Poprzedni temat «» Następny temat
Sala elektrowstrząsów
Autor Wiadomość
The Gifted



kocham tworzyć tematy i nie tylko

jestem kontem specjalnym

milio

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2017-11-18, 23:19   Sala elektrowstrząsów



[Profil]
 
 
Toby Jensen



The ghosts of the past speak to all who will listen.

rozmawianie z trupami

27%

były obiekt badawczy DOGS





name:

Trevor Jones

alias:
Thomas Walker | Toby Jensen

age:
24 lata

height / weight:
185/60

Wysłany: 2018-12-12, 20:10   
   Multikonta: Matilde Wallace
  

   1 Rok na Giftedach!


1 grudnia

Wychudzony, wymęczony przez chorobę otworzył powoli powieki, natrafiając spojrzeniem na biały sufit. I choć nie miał pojęcia co się wydarzyło przez ostatnie kilka dni, ani tym bardziej dlaczego nie znajdował się dłużej w swoim obskurnym mieszkaniu w Dzielnicy Ochrony Mutantów, to ten sufit… to napawało go niepokojem. Kojarzył to miejsce. Kojarzył ten zapach. Walker przełknął głośno ślinę. Znowu się tutaj znalazł. Znowu był w klatce. Jego serce zaczęło nienaturalnie szybko bić. Nie chciał być tutaj. Nie chciał być dłużej zwierzęciem. Nawet nie próbował sobie przypomnieć jakim cudem znowu tutaj trafił. Nie próbował zrozumieć. Jedyne czego chciał to znowu stąd uciec.
Już raz mu się udało, prawda? Drugim razem też mogło się powieść. Ale… był tak okropnie słaby. Może nie aż tak słaby jak wtedy, kiedy umierający leżał na szpitalnym łóżku i słyszał rozmowy medyków, że nie będzie z niego pożytku i nie przeżyje kolejnej doby… Ale był wystarczająco słaby, by nie móc podnieść się do siadu. Thomas przekręcił głowę w bok, świdrując zamglonym spojrzeniem krzątające się po pomieszczeniu osoby w białych fartuchach. Obraz przed jego oczami nie był wystarczająco ostry, by mógł wyłapać twarz którejkolwiek z kobiet. Zastanawiał się co z nim teraz zrobią. Zastanawiał się, czy w ogóle stąd wyjdzie. Czy wyjdzie żywy.
_________________
<ul><img src="https://i.pinimg.com/originals/0b/7d/20/0b7d2042cc5444a709f952def6046603.gif" style="border-top:5px solid #2e4045;border-bottom:5px solid #2e4045;padding-bottom:-20px;width:190px;"><div style="color: black ; width:190px;letter-spacing: 2px; text-shadow:2px 0px 2px #2e4045;font-family:times;font-size:11px;text-align:center;margin-top: -12px;">Why is everything so heavy?

<div style="text-align:justify;width:194px;color:#2f4f4f;font-size:9px;line-height:90%; margin-top: -20px; font-family: arial;">

I'm holding on

Holding on

To so much more than I can carry

©endlesslove
</ul>
[Profil] [WWW]
  [A-]
 
Wichita Schopenhauer



How long am I gonna stand with my head stuck under the sand?

Telepatia

Stażystka





name:

Marlene Jensen

alias:
Wichita Schopenhauer

age:
22 Lata

height / weight:
183 / 65

Wysłany: 2018-12-12, 21:22   
  

   1 Rok na Giftedach!


1/12/18

- Alexia, co tu mamy? - głośno pytam, podczas, gdy wchodzę do sali.
Moja przerwa na lancz trochę się przedłużyła i mam nadzieję, że nadzorczyni niewolników nie ma nic przeciwko temu. To długi i nużący dzień. Na zewnątrz jest pochmurno. Szare chmury stoją w miejscu lejąc nie deszczem, nie śniegiem a nieprzyjemną zimną mżawką.
Wewnątrz nie jest lepiej. Tutaj nie ma prawdziwych okien. Nie w części przeznaczonej do badań obiektów badawczych. Zupełnie tak jakby ktoś pomyślał, że odrobina słońca da im nadzieję i pouciekają albo, że ktoś wyskoczy z okna. Rzeczywiście. Od tego ostrego światła jarzeniówek chce się co najmniej wyłupać gałki oczne. Dzień w dzień, dzień w dzień.
Nie czekam aż Alexia skończy odpowiadać. Podchodzę do szafki i podnoszę teczkę z informacjami. Przerzucam kartki chwilowo nie patrząc w kierunku łóżka. To jest rodzaj techniki obronnej. Najpierw przyswajam informacje, których nie ma za wiele. Większość rzeczy jest ocenzurowana. Nie wiem po co, ale nie wnikam. Przeglądam raport i dopiero wtedy przechodzę do tamtej części.
- Obudziłeś się? - pytam zanim patrzę na badanego. - Jak się czujesz? - mówiąc to, sięgam po malutką latarkę, żeby móc poświecić w jego oczy.
[Profil]
 
 
Toby Jensen



The ghosts of the past speak to all who will listen.

