy z papierkami. Pewnie raport za raportem i tak dalej...
-Emm... cześć. Jestem Chloe Harper. - Przywitała się z lekkim uśmiechem i krótko machnęła ręką kobiecie, gdy ta podniosła na nich wzrok. Nie wiedziała czy od razu ma wyjaśniać co tu robi, skąd i po co, więc nie paplała od razu, postanowiła poczekać na pytania, albo zachętę do monologu.
[Profil]
  [B-]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2020-01-12, 18:59   

Większość obecnych obowiązków wcale nie przeszkadzała Irminie - w końcu jeszcze za czasów Yvonne się w nie wprawiała. Można więc rzec, że dziewczyna ma już doświadczenie. Problem stanowił wyłącznie nagły wzrost zapotrzebowania na niemal wszystkie dobra za sprawą niedawnego ataku na DOM, oraz nagłego wzrostu liczby członków bractwa.
Miało to swoje dobre strony - oznaczało to w końcu przyrost rąk do pracy, ale nim te profity zaczną się ziszczać... Potrzeba było czasu.
- Nigdy nie przeszkadzacie, drogi Liamie... Imari. - Kiwnęła głową, jakby na znak przywitania do znajomej sobie już dwójki. Miała świadomość, że szczególnie tej chudej blondynce musiało być teraz ciężko, ale całe szczęście... Ostatnimi czasy chyba można było znaleźć wiele zadań na odwrócenie własnych myśli od wszelkich złych wspomnień.
Słysząc, jakoby nowa koleżanka chciała dołączyć do bractwa, kobieta niemal natychmiast zamknęła trzymaną przed sobą teczkę i wstała ze swojego miejsca - spokojnie, z dozą dostojności. Jej kręgosłup był prosty i można by przez chwilę odnieść wrażenie, jakoby cała jej prezencja eminowała chłodem - nawet, mimo przywołania delikatnego uśmiechu na jej cienkie wargi.
- Chloe Harper. Miło mi poznać. - Rzekła, wyciągając swoją dłoń w kierunku brunetki - Irmina Dymitrov. - Przedstawiła się, nie odstępując młodej koleżanki na krok. Sam jej wzrok przekazywał dziwną stanowczość, a ręka nawet nie drgnęła do czasu, aż "nieznajoma" nie odwzajemniła przyjemności drobnym uściskiem dłoni. A gdy tylko do niego doszło... Przedstawicielka Wolontariuszy natychmiast złapała rękę dziewczyny swoją drugą dłonią, by móc poznać... Czy nowy narybek odnajdzie się w szeregach ich małej społeczności...
[Profil]
 
 
Liam Ellsworth
Administrator



Jestem sobą, jestem kimś...

Iluzja lęków

84%

Informatyk / haker





name:

Liam Adam Bruce Ellsworth

alias:
Dominic Lawson

age:
34 lata

height / weight:
193/88

Wysłany: 2020-01-12, 19:55   
   Multikonta: Brian, Nicholas, David
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Lepiej było uprzedzić i przeprosić, za niespodziewane wejście, jako że ani Liam ani Imari nie mieli pojęcia co w tej chwili może robić Irmina. Lecz sprawa była trochę pilna, to musieli jej trochę poprzeszkadzać.
Skinął kobiecie głową, po czym zauważył iż obie panie się sobie tylko przedstawiły. Spojrzał na Imari, po czym znów na zastępczynię Willa. Chyba sam musi się odezwać, przedstawić więcej szczegółów problemu.
- Więc... Jak wspomniałem, Chloe chciałaby dołączyć ponownie do bractwa. Jak mówiła nam, z ojcem należała do tego ugrupowania z przed ataku, że tak to ujmę. Jest chętna do pomocy i potrzebuje też dach nad głową. Pytanie, czy się zgadzasz?
Słowa bardziej kierował do Irminy, bezpośrednio przechodząc na Ty, jako że przecież tutaj wszyscy się znali. Gdyby miało być inaczej, zwróciłaby mu na to uwagę. Teraz jednak ważniejsza była sprawa ich nowej koleżanki, czy mają przygotować jej pokój i co dalej. Może nawet sama Chloe doda coś od siebie? Liam także spojrzał na Imari, jakby u niej też szukał potwierdzenia, jeżeli zgadzała się by tej dziewczynie pomóc.
[Profil]
  [B+]
 
Chloe Harper



We fight or we die! Thats the plan!

