Poprzedni temat «» Następny temat
Biuro naukowe
Autor Wiadomość
The Gifted



kocham tworzyć tematy i nie tylko

jestem kontem specjalnym

milio

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2017-11-18, 23:15   Biuro naukowe



[Profil]
 
 
Evie Russell



I felt free, once I realized i was never going to fit the narrow mold that society wanted me to fit in.

brak

pracownik działu medycznego





name:

Evie Russell

age:
29

height / weight:
175/78

Wysłany: 2018-07-15, 20:10   

/8 Kwietnia, po lunchu

Kolejny dzień, w jakże ciekawej pracy jaką miała Evie. Kobieta była dziś w naprawdę dobrym nastroju, mimo iż przez cały poranek nie miała nawet kiedyś usiąść, bądź wypić porannej kawy. Od samego rana Evie uważała ten dzień za udany, pierwszy raz od dawna udało się jej nie spóźnić, ba ubrania leżały dziś na niej wyjątkowo dobrze a dzięki temu, że wstała wcześniej miała okazję się umalować, co już poprawiało jej humor. Gdy tylko przyszła do laboratorium rzuciła się w wir pracy, przeprowadzając kilka badań nad jednym pacjentem. Byłą z nich naprawdę zadowolona a zwykle uporczywy obiekt naprawdę dobrze dziś współpracował. Im dłużej pracowała z pacjentami, z aktywnym genem x tym szybciej szły jej badania, jak i więcej rzeczy wyłapywała, była niemal pewna że niedługo uda jej się poukładać niektóre z puzzli i w końcu przedstawić górze niektóre z wyników, co by pokazać im że wcale się tu nie leni i naprawę zależy jej na tej pracy jak i awansie.
Dopiero po lunchu, na który nie poszła udało jej się znaleźć chwilę by usiąść. Kobieta poprosiła w kantynie o zapakowanie jedzenia i kawy na wynos, po czym od razu wróciła do swojego laboratorium.
Kobieta weszła do biura naukowego, mając zamiar spędzić tu resztę dnia, jako iż nie miała już więcej pacjentów zaplanowanych na dzień dzisiejszy. Evie zajęła miejsce przy swoim biurku, wyjęła z szafki cały segregator z kopiami wyników oraz zeszyt i długopis. o wiele lepiej myślało się je na papierze, zwłaszcza gdy przychodziło do robienia analiz i porównywania wyników poszczególnych mutantów dodając tam swoje adnotacje. Evie napiła się łyka swojej kawy po czym wetknęła nos w papiery, z między czasie jedząc swój posiłek, oczywiście w czasie pracy. Bo kto ambitny bierze przerwę na lunch? przecież w ciągu tej godziny można już tyle zrobić!
[Profil] [WWW]
  [B+]
 
Aiden Henderson



I tried to be someone else, but nothing seemed to change.

Wicedyrektor D.O.G.S.





name:

Aiden Henderson

age:
30

height / weight:
190/83

Wysłany: 2018-07-16, 23:53   
   Multikonta: Mike/Jamie


// 8 kwietnia

Dzisiejszy dzień był bardziej produktywny, pomimo niedzieli większość z nich nie obowiązywało wolne. Dyrektor zadzwonił musiał się zjawić niczym posłuszny piesek. Praca w biurze, w domu, czy też w laboratorium by zobaczyć czy wszystko idzie dobrze, te rzeczy były jego aktualnym życiem. Kontrola nad wszystkim by Dyro mógł pierdzieć w fotel, tak.. Spotkania czy też wystąpienia publiczne przeważnie tez do niego należały. Nie był jednak zmęczony nowymi obowiązkami, to był czwarty miesiąc od kiedy objął to stanowisko i sobie je chwalił. Było ciężko, ale jaka praca w organizacji rządowej nie była ciężka.
Po lunchu, na który zrobił sobie przerwę by zjeść na mieście postanowił odwiedzić jedną ze swoich przyjaciółek z pracy. Co prawda było to bardziej związane z dalsza pracą Aidena, chciał zobaczyć czy ktoś zrobił jakieś postępy z bloku X. Taka rutynowa kontrola, a przy okazji napić się kawy w miłym towarzystwie. Już idąc korytarzem znów ludzie kłaniali mu się w pas, dalej nie mógł zbytnio do tego przywyknąć, tak samo jak do niektórych spojrzeń, które mu po prostu zazdrościły. Był młody, naprawdę młody by pełnić tak ważną funkcję, a jednak udowodnił wszystkim, ze się dało. Nie zdał jednak całej prawdy odnośnie ojca i jego kontaktów, ale to było ściśle tajne i pewnie nigdy w życiu miał się tego nie dowiedzieć...
Pod drzwiami zapukał energicznie trzy razy po czym pociągnął za klamkę. Nie był z tych co by wparowali bez ostrzeżenia, zawsze to było parę sekund by schować jakieś swoje grzeszki czy też ubrać gacie na tyłek.
- Witam Panno Russell. - odparł w progu poważnym głosem.
Po zamknięciu drzwi było widać, jak trochę z niego zeszło napięcia. Cóż to, ze się przyjaźnili nie zwalniało z tego, by przy innych nie musieli się zachowywać w sposób cywilizowany.
- Do rzeczy Evie, przyszedłem dopytać o raporty odnośnie naszych kochanych dzieciaczków z bloku. - odparł z lekkim uśmiechem poluźniając swój krawat - Ale wpierw widzę, że pijesz kawę. Zrobiłabyś mi też?- dodał po chwili
_________________
[Profil]
  [B+]
 
