Poprzedni temat «» Następny temat
Sala badań
Autor Wiadomość
Melanie Murray



Ja się tylko broniłam

Drapieżność

74%

Kundel D.O.G.S





name:

Melanie Murray

age:
27 years

height / weight:
166cm/63kg

Wysłany: 2018-12-16, 21:54   

Gdy odetchnęła chwilę, wstała i zaczęła przeglądać magiczne biurko lekarza. Drewienka wkładane do gardła czy światełko do uszu nie były jej potrzebne, ale w końcu znalazła koszyczek z gazą oraz parę rękawiczek jednorazowych. Ze swoimi zdobyczami podeszła do umywalki, by porządnie umyć ręce (cokolwiek to było, nie chciała się zarazić), po czym założyła rękawiczki.
Tak przygotowana wróciła do Briana, by wilgotną gazą zetrzeć z niego krew, jak wreszcie lekarz się pojawi, będzie miał łatwiejsze zadanie. Po całej operacji ułożyła jeszcze mężczyznę w pozycji bezpiecznej, z kawałkiem gazy pod krwawiącym uchem, dopełniając instrukcje pierwszej pomocy.
Rękawiczki wylądowały w koszu, a ona z powrotem usiadła. W sumie nudno jak na siedzeniu w izolatce z ospą wietrzną. Z nudów podwędziła jeszcze parę plastrów do papierośnicy, na przyszłość.
Po kolejnej chwili otworzyła drzwi, wyglądając czy lekarz nie idzie. Ach, te soboty...
[Profil]
  [B+]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-12-20, 22:06   

Gdy tylko do doktor Evie doszła informacja, jakoby u jej pacjenta pogorszył się stan - niemal natychmiast ruszyła z biura dyrektora departamentu z powrotem na część laboratoryjną. Nie zwracała uwagi na swoje buty na obcasie czy nową spódnicę. Po prostu zaciągnęła na swoje ramiona kitel, i pędząc przed siebie ze stosem dokumentów w dłoniach kierowała się w stronę salki badań.
Widząc przed salą, bądź co bądź, dość filigranową kobietkę umorusaną we krwi, jej źrenice się powiększyły. Już od dłuższego czasu zmagała się z kolejnymi pacjentami, których dopadała ta dziwna przypadłość i zaczynało jej już brakować pomysłów. Znaczy... Niby byli już na tropie do lekarstwa, ale to dalej było tak ryzykowne posunięcie...
- Dzień dobry. - Mruknęła tylko, mijając kobietę w przejściu, by dopiero teraz dostrzec w jak paskudnym stanie znajdował się Kersey. - O rany boskie... - Wydobyło się z jej ust, nim zanurkowała w jednej z szafek w poszukiwaniu leków. - Co się dokładnie stało? Jak wiele udało Ci się zaobserwować? - Zapytała, wyraźnie zmartwiona, nim z jednej z fiolek pobrała nieco roztworu do strzykawki a po chwili wprowadziła go do krwiobiegu Briana. - To powinno mu trochę pomóc, krwawienia powinny zelżeć. Dopiero wtedy możemy podjąć kolejne kroki. - Dodała, wyciągając ciśnieniomierz i sprawdzając dokładnie tętno mężczyzny...
Jak dobrze, że nie miał on żadnej mocy...
[Profil]
 
 
Brian Kersey



...

Członek Oddziału Taktycznego Niebieskiego Szwadronu





name:

Brian Anthony Kersey

age:
35 lat

height / weight:
182/102

Wysłany: 2018-12-20, 22:13   
   Multikonta: Liam, Nicholas, David
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Bardzo dobrze, że nie posiadał mocy a jego gen był uśpiony. Nic jednak nie wskazywało na to, by się miał zaraz przebudzić, odzyskać przytomność. Temperaturę miał zdecydowanie wysoką, bodajże ponad czterdzieści stopni. Ciśnienie wysokie ponad normę. Kiedy wcześniej przebyta została jego twarz, krwawienia nie chciały ustąpić dość szybko. Dopiero mogło się to zmienić po otrzymaniu leku przez przybyłą panią doktor.
Jako że miał na sobie ubranie, za wiele nie można było zobaczyć. Ale gdyby zdecydowano przebadać porządnie jego ciało, na pewno dostrzeżone zostaną nabrzmiałe kilka miejsc, w których zebrała się woda. Co więcej, Kersey na pewno stracił trochę na wadze. Musiał przez ostatnie dni mieć problemy z jedzeniem. W końcu bywał nie raz u lekarza z pojawiającymi się problemami zdrowotnymi. Dostał zwolnienie z pracy. Zamiast mu się polepszyć, pogorszyło znacznie.
[Profil]
  [A+]
 