Feniks

20%

Wolontariusz





name:

Chloe Harper

alias:
Fawkes

age:
24 lata

height / weight:
176/53

Wysłany: 2020-01-15, 21:46   
  

   2 Lata Giftedów!


Brunetka prezentowała raczej spokojną postawę, trzymała się prosto, trochę pewnie, choć przygryzała wargę i uśmiechała się leciutko i niepewnie. Dłoń kobiety za to uścisnęła z ulgą, może nawet radością. Nie ma jak porządna grabula na powitanie, a nie jakiś suche,"witam" i "słucham". Bo po prawdzie tego się obawiała... jakiejś rozmowy, jak na dywaniku u dyra. Uścisk dłoni był więc, mocny i serdeczny.

Chloe wiązała z powrotem do Bractwa wielkie nadzieje, ale miała też obawy. Czy ją przyjmą, czy zaakceptują, czy się przyda. Chciała wreszcie działać, wreszcie była na to gotowa, albo tak jej się wydawało. Nie miała już do stracenia absolutnie nic, więc w teorii mogła tylko zyskać, Bractwo też.
-Mi również bardzo miło. - powiedziała z nieco pewniejszym uśmiechem.

Po tamtym ataku na Bractwo, po jej rocznej przecież nieobecności, czuła się obco... była obca. Bractwo miało nową miejscówę, całkiem nowe struktury, inaczej też wyglądała ogólna sytuacja w kraju... wciąż chujowo, ale wiele jednak poszło naprzód.
-Liam w sumie wyczerpał przedstawienie. Ale na pytania chętnie odpowiem. - Dodała i zapewniła zaraz przytakując. Nie chciała nic ukrywać i kręcić... to byłby fatalny początek znajomości i w ogóle... nowej drogi.
[Profil]
  [B-]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2020-01-18, 02:34   

Jeszcze zanim Liam zdążył się odezwać, a dłonie dziewcząt złączyły się w jednym uścisku, Irminę przeszedł dziwny niepokój. Coś... Coś mocno się tu nie zgadzało, a wyjaśnienie mężczyzny wcale nie ułatwiało analizy tej sytuacji.
- Adam Harper... - Wydusiła z siebie, przypominając sobie ten przeklęty, sądny dzień na terenie Black Bible Camp. - Ale... To nie możliwe. Harperowie... Harperowie zginęli w trakcie ataku... - Dodała po chwili, nabierając więcej powietrza w swoje liche płuca. Czy możliwym było, że informatorzy popełnili tak olbrzymi błąd, narażając tę biedną dziewczynę na tułaczkę przez tak długi czas? Dopiero teraz też kobieta przyjrzała się dokładnie swojej rozmówczyni, widząc zarówno podobieństwa względem dawnej członkini ugrupowania, jak i kilka znaczących różnic.
To nie była prosta sytuacja a wbrew pozorom - moc Dymitrov wcale nie czyniła cudów. Mimo wszystko jednak - brunetka nie zelżyła uścisku dłoni, póki nie zdążyła wyczytać jak najwięcej o postawie tej dziewczyny. Czuła jej zawziętość, czuła jej dobre serce. Ale czuła też ten dziwny mrok, skrywany gdzieś w środku - a to ją bardzo niepokoiło.
Uwolniła dłoń dziewczyny, przez chwilę mrużąc znacząco swoje oczy. Jedno było pewne - ta rozmowa była tu niezmiernie potrzebna. W końcu... Bractwo musiało mieć pewność, że w ich szeregi nie jest właśnie przyjmowany uzurpator, podający się za dawnego sojusznika.
- Chloe... - Westchnęła, na nowo zajmując swoje miejsce przy biurku. - Mam tylko jedno pytanie. Co się stało tamtego dnia? - Zapytała, skupiając swoje spojrzenie na długowłosej, jakby całkowicie ignorując pozostałe osoby w sali. Teraz... Teraz liczyło się dla niej tylko poznanie prawdy.
[Profil]
 
 
Chloe Harper



We fight or we die! Thats the plan!