Evie Russell



I felt free, once I realized i was never going to fit the narrow mold that society wanted me to fit in.

brak

pracownik działu medycznego





name:

Evie Russell

age:
29

height / weight:
175/78

Wysłany: 2018-07-17, 00:28   

Pukanie do drzwi wyrwało kobietę z zamyślenia. Nie miała pojęcia kto stał po drugiej stronie drzwi gdyż inni lekarze byli obecnie albo na dniu wolnym, albo byli pochłonięci innymi badaniami, dlatego też kobieta szybko przełknęła kęs swojego lunchu, który miała właśnie w ustach. Nie chciała znów słuchać nudnej tyrady ze w miejscu pracy się nie je bo to nie profesjonalne. Pracowała już w tym zawodzie tyle lat, że jedyne co wydawało jej się nie profesjonalne to jedzenie podczas operacji. Była tylko człowiekiem i jak każdy człowiek, musiała jeść.
Kobieta nie zdążyła nawet odpowiedzieć że można wejść, gdy usłyszała głos jednego z jej przyjaciół, obecnie równocześnie przełożonego. Evie uśmiechnęła się uroczo.
- Witam Panie Henderson. - Odpowiedziała mu równie poważnym i służbowym głosem, jako iż drzwi były otwarte a oboje nie miało ochoty na to, by poszły jakieś plotki na ich temat, w końcu ludzie tu pracujący naprawdę lubili rozpuszczać dziwne plotki na tematy innych.
Kobieta wstała ze swojego miejsca przyglądając się przyjacielowi. Wyglądał na najzwyczajniej zmęczonego. Doskonale wiedziała że ma teraz bardzo dużo obowiązków, ba był teraz niczym piesek na posyłki dyrektora.
-Oczywiście Panie Henderson. - Kobieta udała że mu salutuje po czym zaśmiała się cicho. Słysząc prośbę o kawę kiwnęła tylko głową po czym podeszła do ekspresu i przyrządziła mu kawę, taką jaką zawsze lubił pić gdy mieli cięższy dzień podczas badań.
- Proszę. - Powiedziała, podając mu kubek kawą, po czym złożyła swoje notatki i odłożyła je na bok, tak aby żadne z nich przypadkiem nie zalało ich kawą. Dopiero teraz wróciła na swoje miejsce, założyła nogę na nogę i przyjrzała się mężczyźnie.
- Jak Ci się podobają nowe obowiązki? Dobrze wiesz, że dostaniesz ode mnie raport dopiero kiedy wypijesz ze mną kawę. - powiedziała z cwanym uśmieszkiem, jako iż mogła sobie na to pozwolić, w końcu byli tutaj sami, jak i nie było w tym pomieszczeniu żadnego okna na korytarz.Kobieta przyjrzała się mu uważnie. - Nie wyglądasz za dobrze Aidenie, powinieneś porządnie się wyspać. - dodała z uśmiechem.
[Profil] [WWW]
  [B+]
 
Aiden Henderson



I tried to be someone else, but nothing seemed to change.

Wicedyrektor D.O.G.S.





name:

Aiden Henderson

age:
30

height / weight:
190/83

Wysłany: 2018-07-18, 14:58   
   Multikonta: Mike/Jamie


Nie miał pojęcia, ze kobieta dopiero co zjadała swój Lunch, chociaż on jak jeszcze pracował tam gdzie ona robił podobnie. Jadał w locie, teraz jednak w większości przypadków jadał normalnie i odpoczywał, mógł część obowiązków zlecić ludziom niżej od siebie, pozwolić sobie na chwilę odpoczynku. Jednak był pracoholikiem i nawet w taki dzień ośmielił się wykonywać własną fuchę.
Oboje nie mieli ochoty by były plotki na ich temat, kto to lubił? Jeszcze by mówili, ze romansują, a Evie próbuje przez łózko zostać szefową działu... Tak to nie działo niestety, a przynajmniej u Aidena. Nie chodziło o sam fakt, ze nie lubił kobiet, jednak on brzydziłby się by dawać komuś awans po czymś takim... Nie zmienia to faktu, ze swego czasu romansował z jednym z mutantów, ale na szczęście nic się nie wydało i nikt poza nim i owym mutantem o tym nie wiedzieli.. To była jedna słabość, która go dotknęła podczas pracy, a akurat wtedy czuł się niezwykle samotnie i jak każdy facet miał też swoje potrzeby, bo ileż można jeździć na ręcznym. Ludźmi na telefon tez się brzydził, taki to z niego dziwny typek był...
- Dziękuje. - odparł z lekkim uśmiechem
Chciał chwile poczekać by przestygła jego kawusia, już widział, ze ma troszkę mleczka i pewnie dwie łyżeczki cukru w sobie. Evie na pewno pamiętała.
- Zatem będziemy pić powoli. - odezwał się znów z uśmiechem – A jak mają się podobać, jeszcze trochę się wdrażam w obowiązki, to dopiero czwarty miesiąc, a Dyro jak to Dyro zajeżdżałby każdego. Czasem czuje się jak chłopiec na posyłki i piękna buzia do pokazania w mediach. - odparł ze śmiechem – Ale lubię tą prace, może nie sprawi ami już tak dużo satysfakcji jak badania, jednak to coś nowego kierować prawie wszystkim. - westchnął lekko zmęczony – Mógłbym dać lusterko byś zobaczyła siebie, ta szpachla makijażu tez nie zamaskuje całego zmęczenia. Z tego co wiem, dziś miałaś mieć wolne, więc? Co tutaj robisz? Czyżby jak w moim przypadku pracoholizm dawał o sobie znać? - spojrzał na nią i się lekko zaśmiał – Lepiej powiedz mi czy w końcu dorwałaś jakiegoś księcia z bajki, którego tak zawsze chciałaś znaleźć? -spytał z zainteresowaniem – Powinnaś się trochę rozerwać.
_________________
[Profil]
  [B+]
 
