Poprzedni temat «» Następny temat
Jane Hills
Autor Wiadomość
Jane Hills



I can't be free. I have too much to lose.

Manipulacja mutacją

21%

córka prezesa Hills ART





name:

Jane Hills

age:
17

height / weight:
167/54

Wysłany: 2019-11-01, 00:04   Jane Hills
   Multikonta: Mary Pond


Jane Hills

urodzona w Seattle 15 lutego 2002 roku, mieszka tam od zawsze, przynależy do niezrzeszonych, piastuje stanowisko córki prezesa Hills ART, wizerunku użycza Emily Rudd



historia:

Jane była owocem silnej, ale zdecydowanie niegotowej na dziecko miłości dwójki bogatych ludzi. Ojciec, Richard Hills był prezesem odziedziczonej po ojcu firmy technologicznej Hills Automatics & Robotics Technology (w skrócie Hills ART), a matka, Sarah Hills trochę skromniej była kierownikiem regionalnym sieciówki z ubraniami i właścicielką kilku perfumerii. Byli więc nieźle ustawieni, ale żadne z nich nie marzyło o dziecku. Jane ocalił życie upór jej dziadków ze strony ojca oraz instynkt macierzyński, który obudził się w Pani Hills po ujrzeniu kilku nagrań USG odkrytych przypadkiem w sieci. Tyle wyszukiwała w internecie jak najskuteczniej i najszybciej wyskrobać pasożyta, że internet sam zaczął jej podsuwać cokolwiek uznał za pasujące do wyszukiwanych fraz. Ostatecznie więc nie usunęli ciąży ani nie zostawili dziewczynki w oknie życia. Jednak nie zmienia to faktu, że brakowało im zdolności i tej specyficznej dojrzałości potrzebnej do wychowania dziecka. Na szczęście świat dostarczał całą masę zastępczych wychowawców dla Jane. Państwo Hills stać było na takie podejście.
Zwłaszcza na początku, bo z czasem przywykli do mniejszej wersji ich samych pałętającej się po domu do tego stopnia, że nie wyobrażali sobie sytuacji, w której by tego zabrakło. Potrzebowali na to kilka lat zajmowania się nią czy też raczej zlecania komuś by się nią zajął, ale w końcu pokochali wtedy jeszcze pyzatą kulkę z nogami. Wciąż nie mieli dla niej dużo czasu przez prowadzone biznesy, ale jak czasem udawało im się znaleźć, to chętnie spędzali go z Jane. Mieli ten luksus względem przeciętnych rodziców, że w większości ktoś inny zajmował się dziewczynką, a im samym pozostawała głównie ta przyjemniejsza część, ew. czasem pocieszanie młodej i tłumaczenie, że świat nie zawsze daje to czego się chce, nawet najbogatszym i najpotężniejszym ludziom na świecie. Chcąc nauczyć ją pewnej zaradności postanowili nie otaczać jej z każdej strony zbytkiem i bogactwem. Oczywiście miała dobry telefon, ładne i wygodne ciuszki, wsparcie dla hobby i mieszkała w wielkiej willi, ale nie dostawała absolutnie wszystkiego o co poprosiła. Czasem też wysyłali ją na tańsze obozy czy do różnych grup hobbystycznych gdzie były dzieci z przeciętnych rodzin, by nie stała się snobem oceniającym ludzi tylko i wyłącznie po pieniądzach.
Podczas jednego z obozów letnich gdy miała jakieś 11 lat przypadkiem odłączyła się od grupy i zgubiła, a szukając drogi powrotnej straciła równowagę, zsunęła się kawałek stromym stokiem i wpadła w jakiś dół. Był na tyle głęboki, by nie potrafiła się z niego wydostać sama, a już tym bardziej nie po tym jak jej kolano skręciło się pod nie do końca naturalnym kątem. Ból i początkowy strach natychmiast przerodziły się w panikę. Dziewczynka próbowała jakoś się wydostać, ale po parunastu próbach ból w kolanie zmusił ją do posadzenia tyłka na ziemi. Chciała krzyczeć, ale gdy zaczęła mieć wrażenie, że coś się zbliża szybko zamilkła przestraszona, że to może być jakieś dzikie zwierzę jak niedźwiedź lub wilk. Akurat mieli poprzedniego dnia pogadankę czemu nie należy schodzić ze szlaków, a już na pewno nie bez przewodnika i teraz powodowało to, że wbrew logice Jane siedziała cicho. Zanim opiekunowie zauważyli, że jednego z dzieci im brakuje minęło trochę czasu. Upilnowanie dzieci nie było proste, nawet przy takich obozach. Wielu mądrych podaje takie metody jak ustawianie w pary i tym podobne, ale każdy kto miał możliwość zajmowania się dziećmi wie, że w praktyce to wygląda zupełnie inaczej. Stąd zniknięcie Jane wypłynęło dopiero podczas zbiórki na obiadokolację na następnym postoju czyli prawie godzinę po tym jak dziewczynka wylądowała w rowie.
