Poprzedni temat «» Następny temat
Alter Genetics
Autor Wiadomość
The Gifted



kocham tworzyć tematy i nie tylko

jestem kontem specjalnym

milio

Admin





name:

The Gifted

Wysłany: 2020-01-13, 18:53   Alter Genetics


[Profil]
 
 
Vincent Edams



Wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem

Ramiona wektorowe

73%

brak





name:

Vincent Edams

alias:
Obiekt 36

age:
21

height / weight:
173/70

Wysłany: 2020-01-13, 20:30   
   Multikonta: Alex Parker
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


10.05.2019 godziny wczesnoporanne.

Niedługo miało świtać. Grupa mutantów z Rebelii oraz Bractwa, czaiła się w pobliżu głównego wjazdu i obserwowała. Vincent celowo wybrał tą porę dnia, wiedząc, że czujność ochrony była najmniejsza właśnie w tych godzinach. Rytm dobowy jednak robi swoje. Świadomość rychłego końca zmiany, mogła mocno rozkojarzyć
Grupa spotkała się dzień wcześniej by omówić plan, który był dość prosty - uwolnić mutantów, resztę zlikwidować, poza Dolores Crow, którą chciał mieć żywą, (co wielokrotnie podkreślał) a na koniec budynek puścić z dymem. Technika likwidacji wrogów- absolutnie dowolna. Drużynie zostały rozdane krótkofalówki, kamizelki kuloodporne, kominiarki broń i amunicja. Resztę ekwipunku, każdy dobrał sobie dowolnie.
Vincent nie czuł się zbyt pewnie, wiedząc, że ma dowodzić. Był to pewien kredyt zaufania od Nicholasa i powinien czuć się zaszczycony, ale...wolałby, by mentor z nim był, po prostu.
Chłopak spojrzał na towarzyszy i kiwnął głową.
- Pamiętajcie, że laboranci, a już na pewno ochrona, mogą mieć przy sobie mutazynę. Musimy też zdobyć pilot do dezaktywacji obroży.- zwrócił się do nich. - Wejdziemy z poziomu garażu podziemnego, zajmę się kamerą. Pomieszczenie IT jest na piętrze, więc ktoś musi się tam przedostać, by zdjąć strażnika i otworzyć zdalnie cele. Schody są tuż przy wyjściu do garażu. - co prawda już im pokazywał orientacyjne położenie pomieszczeń na schemacie, ale nic nie było do końca pewne. Coś mogło się pozmieniać, a on na piętrze był może dwa razy w życiu,.
- Jakieś pytania?

Na odpisy czekam do 15.01 do 20:30
[Profil]
  [0+]
 
Chloe Harper



We fight or we die! Thats the plan!

Feniks

20%

Wolontariusz





name:

Chloe Harper

alias:
Fawkes

age:
24 lata

height / weight:
176/53

Wysłany: 2020-01-14, 00:04   
  

   2 Lata Giftedów!


Chle nie mogła spać całą noc. Stres? Ekscytacja? Strach? Pewnie każde po trochu. Dlaczego w ogóle tu była? Bo takie laboratoria były czymś czego chyba najbardziej nienawidziła w całym tym szambie, bo nie potrafiła tego zrozumieć i zaakceptować, bo w podobnym instytucie zmarła jej matka, bo oni do podobnego mogli trafić....

Brunetka ubrała wygodne adidasy, czarne leginsy i dopasowany golf, a włosy zebrała razem i zaplotła w gruby warkocz. Nic nie mogło jej przeszkadzać. Zapowiadały się walki, po co ktoś ma mieć możliwość złapać ją za luźną kurtkę? Jednocześnie golf zasłaniał jej bliznę, więc same plusy.

Wyposażenia sama nie miała dużo, prowizorycznie pasek z jednym gnatem i zapasowym magazynkiem, które zamocowała tak, by był nad tyłkiem. Na przedramionach miała smukłe karwasze, trochę podobne do tych, których używali łucznicy, ale nie po to by chronić ręce, a po to by w każdym, od wewnętrznej strony zamocować płaski nóż, który mogła zarówno trzymać w dłoni i nim walczyć, lub nim rzucić. Poza tym standard, ciasno zapięta kamizelka kuloodporna i kominiara przeciągnięta przez łeb i czekająca na swoją kolej jak komin na szyi.