Evie Russell



I felt free, once I realized i was never going to fit the narrow mold that society wanted me to fit in.

brak

pracownik działu medycznego





name:

Evie Russell

age:
29

height / weight:
175/78

Wysłany: 2018-07-18, 19:14   

Cóż, takie były uroki tego zawodu. Nawet w szpitalach nie jeden lekarz jadł w biegu a tu, ciągłe badania, praca nad mutantami, raporty i prowadzenie dodatkowych badań, których wymagała jej praca, mająca może jednego dnia zapewnić jej stanowisko szefa działu sprawiały że nie raz kobieta nie miała czasu nawet na kubek kawy. Taki los jednak sama sobie wybrała.
Na szczęście kobieta miała słabość tylko do jednego mutanta, polegającą głównie na długich rozmowach podczas badań bądź w stołówce na tematy sztuki, życia i wspólne bujanie w obłokach rozważając dziwne scenariusze. Ona, jako nieuleczalna romantyczka wolała czekać na księcia z bajki, który może zjawi się jednego dnia i wywróci jej życie do góry nogami. Niestety, nikt jej nie powiedział że w tych czasach to raczej książęta potrzebują ratunku a nie damy w opresji. Ech.
Kobieta uśmiechnęła się, na słowa iż będą pić kawę powoli. Od kiedy jej przyjaciel dostał awans bardzo rzadko mieli okazję na spokojnie usiąść i porozmawiać o tym co się u nich dzieje.
- No tak, słyszałam od paru innych osób że Dyro lubi zawalać innych robotą a ty najwidoczniej jesteś jego naczelną panienką,no i najładniej się wdzięczysz. - Kobieta zaśmiała się ze swoich słów, gdyż wypowiadając je wyobraziła sobie Aidena w wieczorowej sukni, wdzięczącego się do paparazzi - Fakt, widać studia polityczne ci się przydały. - dodała. Wbrew pozorom nie była zazdrosna o jego awans, ba cieszyła się bardzo z sukcesu swojego przyjaciela. Poprzedni wice dyrektor nie był, kimś, kogo by szanowała, bądź lubiła to też ta zmiana była jej bardzo na rękę. Kobieta machnęła ręką na wzmiankę, o swoim wyglądzie. - Zazdrościsz że nawet zmęczona wyglądam cudownie? - kobieta mrugnęła do mężczyzny - Miałam mieć wolne. Rano jednak dostałam telefon że jeden z mutantów dostał silnych ataków paniki i musieli zapiąć go w kaftan. Szef działu się wypiął więc musiałam zrobić na nim kilka badań i dać coś na uspokojenie żeby znów nie było problemów. A że miałam dodatkowe badania chciałam je jeszcze opisać..- kobieta napiła się swojej kawy. Na wzmiankę o księciu z bajki westchnęła tylko. - Książę nadal się przede mną ukrywa, biały koń chyba mu nawiał. W tamtym tygodniu byłam na randce, ale to raczej nie mój typ księcia -odpowiedziała mężczyźnie spokojnie a na wzmiankę o rozerwaniu się wywróciła oczami - Nie pamiętasz już jak to jest w laboratoriach?
[Profil] [WWW]
  [B+]
 
Aiden Henderson



I tried to be someone else, but nothing seemed to change.