Jane miała wprawdzie przygotowane ciepłe ubrania, opiekunowie o to zadbali, ale wciąż nie była gotowa na spędzenie prawie połowy nocy na dworze w bezruchu, a do tego ostatecznie doszło. Jeszcze klasycznie jakby ktoś pomyślał, że gorzej już być nie może, to tamten dzień był raczej deszczowy, więc ziemia była mokra. Ba, młoda praktycznie siedziała w błotnej kałuży.
Gdy ratownicy znaleźli Jane, była przemoczona i wychłodzona. Spędziła tydzień w szpitalu we Włoszech i dwa następne już w Ameryce z zapaleniem płuc. Rodzice trochę się wykosztowali na jej zdrowie w tym okresie, ale równocześnie drogą sądową wydusili z biura podróży, które tą wycieczkę zorganizowało zwrot części tych wydatków oraz pieniędzy za samą wycieczkę, więc nie licząc trochę większej ilości uwagi jaką musieli poświęcić córce przez ten miesiąc wyszli na zero lub nawet na plus. Wtedy jeszcze żadne z nich nie spodziewało się bardziej trwałych skutków tej traumy. Moc Jane obudziła się dość szybko, jeszcze zanim dziewczyna wyszła ze szpitala, ale jej wpływ na otoczenie był na tyle subtelny, że nie został zauważony przez następne kilka lat. Tymczasem Jane wróciła do swojego poprzedniego życia wzbogaconego przez jakiś czas terapią jej nadwyrężonego podczas upadku kolana i spotkaniami z psychologiem mającym się upewnić, że wypadek w Alpach nie wpłynie poważnie na jej stan zdrowia psychicznego.
Jeśli chodzi o wydarzenia z 2014 roku czy późniejsze to działy się one jakby obok Jane. Państwo Hills bywali bardziej nerwowi i siłą rzeczy musieli dostosowywać swoje plany do nowych warunków, ale ich córka nie brała aktywnego udziału, ani w tym, ani w prawie żadnym następnym wydarzeniu związanym ze sprawą mutantów. Czytała o tym, słyszała o tym, ale jakoś nigdy jej to bezpośrednio nie dotknęło. W lipcu 2014 podczas święta niepodległości akurat grała z rodzicami i wujkiem w brydża w oczekiwaniu na posiłek. Na większość manifestacji FPTP z różnych powodów nie mogła iść. Na jednej tylko była ze znajomymi. To nie było tak, że specjalnie unikała tych wydarzeń ani nawet że rodzice celowo trzymali ją na dystans, chociaż to drugie się zdarzało. Jakoś tak miała szczęście, że nie musiała. Mieszkała na obrzeżach Seattle, a jej rodzice pieniędzmi i wpływami byli w stanie wyciągnąć ich z wielu nieprzyjemności. Prawdopodobnie dzięki nim nikt nawet nie próbował rodzinie Hills tych nieprzyjemności sprawić. Miała więc relatywny spokój. Do czasu.
Stan ten został przerwany we wrześniu 2016 roku. Wtedy to po prostym, rutynowym badaniu krwi zleconym przez jej lekarza do drzwi domu Państwa Hills zapukało kilku panów w mundurach DOGS. Byli całkiem kulturalni. W razie czego byli gotowi zadziałać bardziej stanowczo, ale byli poinstruowani żeby w miarę możliwości zachować pewien takt. W końcu mieli zabrać córkę bogatych, a przez to również całkiem wpływowych ludzi. Akurat tak się wyjątkowo zdarzyło, że w domu był ojciec Jane. Był zaskoczony tą wizytą, a jeszcze bardziej wiadomością przyniesioną przez gości. Oczywiście jak przystało na dobrego lidera i prezesa firmy trzymał nerwy na wodzy. Od razu polecił gosposi przyprowadzić Jane aby nie zaogniać dodatkowo tej sytuacji. Rozumiał co oznacza pozytywny test oraz że nie jest w stanie ochronić Jane całkowicie przed tą sytuacją. Wynik był już w systemie. Próbował negocjować z pracownikami, którzy mieli ją zabrać, ale nie mieli oni wiedzy ani uprawnień do takich rozmów. Jedyne co mogli zrobić to podać nazwiska ludzi, którzy w przeciwieństwie do nich mają odpowiednie kompetencje i możliwości. Na tamten moment jednak musieli zabrać dziewczynkę. Dali chwilę Richardowi na pożegnanie się z córką i krótkie wyjaśnienie dlaczego musi z nimi iść. Obiecał jej też, że zrobi wszystko, by mogła jak najszybciej wrócić do domu. Był gotów poruszyć, i niebo, i ziemię byle dopełnić obietnicy. Inna sprawa, że oboje byli przekonani o zwykłej pomyłce testu. W końcu nie ma takich, które dawałyby 100% pewności. Jeszcze przed końcem tego dnia w odpowiednie miejsca zostały wysłane odpowiednie pisma z załączoną odpowiednią sumą pieniędzy lub propozycją przysług. Na następny dzień test został powtórzony, by potwierdzić czy w jej przypadku nie był to wynik pomyłki. Okazało się, że nie. Po krótkich negocjacjach udało się ustalić kompromis. Firma Hills ART miała od teraz kontrakt