Poprzedni temat «» Następny temat
Kwiaciarnia
Autor Wiadomość
The Gifted



kocham tworzyć tematy i nie tylko

jestem kontem specjalnym

milio

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2018-05-29, 16:51   Kwiaciarnia



[Profil]
 
 
Maya Rekulak



Życie jest chmurne, a sztuka radosna.

Zezwierzęcenie

5

studentka





name:

Maya Rekulak

age:
22

height / weight:
170cm/51kg

Wysłany: 2018-05-29, 17:11   
   Multikonta: -


| 9 marca 2018
Dla niektórych piątkowe popołudnie było czasem wolnym. Maya jednak nie należała do takich osób: gdy zaczynał się weekend, pracy w kwiaciarni przybywało i szefowa wzywała dziewczynę do pomocy. Gdy ona, wraz ze swoim etatowym pracownikiem, zajmowała się okazjonalnymi wiązankami, Maya pilnowała sklepu i w razie czego wzywała kogoś z zaplecza. Nie miała zbyt wiele do robienia: czasem przychodził pojedynczy klient, zwykle kupując prosty bukiet, albo pojedynczą róże. Jeśli zamówienie przerastało jej możliwości, zawsze mogła liczyć na pomoc, jednak od kiedy wprawiła się w swoich zadaniach nie zdarzyła się jej jeszcze taka potrzeba.
Sklepik był mały i ciasny, a ulica niekoniecznie bardzo ruchliwa, dlatego Maya spokojnie mogła coś czytać, albo rozmawiać z kimś przez Sieć, jednocześnie wykonując wszystkie swoje obowiązki wręcz wzorowo. Punkt szósta zaczęła zbierać kwiaty z wystawy: zawsze zajmowało jej to dłuższą chwilę. Czasem ktoś jej w tym pomagał, jednak – jak wiedziała – następnego dnia szykowało się jakieś duże wesele, dlatego wolała nie przeszkadzać osobom na zapleczu.
Nie popisała się jednak. Zbierając kwiaty sprzed budynku zahaczyła nogą o jedno z plastikowych wiaderek, wywracając trzy na raz.
Cholera – mruknęła, szybko oceniając sytuacje: woda ciekła po chodniku, ale większość kwiatów raczej przetrwała.
[Profil]
 
 
Jay Griffin



Najlepsza definicja człowieka: istota, która do wszystkiego się przyzwyczaja.

Grawikineza

48%

x





name:

Jaylen Taylor Griffin

alias:
Jay / J.T.

age:
18 lat

Wysłany: 2018-05-30, 19:31   

2.