rozmawianie z trupami

27%

były obiekt badawczy DOGS





name:

Trevor Jones

alias:
Thomas Walker | Toby Jensen

age:
24 lata

height / weight:
185/60

Wysłany: 2018-12-13, 21:16   
   Multikonta: Matilde Wallace
  

   1 Rok na Giftedach!


Chyba znowu zatoczył błędne koło. Jasne, mieszkał w getcie. W dzielnicy otoczonej cholernym murem, przez który nie można się było przedostać na drugą stronę. Teoretycznie był zamknięty w klatce od dobrych dwóch-trzech miesięcy. Ale nie odczuwał tego. Nie odczuwał tego tak bardzo, jak teraz, kiedy znowu trafił w to miejsce. Był bezradny. Nie miał siły, ani motywacji do niczego. Po prostu czuł się jednym wielkim przegranym. Ba, czuł się jakby właśnie powoli gasnął.
Thomas próbował skupić na czymś wzrok, ale to nie było łatwe. Nie, kiedy jakaś kobieta zaczęła mu świecić latarką po oczach! Mężczyzna, zaczął mrugać oczami, chcąc odgonić od siebie te czarne plamy, ale to wcale nie było takie proste.
– Jaki jest dzień tygodnia? – wychrypiał, zanosząc się kaszlem. Nie wiedział, czy to było tylko jego urojenie, czy rzeczywiście miał na języku posmak.. krwi? Nie zamierzał odpowiadać na pytanie dziewczyny. Znowu przybierał postawę obronną, znowu czuł się jak zwierzę…
_________________
<ul><img src="https://i.pinimg.com/originals/0b/7d/20/0b7d2042cc5444a709f952def6046603.gif" style="border-top:5px solid #2e4045;border-bottom:5px solid #2e4045;padding-bottom:-20px;width:190px;"><div style="color: black ; width:190px;letter-spacing: 2px; text-shadow:2px 0px 2px #2e4045;font-family:times;font-size:11px;text-align:center;margin-top: -12px;">Why is everything so heavy?

<div style="text-align:justify;width:194px;color:#2f4f4f;font-size:9px;line-height:90%; margin-top: -20px; font-family: arial;">

I'm holding on

Holding on

To so much more than I can carry

©endlesslove
</ul>
[Profil] [WWW]
  [A-]
 
Wichita Schopenhauer



How long am I gonna stand with my head stuck under the sand?

Telepatia

Stażystka





name:

Marlene Jensen

alias:
Wichita Schopenhauer

age:
22 Lata

height / weight:
183 / 65

Wysłany: 2018-12-13, 23:42   
  

   1 Rok na Giftedach!


- To sobota - mówię po czym ponawiam pytanie. To nie jest pierwszy raz, gdy pacjenci nie chcą współpracować. Jestem przyzwyczajona do takich uników. - Jak się czujesz?
Nie jestem zadowolona z epidemii, którą mamy w laboratorium. Raz po raz przywożą nam kolejne zarażone osoby, jakbyśmy mogli wyczarować magiczny lek. To nie działa w ten sposób. Kiedy myślę o "grypie" naszego rządu mam przed oczami obrazy, które nie pasują do żadnej takiej choroby. Krótko mówiąc: jesteśmy w bardzo złej sytuacji. Wątpię, żeby kolejny, biedny mutant to zmieniał.
- Jak się nazywasz? - pytam, żeby uzyskać odpowiedź i rozproszyć jego uwagę.
Jednocześnie naciskam kolejne przyciski chcąc podnieść zagłówek łóżka do pozycji pionu.
- Pamiętasz coś przed przyjazdem? - to prosty sposób na sprawdzenie na ile kontaktuje i zachowuje trzeźwość umysłu. Zarazem także pozwala na to, żeby wykonać resztę roboty. Przekładam latarkę do drugiej ręki i... nareszcie... unoszę jedną część łóżka. Dopiero teraz spoglądam na pacjenta...
[Profil]
 
 
Toby Jensen



The ghosts of the past speak to all who will listen.

rozmawianie z trupami

27%

były obiekt badawczy DOGS





name:

Trevor Jones

alias:
Thomas Walker | Toby Jensen

age:
24 lata

height / weight:
185/60

Wysłany: 2018-12-14, 23:13   
   Multikonta: Matilde Wallace
  

   1 Rok na Giftedach!


Sobota. Ostatnie co pamiętał to wtorek. Gdzie mu umknęły te wszystkie dni? Co właściwie się z nim działo? Na twarzy Thomasa pojawiło się dziwne zagubienie. Nie wiedział co o tym wszystkim myśleć. Czy to możliwe, że trzymali go tutaj przez tyle czasu? Czy był sens pytania o rok? Przerażała go myśl, że mogło minąć o wiele więcej niż tylko cztery dni…
– Umarłem? – odpowiedział słabo. W zasadzie miał na myśli, że czuł się jakby umarł, ale samo pytanie w sobie nie było głupie. Nie miał pojęcia o co w tym wszystkim chodziło, po prostu był zmęczony. I miał dość. W pewnym sensie chyba nawet odczułby ulgę, gdyby faktycznie okazało się, że umarł…
– Obiekt 45 – odpowiedział odruchowo. Tutaj przecież nie było czegoś takiego jak tożsamość. Był zwykłym królikiem doświadczalnym. Mimo wszystko westchnął, by dodać do tego zrezygnowane: – Thomas Walker.
A może jednak, może chociaż ona miała go traktować inaczej? Chyba chciał w to wierzyć. Chociaż tyle… Wystarczyło, by przynajmniej jedna osoba nie nazywała go czterdziestką piątką. Nie zamierzał jednak odpowiadać na jej kolejne pytanie. Dlaczego je w ogóle zadawała? Przecież to oni byli za to wszystko odpowiedzialni. Walker potrząsnął głową. – Co mi zrobiliście? – zapytał po prostu, wbijając wzrok w oczy dziewczyny. Chciał wiedzieć. Zasługiwał na to.
_________________
<ul><img src="https://i.pinimg.com/originals/0b/7d/20/0b7d2042cc5444a709f952def6046603.gif" style="border-top:5px solid #2e4045;border-bottom:5px solid #2e4045;padding-bottom:-20px;width:190px;"><div style="color: black ; width:190px;letter-spacing: 2px; text-shadow:2px 0px 2px #2e4045;font-family:times;font-size:11px;text-align:center;margin-top: -12px;">Why is everything so heavy?

<div style="text-align:justify;width:194px;color:#2f4f4f;font-size:9px;line-height:90%; margin-top: -20px; font-family: arial;">

I'm holding on

Holding on

To so much more than I can carry

©endlesslove
</ul>
[Profil] [WWW]
  [A-]
 
Wichita Schopenhauer



How long am I gonna stand with my head stuck under the sand?

Telepatia

Stażystka





name:

Marlene Jensen

alias:
Wichita Schopenhauer

age:
22 Lata

height / weight:
183 / 65

Wysłany: 2018-12-15, 18:52   
  

   1 Rok na Giftedach!


Nie takie zdania słyszałam odkąd zaczęłam pracować w tym miejscu. Ludzie przyrównywali wizytę tutaj do wizyty w Piekle. Do Piekła trafiało się po śmierci, więc to oznaczało, że pewnie umarli. Niestety to, czego od nas wymagano potrafiło sprawić, że śmierć wydawała się przyjazna. Czasami lepiej było umrzeć niż zawitać w DOGS. To nie tylko moje zdanie.
- Nie, ale byłeś blisko śmierci - mówię zgodnie z prawdą. Czemu miałabym kłamać? - Dostałeś mocne leki, więc możesz czuć rozkojarzenie. Niestety nadal nie mamy lekarstwa na to co ci dolega - ale możesz przyczynić się do wynalezienia go, biedaku - kończę w myślach, bo nie chcę, żeby bardziej spanikował.
To co było dobre dla DOGS nie było dobre dla pacjentów DOGS. Miał naprawdę dużego pecha, że tu trafił, nawet, jeśli opóźniliśmy rozwój choroby. Dla niego lepsza jest śmierć. Niestety już za późno. Sama nie wiem czemu to we mnie uderza. Czuję rozgoryczenie i zniesmaczenie tym, co powinnam robić. Wiem, że nie powinnam kontynuować rozmowy, ale ciekawi mnie jego podejście i to co sprawia, że czuje się "Thomasem Walkerem" a nie "Obiektem 45."
- Dobrze - kiwam głową - Thomasie. Zabraliśmy cię z domu i podaliśmy ci leki. Potem zostałeś zbadany w celu stwierdzenia choroby. Teraz przeprowadzimy trochę prób. Co pamiętasz z czasu, gdy chorowałeś? Czy brałeś jakieś leki albo cokolwiek opóźniającego rozwój grypy? - nie sądzę, że ma dostęp do takich rzeczy, ale muszę spytać. Jednocześnie dotykam go za policzki i wolną dłonią zaczynam sprawdzać reakcję jego źrenic.
- Przyjmujesz jakieś leki, alkohol, psychoaktywne substancje?
[Profil]
 
 
Toby Jensen



The ghosts of the past speak to all who will listen.

rozmawianie z trupami

27%

były obiekt badawczy DOGS





name:

Trevor Jones

alias:
Thomas Walker | Toby Jensen

age:
24 lata

height / weight:
185/60

Wysłany: 2018-12-15, 21:13   
   Multikonta: Matilde Wallace
  

   1 Rok na Giftedach!


– To nie ma sensu, czyż nie? – powiedział tak nagle, kompletnie zmieniając nastawienie. Być może to gorączka rzuciła mu się na mózg. Być może było już z nim aż tak fatalnie, że zaczął mówić jaki jakiś cholerny mędrzec. Ale z jakiegoś powodu nie potrafił tego powstrzymywać. Thomas parsknął niezbyt przyjemnym śmiechem, po którym z kolei nastąpił długi, nieprzyjemny kaszel. Zakrył usta dłonią, by po chwili zobaczyć na skórze plamy krwi. – Faszerujecie mnie lekami jak jakieś zwierzę, które ostatecznie i tak zginieza waszą sprawką. Nie musieli mu mydlić oczu. Doskonale wiedział jaki czeka go koniec. Spędził tu stanowczo za dużo czasu, by o tym nie wiedzieć. Być może powinien zachować to dla siebie. W końcu tylko tak można było tutaj przetrwać. Ale nie potrafił. Nie dzisiaj. Był blisko śmierci… prawie umarł. Szkoda. Szkoda, że go odratowali.
– Próby? Masz na myśli… eksperymenty? – i znowu to aroganckie prychnięcie. Może jednak tego dnia faktycznie umrze? Cholera, chyba nawet tego chciał. Walker przymknął oczy. Musiał się nad tym skupić. Ta dziewczyna… Maisie… podawała mu coś, ale co to było? – Zdobyłem trochę witaminy C, to wszystko – powiedział w końcu. Prawie nic nie pamiętał. Jedynie to jak stopniowo mu się pogarszało. Teraz też było źle. Kaszlał krwią. To nie świadczyło o niczym dobrym. Podążał wzrokiem za jej dłonią, jednocześnie zdając sobie sprawę z jednej rzeczy. Musiała być dla nich nikim, prawda? Wysłali ją do umierającego. Z paskudną chorobą. Ona też mogła złapać tego syfa. – Nie boisz się, że cię zarażę? – spytał prosto z mostu, kiedy tak dotykała jego policzków. Była inna od tych wszystkich medyków. Czuł wobec niej jakąś… sympatię? – Mutazynę – powiedział krótko. Był od niej uzależniony. Przez nich.
_________________
<ul><img src="https://i.pinimg.com/originals/0b/7d/20/0b7d2042cc5444a709f952def6046603.gif" style="border-top:5px solid #2e4045;border-bottom:5px solid #2e4045;padding-bottom:-20px;width:190px;"><div style="color: black ; width:190px;letter-spacing: 2px; text-shadow:2px 0px 2px #2e4045;font-family:times;font-size:11px;text-align:center;margin-top: -12px;">Why is everything so heavy?

<div style="text-align:justify;width:194px;color:#2f4f4f;font-size:9px;line-height:90%; margin-top: -20px; font-family: arial;">

I'm holding on

Holding on

To so much more than I can carry

©endlesslove
</ul>
[Profil] [WWW]
  [A-]
 
Wichita Schopenhauer



How long am I gonna stand with my head stuck under the sand?

Telepatia

Stażystka





name:

Marlene Jensen

alias:
Wichita Schopenhauer

age:
22 Lata

height / weight:
183 / 65

Wysłany: 2018-12-16, 18:53   
  

   1 Rok na Giftedach!


Zazwyczaj nie jestem zamyślona podczas pracy, ale to jest ten wyjątek potwierdzający regułę. Nie wiem czemu tak trudno skupiam uwagę na przydzielonych zadaniach. Ociągam się, wykonuję je strasznie powoli, ale nie szczegółowo. Powinnam dawno temu zbadać reakcję badanego na światło po czym przejść do dalszych procedur. Sądzę, że to zmęczenie postanowiło zacząć wychodzić ze mnie w tym najgorszym z możliwych momentów. Jestem przemęczona, obawiam się o chorobę i o to, że przyniosę ją do domu. Nikt z DOGS nie bierze pod uwagę tego, że wszyscy z laboratoriów mamy swoje rodziny i dzieci. Oni wyłącznie wymagają.
- Co nie ma sensu? - pytam i zastanawiam się czy nie odleciałam myślami. Jeżeli mówił coś do mnie a teraz oczekiwał przytaknięcia, to niestety... umknęły mi jego słowa.
"Budzę się" akurat w czas, żeby usłyszeć jak się śmieje. Wielu pacjentów to robi, ale mam nieodparte wrażenie, że to brzmi jeszcze bardziej znajomo. Nie słyszę tego po raz pierwszy. Marszczę czoło, ale nie rozmyślam o tym bez powodu. To jakieś złudne, nieracjonalne wrażenie wywołane zmęczeniem.
- Thomasie - zwracam się do niego - nie zależy nam na twojej śmierci tylko na znalezieniu lekarstwa. Jeżeli umrzesz, to wrócimy do punktu wyjścia. Dlatego faszerujemy cię lekami.
Nie chcę mu kłamać, ale ma pewną rację. DOGS nie zależy na mutantach. Chcą odpowiedzi na trudne pytania dotyczące ich "grypy" i nieważne ilu mutantów zginie, żeby dostali je w swoje łapska. To jest smutna rzeczywistość. Nie zgadzam się z nią, ale wolę nie podpadać pracodawcom, bo dzięki temu jesteśmy bezpieczni. Ja i mój syn.
- Nazywamy to próbami - mówię, ale kiwam głową. Przykro mi z powodu tego co nadejdzie. - Jeśli to jedyne leki jakie przyjmowałeś, to jesteś najlepiej rokującym pacjentem.
Wolałabym, żeby powiedział, że coś przyjmował. Byłoby łatwiej i lepiej, bo wtedy DOGS nie chciałoby, żebyśmy go wykorzystywali do tego stopnia do którego to zaplanowano. Niestety powiedział coś innego. Odwracam wzrok i odkasłuję, gdy słyszę jego pytanie. Sama o tym myślę.
- Boję się - mówię cicho, bo nie chcę kłamać. Mam nadzieję, że nikt mnie nie usłyszy. - To moja praca. Mam swoje zadanie tak jak ty.
Potem z dziwnym odczuciem odkładam latarkę i przechodzę do innych czynności.
- Otworzysz usta? Chcę sprawdzić twoje gardło - proszę uprzejmie. - Jak często przyjmujesz mutazynę? Jest czysta?
[Profil]
 