z DOGS, na podstawie którego dostarczała im potrzebne technologie ze znaczną zniżką, a w zamian za to jego córka mogła pozostać w domu. Pod kilkoma warunkami. Departament dostarczał mutazynę (spora część lądowała w koszu, bo Jane źle się po tym czuła, ale DOGS nie musieli tego wiedzieć) i regularnie przysyłał kogoś żeby zbadał dziewczynę. Ten jeśli zauważył, że Jane bierze mutazynę rzadziej niż miała zalecone to przemilczał to. Również dlatego, że sami mieli problem z ustaleniem jej mocy. Jane stała się wręcz powodem żeby podważyć skuteczność badania, ale ponieważ była jedynym takim przypadkiem uznali, że albo dobrze się kryje, albo jej moc jest bardzo mało spektakularna. Może niedostatecznie rozwinięta. W 2018 roku został jej jeszcze przedstawiony najnowszy wynalazek: chip na mutanty. Nie podobało jej się to, ale mało miała do gadania.
Rodzice dla spokoju ducha prosili Jane by nie wychodziła z domu bez zgody, a zgodę miała praktycznie tylko na wyjście do szkoły. Jane niby rozumiała, ale miała 14 lat. Wciąż była dzieckiem. Już nie całkiem małym, ale z pewnością nie dorosłym. Chciała spotykać się ze znajomymi, wychodzić chociaż na głupie spacery. Jednak nie mogła. Zamknięcie w areszcie domowym zmusiło ją do zmiany znajomości na internetowe. To zresztą jedna z rzeczy, które ocaliły ją od bycia całkowitym odludkiem. Jej sytuacja z DOGS teoretycznie była dobrze ukryta, ale trudno było przeoczyć jak przez te dwa lata zamknęła się i zmniejszyła liczbę aktywności, w których bierze udział. Stąd jej wychowawca będący przy okazji psychologiem szkolnym dowiedział się o tym od niej samej zwracając uwagę na zmianę zachowania i zadając odpowiednie pytania. Jego reakcja była... oszczędna. Nie wyrzucił dziewczyny z gabinetu. Nikomu też nie powiedział o tym, ale nie padło typowe dla szkolnych pedagogów "Jeśli będziesz potrzebowała, mój gabinet jest dla Ciebie otwarty" co wraz z jego miną było dla Jane dostatecznym sygnałem by nie szukać u niego pomocy. Dziewczyna żeby dać sobie chociaż złudne wrażenie kontroli regularnie wychodziła bez proszenia o pozwolenie. Zwykle nie oddalała się znacznie i wracała dość szybko, choć zdarzało się i tak, że ktoś musiał ją odprowadzić. Zaczęła się robić bardziej nieustępliwa w wieku 15 lat. Przez młodzieńczy bunt przechodziła opuszczając lekcje, znikając czasem i na całą noc oraz gapiąc się w ścianę gdy rodzice po raz wtóry tłumaczyli jej, że nie może tak po prostu opuszczać domu. Istniała możliwość, że DOGS ją zabierze jeśli odkryją, że Państwo Hills nie są w stanie upilnować swojej córki, a nie po to Richard zgodził się na ten durny, praktycznie nieprzynoszący mu zysku kontrakt żeby teraz ją oddawać.
Z czasem sytuacja okrzepła. Atmosfera w domu nadal bardzo łatwo się zagęszcza, ale obie strony wypracowały pewien kompromis pozwalający na względnie niekonfliktowe koegzystowanie. Jane pogodziła się z sytuacją, ograniczyła nieco swoje wypady, zostawiała im wiadomość z informacją dokąd idzie i wracała na noc przed zapowiedzianą godziną, a rodzice nie suszyli jej z tego powodu głowy. Sprawiedliwe. Jednak mimo to dziewczyna czuła jakby się dusiła we własnym życiu. Zwłaszcza ze świadomością, że nie wystarczy jej dorosnąć do samowystarczalności. Zawsze już będzie musiało tak być. Będzie mieszkać z rodzicami ukrywając przed sobą świat. Kiedyś chciała podjąć pracę zdalną, żeby mogła podróżować po świecie i zwiedzać różne piękne miejsca jak robiła to na obozach. Teraz chce taką pracę, bo żadnej innej nie może, a nie jest pewna czy i tej DOGS jej nie zablokuje. W końcu musiała ich słuchać. Albo to, albo dzielnica mutantów, a nie brzmiało to zachęcająco, zwłaszcza w kontekście plotek o tym miejscu, do których dotarła. Czy też innego więzienia, których Departament miał przecież pod dostatkiem, bo sam DOM został zniszczony dość niedawno. Jednak o tych więzieniach też krążyły najróżniejsze plotki. Oczywiście mogły być nieprawdziwe, różne głupoty pojawiają się w internecie, ale intuicyjnie łatwiej było jej w to uwierzyć niż w wersję Departamentu, który odcina ludzi od świata i pilnuje, by żadna komunikacja z tymi w środku nie była możliwa. To, jak i dobiegające stamtąd czasem dźwięki nie napawały optymizmem. Wolała więc zostać z rodzicami.