Ze wszystkimi, gdy grupa się schodziła, przywitała się raczej skinieniem głowy, może lekkim uśmiechem. Starała się być skupiona i czujna, więc nie gadała dużo i była raczej oszczędna w gestach, Wysłuchała Vincenta w ciszy analizując robocze plany budynku, które im kreślił wcześniej. Nie zgłosiła się do spacyfikowania IT, bo o ile mogła niemal bezszelestnie (w zależności od panujących warunków) zdjąć strażnika, czy obsługę IT, o tyle obsługa komputerów nie była jej konikiem, a walenie na pałę po klawiszach mijało się z celem.
-Masz pomysł kto może mieć przy sobie ten pilot, albo w jakim pomieszczeniu może być? - To było w tej chwili jedyne rozsądne i konkretne pytanie jakie przyszło jej głowy. Krótko i na temat.
[Profil]
  [B-]
 
Marian Cook



There are four ways to conquer the world: By Power, By Intelligence, By Respect and by Cooking.

Gastrofereza

73%

wolontariusz/Kucharz w Bractwie





name:

Marian Cook

alias:
Jason Grimoire

age:
21

height / weight:
1,85/72

Wysłany: 2020-01-15, 18:47   
   Multikonta: -
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Marian niekoniecznie był w najlepszym zdrowiu. Co prawda skutki mocy powinny powoli ustępować, ale lepiej aby nie nadwyrężał swojego biednego układu trawiennego. Jednak misja to misja, nie było tu czasu na granie biednego (tym bardziej, że powód nie był zbytnio chwalebny).
W każdym razie, tym razem był przygotowany. Znaczy, bardziej niż zwykle. Poza swoją Patelnią wziął też matczyny prezent, który miał go przygotować na spotkanie z Ameryką- dobry, podręczny pistolet z pełnym... Prochem. Skuteczny w swej prostocie, głośny, głupi i absolutnie nieporęczny. Ale hej- zawsze to lepsze niż nic, prawda?
Dalej praktycznie normalny ubiór na misję, tyle że z Patelnią przyczepioną do jego pleców paskiem tak, aby w każdej chwili mógł po nią sięgnąć i ją odłożyć. Nikt nie spodziewa się kolesia z Patelnią.
- Aye, sir! Jeśli chodzi o wykurzanie ludzi, mogę być w stanie coś poradzić. Chociaż nie będzie to za wiele.
Wolał załatwiać rzeczy bez konieczności "zdejmowania" kogoś. Tego rodzaju przemoc nigdy nie była jego pasją, nie chciał krzywdzić ludzi bardziej, niż było to konieczne.
Może i wyglądał z zewnątrz jak zwykle, pozytywnie i radośnie- ale wewnątrz był nieco rozdarty. Może nie do stopnia, w którym by w sekundę zaczął płakać czy rwać włosy z głowy, ale niekoniecznie było mu do śmiechu. Poza samą powagą misji, ostatnie wydarzenie nie dawało mu spokoju. Śmiech śmiechem, ale... Nie ze wszystkiego należy się śmiać.
_________________
"Your world is right there, go, run.
Faster than a sight, faster than a sound,
Your burning soul, your open mind,
And just a little of your time-
That's all you need to reach the sun."
[Profil]
  [B+]
 
Bradley Grey



Awesome

manipulacja Magią Chaosu

88%

szuka zemsty





name:

Bradley Grey,

alias:
Adam Bishop / Warlock Lord

age:
27

height / weight:
183 / 80

Wysłany: 2020-01-15, 19:29   
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Ostatnio był bardzo aktywny, jeśli chodzi o jakieś zgrupowane ataki. Jakby żadnej okazji nie mógł przegapić. Była to chyba kwestia jego szeroko pojętej zemsty. Albo zabijanie wrogów tak bardzo mu się spodobało. Swoją drogą zaskakujące jak często ostatnio Bractwo i Rebelia współpracowali. Brad zastanawiał się czy wkrótce znów się nie zjednoczą. W końcu Rebelia powstała przez odłączenie się od bractwa zbuntowanych mutantów.
Jeśli chodzi o czas ataku to zostawił to osobom bardziej zorientowanym w temacie, choć zastanawiał się czy to odpowiedni moment, by atakować wcześnie rano. Wiadomo, że po całej nocy strażnicy byli zmęczeni, ale paradoksalnie mogło ich być więcej, bo przecież ich zmiana mogła być wcześniej. Ale nie kwestionował niczyjej decyzji, bo ostatecznie dzięki temu będzie mógł zabić większą ilość wrogów.
Dowodził nimi Vincent, którego już kojarzył z poprzedniej misji. Nie miał pojęcia jak się spisze w tej roli, ale skoro ktoś go do tego upoważnił to Brad nie miał jakichś przeciwwskazań.
Brad ubrany był w kamizelkę kuloodporną, a przy sobie miał krótkofalówkę, broń i amunicję. Zamiast tradycyjnej kominiarki wybrał kuloodporny hełm Ronin Devtac. Dodatkowo wziął po jednym granacie obronnym, przeciwpancernym i błyskowo-hukowym. Nigdy nie wiadomo kiedy mogą się przydać. Dodatkowo miał jeszcze nóż taktyczny bojowy RUI.
Tak przygotowany przyszedł na miejsce spotkania razem z Colleen, która uparła się, by uczestniczyć w misji. Nie podobało mu się to, ale ostatecznie kim był, żeby jej czegokolwiek zakazywać? Upewnił się po prostu, że będzie dobrze przygotowana.
Na miejscu przywitał się z obecnymi już, uśmiechając się do Mariana. Dobrze wiedzieć, że po ostatniej akcji się nie zniechęcił i pchał się do walki. Brad miał tylko nadzieję, że nie będzie powtórki z ostatniego ich spotkania.
Wysłuchał Vincenta uważnie, po czym kiwnął głową na znak zrozumienia. Ostatniego czego by chciał to zarobić mutazyną. Dlatego od początku sobie powiedział, że nie bierze jeńców. Każdego wroga na swojej drodze potraktuje tak samo, znaczy zabije.
- Jeśli otworzenie cel nie jest tak skomplikowane jak programowanie to mogę to zrobić - zgłosił się, bo właściwie dlaczego nie? Potrafił się skradać, zabić strażnika bez problemów. Miał tylko nadzieję, że otworzenie celi nie będzie szczególnie problematyczne.
_________________