 
Toby Jensen



The ghosts of the past speak to all who will listen.

rozmawianie z trupami

27%

były obiekt badawczy DOGS





name:

Trevor Jones

alias:
Thomas Walker | Toby Jensen

age:
24 lata

height / weight:
185/60

Wysłany: 2018-12-16, 20:42   
   Multikonta: Matilde Wallace
  

   1 Rok na Giftedach!


– Nie zależy wam na mojej śmierci, ani nie zależy wam na moim życiu – dodał po prostu. Chyba już dawno się z tym pogodził. Nie cieszył się zbyt długo ze swojej pozornej wolności. Kilka miesięcy życia praktycznie na ulicy, a potem… znowu to samo. Getto, mury, ograniczona swoboda. Nie było jednak najgorzej. Tak szczerze, chyba nawet polubił mieszkanie w Dzielnicy Ochrony Mutantów. Nie radził sobie w prawdziwym życiu, ale tam… bycie ofiarą mu niesamowicie służyło. Zwłaszcza bycie ofiarą w grupie takich samych świrów. Gdyby nagle wypuścili go do miasta… nie poradziłby sobie. Nie odnalazłby się tam.
– Nie rozumiem dlaczego w ogóle chcecie nas leczyć. Jesteśmy zarazą, ta choroba jest wam bardzo na rękę – zauważył po prostu. Dlaczego nie pozwolić im tak po prostu zdechnąć? Pozbyliby się problemu mutantów raz na zawsze. Pożar w getcie, czy coś… dało się to jakoś ukartować, by nie wyszli na tych złych.
– Nie brzmi to jak dobra wiadomość – stwierdził po chwili, ale chyba wolał się w to nie zagłębiać. W pewnym sensie było mu to już wszystko jedno. Co się z nim stanie. I w ogóle co się wydarzy. – Mogłabyś używać rękawiczek i maski – stwierdził cicho. Sam nie wiedział dlaczego. Ale z jakiegoś powodu zapałał do niej sympatią i… nie chciał, by się zaraziła? Czy to w ogóle miało jakiś sens? Nie potrafił tego zrozumieć.
– Taka jaką znajdę – stwierdził po chwili. Sam nawet nie wiedział jak często, ale… nie potrafił bez niej normalnie funkcjonować. To chyba było wystarczające. Potem… po prostu otworzył usta. Tak jak go o to prosiła.
[Profil] [WWW]
  [A-]
 
Wichita Schopenhauer



How long am I gonna stand with my head stuck under the sand?

Telepatia

Stażystka





name:

Marlene Jensen

alias:
Wichita Schopenhauer

age:
22 Lata

height / weight:
183 / 65

Wysłany: 2018-12-16, 22:07   
  

   1 Rok na Giftedach!


- Jesteś mutantem - mówię. To wyjaśnia podejście DOGS. Poszukujemy lekarstwa dla ludzi. Bierzemy je od mutantów, którzy jeżeli umrą zwolnią miejsce w mieszkaniu, które przydzieliliśmy im w getcie a jeżeli przeżyją, to dadzą nam to, czego chcemy. Win - win. Niestety... nie dla nich.
- Ze względu na mutację macie wzmocnione organizmy. Natura dała wam dodatkową odporność. Zastanawiamy się czy może zostać wykorzystana do znalezienia lekarstwa na chorobę. Bez waszego udziału to jest niemożliwe. Leczenie to tylko działalność... uboczna - nie wiem czy mogę mówić takie rzeczy, ale nie zostało mi to zabronione. Wręcz przeciwnie. Każdy kiedyś dojdzie do tej prawdy.
- To zła wiadomość - potwierdzam - przykro mi.
Naprawdę czuję się źle. Nie mam tak zbyt często, bo czuję się uodporniona, ale to ten konkretny przypadek. Nie mam pojęcia czemu czuję się, jakbym znała tego człowieka. Czy to dlatego mu się "zwierzam"?
- Zwierzchnicy uważają, że przeszkodzą nam w pracy - wzruszam ramionami. Nie ma co płakać nad czymś czego nie zmienimy. - Używamy ich tylko wtedy, gdy to konieczność.
Nie mówię, że chodzi o najbrudniejsze zadania. Pewnie sam się domyśli. Wygląda na inteligentną osobę nawet po lekach.
- Uważaj na to. Może cię uszkodzić. Niezbadana mutazyna jest gorsza od innych lekarstw - upominam przez tę nić sympatii.
Nie sądzę, że mnie posłucha, ale mogę liczyć, że to przemyśli. Tak naprawdę nie sądzę, że ma wyjście. Skoro to stałe dawkowanie to nie rzuci tego z dnia na dzień. Niestety... wiele razy widziałam takich ludzi, których tu przyprowadzano. Wszyscy kończyli w bardzo zły sposób.
- Dziękuję - mówię, gdy kończę. Spoglądam na Alexię, która kiwa głową. W tym samym momencie zaczynam słabo się czuć. Nie chcę spełniać tego polecenia. Niestety... muszę.
- Potrzebujesz mutazyny? - pytam, bo mamy takie środki. Mogę to zrobić. - O ile coś ci ułatwi, bo muszę zrobić coś nieprzyjemnego.
[Profil]
 