charakter

Jane była otwartą i przyjazną osobą. Starania rodziców, by ich dziecko nie było stereotypowym przedstawicielem tak zwanych “bananów” oceniających wszystko przez pryzmat pieniędzy nie poszły na marne. Dziewczyna rozumie wartość pracy i wie jak pracować efektywnie, a ludzie są dla niej charakterem i czynami, nie liczbami. Niektóre jej zachowania zalatują snobizmem. Zdarza jej się jako oczywiste rozwiązanie stwierdzić coś w stylu “to kup”, zanim dotrze do niej, że nie każdy ma taką możliwość. Najważniejsze, że jest tego świadoma i z tym walczy.
Jednak ostatnie trzy lata mocno ją wyprały. Stała się bardziej introwertyczna, wycofana i nerwowa, a przede wszystkim przerażona. Już wcześniej potrzebowała dobrze przemyśleć sytuację zanim podejmie działanie, ale teraz woli siedzieć w płonącym budynku niż uciekać bez planu. Zamknęła się na nowe znajomości niemal całkowicie, a stare stały się chłodniejsze. Również dlatego, że trudno było ukryć sytuację z DOGS oraz to, że jest teraz przez nich obserwowana co w oczywisty sposób wzbudzało podejrzenia. Najłatwiej dotrzeć do Jane za pośrednictwem internetu gdzie czuje się o wiele pewniej skoro nikomu nie musi mówić kim tak naprawdę jest i przedstawiać się tylko nickiem na forum. Jej relacja z rodzicami również stała się bardziej napięta. Rozumem wie, że ją kochają się martwią, ale często musi to sobie powtarzać, bo coraz częściej w to wątpi.
Czuje się cały czas obserwowana, zresztą nic dziwnego. DOGS obserwuje jej dom, transakcje kartą, położenie na mapie, historię przeglądania i rozmowy telefoniczne. W dodatku jeśli poczują taką potrzebę mogą jednym przyciskiem sprawić jej niemały ból. Raz poczuła, już podziękuje. To psychicznie zwyczajnie wykańcza i łamie wolę walki bardzo sprawnie. Zwłaszcza u osoby tak naprawdę nienawykłej do walki i bólu. Do tego dochodzi frustracja, bo Jane nadal uważa, że nie ma żadnej mocy, a to wszystko jest spowodowane głupim błędem testu. Wszystkich testów. Wie, że to mało prawdopodobne, ale nigdy wokół niej nie wydarzyło się nic nienaturalnego ani niczego dziwnego nie doświadczyła. Stąd nie czuje szczególnej solidarności z mutantami. Jednak sama świadomość, że ktoś jest mutantem nie nastawi Jane wrogo. Na pewno będzie bardziej ostrożna, ale wie, że zwykle najgłośniej krzyczą ci, których jest najmniej. Stąd nie wini wszystkich mutantów o ten koszmar. Tak samo nie wini za jej sytuację wszystkich pracowników DOGS. Niektórych z nich nawet lubi jak chociażby jednego z lekarzy, którzy do niej przychodzą. Wini instytucję.