Melanie Murray



Ja się tylko broniłam

Drapieżność

74%

Kundel D.O.G.S





name:

Melanie Murray

age:
27 years

height / weight:
166cm/63kg

Wysłany: 2018-12-20, 22:31   

Podniosła się z krzesła, gdy tylko doktor weszła. W sumie to niemal stała na baczność, by nikt nie mógł potem o niej choć złego słowa powiedzieć.
- Raczej nie dobry pani doktor - stwierdziła dość sztywno na powitanie. - Znalazłam go w baraku numer trzy, był sam. Nic nie powiedział, nie wiem, czy ogóle kontaktował już z rzeczywistością. Oprócz stracenia przytomności nie zaobserwowałam pogorszenia stanu, krew przemyłam sterylną gazą, gdy go tu przyniosłam.
Nic więcej do dodania w sumie nie miała, wszystko dało się dostrzec jak na dłoni. Jednak po chwili wpadła jej do głowy pewna myśl.
- Kompani z łóżek obok powinni wiedzieć więcej, jeśli to się nie rozwinęło tak bardzo od rana. Jestem z Bezpieczeństwa, do trójki poszłam szukać tylko kogoś z papierosami...
[Profil]
  [B+]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-12-20, 23:55   

- To niedobrze, bardzo niedobrze... - Odparła kobieta, wciąż spoglądając z troską na swojego pacjenta. Nie lubiła, gdy ktokolwiek z jej podopiecznych tak źle kończył. Nie lubiła być tą złą...
Wyciągnęła z jednej z szafek ręczniki, które zmoczyła ciepłą wodą. Nim ten pierwszy lek zacznie działać jak powinien, i będzie można określić dokładny stan mężczyzny - minie kilka minut. A nie mogły przecież stać bezczynnie. - Dziękuję, że go tu sprowadziłaś. Masz teraz inne obowiązki? - Zapytała, podnosząc swój wzrok z nad nieprzytomnego ciała Kerseya, które właśnie starała się przetrzeć z krwi - zaczynając od głowy i stopniowo schodząc niżej, w międzyczasie pozbywając go zabrudzonych ubrań. Gdy skończy, z całą pewnością przykryje go odpowiednim kocem - teraz jednak nie to było najważniejsze. - To już czwarty biedak dzisiejszego dnia. Choć nie powiem... Chyba najgorzej to znosi. Tylko mutantów widziałam w gorszym stanie. - Wyznała z ciężkim westchnieniem, nie odpoczywając nawet przez chwilę. Wiedziała jednak, jak zaradzić mu doraźnie. Przepłukała po raz kolejny ręcznik w ciepłej wodzie, dokładnie pozbywając się z niego resztek krwi, by po chwili wypłukać go też lodowatą wodą i dokładnie wyciśnięte zawiniątko umieścić na głowie mężczyzny.
- Umyj dokładnie ręce. Mogę Cię też zaszczepić, na wszelki wypadek. - Wyrzuciła w końcu z siebie, gdy przygotowywała roztwór do kroplówki dla Briana.
[Profil]
 
 
Melanie Murray



Ja się tylko broniłam

Drapieżność

74%

Kundel D.O.G.S





name:

Melanie Murray

age:
27 years

height / weight:
166cm/63kg

Wysłany: 2018-12-22, 22:03   

- Umyłam już ręce, choć pewnie drugi raz nie zaszkodzi. - Podeszła więc do umywalki, by znowu potraktować mydłem dłonie i wyszorować to, co za pierwszym razem nie wymarło na nich. Istny pogrom na bakteriach.
- Nie, mam wolne dzisiaj. Za szczepionkę z kolei byłabym wdzięczna, od poniedziałku jestem na patrolach w DOMu, tam już chyba całkiem mordownia jest. - Spojrzała na kobietę, jak zajmuje się chorym. Paskudna sprawa, jedna z niewielu, gdzie ludzie i mutanci byli zgodni - potrzeba lekarstwa. - Mogę jeszcze jakoś pani pomóc? Poprzenosić jakiś ciężki sprzęt może, łóżka czy coś.
[Profil]
  [B+]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2018-12-26, 20:28   