Wicedyrektor D.O.G.S.





name:

Aiden Henderson

age:
30

height / weight:
190/83

Wysłany: 2018-07-22, 22:22   
   Multikonta: Mike/Jamie


Niestety człowiek sam sobie wybrał taką ścieżkę kariery, więc nie mogli na to narzekać. Mimo wszystko nawet za czasów, kiedy pracowali wspólnie tak właśnie wyglądało ich żywienie się. Aiden przywykł do tego, bo badania były czymś w co tak naprawdę po części został wciągnięty, z drugiej strony czuł dumę, ze spełniał się w tym w czym widział go jego ojciec. Po latach przeszło mu to i zaczął robić to dla siebie, traktując czasem mutantów źle, bo musiał. Nigdy nie chciał ich krzywdzić, ale ktoś wyżej wolał czasem by badania były bolesne by dało się bardziej sprawdzić badania.
- Oj nic nie mów. Wcale się nie wdzięczę. - udał lekkie oburzenie, bo nigdy nie uważał siebie za dupo lizusa, Evie najwidoczniej chciała mu trochę dogryźć w zabawnej formie – No przydały się. Cieszy mnie to, z drugiej strony tęsknie czasem za tą twoją pyziastą buźką. - uśmiechnął się
Prawdopodobnie jakby był bliżej to by ją pociągnął za policzka, z drugiej strony jakby ktoś w tym momencie wszedł... Wolał nawet o tym nie myśleć. Co do poprzedniego wicedyrektora, to go przenieśli do innego oddziału, więc tutaj miejsce się zwolniło... I no cóż.. Wszedł w tą lukę...
- Oj gdybym tylko nakładał fluidzik na moją piękną twarz to pewnie też bym jak pupcia niemowlaczka wyglądał. - zażartował – No tak, niestety z tymi naszymi dzieciaczkami to nigdy nie wiadomo, któremu coś odwali. A jak wiadomo, ktoś wyżej nas zawsze znajdzie pretekst by wykorzystać tych niżej. Dziś przeżywamy to samo. Prawdopodobnie Dyro chodziło głównie o ten raport. - dodał dmuchając w kawę, a potem lekko upijając – Czyli przyszedłem nie w czas, skoro jeszcze masz pracę? Zawsze mogę załatwić jeszcze parę rzeczy i wrócić po wszystko. - odparł spokojnie
Na wzmiankę o księciu zaśmiał się cicho. No cóż wiedział w jakich czasach żyją, że takiego księcia ciężko było znaleźć. On sam to dobrze wiedział, chociaż tak jak Evie nie marzył o tym co chwila, ale cóż każdy chciałby się móc do kogoś czasem przytulić czy tez obudzić się z kimś kogo się kocha w łóżku.
- No ciężko mu chyba znaleźć konia w tym naszym mieście. Hym... Czyli jaki to typ księcia? Niegrzeczny chłopczyk? Mało gadatliwy flegmatyk? Czy może mało inteligentny grubasek? A może zadziorny mutancik? - musnął swoją brodę, jakby chciał się domyślić, któż to taki. - Pamiętam, pamiętam, jednak czas na randki znalazłaś, więc na jakąś inną rozrywkę tez by się znalazło. - poruszył brewkami i się roześmiał
_________________
[Profil]
  [B+]
 
Evie Russell



I felt free, once I realized i was never going to fit the narrow mold that society wanted me to fit in.

brak

pracownik działu medycznego





name:

Evie Russell

age:
29

height / weight:
175/78

Wysłany: 2018-07-24, 01:29   

Evie zaśmiała się z tego jego oburzenia, znał ją dobrze i powinien domyślić się iż żartuje na ten temat, co prawda wystąpienia publicznie wychodziły mu naprawdę nieźle jak na kogoś kto większość swojej kariery spędził w laboratoriach.
- Oj wiesz że się z Tobą droczę, mi również ciebie tu brakuje, dobrze wiesz jak wyglądają rozmowy z większością tu obecnych...- ich medyczni współpracownicy nie byli niestety zbyt rozmowni, ba z niektórymi nie raz nie dawało się nawiązać jakiegokolwiek kontaktu w skrajnych przypadkach nawet w kwestiach zawodowych. Cieszyły ją wiec odwiedziny zarówno Aidena jak i Donnego, jedynych osób z którymi się tutaj przyjaźniła, zadbała jednak by nie wszyscy o tym wiedzieli, w końcu gdy kobieta przyjaźni się z mężczyznami,z czego jeden jest jej przełożonym, a drugi pracującym dla nich kundlem, jest to idealny temat do rozsiewania najróżniejszych plotek i fałszywych wiadomości a nikomu nie było to na rękę, w końcu po co mają krążyć o nich fałszywe wiadomości i to jeszcze w miejscu pracy.
- Zawsze możesz zacząć, tylko uważaj żeby nie upaćkać tej bródki... - powiedziała śmiejąc się. Kolejne jego słowa sprawiły iż kobieta zmarszczyła brwi - Wiem, nie mniej bardzo mnie to denerwuje, zwłaszcza jak ten sadysta doczepia się moich metod badań jakby zahukany i bojący się wszystkie pacjent miał mi dać wiarygodne wyniki pracy mózgu.. - kobieta westchnęła ciężko, może i nie powinna się żalić Aidenowi, chciała jednak nadmienić z nim ten temat, ot pogadać jak przyjaciel z przyjacielem.
- Och przyda mi się chwila przerwy, wiesz świeże spojrzenie na sprawę i te rzeczy... A tak szczerze to padnę bez kawy i nie wstanę -odpowiedziała spokojnie maczając usta w ciemnym,życiodajnym płynie.
Evie zaśmiała się na kolejne słowa mężczyzny, cóż miał rację ani o księcia ani o konie nie było łatwo, co jednak nie oznaczało iż dziewczyna podda się w tych poszukiwaniach, w końcu każda bajka kończy się happy endem, może i jej uda się tak poprowadzić swoje życie?
- Hmm... Niegrzeczny i zadziorny chłopczyk pracujący jako kelner, całkiem miły ale no, nie zaiskrzyło aż tak...- powiedziała wzruszając ramionami, cóż polubiła Jamiego miała jednak wrażenie że jest to ten typ mężczyzny z którym można się związać na noc może dwie, zupełnie nie to czego szukała. Ev machnęła ręką - Jedno spotkanie w ciągu trzech miesięcy och ja szalona!- powiedziała żartem.
[Profil] [WWW]
  [B+]
 