opis mocy

Manipulacja mutacją
Wzmacnianie mocy mutantów w pobliżu.
Moc ma dwa efekty. Aktywny i pasywny. Pasywny sprawia, że mutanci generalnie czują się w jej obecności lepiej nawet gdy nie używa mocy (znaczenie głównie fabularne, może zmiana o max 1-2% “kopa” mocy).
Dla aktywnego efektu konieczne jest stworzenie połączenia, co wymaga przynajmniej chwili w jeszcze mniejszej odległości (szczegóły sprecyzowane w każdym poziomie). Działa wtedy na zasadzie akumulatora, który na bieżąco wzmacnia efekty wywoływane przez innych. Zatem jeśli mutanci, na których wpływa nie korzystają z mocy, jej siły nie wyczerpują się znacząco. Gdy tworzy połączenie jej krew lekko świeci na niebiesko, co sprawia wrażenie jakby sama dziewczyna miała słabą poświatę. W świetle dziennym w zasadzie niewidoczną.

Poziom 1 (<20%):
Zasięg i czas tworzenia połączenia: Dotyk, 10 sekund skupienia*
Zasięg działania: 10m
Maksymalna liczba połączeń: 1
Ilość energii: Starcza na 2 posty użycia mocy**
Regeneracja: 1 post na 4 posty odpoczynku***

Poziom 2 (20-40%):
Zasięg i czas tworzenia połączenia: 1m, ~8 sekund (im bliżej, tym szybciej) *
Zasięg działania: 15m
Maksymalna liczba połączeń: 2
Ilość energii: Starcza na łącznie 3 posty użycia mocy**
Regeneracja: 1 post na 3 posty odpoczynku***

Poziom 3 (41-55):
Zasięg i czas tworzenia połączenia: 2m, ~6 sekund*
Zasięg działania: 25m
Maksymalna liczba połączeń: 2
Ilość energii: Starcza na łącznie 4 posty użycia mocy**
Regeneracja: 1 post na 3 posty odpoczynku***

Poziom 4 (56-75%):
Zasięg i czas tworzenia połączenia: 3m, ~4 sekundy*
Zasięg działania: 35m
Maksymalna liczba połączeń: 3
Ilość energii: Starcza na łącznie 5 postów użycia mocy**
Regeneracja: 1 post na 2 posty odpoczynku***

Poziom 5 (76-90%):
Zasięg i czas tworzenia połączenia: 4m, ~3 sekundy*
Zasięg działania: 45m
Maksymalna liczba połączeń: 3
Ilość energii: Starcza na łącznie 6 postów użycia mocy**
Regeneracja: 1 post na 1 post odpoczynku***