Czasami Jaylen łapała się na tym, że dziwnie czuła się bez znajomego ciężaru obroży na swojej szyi. Zawsze bezwiednie pocierała wtedy kark dłonią, jakby chcąc sprawdzić, czy na pewno nic na nim nie ma, choć w rzeczywistości wcale się nad tym nie zastanawiała; przynajmniej nie świadomie. To bardziej odruch niż realne zmartwienie.
Dziwnie też czuła się, włócząc się bez celu po ulicach Seattle, bez kompanii w osobie Sahira albo Paula. To nie tak, że dziewczynie brakowało obecności opiekuna (przecież i tak nie lubiła ludzi), po prostu przyzwyczaiła się już do tego, że ktoś łaził za nią jak cień - zupełnie w ten sam sposób, w jaki przyzwyczaiła się do ciasnej celi, więziennego uniformu albo regularnych treningów kilka razy w tygodniu. To po prostu nowa codzienność. Jak nowy rekwizyt, nowa kończyna. Przez lata spędzone w ośrodku J.T. popadła w swego rodzaju ataraksję, kompletnie zapominając, że życie, do jakiego ją zmuszono, wcale nie jest normalne. Dla innych dzieciaków w jej wieku samodzielne wypady były czymś właściwym, a nie godnym odnotowania wydarzeniem. Griffin nie dostrzegała jednak swojej niewygody i rzadko kiedy się skarżyła, przyjmując wszystko ze stoicką obojętnością.
Allison musiał zostać oddelegowany, bo dziewczyna nie widziała go już od dwóch tygodni, o Jenkinsie natomiast wiedziała, że ten zdecydowanie ma co robić; gdzieś tam, za murami ośrodka grupka zdrowo pierdolniętych mutantów była przesłuchiwana po napaści na placówkę. Chryste, co oni sobie myśleli? Mundre to było, na własne życzenie wdepnąć w takie gówno? Do Jay jakoś nie przemawiały akty hurra-bohaterstwa, to też skutecznie wybito jej z głowy.
Nie bardzo wiedząc, co właściwie ze sobą zrobić, pomaszerowała znajomą ulicą w kierunku równie znajomego baru z najlepszymi frytkami, jakie w życiu jadła (żeby nabrały odpowiedniej głębi smaku, tłuszcz nie może być wymieniany zbyt często. Optymalny odstęp? Trzy miesiące. Olej musi być brązowy-prawie-czarny. Palce lizać), a że droga ta wiodła dokładnie obok znajomej kwiaciarni ze znajomą z widzenia asystentką – Griffin wpadła akurat na powyższą scenkę.
Najpierw zwolniła kroku, rozejrzała się na boki, wcisnęła ręce głębiej w kieszenie skórzanej kurtki, a na sam koniec przystanęła nad Mayą i jej nieszczęsnymi wiaderkami. Chyba powinna się rzucić na pomoc, ale struganie wariata było takie zabawne! Że niby taka niedomyślna, że niby nie wie, o co chodzi.
– Rozlało ci się coś – zagaiła najbardziej swobodnym tonem, na jaki zdołała się zmusić, ciekawa reakcji. Kwiaciarka wkurzy się, czy nie…?
[Profil]
 
 
Maya Rekulak



Życie jest chmurne, a sztuka radosna.

Zezwierzęcenie

5

studentka





name:

Maya Rekulak

age:
22

height / weight:
170cm/51kg

Wysłany: 2018-05-30, 20:46   
   Multikonta: -


Maya była na tyle zaaferowana zbieraniem kwiatów z ulicy, że nie zauważyła, jak Jaylen zbliża się do niej. W przeciwieństwie do dziewczyny nie rozpoznawała nieznajomej: była tylko jedną z wielu osób, które przewijały się w ciągu dnia ulicą, a że zwykle miała oczy wlepione w książkę, komórkę, bądź kwiaty, czy klienta to nie przyglądała się tym, którzy tylko mijają kwiaciarnie. No cóż, w pewnym sensie sprzedawca to trochę osoba publiczna, czyż nie? Dlatego dla niej krótko obcięte dziewczę było osobą zupełnie obcą, którą Maya pierwszy raz widziała na oczy.
Gdy usłyszała jej głos, akurat zbierała róże z powrotem do wiaderka. Odruchowo podniosła głowę, bez jednak cienia paniki. W pierwszej chwili stwierdzenie nieco zbiło ją z tropu, ale jako osoba raczej sympatyczna dla otoczenia (dopóki ktoś jej szczególnie nie zirytował, lub nie próbował nadepnąć na jej ego) i ze świadomością, że przecież ciągle jest w pracy i każda osoba wokół to potencjalny klient, prędko po prostu szeroko się uśmiechnęła, odpowiadając.
Tak, jak widać. – Zaśmiała się, podnosząc razem z różami w wiaterku: trzymała je jedną ręką, a drugą poprawiała kwiaty, by dobrze się ułożyły. – Sprzątanie w końcu zawsze zwiększa ryzyko katastrofy. – Posłała dziewczynie uśmiech.
Odłożyła wiaderko na ziemię i zabrała się za zbieranie kolejnych leżących na ziemi kwiatów, wkładając je do kolejnego przewróconego pojemnika.

Niedługo później skończyła chować kwiaty, zabrała swoje rzeczy i ruszyła do domu.

[z/t]
[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 5