Aiden Henderson



I tried to be someone else, but nothing seemed to change.

Wicedyrektor D.O.G.S.





name:

Aiden Henderson

age:
30

height / weight:
190/83

Wysłany: 2018-07-29, 17:26   
   Multikonta: Mike/Jamie


Tak wiedział, ze żartuje, ale nie mógł sobie darować by trochę poudawać. Studia, które zrobił naprawdę zdały się mu pomagać w tym momencie by piać się na szczyt. Co prawda nie wierzył, ze zajdzie tak wysoko, ale jak widać wszystko się da.
- Oj tak wiem. Cóż sam uchodzę za kogoś kto ma kija w dupie, no ale nie przy swojej przyjaciółeczce, przy kimś bliskim można pozwolić sobie na troszeczkę poluzowanie krawatu.- tak większość ludzi tutaj pracujących było po prostu zbyt zapatrzonymi na siebie dupkami, co resztę traktowali jak powietrzem czy też wykonywali ślepo rozkazy. Aiden nie różnił się od nich wcale tak dużo, gdyby się nie starał nie byłby tu gdzie teraz był. Czasem jednak te ludzkie zawistne spojrzenia sprawiały mu jednak przykrość w środku. Każdy mógł zapracować na wszystko ciężką pracą czy też wykonać dwa kierunki studiów jednocześnie...
- To nie dla mnie, pozostawię to płci pięknej. - nie chciał jej urazić, ale jak widać coś jej nie dawało spokoju – Nie chce go usprawiedliwiać, bo sam nie popieram niektórych kwestii rozgryzienia mutacji X, jednak niektórzy po trupach do celu próbują iść. Wolałbym by jednak wszystko się humanitarnie odbywało. Pomimo, że to mutanci, jednak są tez ludźmi i odczuwają każde uczucie. - westchnął
Cóż Aiden miał sam brata mutanta, ale czy to znaczy, ze chciał się od niego odsunąć? Czy chciał traktować go jak zwierzaka w klatce? Nie. Wypuścili go wtedy z DOGS, dostali co chcieli. Lokalizację Bractwa i złapanie ludzi do dalszych eksperymentów. Jednak Aiden nie chciał wierzyć by Ronnie był złym człowiekiem do szpiku kości, był jego starszym bratem. Ostatnim z rodzeństwa, bo ich siostra zmarła w ramionach Rona. Powinni się wspierać, jednak stali po przeciwnych barykadach. Aiden chciałby go uleczyć, Ron chciał być wolny. Rodziny się jednak nie wybiera.
- Zatem mamy tą chwilę tylko dla siebie. Nie tylko ty padniesz bez niej, mało dzisiaj spałem bo musiałem parę raportów dokończyć. Myślałem, ze dziś odeśpię, ale Dyro miał inne plany, więc trzeba udawać rześkiego, a ten magiczny napój bogów zawsze pomaga stanąć na nogi i funkcjonować. - spojrzał na kawusię jak na boginię – Ratuje nie raz i nie dwa tyłek przed zaśnięciem za biurkiem lub podczas nudnego wywiadu.
Henderson jednak teraz pragnął usłyszeć o tej jej randeczcę i jak sprecyzowała z jakich nizin społecznych chłopaczyna był tylko pokiwał głową.
- Widocznie nie była to partia dla ciebie. Jaki to książę jak niegrzeczny i zadziorny, bardziej nadawałby się na zły charakter, przed którym obroni cię książę. - dodał ze śmiechem – Wiesz, że możesz częściej zrobić sobie wolne. Ja wiem, ze jak ja cierpisz na kochaną chorobę nazywająca się pracoholizm, ale wyjdź częściej niż raz na trzy miesiące na randkę. W końcu ktoś się znajdzie. - dodał pokrzepiająco - Zasługujesz na księcia może i nie na koniu, ale w białym mercedesie lub porsche.
_________________
[Profil]
  [B+]
 
Evie Russell



I felt free, once I realized i was never going to fit the narrow mold that society wanted me to fit in.

brak

pracownik działu medycznego





name:

Evie Russell

age:
29

height / weight:
175/78

Wysłany: 2018-07-29, 23:48   

Evie uśmiechnęła się do mężczyzny.
- Jeszcze trochę i zapomnisz jak to jest, mój drogi.- powiedziała z przekąsem. Cóż, doskonale wiedziała jakie osoby pracowały w szeregach D.O.G.S, przynajmniej jeżeli chodzi o laboratoria, z oddziałowymi nie miała za dużo do czynienia, no chyba ze chodzi o tych z aktywnym genem których przyszło jej badać, albo tych którzy po różnych akcjach trzeba było zszywać.
Kobieta westchnęła ciężko, doskonale wiedziała że Aiden również nie popiera bardzo brutalnych badań, niestety większość jej współpracowników nie podzielało ich poglądów.
- Wiem, niech swoje badania prowadzi jak chce, ale ja naprawdę potrzebuję pacjentów w stanie bazowym zero ale co chirurg może wiedzieć o neurologii, to tak jakby piekarz nagle miał ugotować ci wykwintny obiad.- Kobieta machnęła ręką, dając tym samym mu znać że nie ma ochoty tego dalej drążyć, w końcu gdy tylko jej badania się powiodą możliwe że będzie mieć nad sobą tylko Wellera.
Evie spojrzała na Aidena ze zrozumieniem, w końcu ona również nie raz zasuwała jak wół utrzymując się na nogach przez więcej niż 24 godziny tylko i wyłącznie dzięki kofeinie.
- Nie byłabym w stanie tutaj pracować bez kawy. Wczoraj przed czwartą rano musiałam już być w laboratorium, wyszłam po dwudziestej drugiej a dziś znów zaczęłam o piątej. No tak, ty jeszcze musisz jakoś sensownie odpowiadać przed kamerą.-powiedziała kiwając głową ze zrozumieniem przy ostatnim zdaniu po czym napiła się kawy. Słysząc jego kolejną wypowiedź uśmiechnęła się ślicznie, no w końcu nie często słyszy się takie komplementy!
- Wiesz znajoma umówiła mnie na randkę w ciemno, spotkaliśmy się w SkyCity jak mi powiedział gdzie pracuje byłam zaskoczona ze jest w stanie w ogóle zapłacić za obiad. Niby dobrze się nam rozmawiało ale to jednak nie to. - opowiedziała mu po krótko. Wywróciła oczami słysząc o pracoholizmie- Mówisz jak mój ojciec, dobrze wiesz że nawet nie mam gdzie poznawać ludzi, ostania osoba którą poznałam to jakiś programista co naprawiał mi komputer a później próbował umówić się ze mną na kawę.- tu kobieta wywróciła oczami - Ahaaa i jeszcze z własnym zamkiem nad morzem? Brzmi nieźle,jak takiego poznasz daj mu mój numer- dodała żartem, uśmiechając się do tej wizji - A jak u Ciebie? Jakieś poznałeś jakieś urocze osóbki?- cóż, nie chciała otwarcie mówić o jego orientacji, zwłaszcza w miejscu pracy..
[Profil] [WWW]
  [B+]
 
Aiden Henderson



I tried to be someone else, but nothing seemed to change.

Wicedyrektor D.O.G.S.





name:

Aiden Henderson

age:
30

height / weight:
190/83

Wysłany: 2018-07-31, 22:17   
   Multikonta: Mike/Jamie


- Aż tak zło wróżysz mojej przyszłości. - uśmiechnął się
No tak niestety z kim przystajesz takim się stajesz. Jakby nie był poważny to wątpił by Dyro zwrócił na niego uwagę. Kto lubi śmiesznych ludzi na wysokich i to jeszcze Rządowych stanowiskach. Musiał się szanować i swoja reputację, no ale przy Evie mógł trochę odpuścić.
Widząc, że nie ma ochoty kontynuować tego, postanowił nie komentować. Miał swoje zdanie na ten temat, jednak nikt nie chciałby widzieć bardziej rozwścieczonej Evie, uwierzcie. To był anioł, ale czasem jak każdy człowiek miała swoje limity.
- Wypalimy się już w wieku 35 lat przy dobrych wiatrach. - zaśmiał się – Przy takim tempie pracy, ale cóż... Mutanci nie śpią, trzeba z nimi porządek mimo wszystko zrobić. Dlatego naszą mocą są trzy mocne espresso, a czasem i więcej. - cóż musiał dobrze wyglądać, ale no miał dużo pracy, ale czasem miał wrażenie, ze nieco mniej niż jak pracował w laboratorium, dlatego czasem udawało mu się spać więcej niż 4 godziny.
Parsknął lekko śmiechem na słowo randka w ciemno. Nie potrafił się powstrzymać. A potem zrobił oczy jak spodki, słysząc gdzie ją zabrali, ze było go stać.
- Niezłe napiwki musiał dostawać albo zbierał długo by cię tam zaprosić. Chłopaczyna przynajmniej się postarał. -zaśmiał się – Czyli mentalnie dobijam lub przebiłem już pięćdziesiątkę, to nie ma dla mnie już szans na normalne życie. - upił kawy z lekkim uśmiechem na twarzy – Kelner, programista przyciągasz samą niższa klasę. Zgodziłaś się z nim pójść na kawę, a przynajmniej był wart zmarnowania czasu? - wpatrzył się w nią w lekkim napięciu, jednak na kolejne jej pytanie machnął ręką – Pod tym względem możemy przybić sobie piątkę. Zazwyczaj obok mnie kręcą się mało interesujące mnie kobiety. - odparł z westchnieniem, bo to była prawda, w sumie tylko Evie wiedziała o jego orientacji i jeszcze jeden mutant...Zatem Aiden nie narzekał na tłumy postawionych kobiet na imprezach, gdzie musiał coś powiedzieć. Było to dla niego meczące, jednak musiał robić dobrą minę do złej gry. Gdyby ojciec się dowiedział, pewnie wydziedziczyłby go....
_________________
[Profil]
  [B+]
 