Poziom 6 (>90%):
Zasięg i czas tworzenia połączenia: 5m, ~2 sekundy*
Zasięg działania: 50m
Maksymalna liczba połączeń: 4
Ilość energii: Starcza na łącznie 7 postów użycia mocy**
Regeneracja: 2 posty na 1 post odpoczynku***

*- mniej więcej połowa tego czasu jest potrzebna, by przerwać połączenie (wzmacniana osoba nie musi być w zasięgu). Przerywane jest też natychmiast w momencie utraty przytomności przez Jane lub osobę wzmacnianą
**- przez wzmacnianą osobę. Liczone sumarycznie. Gdy tych osób jest więcej niż jedna, muszą się jakoś podzielić
***- odpoczynek jest wtedy gdy nie ma połączenia z żadnym mutantem

Fabularnie Jane zwiększa zasięg, siłę i generalnie możliwości mocy innych mutantów.
Mechanicznie wszystkie limity i możliwości mocy osoby wzmacnianej są o 1/4 opanowania mocy Jane większe. Oczywiście to wszystko można brać “na oko” traktując te procenty jako wartość orientacyjną. Uznałam po prostu, że ujęcie tego w jakąś liczbę ułatwi utrzymanie zbliżonego poziomu niezależnie od tego, z którym MG akurat gram. Liczby trudniej podważyć.

Efektów ubocznych jest kilka i dzielą się na:
Natychmiastowe czyli widoczne od razu. Zaliczają się do nich: przejmowanie części efektów ubocznych mocy wzmacnianych osób, spadek wydolności podczas używania mocy (wolniejsze bieganie, mniejsza siła i refleks) tym większy, im więcej osób wzmacnia oraz zmęczenie, nawet do utraty przytomności przy przekroczeniu limitu o więcej niż 2 posty (1 na pierwszym poziomie). Jest to o tyle problematyczne, że przerwanie połączenia może odbyć się natychmiastowo tylko poprzez podanie mutazyny, wyjście poza zasięg mocy Jane lub utratę przytomności. W każdym innym wypadku wymaga to kilku sekund. Dodatkowo gdy działanie mocy Jane zostanie gwałtownie przerwane osoby, na które wpływa odczuwają to jako ból z tyłu głowy. Nie dość silny, by uniemożliwić funkcjonowanie, ale dostatecznie, by poczuły, że coś jest nie tak
Długofalowe czyli związane z częstym używaniem mocy przez dłuższy czas. Występują nawet jeśli respektowany jest odpoczynek. Kilka dni maksymalnego używania mocy pod rząd to pewny przepis na chorobę. Najpierw po prostu czuje się trochę gorzej, zatoki zaczynają boleć i tak dalej, powoli stan podgorączkowy się pogłębia aż po około 4-5 dniach codziennego używania mocy nagle nie jest w stanie ruszyć się z łóżka w innym celu niż do toalety, a i wtedy narzeka na ból mięśni. Im dłużej miała taki okres codziennego używania mocy, tym dłużej będzie musiała faktycznie odpocząć. Jeśli jakimś cudem zmusiłaby się do użycia mocy będąc w takim stanie zapewne potrzebowałaby szpitala

ciekawostki

1. Nienajgorzej porusza się w sieci, również po stronach niedostępnych dla przeciętnego użytkownika.
2. Nigdy nie była na imprezie.
3. Nigdy nie spróbowała alkoholu.
4. Zdarza jej się dość często mówić przez sen. Czasem są to brednie, a czasem podsłuchując można poznać jej najgorsze lęki.


[Profil]
  [0+]
 
The Gifted



kocham tworzyć tematy i nie tylko

jestem kontem specjalnym

milio

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2020-01-02, 22:52   

Ukryj: 

Karta zaakceptowana!
Poziom opanowania Twojej mocy to: 21%
Czyż los nie jest niesprawiedliwy? Odebrać - choć może nie dosłownie - życie tak młodej damie i narazić ją na tyle nieprzyjemności, a to wszystko... Po co?
Może jeszcze nie znasz na to odpowiedzi, ale z całą pewnością - na fabule poznamy ją wspólnie.
Powodzenia w rozgrywkach i nie daj się złapać wciąż patrolującym szwadronowcom!
Miłej gry!

Twoja grupa krwi to: 0rH+
[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 8