 
Toby Jensen



The ghosts of the past speak to all who will listen.

rozmawianie z trupami

27%

były obiekt badawczy DOGS





name:

Trevor Jones

alias:
Thomas Walker | Toby Jensen

age:
24 lata

height / weight:
185/60

Wysłany: 2018-12-19, 21:16   
   Multikonta: Matilde Wallace
  

   1 Rok na Giftedach!


– Mam więc nadzieję, że nie znajdziecie tego lekarstwa – skwitował po prostu. Chyba zaczął im wszystkim życzyć śmierci. Nie wyjdzie z tego cały, tego był pewien. Nie chciał, by jego życie zostało wykorzystane do leczenia tych… tych wszystkich ludzi, którzy doprowadzili go do tego stanu. Był w stanie umierać w męczarniach, ale świadomość, że oni nic z tego nie dostaną… Thomas posłał dziewczynie lekki uśmiech. Co innego miał zrobić? Nie chciał współczucia. Zwłaszcza od pracownika DOGS. Skąd miał wiedzieć, że to co mówiła było w ogóle szczere? Walker potrząsnął głową. Nie. Nie powinno być jej przykro.
– Proszę mnie traktować jak innibędzie ci łatwiej. Miała w końcu zadania do zrobienia. Nie powinna czuć do niego sympatii, czy czegokolwiek. Będzie jej wtedy trudniej. Nie chciał, żeby odbierała to w ten sposób. Dlaczego tak bardzo mu na tym zależało? Nie rozumiał tego. Jeszcze przy żadnym medyku nie miał tego problemu. Ona wydawała się taka… znajoma.
– Zarazisz się, to jest konieczność – nie musiała słuchać tego co mówili. Nikt nie miał jej zdradzić. Powinna być bardziej bezpieczna. Walker jedynie skinął głową. Tak. Wiedział dużo o mutazynie, ale był na etapie, gdzie nie było dla niego innego rozwiązania. Bez mutazyny nie byłby w stanie nic zrobić. Nie byłby w stanie dalej żyć. Choć w zasadzie… jego egzystencja już dawno nie miała nic wspólnego z życiem. Był jak duch.
– Mogę tego nie przeżyć? – spytał bez ogródek. Chyba wiedział co go czeka. Ale nie miał siły z tym walczyć. Po prostu skinął głową. W zasadzie mógł wykorzystać swoje prawdopodobnie ostatnie chwile i poprosić o jakąś mutazyne – Byłbym wdzięczny – a potem z jakiegoś powodu potrzebował wiedzieć jeszcze jedno. Nie prosił przecież o wiele. –Jak mam się do ciebie zwracać?
_________________
<ul><img src="https://i.pinimg.com/originals/0b/7d/20/0b7d2042cc5444a709f952def6046603.gif" style="border-top:5px solid #2e4045;border-bottom:5px solid #2e4045;padding-bottom:-20px;width:190px;"><div style="color: black ; width:190px;letter-spacing: 2px; text-shadow:2px 0px 2px #2e4045;font-family:times;font-size:11px;text-align:center;margin-top: -12px;">Why is everything so heavy?

<div style="text-align:justify;width:194px;color:#2f4f4f;font-size:9px;line-height:90%; margin-top: -20px; font-family: arial;">

I'm holding on

Holding on

To so much more than I can carry

©endlesslove
</ul>
[Profil] [WWW]
  [A-]
 
Wichita Schopenhauer



How long am I gonna stand with my head stuck under the sand?

Telepatia

Stażystka





name:

Marlene Jensen

alias:
Wichita Schopenhauer

age:
22 Lata

height / weight:
183 / 65

Wysłany: 2018-12-20, 20:21   
  

   1 Rok na Giftedach!


- Ja mam nadzieję, że mówisz tak, bo jesteś zezłoszczony - odpowiadam poważnym głosem.
To bardzo makabryczne życzenie śmierci setek tysięcy osób. Zarówno ludzi jak i mutantów. Dzieci, starszych. Kobiet, mężczyzn. Jak wszyscy mamy okazję się przekonać, śmierć nie jest wybredna. Nie wybiera kogo zaatakuje. Zabiera wszystkich, których spotka na swojej drodze.
- Nie masz rodziny? Czy kogoś na kim ci zależy? - pytam. Nie wiem czemu pragnę udowodnić, że nie powinien myśleć w taki sposób. - Ten ktoś może umrzeć, o ile nie znajdziemy leku - to dotyczy każdego człowieka.
- Tak traktuję wszystkich - zaprzeczam.
Nie chcę, żeby poczuł, że traktuję go wyjątkowo przez jakąś wyjątkową sympatię. Nawet, jeśli to częściowa prawda. Nie chcę narażać się zwierzchnictwu, które mogłoby zostać o tym poinformowane. Ściany mają uszy. Zwłaszcza ściany w laboratorium.
Nie wiem czemu czuję, że Thomas ocenia wszystkich jedną miarą. DOGS jest złe. Ludzie, którzy tu pracują nie są tacy. Jesteśmy zbieraniną osób, którym zależy na bezpieczeństwie. Mamy bardzo różne podejście, charaktery, cel pracy dla rządu. To nie oznacza, że jesteśmy brutalni i znęcamy się nad każdym kto do nas trafi. Wręcz przeciwnie. To zależy od człowieka.
- Nie mam problemu z podejmowaniem ryzyka - to bardzo miłe, że wyraża troskę, ale jestem w lepszej sytuacji... mimo wszystko to nie ja choruję i nie mnie poddają badaniom. - Jeśli coś mi się stanie mój syn dostanie więcej pieniędzy niż kiedykolwiek zarobię w tej pracy.
Sama nie wiem dlaczego wspominam takie sprawy. To nieprofesjonalne, ale czuję potrzebę wyjaśnienia moich pobudek. Nie zamierzam łamać przepisów, jeśli czuję w głębi duszy, że zachorowanie nie byłoby bardzo złe. Odszkodowania mają olbrzymie znaczenie. Praca dla DOGS to nie cud, miód, malina. Zwłaszcza, jeśli jesteś zwykłą stażystką.
- Mam nadzieję, że przeżyjesz - odpowiadam. Z jakiejś przyczyny nie chcę, żeby umierał a znamy się... jak długo?... pół godziny?... może mniej. - Jesteś osłabiony, ale nie jesteś słaby. Nie sądzę, że umrzesz - nie wiem na ile pocieszam go a także samą siebie. Nie chcę spowodować czyjejkolwiek śmierci. Nie mogę być mordercą.
- A więc dostaniesz dużą dawkę - przytakuję - a potem podłączymy całą resztę - i jak obiecuję, tak robię. Zajmuję się zastrzykiem. Potem oddaję pałeczkę mojej zwierzchniczce.
- Wichita. Jak miasto w Kansas - odpowiadam z wymuszonym uśmiechem. Źle mi z tym, do czego przechodzimy. Skupiam wzrok na monitorach, żeby nie patrzeć...
[Profil]
 
 
Toby Jensen



The ghosts of the past speak to all who will listen.

rozmawianie z trupami

27%

były obiekt badawczy DOGS





name:

Trevor Jones

alias:
Thomas Walker | Toby Jensen

age:
24 lata

height / weight:
185/60

Wysłany: 2018-12-21, 19:57   
   Multikonta: Matilde Wallace
  

   1 Rok na Giftedach!


Może nie powinien być szczery, może to rzeczywiście nie było moralne, ale czy powinno go to w ogóle przejmować? Był tym zbyt zmęczony. I z całą pewnością nie zamierzał udawać. Nie odpowiedział nic, kiedy zwróciła mi uwagę. Nie wzruszył też ramionami. Po prostu wciąż wpatrywał się w jej twarz, dając jej do zrozumienia jak bardzo musiała być naiwna skoro myślała takimi kategoriami.
- Nie mam - odpowiedział po prostu, ale z jakiegoś powodu potrzebował dodać do tego coś jeszcze. Chyba chciał, by wiedziała. - A może jednak mam? Nie pamiętam. Właściwie to nic nie pamiętam.
Dziwił się, że o tym nie wiedziała. W końcu to oni mu to zrobili. To było jedyne logiczne wytłumaczenie. Ale ponownie, pracowała w laboratorium, nie musiało jej to obchodzić. Nie musiała nawet spoglądać w akta. Przyszła tu w konkretnym celu. I kiedy już zrobi to co musiała - po prostu stąd wyjdzie.
- To niedobrze. Musisz być twardsza - dodał po prostu. Nie powinna ich tak traktować. Ani jego, ani wszystkich pozostałych. Powinna być bardziej zdystansowana. Byłoby jej łatwiej. W końcu on najlepiej wiedział jak kończyli ci wszyscy, którzy posiadali kręgosłup moralny. W tym czasach trzeba było się jego jak najszybciej pozbyć. Tylko w ten sposób można było spokojnie przespać noc. A ona... Ta dziewczyna. Chyba chciał, by jej noce były spokojne. Lubił ją. Nie rozumiał dlaczego, właściwie nawet jej nie znał. Ba, zaraz najprawdopodobniej miała mu zrobić naprawdę paskudne rzeczy. Ale nie potrafił pałać do niej złością. Chciał, żeby jej było łatwiej.
- Możesz przenieść tą chorobę do domu - odezwał się cicho bo i jemu zaczęło zależeć na życiu tego chłopca. Życiu jej syna. Tym bardziej powinna na siebie uważać. Tym bardziej nie powinna ryzykować. Thomas przełknął cicho ślinę, kręcąc z niedowierzaniem głową. W tym momencie poczuł wściekłość. Wściekłość na cały ten świat. Wściekłość na to, że dziewczyna została zmuszana do takich kroków.
- Więc będę walczył - powiedział po prostu, nie spuszczając wzroku z jej twarzy. Nie miał żadnych powód, by dalej żyć. Ale nie chciał umrzeć na jej zmianie. Nie chciał robić z niej morderczynię. Walker posłał jej lekki uśmiech, kiedy zaczęła podawać mu mutazynę. Lubił to świństwo. Nie mógł bez niego żyć. A teraz? Dostawał więcej niż był w stanie sam zdobyć. Czysta, najlepszej jakości mutazyna... Przyniosło mu to ulgę.
- Jesteś z Kansas - stwierdził całkiem zaskoczony. Nie wiedział dlaczego go tak to zaskoczyło. Ale na myśl o tym mieście poczuł przyjemne ukłucie w klatce piersiowej. To miasto mu coś mówiło, ale nie potrafił połączyć faktów i zorientować się co dokładnie mu mówiło. Doskonale wiedział, że już na niego nie patrzyła, że próbowała go ignorować. Ale nie mógł się powstrzymać przed kolejnymi słowami: - więc będę mówić na ciebie Dorotka.
_________________
<ul><img src="https://i.pinimg.com/originals/0b/7d/20/0b7d2042cc5444a709f952def6046603.gif" style="border-top:5px solid #2e4045;border-bottom:5px solid #2e4045;padding-bottom:-20px;width:190px;"><div style="color: black ; width:190px;letter-spacing: 2px; text-shadow:2px 0px 2px #2e4045;font-family:times;font-size:11px;text-align:center;margin-top: -12px;">Why is everything so heavy?