Let me tell you what it's like to
be a zero
[mru]
[Profil]
  [A-]
 
Colleen Marie



It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.

telekineza

77%

Była szefowa Bractwa Mutantów





name:

Colleen Marie

alias:
Magnet Girl

age:
25

height / weight:
168/46

Wysłany: 2020-01-15, 19:46   
  

   2 Lata Giftedów!


Uparłam się, ani Bradley, ani Dale nie mieli kompletnie nic do gadania.
Musiałam działać, musiałam coś zrobić, znaleźć cel w życiu i zacząć żyć, nawet jeżeli właśnie to życie ryzykowałam. Przetrzymywali mnie, torturowali i niszczyli od środka, miałam dwukrotną amnezję i byłam pełna złości, którą czułam w każdym centymetrze kwadratowym mojego ciała.
Wiedziałam, że moja mama założyła Bractwo, i wiedziałam, że to ja kiedyś mu przewodziłam. Miałam swoich zwolenników, ale były też osoby, które absolutnie protestowały przed moją władzą. Teraz jednak kompletnie mnie to nie obchodziło. Nie interesowała mnie moja pozycja, ani to, że pewnie większość zgromadzonych doskonale będzie wiedziało kim jestem. Nie szykowałam się na tę walkę w celach towarzyskich, a po to, by zabić tyle ludzi na mojej drodze ile to możliwe, i by odbić wszystkich tych, którzy wymagali odbicia.
Bradley przygotował dla mnie kamizelkę kuloodporną, którą oczywiście założyłam. Na skórzanych pasach trzymających się na obu moich udach przeczepione miałam po trzy, płaskie, ostre noże. Nie miałam zamiaru korzystać z pistoletów, bo były totalnie staroświeckie, ale Bradley powiedział, że bez broni nigdzie nie idę, więc niechętnie, ale przyjęłam jeden, niewielki pistolet razem z amunicją. Poza tym w kieszeni czarnej bluzy ukryte miałam pięć, metalowych kul wielkości ćwierćdolarówki, które w połączeniu z moją mocą były zdecydowanie bardziej śmiercionośne niż jakiś tam pistolet. Wiedziałam, że kiedyś te cholerne kule były moim znakiem rozpoznawczym, pamiętałam to, i z pewną ulgą w sercu korzystałam z tej wiedzy.
Co ciekawe… Zanim razem z Bradley’em wybraliśmy się na miejsce zbiórki, z szuflady w motelu, w którym spędziłam ostatnie dwie noce, wyjęłam nożyczki, i tak po prostu, obcięłam swoje ciemne włosy, skracając je do ramion. I byłam gotowa do walki, chyba bardziej niż kiedykolwiek.
Za te wszystkie krzywdy.
Z nikim się nie witałam, do nikogo się nie uśmiechałam, i nikogo nie rozpoznawałam. Wciąż miałam dziury w pamięci. Powoli przesuwałam wzrok od osoby do osoby, słuchając tego, który ewidentnie tu dowodził. Stałam trochę z tyłu, za Bradley’em, milcząc, z ustami zaciśniętymi w wąską linię. Kiedyś to ja bym przewodziła walce, to ja wiedziałabym co robić… Teraz postanowiłam się nie wychylać i czekać na polecenia.
_________________
I never thought the world would turn to stone.
[Profil]
   