Ostatnie kilka dni było pełnych roboty - szczególnie, jeśli wziąć pod uwagę fakt, że w tym jednym budynku kryło się bardzo wielu mutantów i duży odsetek z nich wykazywał się olbrzymią siłą i niezwykłymi mocami, które pod wpływem tej tajemniczej choroby doprowadzały do tragedii. Nic więc dziwnego że dział naukowy nie mógł liczyć na zbyt wiele godzin snu - co z całą pewnością było też widać po Evie. Akurat kończyła przygotowywanie roztworu do kroplówki dla mężczyzny i zaczepiła go na odpowiednim stojaku, gdy ponownie spojrzała na brunetkę.
- W takim razie zdejmij tę brudną kurtkę i poczekaj w sali obok. - Westchnęła, przecierając własne czoło o swoje przedramię. - Skoro masz dzień wolny, to na spokojnie. Korzystaj z niego. Może Ci się przydać. - Dodała po chwili, wbijając wenflon przy zgięciu łokciowym Kerseya, po czym podłączyła go w końcu do kroplówki. Przez kilka krótkich chwil obserwowała, czy z mężczyzną nie dzieje się nic niepokojącego, po czym sama ponownie umyła ręce i przetarła je środkiem antybakteryjnym. Ostatnie czego jej było trzeba to to, by i ona się rozchorowała...
[Profil]
 
 
Melanie Murray



Ja się tylko broniłam

Drapieżność

74%

Kundel D.O.G.S





name:

Melanie Murray

age:
27 years

height / weight:
166cm/63kg

Wysłany: 2018-12-30, 16:35   

Kiwnęła głową, zdejmując kurtkę i wychodząc z nią z pomieszczenia. Starała nie dać po sobie znać, że się martwi. Sytuacja robiła się coraz mniej ciekawa z każdym dniem, a Melanie czuła, jakby zaraz miał nastać dzień sądu.
No i robota goni robotę, przez co tylko zbliżała się do bajzlu narastającego przez ostatnie miesiące.
Cierpliwie czekała w drugiej sali, powoli wracając myślami do papierosów. Nie miała żadnych, znając swoje szczęście dostanie z całej sytuacji zapalenia płuc, a przepustki na święta nawet nie zobaczy. Piękny dzień.
[Profil]
  [B+]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2019-01-02, 19:23   

Mając pewność, że z Kerseyem jest wszystko we względnym porządku, Evie chwyciła za niezbędne przedmioty do zaszczepienia panny Muray, by po chwili samej opuścić tę salę badań, pozostawiając mężczyznę na kilka minut w samotności...
Uśmiechnęła się smutno, wchodząc do drugiej sali, gdzie brunetka już na nią oczekiwała. Zapewne nikogo już nie dziwiła ta specyficzna choroba jak i wszelkie skutki walki z nią - objawiające się nie tylko u chorych, ale i ich bliskich.
- Muszę najpierw pobrać Twoją krew. - Zakomunikowała, nim zaczęła rozkładać strzykawki, igły i środki na jednym z blatów. Po chwili podeszła do kobiety i założywszy jej pas na ramieniu, westchnęła:
- Mamy podejrzenie, dlaczego część mutantów i ludzi nie choruje. Wciąż jednak trwają badania. A do tego potrzebne są próbki krwi jeszcze przed szczepieniami. Mam nadzieję, że rozumiesz... - Wytłumaczyła się, nim przemyła środkiem przeciwbakteryjnym zgięcie łokcia kobiety, a po chwili wbiła w jej skórę cienką igłę pobierając jej krew. - I po krzyku. - dodała po chwili, przyciskając gazę do jej łokcia a samej wyciągając igłę. Próbkę odpowiednio zabezpieczyła, przelewając ją do czystej fiolki, a po chwili pobrała roztwór z niewielkiego słoiczka. - To za to może trochę szczypać. Możesz też doznać rumienia w okolicy wkłucia czy bólu w ręku. Nie powinno to jednak przeszkadzać na co dzień, a do jutra z całą pewnością najgorsze objawy ustąpią. - Uśmiechnęła się pokrzepiającą, tym razem aplikując igłę znacznie wyżej - na samym ramieniu...
[Profil]
 
 
Melanie Murray



Ja się tylko broniłam

Drapieżność

74%

Kundel D.O.G.S





name:

Melanie Murray

age:
27 years

height / weight:
166cm/63kg

Wysłany: 2019-01-10, 23:14   

- Przynajmniej nie muszę być na czczo, jak przy standardowym pobieraniu - Uśmiechnęła się lekko do lekarki. Trochę już krwi z niej tu wyciągnięto, więc kolejna strzykawka nie zrobi różnicy, a może rzeczywiście pomoże. W sumie zadziwiające, jak wiele procedur medycznych było już dla niej normą, choć nadal wolała odwrócić wzrok.
Przytrzymała przy ramieniu gazę, mrużąc lekko oczy. Nie lubiła czuć takiego rodzaju bólu, nieprzyjemnie kojarzyło się z dźgnięciem nożem. Przy szczepionce za co próbowała się jak najbardziej rozluźnić i nie myśleć o możliwych efektach ubocznych.
- Czyli trochę jak szczepionka na tężec. Przy tej może przynajmniej ręka nie spróbuje mi odpaść. - Gdy tylko już mogła, rozmasowała miejsce wkłucia, po czym zerknęła na kobietę. - Jestem jeszcze do czegoś potrzebna?
[Profil]
  [B+]
 
Brian Kersey



...

Członek Oddziału Taktycznego Niebieskiego Szwadronu





name:

Brian Anthony Kersey

age:
35 lat

height / weight:
182/102

Wysłany: 2019-01-10, 23:23   
   Multikonta: Liam, Nicholas, David
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Po otrzymanych odpowiednich lekach, Brian spał w najlepsze. O ile tym stanem można nazwać bycie nieprzytomnym. Dzięki temu nie czuł bólu. Ale mieniące się obrazy snów mogły doprowadzać do tego, że majaczył i jedyne co wypowiadał, to skrócone imię jednej dziewczyny - Sam.
Trwało to jakiś czas, aż nie przebudził się. Jakby wyrwany z koszmaru, jak za uderzeniem czegoś niewidzialnego. Lecz uchylając powieki, nie widział doszczętnie nic. Ciemność miał cały czas przed sobą. Był mocno przymulony. Nie miał pojęcia, gdzie się znajduje. A jedyne co pamiętał, to że jakaś dziewczyna była przy jego łóżku. Gdzieś go zabrała. Pytanie tylko, gdzie? Gdzie on się znajdował w chwili obecnej?
[Profil]
  [A+]
 
Mistrz Gry



zrobię z Tobą wszystko co chcę, no bo w sumie mogę, więc uważaj tam na siebie

wszystkie moce

milio

denerwuję ludzi i mutantów





name:

Mistrz Gry

Wysłany: 2019-01-11, 00:02   

Po zaszczepieniu kobiety, Evie zgrabnie usunęła z jej ciała igłę, a zużyte materiały odpowiednio zabezpieczyła i wyrzuciła do pojemnika oznaczonego odpowiednim symbolem. Była z pewnością ostatnią osobą, której zależałoby na rozprzestrzenianiu się choroby, jak i pozostawionego materiału genetycznego Murray. - Nie wiem jak źle musiałabyś zareagować na substancję czynną, by ten scenariusz się spełnił. - Zaśmiała się smutno, przecierając pot z własnego czoła. Powinna się już domyślić, że brak odpoczynku i jej odporności z pewnością nie służy. - Nie obrażę się za chwilę towarzystwa czy pomocy, szczególnie, że ten mężczyzna nie wygląda na... lekkiego. A wszyscy sanitariusze są teraz w terenie. Nie chciałabym jednak odbierać Ci tego wolnego dnia... - Odpowiedziała po chwili na zadane pytanie, nie ściągając uśmiechu z ust. W sumie to było wręcz niesamowite, że Russel potrafiła utrzymać ten optymizm nawet w tak niesprzyjających warunkach...
Nie minęła jednak chwila, gdy majaczenia mężczyzny stały się jakby... Bardziej wyraźne? Na tyle, że Evie usłyszała je nawet z drugiej sali. Mimowolnie spojrzała w kierunku drzwi, by westchnąć do swej towarzyszki. - Powinnyśmy sprawdzić, czy nic się nie komplikuje... - W kolejnej sekundzie obróciła się na pięcie, kierując do pomieszczenia, w którym pozostał chory szwadronowiec.
Pani doktor niemal natychmiast chwyciła za świeży ręcznik, mocząc go pod zimną wodą i zamieniając go z tym, który do tej pory gościł na czole mężczyzny. W tym też momencie jego tajemnicze majaki ustały, a jego powieki się otworzyły.
- Kersey? Słyszysz mnie? - Zapytała, wyraźnie zmartwiona, odrzucając stary ręcznik gdzieś na bok blatu.
[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 5