Feniks

20%

Wolontariusz





name:

Chloe Harper

alias:
Fawkes

age:
24 lata

height / weight:
176/53

Wysłany: 2020-01-18, 21:14   
  

   2 Lata Giftedów!


Jakże dziwnie było usłyszeć to imię po roku czasu... z ust innych niż jej samej. Chloe aż drgnęła, ale nie cofnęła ręki. Wszystkie wspomnienia nagle wróciły znowu żywe i bolesne. Tylko gniew i nienawiść do tego potwora, który odebrał życie jej ojcu i jej powstrzymała napad rozpaczy. Tylko łzy, które stanęły w jej czarnych oczach i lekko rozchylone drżące usta zdradzały, że w niej zawrzało.
-Tak dawno nie słyszałam tego imienia... - wydusiła na bezdechu. Nie oderwała jednak spojrzenia od Irminy. Znała ich? Jego? Jej ojca? Pamiętała? Choć kojarzyła? Miała chociaż jakieś raporty?

Chloe nawet jeśli zarejestrowała użycie mocy przez kobietę, nie zareagowało, nie obchodziło jej to. Nie miała czego ukrywać... nawet tego, że jeśli kiedykolwiek dorwie w swoje ręce tego bydlaka to go zamorduje... strasznie i powoli, gwałtownie i szybko... nie ważne! Ale, czy na pewno byłaby do tego zdolna... morderstwa z zimną krwią?...
Lepiej niech nie będzie musiała nigdy się o tym przekonać...

Wciągnęła głęboki wdech dopiero kiedy Irmina wróciła za biurko. Potem kilka następnych, by opanować drżenie. Blizna na szyi znowu zaczęła nieprzyjemnie boleć.
-Informatorzy się nie mylili. - Powiedziała w końcu jakimś grobowym głosem, ale całkiem spokojnie, bez histerii i łez, do których mogło dojść.
-Całości chyba nie muszę opisywać... jak wpadli jak szarańcza i strzelali do wszystkiego co się rusza... jak wyłapali tych, których nie zdążyli zastrzelić... - Zaczęła dalej. Spokojnie, ale z jakąś kamienną nutą w głosie, pozwalając wybrzmieć każdemu słowu. Tamten dzień zmienił życie ich wszystkich, nie tylko jej.
-Byłam z ojcem, w grupie, którą spędzili w jedno miejsce. Ojciec próbował wybronić mnie przed egzekucją i zbiorową mogiłą. Byłam człowiekiem, ale DOGS to nie obchodziło. - Uniosła lekko głowę i odgarnęła włosy na plecy, by odsłonić bliznę na szyi. Od ucha do ucha niemalże... nie zacięła się przy goleniu... nie trzeba było tłumaczyć skąd się wzięła.
-Nim się wykrwawiłam, widziałam jeszcze jak ojciec dostaje kolę. Potem jeszcze cichnące strzały i krzyki i koniec. - Wciągnęła powietrze przez nos. To za każdym razem było dziwne, jak sobie tylko myślała o własnej śmierci i odrodzeniu... a jak o tym mówiła wydawało się jeszcze bardziej porąbane.
-Umarłam. Ale wygląda na to, że to przebudziło mój gen x i ... nie wiem... jestem feniksem, czy kimś takim. Nie wiem dokładnie ile czasu minęło czy godziny czy dni i się obudziłam... w kupie ludzkiego popiołu, przerażona, w ciężkim szoku... sama... ale w zasadzie cała i zdrowa... no prawie. - Westchnęła na koniec machinalnie przejeżdżając palcem po szramie na gardle.
-Do tej pory się ukrywałam. Starałam się jakoś przeżyć i poradzić sobie z tym wszystkim. Gdy dowiedziałam o Bractwie... pomyślałam, że może... że powinnam wrócić... że... no i jestem... - I na koniec, może nieco żałosne westchnięcie w porównaniu do kamiennego tonu głosu sprzed kilku chwil... ale nie zawsze można być silnym no nie?
[Profil]
  [B-]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2020-01-22, 20:28   