 
Vincent Edams



Wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem

Ramiona wektorowe

73%

brak





name:

Vincent Edams

alias:
Obiekt 36

age:
21

height / weight:
173/70

Wysłany: 2020-01-16, 13:01   
   Multikonta: Alex Parker
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Trzeba było przyznać, że ekipa była ciekawa : Vincent - dzieciak (od paru dni pelnoletni!) z niewidzialnymi łapskami, zachowujący się jak wściekła ośmiornica. Chloe - dziołcha, co się sama z siebie odradza i to w ogniu, damn! Marian - koleś mogący położyć armię....sraczką. Geniusz w swojej prostocie. I do tego walczy patelnią. Brad - znany mu już Człowiek-Demolka, akurat tu się to nawet przyda, jak już zablokują wyjścia i wyłączą monitoring. I na koniec Coleen, laska która panuje nad metalem.
Taki mały Suicide Squad. Tylko lepszy.
- Nie jestem w 100% pewny - zwrócił się do Chloe - Sądzę, że może być właśnie w pokoju IT, gdzie jest też monitoring. Zakładam, że można stamtąd zdalnie otworzyć cele, ale byliby skończonymi imbecylami, gdyby to było proste...Dlatego większa szansa, że uda nam się uwolnić mutantów, gdy tylko dorwiemy kierownika zmiany laborantów. Ma kartę, która otwiera cele. - wyjaśnił i kontynuował dalej - Marian, dobrze by było, gdybyś wykurzył ochronę z pokoju IT, żeby można było ich czy go unieszkodliwić, nie wiem ile ich będzie na nocnej zmianie . - tu zwrócił się do reszty, ale w szczególności do Brada - Wstrzymajcie się ze szturmem, póki nie dostaniecie sygnału, że kamery padły a wyjścia są zablokowane, Nie możemy pozwolić, by ktokolwiek się wydostał. Jak w akcie desperacji ściągną tu DOGS, to mamy przegwizdane. - mała szansa, że Dolores by zwołała Kundli, ale skoro była w stanie powiadomić Caroline o jego ucieczce....
- Mutanci znajdują się w sektorach X i Y. Ci zdolni do walki będą w X, w Y próżno wam szukać wsparcia. Aczkolwiek za stan psychiczny więźniów nie ręczę... - skrzywił się,bo sam miał mocno zoraną psychikę po 7 letnim pobycie tutaj. - Ruszajmy - naciągnął kominiarkę na twarz.

Zakradli się od strony garażu podziemnego. Edams, gdy tylko znalazł się w zasięgu kamery, uruchomił wektory i stanowczym ruchem zmiażdżył obiektyw. To samo zrobił z kamerą przy wejściu d garażu do budynku.
Ach, wspomnienia wróciły. Rok temu, dokładnie tędy uciekał, uczepiony podwozia samochodu dostawczego! A teraz wracał i to z własnej woli...
Znaleźli się przy schodach. Vincent niemo pokazał, że idzie na górę,zapewne w towarzystwie Mariana, skoro go o to poprosił. A co zrobiła reszta?

Na odpisy czekam do 18.01 do godziny 13:00
[Profil]
  [0+]
 
Chloe Harper



We fight or we die! Thats the plan!

Feniks

20%

Wolontariusz





name:

Chloe Harper

alias:
Fawkes

age:
24 lata

height / weight:
176/53

Wysłany: 2020-01-16, 21:28   
  

   2 Lata Giftedów!


Chloe nie paliła się do mordowania. Dawno wyzbyła się większych skrupułów co prawda, jeśli chodzi o odbieranie życia, tym, którzy źle jej życzą... ale bez przesady. Nie zabijała dla zabawy. Nie lubiła tego. Nie była potworem, wystarczało to, że była w stanie odebrać życie w obronie innego... a to i tak za wiele. Doskonale była świadoma tego, że ta misja może zmusić ją własnie do tego.

Wysłuchała odpowiedzi na pytania i reszty odprawy. Nie miała więcej do powiedzenia. Nie miała póki żadnego zadania specjalnego, ruszyła więc z całą grupą. Nie było pogaduszek, to nie spacer, choć Brada chyba znała... minęło tyle czasu i chyba oboje byli innymi ludźmi wtedy i teraz. Nie był to jednak czas na rozważania ich znajomości i rozmowy o tym. Nie rozpraszając się więc, bezszelestnie, na miękkich podeszwach, zakradła się razem ze wszystkimi i czekała na znak, aż kamery zostaną unieszkodliwione, a obsługa IT wypłoszona ze swojego pokoju, by oni mogli wejść i zacząć działać.