<div style="text-align:justify;width:194px;color:#2f4f4f;font-size:9px;line-height:90%; margin-top: -20px; font-family: arial;">

I'm holding on

Holding on

To so much more than I can carry

©endlesslove
</ul>
[Profil] [WWW]
  [A-]
 
Wichita Schopenhauer



How long am I gonna stand with my head stuck under the sand?

Telepatia

Stażystka





name:

Marlene Jensen

alias:
Wichita Schopenhauer

age:
22 Lata

height / weight:
183 / 65

Wysłany: 2018-12-27, 19:52   
  

   1 Rok na Giftedach!


- Nie chcesz sprawdzić? - pytam, bo na jego miejscu nie mogłabym żyć w niewiedzy. Wiem, że to powszechna praktyka DOGS. Wymazywanie wspomnień jest częste ze względu na trudne przypadki. Mimo że Thomas nie wygląda dla mnie jak ktoś kto może być agresywny i powodować problemy. W porównaniu do poprzednich obiektów badawczych znacznie bardziej współpracuje. Odpowiada na pytania, nawiązuje kontakt, jest bardzo pomocny. Nie rozumiem po co miałby tracić pamięć. Może to skutek uboczny czegoś co mu zrobiono? Poprawka... co mu zrobiliśmy. Jestem częścią tej maszyny. Trudno to przyznać. Tak samo jak pomyśleć o tym co czułabym na jego miejscu. Nie wyobrażam sobie zapomnienia ludzi, których kocham. Jestem zła na rodziców i sfrustrowana z powodu zdrady brata, ale nie chciałabym zapomnieć wspomnień, które nas łączą. Co gorsza. Nie chciałabym zapomnieć o synu. Prędzej wolałabym umrzeć. - Jestem pewna, że ktoś wie. Masz to w aktach - wspominam. My dostajemy te informacje, których potrzebujemy. Aczkolwiek myślę, że dane osobowe nie są bardzo chronione. Wystarczy spytać. Mogłabym to zrobić, ale waham się ze względu na ryzyko. Gdyby chodziło tylko o mnie to nie byłoby problemem. Niestety mam dziecko pod opieką. To dla Arthura. Wszystko jest dla niego. Również praca w laboratorium. Chcę być w komitywie z DOGS, żeby chronić jego i mnie. - Mówią, że mam miękkie serce i twardą dupę - odpowiadam i uśmiecham się z pocieszeniem. Wszyscy nie jesteśmy źli. Musimy dostosować się do wymogów. To one są złe. - Biorę dłuższe dyżury - czuję się zobowiązana do tego zwierzania. Nie kłamię. Sądzę, że lepiej dłużej przebywać w pracy. Łudzę się, że to jest lepsze od ciągłego wchodzenia i wychodzenia do domu. Może los uśmiechnie się do nas. Mimo wszystko jestem w lepszej sytuacji niż mój pacjent. - Tak trzymaj - mówię, ale nie reaguję na nowe imię ani na zdziwienie z Kansas. Też próbuję wytrzymać. Nie lubię znęcać się nad ludźmi. To najokropniejsze uczucie na świecie. Czekam aż się skończy.
[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 8