Evie Russell



I felt free, once I realized i was never going to fit the narrow mold that society wanted me to fit in.

brak

pracownik działu medycznego





name:

Evie Russell

age:
29

height / weight:
175/78

Wysłany: 2018-08-03, 22:21   

Czy aż tak źle mu wróżyła? Owszem, w końcu był pracoholikiem i było bardziej niż oczywiście że tak właśnie skończy, pracując ponad siły i zapominając o tym jak to właściwie jest czasem wyluzować. I szczerze mówiąc wiedziała że ją również może czekać taka przyszłość, taki to już urok ludzi którzy stawiają pracę ponad życie prywatne.
- Dobrze wiesz że prędzej czy później będziesz żył tyko pracą, taki nasz urok.- powiedziała i uśmiechnęła się przyjaźnie. Cieszyła się że zna Aidena, rozumiał jej pracoholiczną naturę i doskonale wiedział jak to jest brać na siebie o wiele więcej, niż fizycznie można.
Evie pokiwała głową na jego słowa, cóż może się nie wypalą, jednak z pewnością za te kilka lat zaczną powoli odczuwać skutki wielu lat przepracowania. Nie byli niestety robotami, a kto jak kto kobieta doskonale wiedziała że każdy organizm miał swoje limity.
- Raczej się nie wypalimy, takich jak my ciężko odciągnąć od pracy i dobrze o tym wiesz. Prędzej zaczniemy w końcu odczuwać skutki tego przepracowania. Ostatnio zastanawiałam się nad kroplówką z kofeiną także wiesz...- odpowiedziała i niemal jak na zawołanie wzięła do ust kolejny łyk czarnego płynu. Wiedziała że za jakieś trzy godziny przyjdzie jeszcze gorszy czas gdy kofeina wyparuje, miała jednak nadzieje że będzie już wtedy po pracy, albo chociaż znajdzie czas na dziesięciominutową drzemkę.
Doktor szturchnęła mężczyznę w ramię gdy ten zaśmiał się z randki w ciemno.
- To nie był mój pomysł, przyjaciółka się uparła że muszę to dla niej zrobić. Wiesz, coś mi w tym nie pasuje. Pracowałam jako kelnerka na studiach i wiem ile się zarabia, mam wrażenie że nie był co do tego do końca szczery. - powiedziała z zamyśloną miną.
- Potrzebowałam szybko naprawić komputer a to była jedyna osoba która mogła mi pomóc. Nie zgodziłam ani nie odmówiłam, wiesz "może" nie brzmi tak źle jak "pracuję tyle że nie mam czasu" - kobieta westchnęła. Alex wydawał się być przemiłym facetem ale chyba nie był jej pisany - Rozumiem, tak to czasem bywa że kręcą się koło nas nie Ci co powinni.- poweidziała i mrugnęła do niego porozumiewawczo.
[Profil] [WWW]
  [B+]
 
Aiden Henderson



I tried to be someone else, but nothing seemed to change.

Wicedyrektor D.O.G.S.





name:

Aiden Henderson

age:
30

height / weight:
190/83

Wysłany: 2018-08-08, 21:55   
   Multikonta: Mike/Jamie


Tak to był ich urok, ale Aiden nie chciał się zmieniać, nie chciał być nadymanym bucem, jednak do tego zmierzał. Czyż nie był już nadymany jeśli chodziło o ciuchy, mieszkanie, czy nawet partnerów dla swojej przyjaciółki? Czy nie wychodził z niego już typowy snob?
- Trudno, jeśli taki będzie mój los to się z nim pogodzę. - westchnął teatralnie, jednak po chwili się lekko uśmiechnął
Tak Evie miała rację, niestety to wszystko zmierzało do bycia coś na kształt ludzkiego robota, a czy już nimi nie byli... To było trochę smutne, że oboje nie mieli życia towarzyskiego. No Aiden miał jeszcze bankiety, ale to była też praca i to cięższa, bo było trzeba znosić podchmielone towarzystwo i narzucające się babki czasem, nie mówić o dobieraniu dobrze słów...
- Skutki przepracowania to prawie jak powolne wypalanie się, bo mniej pomysłów, notoryczne przemęczenie robią swoje. Cieszmy się, póki jeszcze młodzi jesteśmy. - zaśmiał się – Hym.. Kroplówka z kofeiną nie byłaby taka zła. - razem z Evie też po tych słowach wziął łyka czarnej rozkoszy do ust
Taki to ich zawód i bycie pracoholikami niestety, musieli się pogodzić z własną rzeczywistością. Aiden sam nie wiedział ile jeszcze godzin przyjdzie mu pracować, ale no przyszedł na chwilowe pogaduszki, a potem będzie musiał jeszcze pójść w inne miejsce by Evie miała czas skończyć raporty.
- Zatem albo Cię oszukał, albo serio sporo oszczędzał by zabrać taką piękną kobietę na randkę. Może chciał zabłysnąć skoro to randka w ciemno. - uśmiechnął się – No zrobiłaś mu nadzieję i teraz chłopak pewnie czeka na smsa od Ciebie. Niedobra kotka z Ciebie Evie. Ranisz ludziom serduszka. - dodał po czym znów upił kawy – Niestety nasza miłością po grób zostanie praca. - powiedział całkiem szczerze – No ale biorąc pod uwagę to, że miałaś już jedną randkę i prawie kolejną, Evie nie próżnujesz. - dopił swoja kawę. - Powiedz mi jednak droga, za ile będę mógł wrócić?
_________________
[Profil]
  [B+]
 