Fawkes nie miała zamiaru wcinać się w akcję przy IT, kompy to nie jej działka. Wiedziała jednak, że jednym z priorytetów, będzie odzyskanie pilota do obroży. Nic im po tym, że uwolnią mutantów, jak tamci będą dostawać końskie dawki mutazyny z obroży i nie będą się nadawać do niczego... łącznie z chodzeniem. I to właśnie na ten temat będzie zwracać największą uwagę - typ z pilotem.
[Profil]
  [B-]
 
Bradley Grey



Awesome

manipulacja Magią Chaosu

88%

szuka zemsty





name:

Bradley Grey,

alias:
Adam Bishop / Warlock Lord

age:
27

height / weight:
183 / 80

Wysłany: 2020-01-16, 22:11   
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Faktycznie był z nich taki trochę Suicide Squad. Że lepszy to wiadomo, bo wszyscy mieli jakieś nadzwyczajne zdolności. No może oprócz jednej. Gdy ją zobaczył zmarszczył brwi ze zdziwienia. Pamiętał ją z obozu. Była człowiekiem, a jej ojciec był mutantem. Z tego co wiedział to oboje zginęli, chociaż stała przed nim cała i zdrowa, więc jego informacje nie były prawdziwe. Dlaczego tu była? Tego nie wiedział, ale nie podobało mu się to. Była człowiekiem, więc nie można jej ufać. Brad postanowił mieć ją na oku, gdyby próbowała wywinąć coś głupiego. Równie dobrze mogła pracować jako szpieg dla wrogów.
- Bądź ostrożna - ścisnął dłoń Colleen i spojrzał na nią intensywnie, jakby chciał się jej przekazać samymi myślami, że ma na siebie uważać. Zamierzał być w pobliżu, by móc jej w razie co pomóc.
Miał ochotę wywrócić oczami, bo Vincent jakby specjalnie do niego mówił o tym szturmie itd. Nie żeby nie dał powodów w sumie.
Gdy wszystko zostało powiedziane, Brad nałożył na twarz swój hełm osłaniający całą jego twarz, wziął pistolet w jedną dłoń, a drugą miał w pogotowiu, gdyby musiał użyć swojej mocy.
Szedł za Vincentem, który właśnie swoją mocą niszczył kamerę. Gdy dotarli do schodów dowódca misji ruszył na górę, a z nim zdaje się Marian. Brad również poszedł z nimi, bo gdy tylko Marian wywabi strażników, Grey wkroczy do akcji. Póki co był w pogotowiu, skupił się powierzonym zadaniu i był czujny na wszelki niepożądany ruch wokoło.
_________________

Let me tell you what it's like to
be a zero
[mru]
[Profil]
  [A-]
 
Dale Fowler



People sleep peacefully in their bed at night only because rough men stand ready to do violence on their behalf..

Kontrola przepływu adrenaliny

92%

Najemnik





name:

Dale Fowler

alias:
~Archer

age:
29

height / weight:
188/96

Wysłany: 2020-01-16, 23:55   
  

   Talon na Aarona i balon

  

   2 Lata Giftedów!


Miał sobie odpuścić. Miał nie brać w tym wszystkim udziału - co prawda był jednym z członków rebelii, ale starał się omijać szerokim łukiem wszystkie tego typu wydarzenia - jak by jednak mógł zostawić Colleen samą? Nie po tym wszystkim, przecież dopiero co ją odzyskał.
Dotarł więc na miejsce spotkania - z drobnym opóźnieniem.
Ubrany w wygodne, ciemne ubrania jeszcze z czasów wojska. Kominiarka w pogotowiu - nie zamierzał jej w tej chwili zakładać - przynajmniej do momentu w którym nie zobaczy go reszta ekipy. Nie chciał ich przecież wystraszyć, nie? Przy pasie kabura z pistoletem, oraz długim nożem - standardowe uzbrojenie z którym nigdy się nie rozstawał. Oczywiście miał na sobie kamizelkę kuloodporną, a przez ramię miał przewieszony lekki karabin FN SCAR-L. Była to broń z którą Dale czuł się najpewniej, ponieważ używał jej jeszcze w czasach przynależności do Rangersów.
Krótki, lekki karabin automatyczny wyposażony w tłumik, oraz latarkę.
Rozejrzał się po okolicy szukając ewentualnych celów do wyeliminowania.
Może to i dobrze, że dotarł później?
Ruszył w kierunku budynku, by dogonić resztę drużyny. Zdjął z ramienia broń i rozglądał się już trzymając ją w pogotowiu - gotowy na oddanie strzału. Zabijanie nie stanowiło dla niego najmniejszego problemu, nie zamierzał się wcale cackać z ewentualnymi przeciwnikami. Nie znał słowa 'litość', już dawno przestało mieć ono znaczenie. Oni przecież nie popatrzyliby na niego łaskawie, gdyby dostali go w swoje ręce.
Jeśli po drodze nie napotkał żadnych przeszkód, cóż... Jego główną motywacją jest ochrona ukochanej, więc to właśnie jej zacznie szukać w budynku.
_________________