Sama reakcja dziewczyny na wspomnienie o dawnych członkach bractwa sprawiły, że coś w Irminie pękło. Te emocje... Nie były czymś łatwym do udawania. Musiały być szczere, musiały pochodzić z jej wnętrza. I w tej sytuacji Dymitrov nie była już pewna, czy czuje szczęście z powodu odzyskania dawnego sojusznika, czy jednak żal i smutek - ze względu na wszystko, co to biedactwo musiało przejść...
Zewnętrzny chłód nie odstępował jednak jej postury. Zbyt długo była już świadkiem tak tragicznych wydarzeń, zbyt wiele krzywd bractwo zdążyło już wycierpieć, by ona mogła sobie pozwolić na pokazanie słabości. Skupiała swoje spojrzenie na rozmówczyni, obserwowała jej bliznę, widziała, jak emocje buchają z jej oczu. Ale sama siedziała, niemal bez ruchu - niczym statua czekająca na koniec tego świata.
Co najgorsze... Irmina doskonale wiedziała, dlaczego nie oszczędzono tej biednej dziewczyny. Rząd w ogóle nie brał pod uwagę, że wśród takiego ugrupowania mogą ukrywać się też zwykli ludzie - w końcu "ci byli bezpieczni pod szyldem szwadronów". Czyż to nie piękna bajka?
Na koniec historii wolontariuszka przymknęła swoje powieki, poważnie zastanawiając się nad całą sprawą. Nie wyczuła kłamstw w jej głosie, jej reakcje też wydawały się tak bardzo szczere. A sama mutacja...
Chyba wiedziała, co z tym wszystkim zrobić.
- Chyba nie mogę powiedzieć nic poza "witaj w domu, Chloe". - Wydusiła z siebie w końcu, przywołując delikatny uśmiech w kąciku swoich ust. - Liamie, rozumiem, że do tej pory zajmowałeś się naszą dawną znajomą? Czy miałbyś mi za złe, gdybym Cię poprosiła o jej wprowadzenie w nasze obecne struktury? - Zapytała po chwili, przerzucając swój wzrok na bruneta. Nie wiedziała, jak wiele do tej pory zdążyli omówić, a wolała, by dziewczyna nie kręciła się po siedzibie niczym zagubiona owieczka. Ellsworth wydawał się być więc świetną opcją na tymczasowego opiekuna dla nowoodnalezionej.
Wzrok Irminy nie opuścił również spojrzenia panny Blanc. Tylko że na niej, zatrzymało się odrobinę dłużej, bez żadnych słów. Przekaż był jednak prosty - kobieta coś od niej chciała, ale... Nie chciała mieć przy rozmowie dodatkowych świadków.
[Profil]
 
 
Liam Ellsworth
Administrator



Jestem sobą, jestem kimś...

Iluzja lęków

84%

Informatyk / haker





name:

Liam Adam Bruce Ellsworth

alias:
Dominic Lawson

age:
34 lata

height / weight:
193/88

Wysłany: 2020-01-24, 16:09   
   Multikonta: Brian, Nicholas, David
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!


Liam chyba już trzeci raz słuchał historii Chloe, opowiadającej o swoim przeżyciu w Bractwie za poprzedniego lidera. I o tym co się z nią działo przez ten czas. Nie odzywał się przez tę chwilę, pozwalając by Irmina mogła w spokoju porozmawiać z Chloe i zadecydować o tym, czy wyraża zgodę na jej przyjęcie do Bractwa. Z tej rozmowy wynikało, że kobieta kojarzyła ojca ich nowej koleżanki a słowa powitania, utwierdzały w tym że Chloe zostaje z nimi.
Wtedy słysząc swoje imię, spojrzał na Irminę, kierującą do niego prośbę. Na pytanie przytaknął potwierdzająco, ale i nie spodziewał się, że jemu rola opiekuna nowego członka przypadnie już teraz. Sądził, że to Imari powinna tę rolę dostać, jako że jej bardziej towarzystwo kogokolwiek jest potrzebne, by przestała się zamykać w swoich czterech ścianach. Ale chyba wyjścia nie miał, kiedy spostrzegł dłuższe spojrzenie Irminy na Imari.
- Żaden problem. Zajmę się Chloe i oprowadzę.
Zgodził się, bo też nie chciał dziewczyny zostawić samej w tym budynku. Chloe posłał przyjazny uśmiech, po czym zwrócił się do Irminy.
- Jeżeli to wszystko, to pójdziemy.
Dodał informacyjnie, bo może Chloe chciała coś jeszcze się zapytać, dowiedzieć. To poczeka. A jeżeli nie, to będą mogli opuścić pomieszczenie i skierować pierw w stronę pokoi.
[Profil]
  [B+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 6