Evie Russell



I felt free, once I realized i was never going to fit the narrow mold that society wanted me to fit in.

brak

pracownik działu medycznego





name:

Evie Russell

age:
29

height / weight:
175/78

Wysłany: 2018-08-10, 14:57   

Niestety nie zawsze mamy wpływ na to, jak się zmieniamy. Różne sytuacje wymagają od nas zmian i w takiej sytuacji był właśnie teraz Aiden, w końcu podobno z kim przystajesz takim się stajesz, czyż nie?
- Oboje wiemy że raczej nie uspokoisz się ze swoim pracoholizmem, jesteś w stanie wyobrazić sobie siebie pracującego tylko od ósmej do szesnastej, wracającego do domu i nie zajmującego się niczym, co jest związane z Twoją pracą?- zapytała z uśmiechem. Doskonale znała na to odpowiedź gdyż ona również nie byłaby w stanie żyć takim trybem życia, w końcu to praca była tym życiem zarówno dla dziewczyny jak i jej przyjaciela.
- Sądzisz że byłbyś w stanie wypalić się zawodowo? Bo dla mnie byłoby to naprawdę ciężkie.- powiedziała z uśmiechem. No, to że kroplówka byłaby dobrym rozwiązaniem doskonale wiedziała i coraz bardziej zastanawiała się nad opracowaniem czegoś takiego, może wtedy udałoby jej się pracować tyle, ile powinna by osiągnąć to co chciała? Cóż możliwe.
Kobieta wywróciła oczami.
- Dobrze wiesz że szukam czegoś więcej a i w jednym, i w drugim wypadku najzwyczajniej to nie było to.- Wytłumaczyła spokojnie. Cóż, jej przyjaciel powinien wiedzieć że byle czym kobieta się nie zadowoli, miała swoje marzenia i wymagania jednocześnie stawiając swoją pracę na pierwszym miejscu. Gdy mężczyzna tylko zapytał o raporty kobieta wstała i pogrzebała we wszechobecnych na biurku papierach.
- Proszę, raport z ostatnich dwóch tygodni.- powiedziała wręczając mężczyźnie teczkę. - Potrzebujesz coś jeszcze?
[Profil] [WWW]
  [B+]
 
Aiden Henderson



I tried to be someone else, but nothing seemed to change.

Wicedyrektor D.O.G.S.





name:

Aiden Henderson

age:
30

height / weight:
190/83

Wysłany: 2018-08-11, 19:54   
   Multikonta: Mike/Jamie


Oj tak nie wyobrażał sobie pracować tylko ośmiu godzin... On żył dla pracy, z praca, najpewniej jakby się dało to i z praca by się kochał i ożenił... Pewnie u Evie tez było podobnie... Niestety praca nie potrafiła zastąpić czasem luki wynikającej z bliskości drugiej osoby... Jednak była dla niektórych prawie całym życiem.
- Pewnie normalne życie szybko by mi się znudziło. - odparł z nieukrywanym śmiechem – Sądzę, że po parunastu latach mógłbym się wypalić, w zależności ile organizm udźwignie nieprzespanych nocy, kaw i jedzenia na szybko.
Rozumiał ją, ze tamci kandydaci nie byli dla niej. Sam mówił wcześniej, zasługiwała na kogoś lepszego, bogatszego, uprzejmiejszego, no po prostu księcia z bajki. Jednak zdawał sobie sprawę, ze ten gatunek naprawdę jest na wymarciu niestety i Evie będzie ciężko znaleźć by miał wszystkie te plusy...
Odebrał teczkę, po czym wstał z miejsca.
- Kawę w miłym towarzystwie dostałem .- uśmiechnął się – Teczkę pełną pracy również, zatem dzięki Evie za chwilę przerwy w tym naszym napiętym grafiku. - otworzył drzwi – Do widzenia Panno Russell. - odparł tym razem poważnym tonem by i inni mogli usłyszeć.

z/t x2
_________________
[Profil]
  [B+]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 7