<div style="font-family: Bubbler One; font-size: 39px; color: #d2a682; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd; width: 360px; text-align:center; line-height:65%;">Dale Fowler<img src="https://78.media.tumblr.com/271e2bfe6cc02a500307b3b4b9165c9e/tumblr_owwlalBTR81v5dr9ko3_500.gif" style="width: 350px; border-radius: 0px 0px 10px 10px"><div style="font-family: ms mincho; font-size: 10px; color: #63401d; text-shadow: 1px 0px 1px #ffdecd;width: 360px; text-align:center">"My one regret in life is that I am not someone else."<a href="http://crocus-avatars.tumblr.com/" style="text-decoration: none; color: #818181; font-size: 7px; font-family: verdana;">by crocus


klik.
[Profil]
  [AB+]
 
Colleen Marie



It is follow the leader, baby, that is how it is gonna be. If you ever really wanna get lost, then follow me.

telekineza

77%

Była szefowa Bractwa Mutantów





name:

Colleen Marie

alias:
Magnet Girl

age:
25

height / weight:
168/46

Wysłany: 2020-01-17, 21:03   
  

   2 Lata Giftedów!


Ten koleś, co nam dziś miał przewodzić, przedstawił nam swój plan, a ja słuchałam go uważnie, postanawiając się nie wychylać. Nie dostałam póki co żadnego specjalnego zadania, więc nie zamierzałam wcale proponować swojej kandydatury do czegokolwiek. Byłam tu. Chciałam pomóc. Nie ogarniałam jednak komputerów, a najlepsza byłam w walce, więc jedynie na co mogłam czekać, to cóż… na walkę.
Uśmiechnęłam się nieznacznie do Bradley’a, gdy ten ścisnął moją dłoń, gdy spojrzał na mnie tak, jakby chciał przekazać mi milion rzeczy na raz, a ja chyba rozumiałam te rzeczy.
- Ty też. – powiedziałam, i tym samym obiecaliśmy sobie wzajemnie ostrożność, a nasza misja oficjalnie miała się zacząć. Przyglądałam się reszcie mutantów, gdy zakładali na siebie kominiarki, gdy chowali twarze i poczułam jakieś takie dziwne ukłucie, bo nie chciałam tego robić. Nigdy się nie ukrywałam. Miałam w sobie wiele odwagi, i z pewnością jeszcze więcej głupoty i chęci do gwałtownych, szybkich działań. Nie chciałam ukrywać twarzy, ale jednak wyjęłam materiałową kominiarkę z tylnej kieszeni spodni, i zrobiłam dokładnie to, co reszta zgromadzonych, zaraz potem ruszając za nimi, z dłońmi luźno ułożonymi wzdłuż ciała, pełna skupienia i gotowa do ewentualnego ataku, lub obrony.
Ten nasz szef unieszkodliwił dwie pierwsze kamery, i ruszył po schodach na górę, a za nim jakiś inny koleś, i Bradley. Ja natomiast postanowiłam zostać na dole, tuż przy schodach, w razie gdyby ktoś się tu pojawił, a ja musiałabym go unieszkodliwić. Póki co było jednak cholernie spokojnie, co dość mocno mnie niepokoiło.
Kątem oka zerknęłam na dziewczynę, która była tu z nami, zastanawiając się, jaką ma moc, ale to nie był czas na plotkowanie. I zaraz za nią zobaczyłam Dale’a, którego zdecydowanie się tu nie spodziewałam. Co on tu robił?
_________________
I never thought the world would turn to stone.
[Profil]
   
 
Marian Cook



There are four ways to conquer the world: By Power, By Intelligence, By Respect and by Cooking.

Gastrofereza

73%

wolontariusz/Kucharz w Bractwie





name:

Marian Cook

alias:
Jason Grimoire

age:
21

height / weight:
1,85/72

Wysłany: 2020-01-18, 16:20   
   Multikonta: -
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Marian słuchał uważnie i przyglądał się otoczeniu. Jako swój strój kamuflujący miał jedynie dziwną, czerwoną maskę superbohatera (?) i bluzę pod którą była kamizelka kuloodporna. No cóż... Lepsze to niż jakaś czarna maska włamywacza (sorki Vinc), czapka złodzieja czy okulary z gazetą. Chociaz kto wie, może słaby z niego superman, ale swoje potrafi.
Cokolwiek by nie było, teraz nie miał czasu myśleć o swoim przygotowaniu na misję. Już był w jej trakcie, w momencie gdzie każdy błąd może być surowo ukarany, nie tylko dla niego- a dla całej drużyny. Oczywiście poszedł za Vincentem, zgodnie z rozkazem. Patrzył jak ich szefuncio rozwala kamery, w tym czasie on zastanawiał się jak dostaną tych ochroniarzy.
Z bliżej nieokreślonych powodów szepnął do Vincenta.
- Muszę ich widzieć, aby zadziałać mocą. Jesli chodzi o ilość... Może udałoby mi się coś wykombinować.
Myślał o czymś podobnym do jego numerów za dzieciaka lub tymi thugami których kiedyś spotkał. Problem w tym, że wykreowani ochroniarze mogą puścić okiem na zabarwione zawartością brzucha kolegi ubrania, ale jeśli będą mieli szczęście, to i tak opuściliby pomieszczenie. By się przebrać, a przynajmniej tak myślał Marian. Jeśli byłaby to tylko jedna osoba, to potem mógłby wciąż w miarę swobodnie działać, jeśli więcej... Jeszcze okazałoby się, że i jego musieliby ratować. Znowu. A to była ostatnia rzecz jakiej chciał. Zerkając na Brada, uśmiechnął się wesoło i kiwnął głową na znak, że liczy na niego. Może i Marian nie chce rozlewu krwi, ale nie oznacza to, że nie zdaje sobie sprawy z jego konieczności. Gdyby tego nie rozumiał, nie wstąpiłby do Bractwa a do jakiejś innej, wesołej i radosnej miejscówki pomocy mutantom. A teraz ich cele miały wyższy priorytet, ratowali ludzi przed czymś gorszym niż śmierć. I to się liczyło.
_________________
"Your world is right there, go, run.
Faster than a sight, faster than a sound,
Your burning soul, your open mind,
And just a little of your time-
That's all you need to reach the sun."
[Profil]
  [B+]
 
Vincent Edams



Wolność, kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem

Ramiona wektorowe

73%

brak





name:

Vincent Edams

alias:
Obiekt 36

age:
21

height / weight:
173/70

Wysłany: 2020-01-19, 22:34   
   Multikonta: Alex Parker
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!

  

   2 Lata Giftedów!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Vincent pokiwał głową na znak, że rozumie. Widać moc Mariana miała takie ograniczenia. Musieli więc wpierw wywabić typa z pokoju, a potem zafundować mu srakę stulecia. A jak już będzie bezbronny, wtedy go sprzątnąć i przejąć po cichu pokój IT.
Cóż, musieli działać na zasadzie ryzyk-fizyk. Spojrzał na towarzyszy znacząco, po czym sięgnął wektorami i przewrócił nieopodal stojący baniak z wodą. Ten narobił odpowiednią ilość hałasu.
- Co to było ? - usłyszeli niski głos mężczyzny
- Idź to sprawdzić - usłyszeli drugi, nieco znudzony.
Czyli było ich tam minimum dwóch. Jeden z nich, ten, który pierwszy się zainteresował hałasem, wylazł z pomieszczenia i wolnym krokiem podszedł do przewróconego baniaka. Edams kiwnął głową towarzyszom, na znak, że ich kolej na działanie. Nie mógł zbyt często używać mocy, by nie przeholować. No i nie musiał wszystkiego robić sam. Od roku już nie był sam.

Tymczasem na dole...
Reszta, która zdecydowała się zostać na dole, usłyszała wesołe pogwizdywanie. Zbyszek Złota Rączka - imigrant z Polski, właśnie zmierzał korytarzem. Piwny brzuszek kołysał mu się dziarsko na boki, a czerwony nos potwierdzał, że Zbysio coś chyba sobie chlapnął. Pewnie jakaś wiśnióweczka, co by mu się lepiej pracowało. Był jednak tak zajęty swoją przyszłą ofiarą, że nawet nie myślał, by poszukiwać ukrytych przy schodach mutantów.
Sophie, sprzątaczka na obiekcie, właśnie myła podłogę przy sektorze Y. Była to kobieta korpulentna,o poczciwym wyrazie twarzy, z popielatymi włosami splecionymi w koczek. Atakowała wściekle mopem niezidentyfikowaną plamę, gdy Zbychu ją dopadł i klepnął w rubensowski tyłeczek.
-ZBYSZEK! - Sophie się zapowietrzyła i zaczerwieniła - Zgłupiałeś?! Zawału przez Ciebie dostanę !
Zbyszek Złota Rączka, uśmiechnął się łobuzersko.
-Oj Zocha...Wiem, że to lubisz. - błysnął złotą trójką w uzębieniu - Cho do kanciapki...
-Do reszty oczadziałeś - powiedziała z niezbyt przekonywującym wyrzutem
- No chooooo...
Sophie zachichotała jak napalona nastolatka.
Co zrobi grupka na dole? Gołąbeczki zbliżają się do schodów ! Chyba nie zniszczycie takiej pięknej miłości ?

Na odpisy czekam do 21.01 do 23:00 :)
  
[Profil]
  [0+]
 
Marian Cook



There are four ways to conquer the world: By Power, By Intelligence, By Respect and by Cooking.

Gastrofereza

73%

wolontariusz/Kucharz w Bractwie





name:

Marian Cook

alias:
Jason Grimoire

age:
21

height / weight:
1,85/72

Wysłany: 2020-01-21, 19:37   
   Multikonta: -
  

   Podróżnik w czasie

  

   1 Rok na Giftedach!


Marian wiedział co ma robić. Żałował co prawda, że udało się wywabić tylko jednego- ale hej! Jeden mniej, tak? I tym sposobem użył swojej mocy by wywołać pojedynczego hafta, kiedy ochroniarz będzie się schylać po baniaka. Jeśli wpadnie we własne produkty niedokończonego procesu trawienia +10 pkt. Jeśli nie, to i tak pewnie będzie musiał pójść do toalety, a ktoś posprzątać bajzel. Marian w duchu błagał, by nie było blisko sprzątaczy. Bo inaczej będzie więcej ludzi do uciszania. A to niefayne. Poza tymi zaletami zdecydował się na wymioty, bo... Powiedzmy, sraczki już miał dosyć. Wciąż czuł jak mu płonie odbytnica po ostatnim przeholowaniu z mocą. Gorzej niż po najzajebistszym i najostrzejszym kebabie na dzielni. Marian nawet swoim najgorszym wrogom, nawet Edmundowi nie życzył takiego losu.
Po użyciu mocy oczekiwał na powrót lekkich beknięć i guli w gardle. Wzrokiem dając znak Bradowi, że niedługo będzie miał obiekt do pacyfikacji, przypatrywał się w stronę pokoju ochrony. Byle był tam tylko jeden... Maksymalnie dwóch... Bo inaczej to prędzej się zesra niż ich stamtąd wykurzy.
_________________
"Your world is right there, go, run.
Faster than a sight, faster than a sound,
Your burning soul, your open mind,
And just a little of your time-
That's all you need to reach the sun."
[Profil]
  [B+]
 
Bradley Grey



Awesome

manipulacja Magią Chaosu

88%

szuka zemsty





name:

Bradley Grey,

alias:
Adam Bishop / Warlock Lord

age:
27

height / weight:
183 / 80

Wysłany: 2020-01-21, 20:26   
  

   1 Rok na Giftedach!

  

   Grosza daj Giftedowi! #darczyńca


Miał wrażenie, że nawet nie potrzeba konkretnych rozkazów, żeby każdy znał swoje miejsce w tej akcji. To dziwne, bo przecież nie pracowali zwykle razem i żadne zgranie się nie wchodziło w grę. Ale nie było co narzekać, bo póki co szło nieźle.
Vincent użył swojej mocy by wywabić jednego ze strażników. Póki co wiadomo było, że jest ich przynajmniej dwóch, ale zawsze to jakaś informacja. Gdy tylko wyszedł i poszedł sprawdzić co z tym baniakiem, Marian zadziałał ze swoją mocą.
Kiwnął głową, gdy kolega spojrzał na niego porozumiewawczo i wyciągnął zza paska sztylet. Uniósł przedmiot za pomocą swojej magii. Gdy tylko wyczuje odpowiedni moment, pośle swój sztylet we wroga, wbijając go prosto w gardło. Szybka i cicha śmierć, a przecież o to im chodziło. Mógłby co prawda próbować ich ogłuszać, ale to mijało się z celem, bo mogliby się za chwilę obudzić i cała ich akcja poszłaby na marne. Nie było czasu na sentymenty, choć Brad i tak ich nie miał. Z chęcią pozbywał się wrogów, bo wiedział, że w odwrotnej sytuacji oni nie zawahaliby się, żeby ich zabić.
Miał też nadzieję, że zaraz z pomieszczenia wyskoczy też ten drugi, żeby mieć tę dwójkę z głowy.
Swoją drogą trzeba będzie wrzucić ciała do jakiejś kanciapy, żeby nie wzbudzały podejrzeń, leżąc na środku. Jeśli w ogóle ktokolwiek tędy przechodzi, bo ostatecznie nie był pewny.
_________________

Let me tell you what it's like to
be a zero
[mru]
  
[Profil]
  [A-]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 5